Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Zniszczenie trzech potężnych kominów EC-2 w Łodzi - spektakularna operacja z użyciem 120 kg materiałów wybuchowych. Chmury pyłu unoszące się w powietrzu po detonacji, które zniknęły z miejskiej panoramy, przyciągnęły uwagę wielu mieszkańców.

Trzy gigantyczne kominy EC-2 runęły w pół godziny. 120 kilogramów materiałów wybuchowych i ponad 1500 odwiertów

Kilka sekund huku, potężne chmury pyłu i trzy przemysłowe giganty zniknęły z panoramy Łodzi. Operacja, którą przygotowywano miesiącami, przyciągnęła wielu mieszkańców. KNews.pl był na miejscu i dokumentował jedno z najbardziej widowiskowych wyburzeń ostatnich lat.

fot.: UMŁ

We wtorek, 20 października 2026 roku, wyburzono trzy kominy dawnej elektrociepłowni EC-2 przy ulicy Wróblewskiego 26 w Łodzi. Żelbetowe konstrukcje o wysokości od 120 do 160 metrów przez ponad sześć dekad dominowały nad krajobrazem tej części miasta. Ich rozbiórkę przeprowadzono metodą strzałową. Każdy z kominów przewrócił się w ciągu kilku sekund od detonacji, a cała operacja trwała niespełna pół godziny.

Pierwszy komin runął około godziny 10.30. Kolejne konstrukcje obalano w odstępach wynoszących około dziesięciu minut. Przed detonacjami rozlegały się sygnały ostrzegawcze, a następnie potężny huk. Żelbetowe konstrukcje przechylały się i opadały na przygotowany teren dawnej elektrociepłowni. W miejscu ich upadku powstawały ogromne chmury pyłu, które przez pewien czas przesłaniały widok.

Wyburzenie obserwowali mieszkańcy Łodzi oraz przedstawiciele mediów. Dla wielu łodzian był to ostatni moment, aby zobaczyć kominy, które przez dziesięciolecia stanowiły charakterystyczny punkt orientacyjny, widoczny z odległych części miasta.

fot.: UMŁ

120 kilogramów materiałów wybuchowych

Za kilkusekundowym upadkiem każdego z kominów kryły się miesiące przygotowań. Jak podawano podczas operacji, do rozbiórki wykorzystano około 120 kilogramów materiałów wybuchowych. W żelbetowych konstrukcjach wykonano ponad 1500 odwiertów, w których rozmieszczono ładunki pozwalające na kontrolowane zniszczenie odpowiednich fragmentów podstaw kominów.

Prace przygotowawcze prowadzone bezpośrednio na konstrukcjach trwały około dwóch tygodni. Znacznie więcej czasu zajęło zaplanowanie całego przedsięwzięcia, w tym określenie kierunku upadku kominów, wyznaczenie stref bezpieczeństwa i przygotowanie niezbędnych zabezpieczeń.

Metoda strzałowa polega na osłabieniu wybranych fragmentów konstrukcji za pomocą precyzyjnie rozmieszczonych ładunków. W wyniku detonacji komin traci podparcie i pod wpływem własnego ciężaru zaczyna się przechylać. Prawidłowe zaplanowanie sekwencji wybuchów pozwala skierować upadającą konstrukcję w wyznaczony obszar.

W przypadku EC-2 zadanie było szczególnie wymagające ze względu na wysokość kominów oraz sąsiedztwo zabudowy miejskiej. Najwyższy z wyburzanych obiektów mierzył około 160 metrów, czyli był wyższy od wielu łódzkich wieżowców.

fot.: UMŁ

Ewakuacja mieszkańców i zabezpieczenie okolicy

Ze względów bezpieczeństwa konieczna była obowiązkowa ewakuacja mieszkańców kamienicy przy ulicy Różanej 4. Zarząd Lokali Miejskich wyznaczył ją na godziny od 8.30 do 9.30, jeszcze przed rozpoczęciem operacji wyburzeniowej.

Przed rozbiórką przewidziano również inwentaryzację stanu budynków przy ulicy Różanej 4 i 12. Oględziny miały zostać przeprowadzone także po zakończeniu prac, aby możliwe było porównanie stanu technicznego nieruchomości.

Na czas detonacji wyznaczono strefę bezpieczeństwa i ograniczono dostęp do terenu bezpośrednio sąsiadującego z elektrociepłownią. Operację nadzorowały odpowiednie służby, a jej przebieg podporządkowano wcześniej przygotowanemu planowi.

Mieszkańcy obserwowali rozbiórkę z bezpiecznej odległości. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się nagrania pokazujące momenty detonacji oraz kolejne upadające kominy.

fot.: UMŁ

Kominy, które przez ponad 60 lat górowały nad Łodzią

Historia elektrociepłowni EC-2 sięga połowy lat pięćdziesiątych XX wieku. Budowę zakładu rozpoczęto w czerwcu 1954 roku według projektu inżyniera Mariusza Sowińskiego. Pierwszy kocioł i turbinę uruchomiono w 1957 roku, a zasadniczą część inwestycji ukończono na początku lat sześćdziesiątych.

Kominy o wysokości 120 i 160 metrów były nie tylko elementami instalacji przemysłowych, ale również trwałymi punktami orientacyjnymi na mapie Łodzi. Przez dziesięciolecia można je było dostrzec z Retkini, Polesia oraz innych części miasta. Ich charakterystyczna sylwetka należała do najbardziej rozpoznawalnych elementów panoramy południowo-zachodniej Łodzi.

Elektrociepłownia pracowała przez kilkadziesiąt lat, dostarczając energię elektryczną i ciepło. Proces wygaszania zakładu rozpoczął się w 2012 roku, a ostateczne zakończenie jego eksploatacji nastąpiło w 2015 roku.

Po zamknięciu EC-2 nieczynne obiekty przemysłowe stopniowo niszczały. Teren przyciągał również miłośników eksploracji opuszczonych budynków. Jeszcze kilka tygodni przed rozbiórką strażacy interweniowali w sprawie dwóch młodych mężczyzn, w wieku 17 i 20 lat, którzy weszli na najwyższy komin i utknęli na wysokości około 15 metrów. Konieczna była akcja ratunkowa.

fot.: UMŁ

Kilka sekund zakończyło ponad pół wieku historii

Choć przygotowania do wyburzenia trwały miesiącami, samo przewrócenie każdego z kominów zajęło zaledwie kilka sekund. Trzy konstrukcje, które przez ponad 60 lat stanowiły nieodłączny element przemysłowego krajobrazu Łodzi, zniknęły w ciągu jednego przedpołudnia.

Po ostatniej detonacji na terenie dawnej elektrociepłowni pozostały ogromne ilości żelbetowego gruzu. Zamiast górujących nad okolicą kominów można było zobaczyć rozległe rumowisko oraz pył unoszący się nad placem.

20 października 2026 roku stał się tym samym datą symbolicznego pożegnania jednego z najbardziej charakterystycznych elementów przemysłowej panoramy Łodzi.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło