Dlaczego Wrocław i jego aglomeracja wygrały rywalizację o jedną z najważniejszych nowych inwestycji technologicznych w Polsce? Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia, pokazuje, że za decyzją tajwańskiego biznesu nie stoi jeden polityk, jedna działka ani pojedyncza zachęta inwestycyjna. To rezultat ponad dwóch dekad budowania gospodarczego ekosystemu: silnych uczelni, wyspecjalizowanych kadr, instytucji obsługi inwestorów, startupów, lokalnych dostawców oraz współpracy miasta z całym otoczeniem metropolitalnym.

fot.: Urząd Miasta Wrocławia — Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia
Tajwański projekt technologiczny w Miękini, z którym związane są TEEMA i Foxconn, stał się jednym z najgłośniejszych sukcesów inwestycyjnych aglomeracji wrocławskiej ostatnich lat. O przedsięwzięcie zabiegały także inne polskie regiony, w tym Łódzkie. Wrocław miał jednak przewagę, której nie można stworzyć w kilka miesięcy.
W rozmowie z KNews.pl Jakub Mazur pokazuje mechanizm stojący za gospodarczym sukcesem Wrocławia. Opowiada o powołanej już w 2005 roku Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, współpracy z Politechniką Wrocławską, budowaniu środowiska startupowego i programu „Bez mikro nie ma makro”, którego założeniem jest włączanie lokalnych przedsiębiorstw do łańcuchów dostaw globalnych koncernów.
To również rozmowa o szczególnym sposobie patrzenia na aglomerację. Miękinia, Środa Śląska czy inne gminy otaczające Wrocław nie są dla władz miasta konkurentami, lecz elementami jednego organizmu gospodarczego. Wielkie zakłady mogą powstawać poza administracyjnymi granicami Wrocławia, ale korzystają z jego uczelni, rynku pracy, instytucji, infrastruktury i zaplecza usługowego. Z kolei ich rozwój wzmacnia cały region.
Mazur mówi także o tym, dlaczego wcześniejsza porażka związana z rezygnacją Intela paradoksalnie stała się jednym z atutów w walce o kolejną inwestycję. Przygotowana i dokładnie przeanalizowana lokalizacja w Miękini pozwoliła znacząco skrócić drogę, którą musi przejść nowy inwestor.
Wywiad wykracza jednak daleko poza samą inwestycję Foxconna. Wiceprezydent Wrocławia kreśli gospodarczy układ obejmujący Drezno, Wrocław, Łódź i Warszawę, a poprzez autostradę A4 również Katowice i Kraków. W tej perspektywie Wrocław wykorzystuje bliskość rynku niemieckiego i czeskiego oraz rozwijającego się w Saksonii przemysłu półprzewodnikowego, podczas gdy Łódź może wnieść do tego układu swoją centralną lokalizację, logistykę i przyszłą kolej dużych prędkości.
Jedna z najważniejszych tez tej rozmowy pojawia się jednak pod jej koniec. Jakub Mazur wskazuje dwa elementy, które jego zdaniem pozwoliły Wrocławiowi wykorzystać możliwości ostatnich dekad: przywództwo i konsekwentnie realizowaną strategię.
To właśnie dlatego rozmowa z wiceprezydentem Wrocławia jest czymś więcej niż historią o wygranej rywalizacji o wielką inwestycję. Jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak przez kilkadziesiąt lat buduje się miasto zdolne do konkurowania o najbardziej zaawansowane projekty gospodarcze w Europie.e do konkurowania o najbardziej zaawansowane projekty gospodarcze w Europie.
Z Jakubem Mazurem, wiceprezydentem Wrocławia, rozmawia Błażej Kronic.

fot.: Invest in Wroclaw — Przedstawiciele Wrocławia i aglomeracji wrocławskiej podczas Taiwan Expo 2026 Europe. Wydarzenie było jednym z ważnych etapów prezentacji współpracy z tajwańskim biznesem i projektu parku technologicznego TEEMA w Miękini.
„Dopóki inwestycja naprawdę się nie rozpocznie, pozostajemy pokorni”
Błażej Kronic: Panie prezydencie, sprawę TEEMA i inwestycji tajwańskich śledziłem z zapartym tchem. Wiedziałem, że Wrocław jest faworytem, ale dopóki piłka jest w grze, niczego nie można być pewnym. Zacznę więc najprościej: jak to się robi? Jak wygrywa się tak wielką inwestycję?
Jakub Mazur: Na takie pytanie można odpowiedzieć bardzo krótko albo bardzo szeroko, bo jest to proces niezwykle złożony. Jesteśmy też pomni wcześniejszych projektów, włącznie z inwestycją Intela. Dlatego dopóki coś naprawdę się nie rozpocznie, pozostajemy pokorni i ostrożni. Jednocześnie przygotowujemy się już do tego, aby ten projekt sprawnie zrealizować.
Duże inwestycje technologiczne nie pojawiają się z dnia na dzień. TEEMA zrzesza ponad trzy tysiące firm z branży elektrycznej i elektronicznej, a jednym z najbardziej rozpoznawalnych podmiotów zaangażowanych w projekt ma być Foxconn. Zbudowanie warunków, w których organizacja tej skali wybiera konkretną lokalizację, wymaga wielu lat konsekwentnej pracy.
Od początku patrzyliśmy na Wrocław nie tylko jako na miasto, lecz także jako na centrum aglomeracji. W 2005 roku powstała Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Był to jeden z pierwszych w Polsce podmiotów tego rodzaju. Przez ponad dwie dekady zgromadziliśmy wiedzę i stworzyliśmy mechanizmy pozwalające przygotowywać oraz obsługiwać duże inwestycje. To jest wkład samorządu i kolejnych władz Wrocławia: zbudowanie organizacji, która nie działa akcyjnie, lecz systemowo.
Błażej Kronic: Czyli sukces nie jest dziełem przypadku. Mówi pan o konsekwencji wielu lat.
Jakub Mazur: Dokładnie tak. Chodzi o strategię, która po latach materializuje się w postaci bezpośrednich inwestycji. Wrocław ma także szczęście do wielowiekowej ciągłości akademickiej. Dzisiaj w mieście uczy się ponad sto tysięcy studentów, a działa tu ponad dwadzieścia szkół wyższych. To tworzy atrakcyjną tkankę — kulę śnieżną, która rośnie i może kierować swoją energię ku najważniejszym sektorom gospodarki.
Dzisiaj są nimi półprzewodniki, sztuczna inteligencja, przemysł 4.0, technologie inteligentnych miast czy elektromobilność. Wrocław ma w tych dziedzinach nie tylko startupy i projekty uczelniane, doktoraty czy habilitacje, ale również firmy prowadzące realną działalność i rozwijające bardzo zaawansowane procesy.
Dobrym przykładem jest Wydział Informatyki i Telekomunikacji Politechniki Wrocławskiej, największy tego rodzaju ośrodek w kraju. Mam przyjemność reprezentować samorząd jako przewodniczący Rady Społecznej tego wydziału. Kiedy pojawia się inwestor poszukujący konkretnych talentów — absolwentów studiów pierwszego lub drugiego stopnia, doktorantów albo specjalistów w określonej dziedzinie — możemy bardzo szybko usiąść do rozmów z rektorem i dziekanem oraz zastanowić się, jak odpowiedzieć na tę potrzebę.
To nie jest więc wyłącznie oficjalna współpraca urzędu z uczelnią. Ten kontakt ma wymiar praktyczny i osobisty. Wiceprezydent miasta uczestniczy w pracach nad rozwojem wydziału i jest blisko środowiska, które kształci kadry dla nowych technologii.
skiej zatrudnia tysiące pracowników i stała się jednym z filarów technologicznego ekosystemu regionu.

fot.: Urząd Miasta Wrocławia — Przedstawiciele samorządów i instytucji zaangażowanych w przygotowanie tajwańskiego Parku Technologicznego TEEMA w Miękini. Projekt ma stać się jednym z najważniejszych nowych przedsięwzięć technologicznych aglomeracji wrocławskiej.
Ekosystemu nie buduje się w jeden dzień
Błażej Kronic: Inwestor nie szuka jednak wyłącznie pracowników.
Jakub Mazur: Oczywiście. Czasami potrzebuje dobrze przygotowanej działki, czasami odpowiedniej ilości wody albo energii, a czasami zmian lub uzgodnień w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Rolą samorządu jest przygotowanie takich warunków, aby mogła powstać nowa strefa przemysłowa czy usługowa.
Mamy również Wrocławski Park Technologiczny, który działa już od ponad dwóch dekad. To instytucja funkcjonująca na styku biznesu i nauki. Takiego ekosystemu nie buduje się jednak w jeden dzień. Potrzebne są lata, a czasami dziesięciolecia pracy nad otwartością całego systemu.
Lubię odwoływać się do wyników. Patrzymy na liczbę utworzonych miejsc pracy, ale również na poziom zaawansowania procesów, które są lokowane we Wrocławiu. Chodzi o stanowiska o wysokim stopniu specjalizacji, dające dużą wartość dodaną. Pozycja miasta znajduje potem odzwierciedlenie w zestawieniach fDi Intelligence należącego do „Financial Times” czy w analizach Oxford Economics. Wrocław od lat jest wskazywany jako jeden z czołowych niestołecznych ośrodków w Europie pod względem warunków do tworzenia i rozwijania biznesu.
Dla mnie, jako wrocławianina, część tych rzeczy jest niemal naturalna. Trudno wyjść z własnego pudełka i spojrzeć na miasto całkowicie z zewnątrz. Wiem jednak, ile świadomej pracy stoi za tym rezultatem — nie tylko pracy wykonywanej w samym urzędzie.
Błażej Kronic: Powiedział pan o symbiotycznej współpracy z Politechniką Wrocławską, ale wspomniał pan również o startupach i małych firmach. Czy Wrocław świadomie dostrzega potencjał tej drobnej tkanki gospodarczej, z której później mogą wyrastać większe przedsięwzięcia?
Jakub Mazur: Tak. Są tutaj dwa ważne wątki. Pierwszy dotyczy startupów. Dzięki uczelniom, otwartości miasta, ale także obecności globalnych firm młodzi ludzie i bardziej doświadczeni specjaliści mogą rozwijać własne pomysły. Nie chodzi wyłącznie o kapitał zalążkowy, aniołów biznesu czy fundusze venture capital. Czasami najważniejsza jest współpraca w laboratorium lub inkubatorze, który może mieć fizyczną albo wirtualną formę.
W Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej działa zespół Startup Wrocław. Tworzy platformę rozwoju różnych inicjatyw, programów i konferencji. Rezultaty widać w liczbie młodych firm technologicznych oraz ich zdolności do pozyskiwania kapitału i wychodzenia na zagraniczne rynki. Przez kilka lat Wrocław zajmował w rankingach startupowych pozycję tuż za Warszawą, a w niektórych zestawieniach znajdował się z nią na pierwszym miejscu ex aequo. Jak na wyraźnie mniejsze miasto jest to wynik pokazujący skalę kreatywności i ambicji.
Przypomnę, że we Wrocławiu narodziły się także dwa najważniejsze polskie modele językowe: PLLuM i Bielik. Liderem konsorcjum, które stworzyło PLLuM, była Politechnika Wrocławska, natomiast tworząca Bielika Fundacja SpeakLeash ma siedzibę właśnie we Wrocławiu. To dobrze pokazuje sposób myślenia miasta — jego technologiczne nastawienie i ambicję.

fot.: Agencja Rozwoju Przemysłu — Kompleks LG Energy Solution w Biskupicach Podgórnych pod Wrocławiem. Jedna z największych inwestycji przemysłowych aglomeracji wrocław
„Bez mikro nie ma makro”
Błażej Kronic: A drugi wątek?
Jakub Mazur: Drugi wiąże się z odpowiedzialnością Wrocławia jako stolicy regionu i aglomeracji. Ludzie, którzy uczą się, pracują i korzystają z miasta, często mieszkają w sąsiednich miejscowościach. Jako centrum musimy więc inwestować w dobre połączenia, edukację, kulturę, miejsca wypoczynku czy ofertę gastronomiczną. Te usługi są finansowane i rozwijane we Wrocławiu, ale korzysta z nich cały region. Z kolei otaczające miasto gminy tworzą miejsca pracy i budują siłę całej aglomeracji.
Kilka lat temu uruchomiliśmy program „Bez mikro nie ma makro”. Wrocław i jego otoczenie są siedzibą wielu globalnych firm, ale uznaliśmy, że musimy świadomie budować lokalny udział w ich łańcuchach dostaw, zanim pojęcie local content stało się tak popularne jak dziś.
W małych miejscowościach działają przedsiębiorcy z wieloletnią tradycją, którzy mogą zostać dostawcami globalnych koncernów. Jedni oferują rozwiązania technologiczne na podstawowym poziomie, inni tworzą bardzo zaawansowany hardware, software albo wyspecjalizowane usługi oparte na kapitale ludzkim. Każdy z nich może dostarczyć wartość dodaną dużym firmom.
W ramach programu spotykaliśmy się z dziesiątkami lokalnych przedsiębiorców. Pokazywaliśmy im, jak mogą wejść do większego biznesu i jak możemy ich wspierać poprzez akceleratory, programy dofinansowań, rozwiązania prawne czy dzielenie się doświadczeniem z mniejszymi gminami. Ekosystemu gospodarczego nie buduje jedna wielka firma ani jedna gałąź przemysłu. Jego fundamentem są tysiące mniejszych przedsiębiorstw.
To również było jednym z atutów w rozmowach o inwestycji tajwańskiej. W samym Wrocławiu zarejestrowanych jest ponad 150 tysięcy firm i podmiotów, w ogromnej części należących do sektora mikro. Wspierają one globalne przedsiębiorstwa i potrafią szybko adaptować się do nowych potrzeb.
Jednocześnie zależy nam, aby rozwijała się Miękinia. Aparat samorządowy mniejszej gminy jest znacznie skromniejszy niż administracja dużego miasta, natomiast jej ambicje są ogromne — i bardzo dobrze. Naszą rolą jest współpraca i wsparcie.

fot.: KNews.pl / grafika ilustracyjna — W gminie Miękinia pod Wrocławiem przygotowano około 200 hektarów terenu pod wielką inwestycję przemysłową. Pierwotnie miał tu powstać zakład Intela, którego wartość szacowano na około 20 mld zł. Po wycofaniu się amerykańskiego koncernu teren ma zostać wykorzystany przez tajwański Foxconn.
