Podczas „Łódzkie Industry 4.0 – Synergia Przyszłości”w SkuHubu w Łodzi - swoje pomysły prezentowali twórcy startupów. To była okazja nie tylko do pokazania nowych technologii i modeli biznesowych, ale również do sprawdzenia, czy pomysł, który dobrze wygląda z perspektywy jego twórców, jest równie przekonujący dla osób oceniających projekt i potencjalnych klientów. Przy okazji prezentacji startupów rozmawialiśmy z Magdaleną Adamczuk z Renz Capital o najczęstszych błędach popełnianych przez founderów, znaczeniu konkurencji i o tym, czego warto szukać w młodych firmach.
Przysłuchiwałem się prezentacjom startupów podczas SkuHubu. Pani widziała zapewne bardzo wiele takich prezentacji. Jakie błędy najczęściej popełniają startupowcy? Na co powinien zwrócić uwagę ktoś, kto będzie kiedyś prezentował swój projekt?
Magdalena Adamczuk, Renz Capital: Pierwsza sprawa: startupy opowiadają bardzo dużo o swoim produkcie, ale bardzo często nie odpowiadają na dwa podstawowe pytania: co to jest i co to robi?
Bez takiej informacji dla oceniających, ale tak naprawdę również dla inwestorów, odbiorców produktu czy osób, które spotykają się z nim po raz pierwszy, bardzo trudno jest porównać rozwiązania. Obecnie, w dobie nowoczesnych narzędzi, kiedy mamy AI, automatyzację, przeróżne integratory i huby usług, które możemy zmieścić w jednym produkcie, z punktu widzenia osób oceniających startupy, ale też nas, zwykłych użytkowników, którzy mają zapłacić za abonament czy dostęp do cyfrowego produktu, musimy przede wszystkim wiedzieć, co to jest.
Czyli najprostsza rzecz: definicja, przedstawienie siebie i wyjaśnienie, o co chodzi w samym produkcie, w samym pomyśle.
Druga sprawa: jeżeli się prezentujemy, przedstawiamy i komuś o czymś opowiadamy, powinniśmy zakomunikować, jaki problem rozwiązujemy i czyj problem rozwiązujemy. Z punktu widzenia osoby, która jest w zespole – czy jest to founder, CTO, osoba bardzo techniczna czy sprzedażowa – można dużo powiedzieć o samym narzędziu, z różnych perspektyw. Ale informacja o tym, jaki problem rozwiązujemy i czyj, sprawia, że albo poświęcamy temu rozwiązaniu czas, uwagę, a finalnie pieniądze, albo dziękujemy i idziemy dalej. I to też jest dobra decyzja.
Im szybciej damy startupowi feedback, że faktycznie nie rozwiązuje naszego problemu, czyli trochę zagłosujemy nogami, nie kupując czegoś czy odchodząc od stolika, tym lepiej. To także jest bardzo ważna informacja, ponieważ działa w dwie strony. Nie jest tak, że tylko my zdobywamy wiedzę.
Founderzy również powinni mieć możliwość zderzenia swojego pomysłu z odbiorcą jeszcze na wczesnym etapie – na etapie MVP, prototypu czy demonstratora. Powinni móc skonfrontować swój pomysł z odbiorcą i mają prawo do uczciwej oceny, kiedy ktoś mówi: „Nie, dziękuję, nie rozwiązujecie mojego problemu” albo: „Ja inaczej definiuję mój problem, więc nie znajdziemy tutaj porozumienia”. Uważam, że obu stronom należy się takie szczere podejście. I te dwie rzeczy to już jest bardzo dużo.
Inne kwestie techniczne, które zdarzają się podczas prezentacji, często są wynikiem stresu, konkretnego dnia, przygotowania czy nawet długiego dojazdu na miejsce prezentacji. To wszystko jest do wybaczenia, to wszystko się zdarza. Z tym jako osoby oceniające, jako jury, mamy do czynienia.
Czyli szukacie przede wszystkim idei?
Każdy oczywiście ma swoje podejście. Ja najczęściej szukam innowacji, bo się tym zajmuję. Potrzebuję pierwiastka innowacji, żeby dobrze ocenić zespół. Ale z drugiej strony celowo używam słowa „zespół”, a nie „produkt”.
Bo to zespół tworzy produkt. To zespół ma wpływ na to, że ten produkt można jeszcze zmienić i dopracować. Oczywiście każdy zwraca uwagę na coś innego. Dla mnie innowacja jest ważna, ale nie innowacja na skalę światową, tylko innowacja na skalę danego rynku, najczęściej rynku krajowego.
To nie są bardzo wysokie progi. To raczej kwestia nowości. I bardzo ważna jest również kwestia porównania się do konkurencji.
Zespół nie może nie widzieć konkurencji. Zespół nie może nie wiedzieć, kto jest jego konkurencją.
Często o to pytaliście, a startupowcy nie potrafili odpowiedzieć.
To prawda. Jestem przygotowana na odpowiedź: „Nie ma drugiego takiego produktu”. To jest oczywiste. Nikt nie oczekuje znalezienia rozwiązania odpowiadającego naszemu jeden do jednego. Ale nawet daleka konkurencja pozostaje konkurencją.
Z punktu widzenia płacącego użytkownika może być przecież tak, że jestem dzisiaj bardziej przyzwyczajona do płacenia tej dalece niedoskonałej konkurencji. I naprawdę muszę poczuć, że to nowoczesne rozwiązanie, które oferuje mi startup, daje mi coś, co potrafię odnieść do mojego obecnego usługodawcy. Muszę być w stanie sama zrozumieć, że to jest konkurencja.
Nowoczesne technologie mają też to do siebie, że rynek trzeba edukować. Im bardziej pomożemy naszemu płacącemu klientowi zrozumieć, że rozwiązujemy jego problem i świadczymy określoną usługę, tylko w dalece bardziej nowoczesny, innowacyjny sposób, tym większa jest dla mnie wartość, którą próbuję wyłuskać.
Steve Jobs powiedział kiedyś, że klienci jeszcze nie wiedzą, że potrzebują danego produktu. Bardzo dużo podczas dzisiejszych prezentacji mówiło się o sztucznej inteligencji. AI była osią większości tych projektów. To dobrze czy źle?
Tu na pewno nie ma jednoznacznej odpowiedzi. AI jest narzędziem. Jeżeli stosujemy je mądrze, to zawsze zadziała.



Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.