Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
"Zdjęcie przedstawia nowoczesny park technologiczny TEEMA, który będzie budowany w Miękini pod Wrocławiem. Artykuł analizuje utratę inwestycji przez Łódź oraz jej strategię w walce o przyciągnięcie tajwańskich funduszy. Temat dotyczy ważnych decyzji inwestycyjnych w Polsce i ich wpływu na region łódzki."

Łódź połknęła żabę, ale walczy o inwestycje tajwańskie w regionie. Dlaczego straciliśmy inwestycję TEEMA? Analiza

Tajwański park technologiczny TEEMA powstanie w Miękini pod Wrocławiem. To jedna z najważniejszych decyzji inwestycyjnych ostatnich lat w Polsce i bolesna informacja dla województwa łódzkiego. W rywalizacji była także aglomeracja łódzka, a konkretnie okolice Strykowa. Region miał mocne argumenty: położenie, logistykę, zaplecze techniczne oraz przyszłą dostępność związaną z CPK i Koleją Dużych Prędkości. Problem polegał na tym, że część tych atutów dotyczyła przyszłości. Dolny Śląsk miał przewagę bardziej praktyczną: przygotowaną lokalizację po niedoszłej inwestycji Intela, miliardy wcześniejszych inwestycji i silne polityczne prowadzenie sprawy.

Tajwańskie Stowarzyszenie Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego TEEMA wybrało Miękinię pod Wrocławiem na miejsce budowy parku technologicznego. Decyzję ogłoszono podczas Taiwan Expo 2026 w Warszawie. To pierwsza europejska edycja tego wydarzenia organizowana w Polsce i jeden z najmocniejszych sygnałów, że Tajwan traktuje nasz kraj jako ważny punkt wejścia na rynek europejski.

Park ma powstać na Dolnym Śląsku, na terenie, na którym wcześniej planowana była inwestycja Intela. W projekcie mają być rozwijane technologie związane m.in. z serwerami dla sztucznej inteligencji oraz rozwiązaniami stosowanymi w elektromobilności. W grę wchodzi obszar o powierzchni co najmniej 150 hektarów. Publicznie pojawiają się różne szacunki dotyczące zatrudnienia: od około 20 tysięcy miejsc pracy do nawet 40 tysięcy w perspektywie dekady, licząc szerzej firmy współpracujące i dostawców.

Dla Polski to bardzo ważna wiadomość. Dla województwa łódzkiego — trudna. Łódź i okolice Strykowa realnie znalazły się w tej rywalizacji, ale ostatecznie muszą przełknąć porażkę.

Łódź miała mocną ofertę, ale nie była faworytem

KNews pisał o tej inwestycji już w marcu. Wtedy wskazywaliśmy, że nie chodzi o pojedynczą fabrykę, ale o cały układ firm technologicznych skupionych wokół TEEMA. Taki projekt oznacza produkcję, montaż, zaplecze technologiczne, logistykę, możliwe centra badawczo-rozwojowe i firmy działające w jednym łańcuchu dostaw.

Pisaliśmy też, że w centralnej Polsce analizowany jest duży teren inwestycyjny w pobliżu Łodzi, przekraczający 140 hektarów. Później, w kwietniu, informowaliśmy, że aglomeracja łódzka znalazła się w ścisłym finale rywalizacji, a po odpadnięciu Katowic na placu boju pozostały dwie lokalizacje: gmina Stryków oraz teren w powiecie średzkim pod Wrocławiem.

To pokazuje, że Łódź nie była tłem tej historii. Była realnie analizowaną lokalizacją.

Jednocześnie w naszych tekstach nie przedstawialiśmy regionu jako pewnego faworyta. Przeciwnie — od początku wskazywaliśmy, że Miękinia ma bardzo silny argument: lokalizację przygotowywaną wcześniej pod jeden z największych projektów technologicznych w Polsce. Ten element mógł okazać się decydujący. I mocne wsparcie polityczne tej inwestycji.

W przypadku Strykowa podstawowym argumentem była logistyka. Centralne położenie, autostrady, bliskość Łodzi oraz przyszłe wzmocnienie dostępności przez CPK i Kolej Dużych Prędkości to atuty realne, ale przede wszystkim transportowe. I silne zaplecze akademickie. Mogły mieć znaczenie w rozmowach, lecz nie zastępowały gotowego terenu inwestycyjnego ani istniejącego ekosystemu high-tech.

Jednak CPK i KDP dopiero mają zmienić pozycję regionu. Także teren pod Strykowem, według wcześniejszych ustaleń, nie był jeszcze w pełni gotowy do natychmiastowego wejścia inwestora. Miał zostać przygotowany w dalszej perspektywie.

Dolny Śląsk miał za sobą inwestycje liczone w miliardach

Wybór Miękini nie był decyzją oderwaną od szerszego kontekstu gospodarczego. Dolny Śląsk od lat przyciąga duże projekty przemysłowe, technologiczne i motoryzacyjne. W tym porównaniu Wrocław i jego otoczenie miały przewagę, której nie da się sprowadzić wyłącznie do jednego terenu po Intelu.