Miękinia nie jest konkurencją dla Wrocławia
Błażej Kronic: Przygotowując się do rozmowy, wypisałem dziesięć inwestycji w aglomeracji wrocławskiej, z których każda przekraczała wartość miliarda złotych. Podejrzewam, że lista nie była kompletna. Wiele największych zakładów formalnie znajduje się jednak poza Wrocławiem — tak jest z inwestycją w Miękini, podobnie jest z kompleksem LG. Czy między miastem a otaczającymi je gminami nie ma konkurencji?
Jakub Mazur: Współpraca jest podstawą. Od dawna zabiegamy o prawne umocowanie metropolii wrocławskiej, która uzyskałaby instrumenty prawne i finansowe pozwalające jeszcze mocniej rozwijać transport publiczny oraz wspólną infrastrukturę. Mamy już Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię, powstają rozwiązania dla Pomorza, a chcielibyśmy, aby metropolia wrocławska była kolejną — trzecią pod względem kolejności, ale być może pierwszą pod względem siły. W praktyce wiele działań metropolitalnych już realizujemy.
Patrzenie na gminy podmiejskie jak na konkurencję byłoby nierozsądne i nieodpowiedzialne. Ludzie powinni mieć prawo wyboru miejsca zamieszkania. Naturalne jest, że część z nich przenosi się na przedmieścia, gdzie działki bywają tańsze, ale nadal pracuje, uczy się lub korzysta z oferty Wrocławia.
Wrocław jest centrum kultury i sportu dla całego Dolnego Śląska, a w wielu dziedzinach także dla południowo-zachodniej Polski. Chcemy rozwijać operę, Narodowe Forum Muzyki czy stadion mogący pomieścić 44 tysiące widzów. Na takie instytucje i obiekty może sobie pozwolić duży ośrodek aglomeracyjny. To jest nasz potencjał, ale również nasza odpowiedzialność.
Podobnie patrzymy na współpracę z Wałbrzychem, Jelenią Górą i Legnicą — dawnymi miastami wojewódzkimi. Wspólnie z samorządem województwa dbamy o połączenia drogowe, a przede wszystkim o szybkie połączenia kolejowe. Chodzi o to, aby zakłady Toyoty w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach oraz centrum badawczo-rozwojowe we Wrocławiu mogły realnie współpracować, a przejazd pomiędzy kluczowymi miejscami nie trwał godzinami.
Nie chcemy doprowadzić do sytuacji, w której Wrocław stanie się przeludniony, problemy komunikacyjne będą narastać, a gentryfikacja i ceny obniżą jakość życia. Odpowiedzią jest myślenie regionalne, aglomeracyjne i — w przyszłości — metropolitalne. Ono tworzy synergię.

Nowa oś rozwoju zachodniej części aglomeracji
Błażej Kronic: Co w takim razie inwestycja w Miękini może oznaczać dla całej aglomeracji?
Jakub Mazur: Niektórzy mówią o nawet kilkudziesięciu tysiącach miejsc pracy w perspektywie rozwoju całego ekosystemu. To skala porównywalna z dużym miastem. Chciałbym, aby projekt stał się impulsem dla całego zachodniego pasa aglomeracji — od Miękini w stronę autostrady A4.
Musimy zadbać o połączenia drogowe, infrastrukturę energetyczną i wodną, a w następnej kolejności również kolejową. Nowy ślad autostrady A4 może stworzyć kolejną deltę rozwoju. W ten sposób w aglomeracji wrocławskiej powstałaby zupełnie nowa oś inwestycyjna na skalę Europy Środkowej.
Mówimy o setkach, a nawet tysiącach hektarów dobrze skomunikowanych i uzbrojonych terenów, na których mogą powstawać parki przemysłowe, usługowe i technologiczne, centra badawczo-rozwojowe, laboratoria oraz placówki edukacyjne. To nie jest wyłącznie lokalna ambicja. Taki projekt buduje konkurencyjność Polski, a inwestycja tajwańska może otworzyć Europie bramę do wysoko rozwiniętych i unikatowych technologii.
Cieszę się, że ta szansa przypadła aglomeracji wrocławskiej i że gmina Miękinia, od lat walcząca o rozwój terenów inwestycyjnych, osiągnęła sukces. Trzeba jednak jasno powiedzieć: jest to sukces ogólnopolski. Nie wydarzyłby się bez zaangażowania rządu, premiera i wiceministra rozwoju i technologii Michała Jarosa.
Błażej Kronic: Właśnie o to chciałem zapytać. Michał Jaros był wielkim zwolennikiem ulokowania inwestycji pod Wrocławiem. Politycy z Łodzi zabiegali z kolei o to, aby projekt trafił do naszego regionu — i jest to naturalne, bo z takich działań są rozliczani. Dobrze mieć po swojej stronie ministra, ale ostatecznie to inwestor wybiera lokalizację. Czy polityczne wsparcie mogło przesądzić o wyniku?
