Na pierwszy rzut oka wyglądają tak, jakby ktoś w latach 70. postanowił posadzić na szczycie Śnieżki trzy latające talerze. I rzeczywiście — skojarzenie z UFO nie jest przypadkowe. Ale historia obserwatorium meteorologicznego na Śnieżce jest znacznie starsza niż jego futurystyczna forma. Zanim pojawiły się charakterystyczne dyski, przez dziesięciolecia działała tu drewniana stacja meteorologiczna, a pierwsze obserwacje pogody prowadzono jeszcze w XIX wieku.
Dzisiaj słynne „spodki” czeka wielki remont wart blisko 25 mln zł. To dobry moment, żeby przypomnieć, jak w ogóle udało się zbudować jeden z najbardziej niezwykłych obiektów architektonicznych w Polsce — w miejscu, gdzie przez znaczną część roku wieje, pada, zamarza, a pogoda potrafi zmienić się w ciągu kilkunastu minut.

fot.: archiwum.imgw.pl
Najpierw była kaplica i pierwsze pomiary pogody
Historia meteorologii na Śnieżce zaczęła się na długo przed powstaniem profesjonalnego obserwatorium. Pierwsze obserwacje prowadzono już w pierwszej połowie XIX wieku. Wykorzystywano do tego m.in. kaplicę św. Wawrzyńca, która po sekularyzacji przez pewien czas pełniła również funkcję schronienia dla turystów. Karkonoski Park Narodowy podaje, że właśnie tam zaczęto prowadzić regularne obserwacje meteorologiczne.
W 1889 roku w schronisku po śląskiej stronie szczytu uruchomiono stację meteorologiczną II klasy. Warunki na Śnieżce były jednak na tyle interesujące dla naukowców, że szybko pojawiła się potrzeba stworzenia osobnego, profesjonalnego obiektu badawczego.
Projekt pierwszego samodzielnego obserwatorium opracowano w 1897 roku, a budowę rozpoczęto dwa lata później. 5 lipca 1900 roku uruchomiono obserwatorium meteorologiczne I klasy. Była to 16-metrowa, trzykondygnacyjna drewniana wieża, której konstrukcję wykonywano z dębowych i modrzewiowych bali spinanych potężnymi śrubami. Ściany izolowano materiałem azbestowo-korkowym.
I tu pojawia się pierwsza niezwykła ciekawostka: budowa tej niewielkiej stacji była w 1900 roku jedną z najdroższych inwestycji budowlanych w Europie. Nie dlatego, że zastosowano wyjątkowo luksusowe materiały, lecz przede wszystkim z powodu transportu wszystkiego na szczyt góry.
Przez kolejne dziesięciolecia stacja funkcjonowała mimo ekstremalnych warunków pogodowych, a obserwacje prowadzono nawet podczas II wojny światowej. Z czasem jednak drewniany obiekt stawał się coraz bardziej zużyty i przestawał odpowiadać wymaganiom nowoczesnej meteorologii.

fot.: Knews.pl AI Visual
W latach 60. zapadła decyzja: budujemy od nowa
W latach 50. i 60. XX wieku zaczęto przygotowywać budowę nowego kompleksu. Dotychczasowe obserwatorium było już w złym stanie technicznym, podobnie jak znajdujące się na szczycie stare schronisko.
Założenie było ambitne: stworzyć nie tylko nowoczesną stację meteorologiczną, ale również obiekt służący turystom. Projekt miał połączyć funkcję obserwatorium z zapleczem gastronomicznym i schroniskowym.
Konkurs architektoniczny wygrał zespół związany z Politechniką Wrocławską. Autorami projektu byli Witold Lipiński i Waldemar Wawrzyniak.
Ich propozycja całkowicie zrywała z tradycyjnym wyobrażeniem górskiego schroniska. Nie było kamiennego domu ze stromym dachem ani konstrukcji przypominającej sudeckie schroniska. Zamiast tego pojawiły się trzy ogromne dyski.
Forma budynku miała wynikać zarówno z uwarunkowań klimatycznych i geologicznych szczytu, jak i fascynacji nowoczesnością. Sam Lipiński wspominał później o atmosferze lat 50. i 60., kiedy świat żył doniesieniami o UFO i latających talerzach. IMGW również przywołuje tę inspirację jako jedno z możliwych źródeł futurystycznej formy budynku.
Ale „spodki” nie były wyłącznie architektoniczną fantazją. Okrągłe, zwarte bryły miały dobrze radzić sobie z niezwykle silnym wiatrem panującym na szczycie i pozwalały ograniczyć powierzchnię wystawioną na jego napór.

fot.: Materiały archiwalne
Jedna ciężarówka i cztery miesiące budowania w roku
Projekt na papierze wyglądał efektownie. Znacznie trudniejsze okazało się jego wykonanie.
Realizacja ruszyła pod koniec lat 60. Sama budowa obserwatorium trwała od 1969 do 1974 roku, choć przygotowania, projektowanie i przebudowa infrastruktury rozpoczęły się wcześniej.
Największym problemem był transport. Na szczyt prowadziła trudna droga, którą trzeba było wcześniej przebudować. Według materiałów dotyczących historii obiektu w czasie realizacji dostępna była praktycznie jedna ciężarówka zdolna wjechać na Śnieżkę — terenowy Star 66 z napędem na trzy osie.
Każdy element konstrukcyjny, stal, cegły, beton, narzędzia i wyposażenie trzeba było dostarczyć właśnie tam.
Budowę można było prowadzić właściwie tylko latem. Prace wykonywano przede wszystkim od czerwca do września, ponieważ później warunki atmosferyczne stawały się zbyt trudne. Po zimie drogę dojazdową niejednokrotnie trzeba było ponownie naprawiać.
Wiatr potrafił całkowicie zatrzymać roboty. Problemem było także zakwaterowanie pracowników. Zdarzało się, że robotnicy rezygnowali z pracy właśnie ze względu na warunki panujące na szczycie.
To tłumaczy, dlaczego obiekt, który dziś wydaje się stosunkowo niewielki, budowano przez kilka lat.