Toyota rozwija swoje zakłady w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach od początku lat 2000. Produkcja w Wałbrzychu ruszyła w 2002 roku, a w Jelczu-Laskowicach w 2005 roku. Do dziś Toyota zainwestowała tam około 7 mld zł i stworzyła około 3 tys. miejsc pracy. To jeden z fundamentów przemysłowego zaplecza Dolnego Śląska, szczególnie w obszarze napędów konwencjonalnych i hybrydowych.

Kolejnym etapem była rozbudowa dużego zaplecza wokół Wrocławia. LG Energy Solution działa w Biskupicach Podgórnych od 2016 roku i jest jednym z najważniejszych producentów baterii do samochodów elektrycznych w Europie. Całkowity koszt inwestycji podawano na poziomie 3,2 mld euro, a docelowa moc produkcyjna zakładu miała osiągnąć 100 GWh. To projekt, który zmienił skalę przemysłową całego obszaru pod Wrocławiem.

W 2019 roku produkcję silników w Jaworze rozpoczął Mercedes-Benz. Od 2020 roku działa tam także fabryka baterii do samochodów elektrycznych. W grudniu 2022 roku koncern zapowiedział kolejną inwestycję: ponad 1 mld euro w latach 2023–2027, związaną z produkcją dużych elektrycznych samochodów dostawczych. Jawor stał się więc kolejnym punktem dolnośląskiej mapy elektromobilności.

W 2023 roku na Dolnym Śląsku pojawiły się kolejne duże sygnały inwestycyjne. W maju PepsiCo otworzyło zakład w Świętem koło Środy Śląskiej za ponad 1 mld zł. To nie jest projekt z sektora półprzewodników czy AI, ale pokazuje zdolność regionu do przyjmowania dużych i zaawansowanych organizacyjnie inwestycji produkcyjnych.

Miesiąc później Intel ogłosił plan budowy w Miękini zakładu integracji i testowania półprzewodników za 4,6 mld dolarów. Projekt został ostatecznie anulowany w 2025 roku, ale sam proces zostawił po sobie przygotowany teren, dokumentację, rozpoznawalność lokalizacji i doświadczenie administracyjne. Dla kolejnego inwestora technologicznego mogło to mieć bardzo konkretne znaczenie.

Wrocław miał także zaplecze technologiczne niezwiązane wyłącznie z produkcją. 3M rozwija we Wrocławiu swój SuperHub od 2006 roku, a firma opisuje go jako największe centrum produkcyjne 3M w regionie EMEA. Nokia ma we Wrocławiu jedno z najważniejszych centrów R&D w Polsce, zatrudniające kilka tysięcy osób i rozwijające technologie telekomunikacyjne. W mieście działa także GlobalLogic, należący do grupy Hitachi.

Dlatego przewaga Miękini nie polegała wyłącznie na tym, że teren był bardziej gotowy. Ważne było całe otoczenie. Tajwański inwestor widział region, w którym od ponad dwóch dekad lokowano projekty przemysłowe, motoryzacyjne i technologiczne liczone w miliardach złotych i euro. Łódzkie miało mocne argumenty logistyczne i przyszłościowe, ale Dolny Śląsk mógł pokazać dłuższą historię dużych inwestycji i większe doświadczenie w ich obsłudze. Brak wielkiego biznesu jest problemem dla regionu od lat. Min. dlatego nie trafiają do regionu wielkie inwestycje z sektora automotive. Jak to działa pokazuje z kolei branża AGD, która w łodzikiem jest bardzo silna. Jedna inwestycja przyciągała kolejną. Choć ten sektor ostatnio jest w stagnacji.

Polityka, lobbing i realna siła sprawcza

W tej sprawie nie da się pominąć kontekstu politycznego i lobbingowego. Przy inwestycjach tej skali zawsze ważne jest pytanie, kto prowadzi proces, kto ma dostęp do decydentów, kto potrafi połączyć interes inwestora z ofertą regionu i kto ma realną siłę sprawczą.

Duże projekty technologiczne nie trafiają do regionów wyłącznie dlatego, że dobrze wyglądają na mapie. Wymagają konsekwentnego prowadzenia: rozmów z inwestorem, przygotowania terenu, koordynacji z administracją rządową, samorządami, instytucjami gospodarczymi, uczelniami i dostawcami infrastruktury. Liczy się także wiarygodność osób, które taki proces prowadzą.

Dolny Śląsk miał w tej sprawie wyraźnych rzeczników. Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros od miesięcy był jedną z osób najmocniej kojarzonych z rozmowami wokół tajwańskich inwestycji. Wcześniej przewodniczył dużej polskiej misji gospodarczej na Tajwan. Po ogłoszeniu wyboru Miękini zapowiadał osobiste monitorowanie procesu.