Jakub Mazur: Wsparcie administracji centralnej jest potrzebne, ale nie zastąpi realnego przygotowania. Bardzo lubię Łódź i cały region łódzki. Przyjaźnimy się z panią prezydent i wiceprezydentami. Wierzę, że w Polsce możemy stworzyć mocny trójkąt współpracy obejmujący aglomerację wrocławską, Łódź i Katowice. W przyszłości ważną rolę odegra w nim również kolej dużych prędkości w układzie „Y”.
Musimy jednak być realistami. Inwestor ocenia przygotowanie projektu: zaplecze akademickie, ekosystem firm i specjalistów, doświadczenie administracji, działkę oraz infrastrukturę. Wrocław i Miękinia były pod tym względem naturalnym wyborem, ponieważ ogromną pracę wykonał wcześniej Intel. Jego analizy i przygotowanie terenu nie zniknęły wraz z rezygnacją z inwestycji.
Dla partnerów tajwańskich oznaczało to łatwiejszy start. Dostali działkę, która została już bardzo dokładnie prześwietlona, oraz szereg przygotowanych rozwiązań. Jeżeli projekt ma wejść w fazę realizacji w ciągu około 20 miesięcy, w europejskich warunkach jest to tempo niemal niemożliwe do osiągnięcia bez takiego przygotowania.
Nie ma więc mowy o złych emocjach wobec innych miast. Wierzę, że ta inwestycja uruchomi współpracę znacznie szerszą niż granice jednej aglomeracji.

fot.: toyotapl.com — Toyota rozwija we Wrocławiu swoje zaplecze technologiczne. Toyota Digital Hub ma skupiać około 200 specjalistów pracujących m.in. nad usługami cyfrowymi, rozwiązaniami connected, technologiami chmurowymi i cyberbezpieczeństwem. To kolejny etap obecności koncernu na Dolnym Śląsku, gdzie Toyota posiada również duże zakłady produkcyjne w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach.
Od Drezna po Warszawę
Błażej Kronic: Powiedział pan o kolei „Y”, ale ważne jest również Drezno. To miasto buduje potężne zaplecze półprzewodnikowe.
Jakub Mazur: Drezno jest miastem partnerskim Wrocławia. W Saksonii rozwijany jest potężny ekosystem mikroelektroniki, w tym inwestycje związane z TSMC. Od lat rozmawiamy z władzami Drezna o współpracy. Te rozmowy rozpoczęły się jeszcze przy projekcie Intela i dotyczyły stworzenia szerszego regionu krzemowego czy technologicznego.
Jeżeli do tego dołączy kolej „Y”, która skróci czas podróży pomiędzy Wrocławiem, Łodzią i Warszawą, wszystkie te ośrodki znajdą się znacznie bliżej siebie. Wtedy będziemy mogli odpowiedzialnie budować konkurencyjność Europy — nawet jeżeli to określenie brzmi górnolotnie.
W projekcie tajwańskim bardzo mocno akcentowany jest local content. Aglomeracja wrocławska ma już ponad dwie dekady doświadczeń z inwestycjami koreańskimi. Ich łączna wartość jest liczona w miliardach dolarów. W regionie mieszka także liczna społeczność koreańska, która współtworzy gospodarkę oraz życie miasta i aglomeracji.
Model tajwański ma jednak opierać się w jeszcze większym stopniu na lokalnych dostawcach. Temu służą działania polskiego rządu i władz regionu oraz współpraca samorządów z urzędem marszałkowskim i wojewódzkim. Chodzi o zbudowanie rzeczywistego łańcucha dostaw wokół silnej technologicznej kotwicy.
Taki łańcuch nie powinien opierać się wyłącznie na jednej lokalizacji. Może budować transgraniczną siłę od Drezna po Warszawę. Po drodze znajdują się Wrocław i Łódź. Wzdłuż autostrady A4 możemy współpracować z Katowicami, Zagłębiem i Krakowem, które również mają silne uczelnie i przemysł.
Im bardziej złożona i rozproszona będzie ta sieć, tym większa stanie się jej odporność, a zarazem nasza gospodarcza i technologiczna suwerenność. Samo postawienie fabryki czy montowni było atrakcyjnym modelem 20 lat temu. Dzisiaj to za mało.
Nie chcemy wchodzić w poważne partnerstwa wyłącznie po to, aby powstał zakład, który przy pierwszym kryzysie politycznym, fiskalnym lub gospodarczym zostanie przeniesiony w inne miejsce. Znamy swoją wartość. Jesteśmy pracowici i zachowujemy pokorę, ale oczekujemy współpracy długoterminowej, dzięki której wiedza, kompetencje, badania i lokalni dostawcy pozostaną w Polsce.

fot.: Invest in Wroclaw
Porażka Intela przekuta w przewagę
Błażej Kronic: Można więc powiedzieć, że rezygnacja Intela — początkowo wielka porażka — została przekuta w sukces?
Jakub Mazur: Tak, choć trzeba pamiętać, że niezależnie od projektu tajwańskiego do Wrocławia napływają kolejne inwestycje zagraniczne, a kapitał lokalny i krajowy również rozwija się bardzo dynamicznie. Nie narzekamy na brak zainteresowania. Coraz częściej pytamy raczej, jak prowadzić rozwój odpowiedzialnie i długoterminowo.
Przy tak wielkim projekcie pojawiają się konkretne oczekiwania infrastrukturalne. Potrzebny jest łącznik między inwestycją w Miękini a autostradą A4, czyli sprawne połączenie północ–południe. Potrzebny jest nowy ślad A4 oraz rozbudowa połączeń kolejowych. Chcielibyśmy również, aby Port Lotniczy Wrocław zyskał bezpośrednie połączenie z Tajwanem, podobnie jak ma już bezpośrednie połączenie z Seulem.
Konieczne jest dostarczenie wody oraz setek kolejnych megawatów energii. Tego samorządy nie zapewnią bez współpracy z rządem i spółkami infrastrukturalnymi. Dlatego wspólne postulaty będą zgłaszać między innymi Wrocław, Miękinia, Środa Śląska oraz powiat średzki.
Musimy przy tym zadbać nie tylko o inwestorów, ale przede wszystkim o obecnych i przyszłych mieszkańców. Rozwój gospodarczy wymaga dróg i sieci, ale również szkół, przedszkoli i placówek opiekuńczych. Mniejsze gminy nie mają wystarczających funduszy inwestycyjnych ani możliwości samodzielnego sfinansowania wszystkiego, co stanie się potrzebne wraz z szybkim napływem mieszkańców i firm.
Błażej Kronic: Przypomina mi się Kleszczów — oczywiście przy zupełnie innej skali. Ta bogata gmina inwestuje także w otaczające ją miejscowości, ponieważ rozumie, że ich rozwój leży również w jej interesie. Widzę tu pewną analogię.
Jakub Mazur: To jest podobny sposób myślenia. Granica administracyjna nie zatrzymuje ludzi, transportu, rynku pracy ani potrzeb infrastrukturalnych. Jeżeli jedna część aglomeracji gwałtownie rośnie, skutki odczuwa całe otoczenie. Dlatego korzyści i odpowiedzialność muszą być dzielone.

fot.: Oleksandr Poliakovsky / wroclaw.pl — Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia, podczas konferencji dotyczącej przygotowań do tajwańskiego Parku Technologicznego TEEMA w Miękini. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele administracji rządowej oraz samorządów zaangażowanych w realizację inwestycji. Wrocław, 10 sierpnia 2026 r.
Wrocław ma trzyeuropejskie stolice w podobnej odległości
Błażej Kronic: Panie prezydencie, w toku tej rozmowy zmienia mi się perspektywa geograficzna. W Łodzi patrzymy przede wszystkim przez pryzmat logistyki: leżymy w centrum Polski, na przecięciu autostrad, niedaleko planowanego Portu Polska. Kiedy jednak zakreślimy wokół Wrocławia promień 500 kilometrów, znajdą się w nim Drezno, Praga i prawdopodobnie także Wiedeń. Drezno buduje potężne fabryki mikroprocesorów, a Bosch rozwija w tym regionie wielką inwestycję. Macie zupełnie inną głębię rynkuniż centrum Polski.
Jakub Mazur: To jest jedna z naszych najważniejszych przewag i inwestorzy zwracają na nią uwagę od ponad 20 lat. Zwrócił na nią uwagę Intel. Patrzą na nią również TEEMA i Foxconn. Proszę zauważyć, że Wrocław znajduje się w zbliżonej odległości od Warszawy, Berlina i Pragi. Niewiele dalej są Wiedeń, Bratysława i Budapeszt. Realnie oddziałujemy więc na kilka europejskich stolic.
Pomaga także historia Wrocławia. Było to miasto czeskie, pruskie, niemieckie i polskie, przez pewien czas związane również z Węgrami, a przez moment także z Francją. W dużych projektach pokazujemy możliwość współpracy transgranicznej. Mamy naturalnych partnerów w Berlinie i Pradze, Drezno jest naszym miastem partnerskim, a Saksonia regionem partnerskim Dolnego Śląska.
Każdego roku rozwijają się inicjatywy gospodarcze i naukowe łączące te ośrodki. Saksonia jest silnie powiązana z czeskim krajem libereckim i Pragą, a Drezno ma własne partnerstwo z czeską stolicą. Kiedy przy projektach europejskich przedstawiamy koncepcję ponadgraniczną, łączącą trzy regiony w trzech państwach, wzmacnia to naszą pozycję. Są to regiony silne ekonomicznie i świadomie wykorzystujemy ten atut jako kartę przetargową.
Wrocław ma dostęp do rynków niemieckiego i czeskiego oraz do ich zaplecza logistycznego. Łódź z kolei posiada naturalną strategiczną pozycję w logistyce krajowej. Dzięki dobrym połączeniom drogowym i przyszłej kolei dużych prędkości nasze miasta będą coraz bliżej siebie.
Naturalnym partnerem Łodzi pozostanie Warszawa, ponieważ fizyczna i transportowa bliskość obu miast jest wyjątkowa. Port Polska może połączyć je jeszcze mocniej. To wielki atut, z którego będzie korzystać cała Polska — także Wrocław. Widzę w nim potężny kapitał dla Łodzi i trzymam kciuki za powodzenie projektu.
Błażej Kronic: Czyli o znaczeniu Portu Polska zdecyduje nie tylko ruch pasażerski, ale również cargo? Czy logistyka może stać się jednym z głównych motorów rozwoju całej Europy Środkowej?

fot.: Port Polska — Budowa tunelu KDP w Łodzi
„Logistyka będzie królem”
Logistyka będzie kluczem, będzie królem. Silny hub komunikacyjny musi obejmować nie tylko ruch pasażerski, ale równorzędnie także cargo. Może nie przede wszystkim, ale właśnie równorzędnie, ponieważ wtedy otwiera się na całą Europę Środkową.
Połączenie centrów kompetencji i logistyki takich jak Wrocław i Łódź pozwoli budować bardzo silną pozycję w tej części kontynentu. Mamy nadzieję na pokój na Wschodzie i zwycięskie zakończenie wojny dla Ukrainy, a w dalszej perspektywie również na transformację ustrojową Białorusi. Oznaczałoby to otwarcie rynku obejmującego około 50 milionów ludzi — ogromnego w skali europejskiej. Polska — leżąca na osi północ–południe i wschód–zachód — może odegrać wówczas rolę decydującą.
Raporty gospodarcze pokazują, że potencjał Polski jest niezwykle obiecujący. Zmagamy się z demografią, biurokracją i fiskalizacją. Wszyscy chcielibyśmy, aby prowadzenie biznesu było łatwiejsze. Jednocześnie Wrocławianie i Polacy nadal są postrzegani jako ludzie, którzy potrafią ciężko pracować i mają ambicję, aby z tej pracy coś wynikało.
Nie chodzi wyłącznie o nasze piękne miasta. Ważniejsi są wspaniali ludzie i kapitał ludzki. To on przyciąga przedsiębiorstwa z Tajwanu, Korei Południowej, Japonii czy Stanów Zjednoczonych — państw i gospodarek bardzo mocno nastawionych na efektywność. Firmy z tych krajów wiele wymagają od lokalnego biznesu, ale dzięki temu powstają silne huby odporności gospodarczej Europy Środkowej, a w konsekwencji całej Europy.
Polska jest dużym rynkiem, szóstą obecnie, a być może za chwilę piątą gospodarką europejską — zależnie od tego, jakie parametry bierzemy pod uwagę. Jesteśmy dużą gospodarką, która ma ambicje dalszego awansu. Dlatego powinniśmy rozwijać nie tylko sektor usług, ale również wyspecjalizowaną, w zdecydowanej większości zrobotyzowaną produkcję. Właśnie ona może stać się fundamentem trwałej odporności, której brak jest dzisiaj widoczny w niektórych regionach Europy Zachodniej.
fot.: Invest in Wroclaw — Taiwan Expo 2026 Europe. Wydarzenie było jednym z ważnych etapów prezentacji współpracy z tajwańskim biznesem i projektu parku technologicznego TEEMA w Miękini
Przywództwo i strategia
Błażej Kronic: Pamiętam analizę, którą przedstawił kiedyś jeden z profesorów Uniwersytetu Łódzkiego. Wynikało z niej, że w 1992 roku Łódź i Wrocław znajdowały się na podobnym poziomie rozwoju. Mam jednak wrażenie, obserwując Wrocław, że pomimo zmian politycznych, a przede wszystkim kolejnych prezydentów, zachowaliście niesamowitą konsekwencję działania. U nas w czasach kiedy rada miejska wybierała prezydenta ciągle dochodziło do zmian włodarza a co za tym idzie - koncepcji rozwoju miasta. Potem mieliśmy prezydenta, który był dość bierny. Czy właśnie konsekwencja jest jedną z głównych podwalin sukcesu Wrocławia?
Jakub Mazur: Panie redaktorze, jeżeli spojrzymy choćby na czas po wejściu Polski do Unii Europejskiej, zobaczymy, że środki europejskie pojawiły się przecież tak samo we wszystkich dużych miastach. W Łodzi, Krakowie, Szczecinie, Poznaniu, Trójmieście, ale również w Olsztynie czy Bydgoszczy. Mówimy o największych polskich ośrodkach i nie wszędzie te możliwości zostały wykorzystane w ten sam sposób.
Powiem tak: zawsze decydują przynajmniej dwie zmienne, chociaż w rzeczywistości jest ich oczywiście dużo więcej. Pierwszą jest leadership, czyli przywództwo, które musi być obecne. Pracuję w urzędzie już blisko osiem lat, to jest druga kadencja, w której uczestniczę, i widzę, że dla prezydenta Jacka Sutryka rozwój gospodarczy oraz bardzo mocno przemyślane partnerstwa są priorytetem.
Chcemy wchodzić w takie projekty, w których wiemy, że sami jesteśmy w stanie dać bardzo dużo i realnie pomóc biznesowi się rozwijać. Ale jednocześnie muszą to być firmy, które chcą rosnąć razem z nami przez następne 50 lat i dłużej, a nie tylko przez chwilę skorzystać z jakiejś przewagi kosztowej. I to się udaje. Widzimy, że inwestorzy, którzy wcześniej pojawili się we Wrocławiu, mają to do siebie, że nie zwijają działalności. Przeciwnie: rozwijają ją, dokładają kolejne segmenty, procesy i kompetencje. To jest właśnie znaczenie przywództwa i świadomego wyboru partnerów.
Oczywiście demokracja rządzi się swoimi prawami. Dana społeczność może dokonać innego wyboru. Może inaczej zdecydować o sposobie wykorzystania środków europejskich albo wybrać inne tempo i inną koncepcję rozwoju. Być może mieszkańcy niektórych miejsc są szczęśliwi, że nic nowego się nie dzieje. Nie mnie to oceniać.
Błażej Kronic: GeniusLoci … mam wrażenie, że każde miasto ma swój genotyp.
Jakub Mazur: Tak coś w tym jest. Myślę jednak, że istnieje pewna „genetyka” miasta — charakter konkretnego miejsca, sposób myślenia jego mieszkańców i ich aspiracje. To naprawdę ma ogromne znaczenie.
Wrocław jest pod tym względem szczególny. Proszę pamiętać, że po wojnie właściwie wszyscy skądś tutaj przyjechaliśmy. To jest swoisty melting pot, tygiel i miks wielu kultur. Moi dziadkowie pochodzili ze Lwowa. Rodziny wielu moich znajomych przyjechały z Wilna, inne z Mazowsza czy Pomorza. Dzisiaj mieszkają tutaj przedstawiciele ponad 120 narodowości, a według różnych szacunków również około 150–200 tysięcy Ukraińców.
To jest takie miejsce, w którym wszyscy możemy czuć się dobrze, bo właściwie wszyscy kiedyś skądś tu przyjechaliśmy. Każdy może być u siebie i każdy ma prawo współtworzyć Wrocław. Jest w tym mieście ambicja, są bardzo dobre uczelnie i jest po prostu dobre miasto do życia.
To powoduje również, że jako mieszkańcy wymagamy od swoich liderów więcej. Mówię to także jako mieszkaniec i człowiek, który się tutaj urodził. Chcemy, aby dużo się działo, ale też żeby działy się rzeczy dobre — również w gospodarce. Być może zostało w nas trochę historycznego, pruskiego podejścia do organizacji: przekonania, że biznes powinien się rozwijać, a silna podstawa gospodarcza musi być widoczna, ponieważ to ona tworzy dobrobyt społeczny.
Drugim komponentem, obok leadershipu, jest stworzenie strategii i konsekwentne trzymanie się jej. To się we Wrocławiu udawało. Udało się stworzyć pewien ekosystem ludzi zarządzających miastem — ludzi, którzy się znają, rozumieją i szanują jego kulturę oraz historię, ale jednocześnie tworzą nowe wydarzenia kulturalne. To także postawienie na społeczności związane ze sportem, na organizacje pozarządowe oraz kulturę i działania kierowane zarówno do najmłodszych, jak i do najstarszych mieszkańców.
To gdzieś się udaje, ponieważ wszyscy tworzymy Wrocław. Miasto, które ma ponad tysiąc lat historii, ale od 80 lat jest budowane na nowo. Pozwolę sobie przywołać słowa Olgi Tokarczuk: odbudowywane z miłością. Coś w tym jest. Wokół Wrocławia i jego rozwoju rzeczywiście pojawia się dużo pozytywnych emocji.
Wracając więc do pańskiego pytania: leadership i strategia pozwoliły Wrocławiowi wykorzystać szanse ostatnich dekad. Nie chcę oceniać Łodzi, ale mam obserwacje zbieżne z pańskimi. W naszym przypadku właśnie te dwa elementy — przywództwo oraz konsekwentne trzymanie się strategii — miały znaczenie fundamentalne.
Błażej Kronic: Dziękuję za rozmowę.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.