fot.: Knews.pl AI Visual
„Spodki” składano z prefabrykowanej stali
Konstrukcja była mieszana. Fundamenty wykonano z żelbetu i posadowiono bezpośrednio na skalnym podłożu. Centralny trzon i część ścian powstały z cegły, dodatkowo wzmacnianej elementami żelbetowymi.
Najbardziej charakterystyczne dyski wykonano natomiast jako konstrukcję stalową. Ich szkielety tworzyły promieniście rozmieszczone kratownice, które następnie pokrywano warstwami izolacji i blachą aluminiową.
Prefabrykacja miała ogromne znaczenie. Im więcej elementów można było przygotować wcześniej i tylko zmontować na szczycie, tym mniej prac trzeba było wykonywać w ekstremalnych warunkach.
Powstały trzy dyski o różnych średnicach i funkcjach.
Najwyżej położony, najmniejszy, przeznaczono dla obserwatorium meteorologicznego. Środkowy pełnił funkcje techniczne i użytkowe, natomiast największy, dolny dysk mieścił część przeznaczoną dla turystów, w tym restaurację.
Cały kompleks ma około 1500 mkw. powierzchni i ponad 5 tys. m sześc. kubatury.

fot.: Piotr Olszewski / IMGW-PIB
13 listopada 1974 roku budowa była zakończona
Oficjalnie budowę zakończono 13 listopada 1974 roku. Nowe obserwatorium rozpoczęło regularne pomiary 1 stycznia 1975 roku. Przez pewien czas stare i nowe obserwatorium pracowały równolegle, aby można było porównywać wyniki i zachować ciągłość serii pomiarowej.
W tamtym czasie budynek musiał robić ogromne wrażenie.
W środku socjalistycznej Polski, na jednym z najwyższych szczytów kraju, pojawiła się konstrukcja przypominająca bazę kosmiczną. Zdjęcia obserwatorium trafiały nawet do zagranicznych mediów. W opracowaniach technicznych dotyczących obiektu wspomina się, że fotografię budynku publikował francuski „Le Figaro”, zwracając uwagę na niemal arktyczne warunki panujące na Śnieżce.
Nowoczesność miała jednak swoją cenę.
Już od początku eksploatacji pojawiały się problemy ze szczelnością dachu i elewacji. Wiatr, szadź, lód i ogromne różnice temperatur wystawiały konstrukcję na znacznie cięższe próby niż zwykłe budynki.

fot.: archiwum.imgw.pl
W 2009 roku część jednego ze spodków runęła
Najpoważniejszy kryzys wydarzył się w marcu 2009 roku.
Pod wpływem ekstremalnych warunków atmosferycznych doszło do uszkodzenia konstrukcji najwyższego dysku. Fragment jego dolnej części załamał się i zaczął zagrażać pozostałym elementom obiektu.
Katastrofa pokazała, jak ogromnym obciążeniom przez dziesięciolecia poddawany był budynek.
Uszkodzony fragment został jednak odbudowany i po około dwóch latach najwyższy dysk odzyskał pierwotny kształt.
Dzisiaj obserwatorium jest już nie tylko obiektem użytkowym. Stało się zabytkiem polskiej architektury powojennej i jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Karkonoszy.

fot.: archiwum.imgw.p
Teraz zaczyna się kolejna wielka przebudowa
Po ponad pół wieku od ukończenia budowy konstrukcja wchodzi w kolejny etap swojej historii.
IMGW podpisał umowę na kompleksową modernizację obiektu. Wartość inwestycji wynosi blisko 25 mln zł, a prace mają potrwać do 2031 roku. Zakres obejmuje m.in. konstrukcję, dachy, elewacje, stolarkę i instalacje.
Szczególnie interesująca z punktu widzenia turystów jest przyszłość największego, dolnego dysku. To właśnie tam przez lata działała restauracja. Po remoncie część ta ma ponownie pełnić funkcje dostępne dla odwiedzających.
Jednocześnie przygotowywany jest jeszcze bardziej ambitny projekt doprowadzenia na szczyt infrastruktury wodociągowej, kanalizacyjnej, energetycznej i telekomunikacyjnej.
Jeżeli zostanie zrealizowany, będzie to kolejna logistyczna operacja porównywalna — oczywiście przy zupełnie innych technologiach — z budową obserwatorium pół wieku temu.
I właśnie dlatego historia „spodków” na Śnieżce jest tak ciekawa. Ten budynek nigdy nie był zwykłym obserwatorium. Najpierw był pokazem możliwości inżynierów i architektów PRL, później ikoną polskiego modernizmu, a przez cały czas pozostawał miejscem, w którym człowiek próbuje funkcjonować w jednym z najbardziej niegościnnych punktów polskich gór.
A wszystko zaczęło się od prostych obserwacji pogody prowadzonych niemal 200 lat temu w niewielkiej górskiej kaplicy.kiej górskiej kaplicy.



Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.