Znaczenie politycznego zakotwiczenia regionu dobrze widać na przykładzie innych resortów. Tam, gdzie województwo łódzkie ma silniejszą reprezentację i bardziej widocznych rzeczników, decyzje inwestycyjne szybciej znajdują przełożenie na konkretne projekty. W obszarze obronności ruszył proces odtworzenia Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, mimo oporu części środowisk w kraju. W Łowiczu ma powstać zaplecze nowej jednostki wojskowej, związanej z 2. Brygadą Rakiet. W tle pozostają także kolejne projekty MON w regionie.

Podobnie w infrastrukturze widać szereg decyzji ważnych dla województwa. Kontynuowane są projekty kolejowe, przygotowywana jest rozbudowa autostrady A2 między Łodzią a Warszawą, a w Opocznie Południe zaplanowano budowę nowego dworca. W nowej koncepcji Zintegrowanej Sieci Kolejowej większą wagę położono także na lepsze powiązanie województwa z kierunkami południowymi i północno-południowymi. No i wielkie inwestycje kolejowe w Łodzi i KDP.

TEEMA pokazuje, jak ważne przy inwestycjach gospodarczych jest silne prowadzenie sprawy w resorcie odpowiedzialnym za rozwój i technologie. W przypadku Miękini taki patronat był publicznie widoczny. W resorcie Rozwoju i Technologii zabrakło wsparcia. To też pokazuje jak istotnym jest posiadanie swoich ludzi w randze ministra czy sekretarza stanu.

Dla Łodzi to ważna lekcja, ale nie wyłącznie negatywna. Sam udział w takiej rywalizacji oznacza zdobycie doświadczenia, którego nie da się zbudować teoretycznie. Region musiał przygotować ofertę, zebrać argumenty, pokazać teren, zaplecze, kadry, logistykę i przyszłe powiązania infrastrukturalne. Ta praca nie znika wraz z decyzją TEEMA. Może stać się podstawą do rozmów z kolejnymi inwestorami.

Temat azjatyckich inwestycji nie jest zamknięty

Według informacji uzyskanych przez KNews temat tajwańskich inwestycji w regionie łódzkim nie jest zamknięty. Choć park technologiczny TEEMA powstanie pod Wrocławiem, wciąż mają być analizowane inne możliwe projekty z udziałem firm z Tajwanu. Równolegle, jak wynika z naszych nieoficjalnych ustaleń, prowadzone są mocno zaawansowane rozmowy z inwestorem japońskim.

To ważne, bo pokazuje, że udział Strykowa w tej rywalizacji nie był jednorazowym epizodem. Region łódzki wszedł do rozmów o inwestycjach znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie niż klasyczna logistyka czy magazyny. Nawet przegrany finał może mieć znaczenie, jeśli zostają po nim kontakty, lepiej przygotowana oferta i wiedza o tym, czego oczekują najwięksi inwestorzy.

W takich procesach doświadczenie ma dużą wartość i budowane relacje. Region, który raz znalazł się w ścisłym finale gry o projekt tej skali, wie więcej o własnych przewagach i brakach. Wie także, jakiego rodzaju argumenty są dla inwestora niewystarczające, jeśli nie idą za nimi gotowość terenu, szybka ścieżka administracyjna, energetyka, infrastruktura i silne prowadzenie polityczno-gospodarcze. W kontaktach z Azjatami najważniejsze jest budowane latami zaufanie. Co w Łódzkiem jest wykuwane od lat.

Ta porażka jest bolesna, bo dotyczyła projektu, który mógł zmienić skalę ambicji regionu i przynieść około 20 tysięcy miejsc pracy. Nie chodziło o kolejną inwestycję magazynową ani o standardowy zakład produkcyjny. Chodziło o park technologiczny powiązany z jednym z najważniejszych sektorów światowej gospodarki.

Wiele instytucji i środowisk — nie tylko politycznych — realnie zabiegało o tę decyzję. Jednocześnie od początku panowała świadomość, że Wrocław i Dolny Śląsk mają bardzo mocne wsparcie oraz argumenty, których nie można lekceważyć. Dla Łodzi to nie powinien być koniec rozmowy o wielkich inwestycjach technologicznych. Przeciwnie. To powinien być moment, w którym region szybciej zamienia swój potencjał w gotowe produkty inwestycyjne.

Zwłaszcza że powiązania z Tajwanem i szerzej rozumianą Azją w regionie są już widoczne. Przykładem jest Formosa Smart Energy, która przeniosła swoje europejskie centrum operacyjne z Niemiec do Łodzi i rozwija w regionie projekt związany z magazynami energii oraz elektromobilnością. W łódzkim Bionanoparku zainaugurowano także działalność Formosa SKB Solutions oraz Formosa Plastics Corporation. Do tego dochodzą nieoficjalne informacje o możliwych kolejnych projektach tajwańskich w regionie łódzkim oraz mocno zaawansowanych rozmowach z inwestorem japońskim.

Teren w rejonie Strykowa nie znika z mapy inwestycyjnej tylko dlatego, że TEEMA wybrała Miękinię. Około 90 hektarów w centrum kraju, przy autostradach i w sąsiedztwie jednego z najmocniejszych węzłów logistycznych w Polsce, pozostaje bardzo atrakcyjną ofertą. Prędzej czy później znajdzie się inwestor.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło