Łódź nie zdobyła centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej ani wielkiego projektu technologicznego związanego z Foxconnem. Adam Pustelnik przekonuje jednak, że miasto nie może rezygnować z udziału w najważniejszych gospodarczych wyścigach. Nie zgadza się również z tezą, że Łódź nie należy do gospodarczej pierwszej piątki polskich miast. Wskazuje, że pod względem liczby osób pracujących w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu Łódź wyprzedza Poznań, a jej wyniki są zbliżone do rezultatów Trójmiasta. Pierwszy wiceprezydent Łodzi mówi także o terminalu multimodalnym, serwisowaniu śmigłowców Apache, inwestycjach z Tajwanu i Japonii, klastrze firm związanych z Osaką oraz szansach regionu w rywalizacji o gigafabrykę sztucznej inteligencji.
Rozmawia: Błażej Kronic
Błażej Kronic: Panie Prezydencie, chciałbym zacząć od dwóch wydarzeń, które w ostatnich miesiącach były ważne dla gospodarczych ambicji Łodzi, ale ostatecznie nie zakończyły się sukcesem miasta. Mam na myśli starania o duży projekt technologiczny związany z Foxconnem oraz rywalizację o centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej. W obu przypadkach bardzo mocno zaangażował się Pan osobiście i był Pan jedną z najbardziej widocznych twarzy tych procesów. Jak Pan dzisiaj ocenia te starania? Czy po ogłoszeniu ostatecznych decyzji pozostało przede wszystkim rozczarowanie, czy jednak przekonanie, że warto było podjąć tę walkę?
Adam Pustelnik: Zawsze, kiedy walczy się o najważniejsze, największe i najbardziej strategiczne projekty, staje się w szranki z miastami, które są ekonomicznie dalej albo – cytując prezydenta jednego z mocarstw – mają dzisiaj mocniejsze karty. Często rywalizuje się ze stolicami czy z największymi miastami europejskimi. Siłą rzeczy istnieje duże ryzyko, że może się nie udać.
Uważam jednak, że nieprzystępowanie do rywalizacji, szczególnie z pozycji takiego miasta jak Łódź, byłoby kierunkiem absurdalnym. Łódź bardzo potrzebuje zewnętrznych zasobów. Potrzebuje takiego kopa z zewnątrz, ponieważ to, co możemy zmobilizować wewnątrz miasta, ma swoje ograniczenia.
Politycy czy decydenci są często bardzo oszczędni w praktycznym zabieganiu o projekty. Kalkulują ryzyko, że może się nie udać, więc lepiej się nie wychylać. Uważam, że Łódź nie może sobie na to pozwolić.
Przy każdym dużym projekcie, który pojawi się w Europie czy w Polsce, będziemy o niego zabiegać, mając świadomość, że istnieje duże ryzyko niepowodzenia.
To wygląda podobnie jak prowadzenie procesu sprzedażowego w firmie. Na wiele prób udaje się niewiele. Nie podejmując jednak tych prób, jest się z góry skazanym na porażkę. Uważam, że korzyści z projektów, które uda się pozyskać, są zdecydowanie większe niż koszty starań, które nie zakończą się powodzeniem.
Z tych przedsięwzięć, które się udały i przy których również byliśmy zaangażowani, mogę wymienić kilka najbardziej spektakularnych przypadków. To między innymi starania o Wojskową Akademię Medyczną. Przy bardzo silnym wsparciu i zaangażowaniu wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka udało się ulokować tę uczelnię w Łodzi.
Jest również umowa dotycząca serwisowania śmigłowców Apache, które będą serwisowane w łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1. Rozmawialiśmy z prezesem WZL. To potężna inwestycja, która będzie potrzebowała bardzo wielu pracowników.
Na razie mówimy o setkach miejsc pracy, natomiast pośrednio mogą to być tysiące.
Do listy takich projektów możemy zaliczyć także terminal multimodalny, czyli suchy port na łódzkim Teofilowie. Projekt otrzymał zewnętrzne finansowanie z Komisji Europejskiej. Inwestorem jest łódzka spółka Hatrans działająca z Contargo. Miasto przyjęło odpowiedni miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
Błażej Kronic: Jaka jest skala tej inwestycji?
Adam Pustelnik: To inwestycja o wartości około 200 milionów złotych. Pośrednio oznacza setki miejsc pracy, ponieważ Łódź zostanie włączona do międzynarodowego szlaku transportu towarowego.
Dołączy do grona miast będących głównymi hubami transportu cargo. Łódź będzie połączona z siecią wielkich terminali, do której należą takie miasta jak Rotterdam.
Projekt ma finansowanie centralne i zewnętrzne, jest współfinansowany przez Komisję Europejską. W promocję tego przedsięwzięcia również byliśmy mocno zaangażowani.
Tajwańskie inwestycje Formosy i Chi Mei także się do tego zaliczają. Oczywiście walczyliśmy o największy projekt, ale mamy również mniejsze inwestycje.
Walcząc o największy projekt Foxconnu, od początku wiedzieliśmy, że rywalizacja z nieruchomością podwrocławską, potocznie nazywaną nieruchomością po Intelu, będzie skrajnie trudnym przedsięwzięciem.
W przygotowanie tamtego terenu zainwestowano setki milionów złotych. Nieruchomość była przygotowywana pod Intela, który później się wycofał. Miała więc zdecydowanie mocniejszą pozycję od naszej propozycji.
Nasz teren był przygotowywany, ale nie był gotowy w takim stopniu, żeby można było rozpocząć inwestycję od jutra. W przypadku nieruchomości w podwrocławskiej Miękini ten stopień gotowości był znacznie wyższy.
Z góry wiedzieliśmy więc, że nasze starania są obarczone gigantycznym ryzykiem. Uważam jednak, że nieprzystępowanie do rywalizacji o taki projekt albo wywieszanie białej flagi tylko dlatego, że inni mają mocniejsze karty, jest logiką kuriozalną. Taka postawa byłaby gwarancją skazania Łodzi na porażkę.
Błażej Kronic: Profesor Aleksander Sokołowicz powiedział w wywiadzie dla naszego portalu, że Łódź nie znajduje się obecnie w gospodarczej „wielkiej piątce” polskich miast. Czy nie jest trochę tak, że przystępując do rywalizacji z Warszawą, Wrocławiem, Krakowem, Poznaniem czy Trójmiastem, startujemy kilka metrów za głównymi rozgrywającymi? Widziałem duże zaangażowanie wielu środowisk w starania o te inwestycje. Dlatego po ludzku trudno nie odczuwać rozczarowania, kiedy projekt, który mógłby dać Łodzi bardzo silny impuls rozwojowy, trafia do Warszawy albo regionu mającego już większy potencjał gospodarczy.
Adam Pustelnik: Oczywiście, że bardzo szkoda. Zależało nam na tym, żeby te projekty znalazły się w Łodzi. Zaangażowaliśmy bardzo wiele środowisk i dziękuję im za to zaangażowanie. Ich przedstawiciele również się wyeksponowali i włączyli w cały proces.
Uważam jednak, że żal jest dość mało produktywną emocją. Nie możemy pogrążać się w tym, że nie udały się starania, w których z góry wiedzieliśmy, że nie mamy pozycji lidera.
Kryteria brane pod uwagę przy decyzji dotyczącej Europejskiej Agencji Kosmicznej dawały zdecydowanie większe szanse stolicy.
Błażej Kronic: My także od początku pisaliśmy na portalu, że Łódź nie jest faworytem. Racjonalnie było wiadomo, że Warszawa ma bardzo silne argumenty. Pozostawała jednak zwykła ludzka nadzieja: skoro Łódź znalazła się w tym wyścigu i potrafiła zbudować szerokie poparcie wokół swojej kandydatury, to może uda się sprawić niespodziankę.
Adam Pustelnik: Nie chodzi tylko o ludzką emocję. Zawsze trzeba walczyć o najwyższe cele i najbardziej atrakcyjne projekty. Z samego procesu ubiegania się o takie przedsięwzięcie i znalezienia się w czołówce również wynika wiele dobrego.
Łódź zaczyna istnieć w głowach decydentów. Pojawia się w najważniejszych rozmowach i otrzymuje przestrzeń, żeby pokazać swoje atuty. A Łódź niewątpliwie ma atuty.
Nie zgodzę się z panem profesorem, że nie jesteśmy w top 5. Na pewno nie jesteśmy w top 3, natomiast pod względem wielu parametrów możemy porównywać się chociażby z Poznaniem czy Gdańskiem.
Gdańsk jest zresztą najczęściej liczony jako część Trójmiasta.
Błażej Kronic: Czyli jako aglomeracja?
Adam Pustelnik: Tak. Gdybyśmy spojrzeli na Łódź aglomeracyjnie, to jako aglomeracja łódzka nie wypadamy gorzej.
Są oczywiście parametry, pod względem których te aglomeracje mają nad nami przewagę, ale mogę podać kilka konkretnych przykładów.
Poznań w granicach administracyjnych również odnotowuje znaczący spadek liczby mieszkańców, proporcjonalnie zbliżony do ubytku, który dotknął Łódź.
Błażej Kronic: Profesorowi chodziło przede wszystkim o pozycję gospodarczą.
Adam Pustelnik: Jeżeli spojrzymy na oficjalne raporty ABSL, czyli najbardziej miarodajne opracowania w tej dziedzinie, to nie są moje prywatne opinie, ale twarde dane. Liczba osób pracujących w korporacyjnych usługach dla biznesu w Łodzi jest wyższa niż w Poznaniu.
Zaczynaliśmy z poziomu, na którym znajdowaliśmy się w ogonie polskich miast. Uważam, że osiągnięty wynik jest dużym sukcesem.
Oczywiście nie jest to jeszcze sukces taki, jaki wszyscy byśmy sobie wymarzyli, ale w Łodzi w tym sektorze pracuje już blisko 40 tysięcy ludzi. To więcej niż w Poznaniu.
Wszyscy wiemy, gdzie zaczynała Łódź w latach dziewięćdziesiątych, a gdzie zaczynał Poznań.
Kiedy jeździłem z moim świętej pamięci ojcem do Poznania, gdzie prowadził wtedy działalność, człowiek wjeżdżający do miasta miał wrażenie, że trafia do wielkiego świata.
Poznań wyglądał wtedy jak miasto z innej galaktyki w porównaniu z Łodzią. Dzisiaj pod względem liczby osób pracujących w korporacjach mamy lepsze wyniki.
W porównaniu z Trójmiastem mamy wyniki bardzo zbliżone. Trójmiasto ze swoją bliskością morza i ofertą jakości życia wynikającą z nadmorskiego położenia miało potężne przewagi oraz zupełnie inny punkt startu.
Wiele zależy więc od tego, na jakie wskaźniki zwrócimy uwagę. Część statystyk dotyczących Łodzi jest naprawdę obiecująca.
Podobnie było w przypadku ESA. Wiedzieliśmy, że jest bardzo prawdopodobne, iż nasze starania mogą się nie udać.
Błażej Kronic: Podjęliście to ryzyko świadomie?
Adam Pustelnik: Podjęliśmy ryzyko i uważam, że zdecydowanie było ono warte podjęcia.
Błażej Kronic: Udział w takim wyścigu oznacza również budowanie kompetencji zespołów. Musicie przygotować ofertę i spełnić wiele warunków. Czy jest to także forma rozwoju miejskich kadr?
Adam Pustelnik: Tak, to jest rozwój naszych kadr, ale nie tylko. Uważam, że cały proces stanowi wielką wartość dodaną dla Łodzi.
W rywalizacji o centrum ESA mieliśmy przestrzeń do tego, żeby pokazać gospodarcze zalety Łodzi przed ministrami, decydentami i szefem Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Wykonaliśmy bardzo dużą pracę wizerunkową. Wiele środowisk zintegrowało się wokół wspólnego wyścigu i zabiegania o tę siedzibę. Wiele osób podnosiło nasze zalety i pokazywało, jaki potencjał ma Łódź.
To jest kapitał na przyszłość.
Podobnie było w przypadku rywalizacji o park Foxconnu. Był to dość długi proces. Mogliśmy pokazywać łódzki potencjał największym firmom, najważniejszym decydentom z Tajwanu i wielu innym osobom.
Błażej Kronic: Z tego, co wiem, przedstawiciele strony tajwańskiej dobrze oceniali Łódź.
Adam Pustelnik: Bardzo dobrze nas oceniali. Jednym z rezultatów jest inwestycja Formosy, która przeniosła swoje główne biuro z Berlina do Łodzi.
Oczywiście liczyliśmy na pełną pulę, ale często, kiedy gra się o coś największego, sukcesem jest również to, że po drodze pojawiają się mniejsze przedsięwzięcia.
Błażej Kronic: Rozmawiałem zarówno z przedstawicielami Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, jak i Urzędu Marszałkowskiego. Widać dużą aktywność środowisk biznesowych i samorządowych w Azji. Słychać również, że przygotowywane są kolejne inwestycje. Czy można już mówić o przemyślanej kampanii pozyskiwania inwestorów azjatyckich?
Adam Pustelnik: Oczywiście, że tak. Jest to bardzo przemyślana decyzja.
Kierunek tajwański nie wynika z tego, że ktoś jeździł palcem po mapie i przypadkowo uznał tę wyspę za coś interesującego.
Tajwan ma potężne nadwyżki produkcyjne i unikatowe zasoby przemysłowe, a zarazem znajduje się pod wielką presją geopolityczną. Powoduje to konieczność posiadania rozwiązań zapasowych i stania na kilku nogach przez największych inwestorów.
Takie były również motywacje dwóch koncernów, które zainwestowały w Łodzi: Chi Mei oraz Formosy.
Uważam, że nawet jeśli nie będzie fabryki Foxconnu w Łodzi, ale pojawi się pięć mniejszych fabryk tajwańskich, uznam to za gigantyczny sukces. Przede wszystkim nie swój, ale swojego zespołu.
Podobnie jest z Japonią. Japońskie firmy muszą zwiększać swoją obecność w Europie i na świecie. Muszą skracać łańcuchy dostaw ze względu na to, co dzieje się w tej części Europy.
Muszą również prowadzić ekspansję, ponieważ w samej Japonii mają duże wyzwania oraz ograniczenia dalszego wzrostu i popytu.
Są to partnerzy stabilni, dysponujący dużym potencjałem i możliwościami finansowymi. Należy na nich stawiać.
W wielu przypadkach eksperci mówią, że część japońskich koncernów trochę spóźniona przystąpiła do technologicznego wyścigu z gigantami ze Stanów Zjednoczonych czy Chin.
Muszą teraz w przyspieszonym tempie nadrabiać stracony czas. Uważam, że jest to dla nas duża szansa.
Jesteśmy pierwszym polskim miastem, które podpisało umowę o partnerstwie strategicznym z jednym z wielkich japońskich miast. Tym miastem jest Osaka. Wszystkie te działania realizujemy konsekwentnie.
Błażej Kronic: Ta współpraca jest budowana od lat.
Adam Pustelnik: Od lat. Rok temu podpisaliśmy partnerstwo strategiczne.
Na tej drodze i w ramach tych strategii będzie wiele rzeczy, które nie wyjdą. Będzie wiele procesów, które nie zakończą się sukcesem.
Każdy, kto pracował w biznesie – a ja miałem taki czas w swoim życiu – wie, że zabieganie o inwestycje jest formą sprzedaży.
Niezależnie od tego, czy mówimy o sprzedaży, public relations, marketingu czy promocji, nie ma firmy, która po stu spotkaniach podpisze sto kontraktów. Coś takiego nie istnieje.
Każdy wie, że ze stu czy tysiąca kontaktów określony procent, czasami nawet promil, zakończy się sukcesem.
Jeżeli ktoś uznaje, że brak stuprocentowej skuteczności jest powodem, aby abdykować i w ogóle nie prowadzić takich działań, to takie założenie jest tyleż bezsensowne, co samobójcze.
Szczególnie w przypadku takiego miasta jak Łódź, które – stosując może niezbyt elegancką analogię – nie ma wystarczająco dużo tłuszczyku, żeby spokojnie spijać śmietankę i konsumować owoce zgromadzone w przeszłości.
Przypomnę wszystkim, którzy mają krótką pamięć, że jeszcze 20 lat temu w Łodzi było dwucyfrowe bezrobocie. Mieliśmy największe problemy strukturalne i jedne z największych wyzwań w Polsce.
Wielu ekspertów wieszczyło, że miasto znajduje się na szybkiej ścieżce do upadku.
Teraz spotykamy się z niezadowoleniem, że nie udało się wygrać rywalizacji z Warszawą albo z nieruchomością, w której przygotowanie zainwestowano kilkaset milionów złotych.
Uważam, że sam fakt, iż Łódź bierze udział w takich wyścigach, jest czymś optymistycznym.
Łódź oczywiście jest miastem niełatwym. Ma wiele wyzwań, bardzo dużo pracy przed sobą i bardzo trudną historię, która do dzisiaj się nad nami rozciąga.
Jeżeli jednak chce iść do przodu, potrzebuje takiego kopa z zewnątrz.
Błażej Kronic: Czy wierzy Pan, że Łódź rzeczywiście może wygrywać z Warszawą, Wrocławiem czy Krakowem? Kiedy jedzie się do Wrocławia i widzi wielką fabrykę baterii oraz kolejne duże inwestycje, trudno nie zauważyć różnicy potencjałów. Czy naprawdę nie ma gospodarczego szklanego sufitu?
Adam Pustelnik: Oczywiście, że nie ma szklanego sufitu.
Możliwości, które niesie Centralny Port Komunikacyjny, oraz domknięty stosunkowo niedawno pełny ring autostradowy wokół Łodzi są ogromne.
Dostaliśmy sposobność korzystania z tych możliwości trochę później niż inne miasta.
Mówi Pan o fabryce baterii. My mamy amerykańską fabrykę Corninga, produkującą światłowody i technologie z nimi związane. Zakład korzysta również na boomie związanym ze sztuczną inteligencją. Jest to jedna z największych tego typu fabryk w Europie.
Mamy gigantyczną fabrykę farmaceutyczną Novartisu, która jest jedną z największych na kontynencie.
Mamy największą fabrykę koncernu BSH poza Niemcami. Mamy także największą w tej części Europy fabrykę koncernu Procter & Gamble.
Mógłbym wymieniać dalej. Nie jest tak, że nie mamy żadnej amunicji w tej rywalizacji. Oczywiście mieliśmy inny punkt startu.
To, że mieliśmy inny punkt startu, powinno tylko zwiększyć intensywność naszych wysiłków w obszarze rozwoju gospodarczego. Rozwój gospodarczy jest punktem wyjścia do wszystkich innych dziedzin, o czym często zapominamy.
To nie jest wybór: albo mieszkania komunalne, albo rozwój; albo równe chodniki, albo rozwój.
Rozwój wpływa na zamożność miasta, na to, ile miasto ma kapitału i zasobów oraz ile zarabiają mieszkańcy. Przekłada się na wyzwania społeczne, ilość pieniędzy dostępnych na remonty i całą jakość funkcjonowania miasta.
Dlatego tak długo, jak będę dysponował narzędziami wpływu, będę angażował jak największą ilość swoich zasobów, czasu, energii i koncentracji w to, żeby fundamenty ekonomiczne Łodzi były jak najbardziej stabilne.
Trudno pomijać te wszystkie projekty i twierdzić, że wszystko blednie, ponieważ nie udało się nam zdobyć siedziby centrum ESA.
Błażej Kronic: Trzeba się jednak zmierzyć również z ocenami mieszkańców, którzy będą patrzyli przede wszystkim na wynik tych najbardziej medialnych starań. Nie wracajmy już jednak do przeszłości. Jaka jest szansa na kolejne poważne inwestycje azjatyckie w Łodzi i regionie? W kuluarach mówi się o przygotowywanych projektach.
Adam Pustelnik: Jeszcze raz powtórzę: to nie jest tak, że gonimy za zamkami na piasku.
Nie można abstrahować od tego, co udało się osiągnąć w ciągu ostatnich kilku lat. To są konkretne, wielkie marki: Chi Mei, Formosa, Takeda czy Daikin.
Błażej Kronic: W pozyskiwanie inwestycji angażują się różne instytucje: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna, Urząd Marszałkowski, parlamentarzyści, ministrowie i władze miasta. Niezależnie od tego, kto sprowadzi daną firmę, jej pojawienie się w Łodzi albo aglomeracji jest sukcesem całego regionu.
Adam Pustelnik: Bardzo się cieszę z zaangażowania każdego, kto chce sprowadzić inwestycję do Łodzi.
Jeżeli fabryka powstanie pod Łodzią, również będą w niej pracowali łodzianie.
My także byliśmy zaangażowani, nawet finansowo, w część działań związanych z dostosowaniem infrastruktury do potrzeb Miele czy Daikina, ponieważ w największym stopniu pracują tam łodzianie.
To, że coś powstaje poza granicą administracyjną Łodzi, nie zmienia faktu, że jesteśmy jednym z największych beneficjentów. To w Łodzi znajdują się uczelnie i największa liczba potencjalnych pracowników.
Ogrom pozytywnych rzeczy, które się dzieją, nie wynika wyłącznie z bezpośredniego zaangażowania służb czy władz miejskich.
Istnieje wiele instytucji publicznych, biznesowych i prywatnych, które prowadzą swoje działania. Czasami robią to w koordynacji z nami, a czasami autonomicznie.
Każdy ich sukces bardzo nas cieszy. Zachęcamy do takiego zaangażowania.
Jeżeli chodzi o dalsze inwestycje z Azji, mówimy o co najmniej dwóch przedsięwzięciach.
Jedno jest inwestycją przemysłową z dziedziny związanej w pewnym stopniu z sektorem chemicznym. Może pojawić się w aglomeracji łódzkiej. Jest również pochodną naszej współpracy z Osaką.
Wzmocni cały klaster firm z tego regionu.
Błażej Kronic: Firm japońskich jest już w regionie łódzkim sporo. Czy możemy więc mówić o tworzącym się klastrze przedsiębiorstw związanych z Osaką?
Adam Pustelnik: Tak. Mamy największy klaster firm z Osaki, a konkretnie z tego regionu Japonii. Są to między innymi Daikin, Takeda, Rococo, Fuji Seal oraz szereg innych przedsiębiorstw.
Teraz z tego regionu przychodzi kolejna inwestycja przemysłowa.
Najprawdopodobniej pojawi się w aglomeracji łódzkiej.
Inwestor ma do wyboru dwie lub trzy alternatywne lokalizacje. Będzie brał pod uwagę między innymi to, gdzie najszybciej można uzyskać decyzje administracyjne i gdzie najłatwiej będzie przeprowadzić cały proces.
Mówimy również o inwestycji badawczo-rozwojowej z sektora biotechnologicznego i farmaceutycznego.
Każde dodatkowe kilkaset dobrze płatnych, wyspecjalizowanych miejsc pracy jest w takim mieście jak Łódź na wagę złota.
Błażej Kronic: Na zakończenie chciałbym zapytać o europejski wyścig o gigafabrykę sztucznej inteligencji, finansowaną przy wsparciu Unii Europejskiej. Na początku rząd wskazywał kilka potencjalnych miast, między innymi Gdańsk i Wrocław, ale ostateczna procedura jest bardziej skomplikowana. Czy widzi Pan w tym projekcie miejsce dla Łodzi albo szerzej – dla regionu łódzkiego, być może z udziałem Bełchatowa? Inwestycja zlokalizowana w Bełchatowie również oddziaływałaby na Łódź.
Adam Pustelnik: Oczywiście, że tak. Byłoby świetnie, gdybyśmy zaistnieli w tym projekcie jako region.
Jesteśmy wskazani w strategii rządowej jako jeden z preferowanych ośrodków.
W kontekście tego konkretnego projektu obowiązują jednak bardzo specyficzne kryteria techniczne. Musimy jeszcze dokładnie zbadać, czy możemy przystąpić do rywalizacji pod względem formalnym.
Bardzo precyzyjnie określono podmioty, które mogą wziąć udział w postępowaniu.
Błażej Kronic: Będą to przede wszystkim podmioty prywatne?
Adam Pustelnik: Prywatne podmioty, także współpracujące z uczelniami.
Faktem jest, że niektóre ośrodki mają nad nami przewagę, ponieważ od lat budowano tam odpowiednią infrastrukturę, komputery kwantowe albo pracowano nad podobnymi rozwiązaniami.
Szczególnie mocne są pod tym względem ośrodki poznański i krakowski.
Jeżeli będziemy mogli formalnie wziąć udział w tym postępowaniu – a nie mam jeszcze pełnej analizy, czy będzie to możliwe – na pewno zrobimy wszystko, żeby zawalczyć o ten projekt, nawet jeśli nie będziemy faworytem.
W tym momencie nie jestem jeszcze w stanie złożyć ostatecznej i kategorycznej deklaracji. Nie mam pełnych danych i informacji dotyczących tego, w jaki sposób możemy wpisać się w określone kryteria.
Błażej Kronic: Dziękuję za rozmowę.
Adam Pustelnik: Dziękuję.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.