Połowa polskiej gospodarki powstaje na coraz mniejszym obszarze kraju. Pokazuje to mapa opracowana przez Szymona Pifczyka, twórcę Kartografii Ekstremalnej. Szczególnie intrygująca jest pozycja Łodzi, która mimo upadku przemysłu włókienniczego nie wypadła z grona największych skupisk gospodarczych Polski. Jednak za jej obecnością w tym zestawieniu kryje się zaskakujący paradoks.

fot.: z profilu Kartografia Ekstremalna
Nowa mapa pokazuje, jak zmieniła się gospodarcza geografia Polski
W 1990 roku połowa polskiego produktu krajowego brutto była wytwarzana na obszarze obejmującym 11,4 proc. powierzchni kraju. Według projekcji na 2027 rok do wytworzenia tej samej części PKB wystarczy już 9 proc. terytorium Polski. Jeszcze bardziej interesująca jest koncentracja jednej czwartej gospodarki, która według przedstawionego zestawienia ma powstawać na zaledwie 0,5 proc. powierzchni państwa — w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi.
Takie dane przedstawił Szymon Pifczyk, autor projektu Kartografia Ekstremalna, na mapie porównującej przestrzenne rozmieszczenie polskiego PKB u progu transformacji oraz w projekcji na 2027 rok. W historycznym zestawieniu znaczące miejsce zajmowały również Szczecin i katowicki obszar przemysłowy. W najnowszej projekcji pierwsza jedna czwarta gospodarki skupia się już w pięciu miastach, wśród których znalazła się Łódź.
To właśnie jej obecność może budzić największe zdziwienie. Miasto, które przez dekady zmagało się ze skutkami upadku włókiennictwa, zamykaniem fabryk i depopulacją, nadal zajmuje ważne miejsce na gospodarczej mapie Polski. Czy oznacza to, że Łódź znacznie lepiej poradziła sobie z transformacją, niż sugeruje jej utrwalony wizerunek?
Szymon Pifczyk zwraca uwagę, że taki wniosek byłby zbyt daleko idący.
– Łódź znalazła się w tym gronie, bo jest gęsto zaludnionym miastem, więc gęstość PKB też jest wysoka, ale niekoniecznie oznacza to, że Łódź rozwijała się szybko. Może Pan zauważyć, że odsetek polskiego PKB wytwarzanego w Łodzi wyraźnie spadł – wyjaśnia autor Kartografii Ekstremalnej w odpowiedzi na pytania KNews.pl.
To istotne rozróżnienie. Duża koncentracja działalności gospodarczej na kilometr kwadratowy nie jest równoznaczna z wysoką dynamiką rozwoju. Łódź zachowała znaczącą skalę gospodarki, ale jej udział w krajowym PKB zmniejszył się, co oznacza, że inne części Polski rozwijały się relatywnie szybciej.

fot.: Knews.pl
Skąd pochodzą dane? Komisja Europejska i metodologia mapy
KNews.pl zwrócił się do Szymona Pifczyka z pytaniami o pochodzenie danych oraz sposób przygotowania zestawienia. Autor wyjaśnił, że wykorzystał bazę ARDECO — Annual Regional Database of the European Commission — zawierającą regionalne dane ekonomiczne opracowywane na potrzeby Komisji Europejskiej.
– Dane pochodzą z projektu ARDECO Eurostatu. Ja sam nic nie prognozowałem, tylko przedstawiłem dostępne tam dane na mapie. Te dane są przeliczone na współczesne granice podregionów statystycznych – odpowiedział Pifczyk.
ARDECO jest bazą Komisji Europejskiej wykorzystującą między innymi statystyki Eurostatu, historyczne szeregi regionalne oraz prognozy makroekonomiczne. Pozwala porównywać zmiany gospodarcze w długich okresach na podstawie danych dostosowanych do porównywalnych podziałów terytorialnych. Trzeba przy tym pamiętać, że wartości historyczne dla 1990 roku wykorzystują rekonstrukcje statystyczne, natomiast dane dla 2027 roku są projekcją.
Pifczyk zastosował metodę opartą na gęstości PKB, czyli wartości produktu krajowego brutto przypadającej na kilometr kwadratowy.
– Co do wyliczenia obszarów odpowiadających za 25% i 50% PKB, to wziąłem obszary z największą „gęstością” PKB (tzn. PKB na 1 km kw.) i zwyczajnie poszeregowałem od najwyższych do najniższych. Dzięki temu udało się uzyskać najmniejszy możliwy obszar dla odpowiednio 25% i 50% – wyjaśnił autor.
Mapa przedstawia więc przestrzenną koncentrację działalności gospodarczej, a nie ranking zamożności mieszkańców czy tempa rozwoju poszczególnych miast. Wynik zależy również od powierzchni i granic przyjętych jednostek statystycznych. To szczególnie ważne przy interpretacji pozycji Łodzi.

fot.: Andrzej Otrębski/ Wikimedia — Rafineria Gdańsk
GUS potwierdza koncentrację. Pięć regionów wytwarza ponad 56 proc. polskiego PKB
Zasadniczy obraz przedstawiony na mapie Kartografii Ekstremalnej znajduje potwierdzenie w oficjalnych statystykach. Według ostatecznych danych Głównego Urzędu Statystycznego za 2024 rok pięć regionów — warszawski stołeczny, śląski, wielkopolski, dolnośląski i małopolski — wytworzyło łącznie 56,4 proc. polskiego PKB. Sam region warszawski stołeczny odpowiadał za 18,6 proc. krajowej gospodarki. Oznacza to, że w pięciu spośród siedemnastu regionów statystycznych skupia się znacznie ponad połowa wartości wytwarzanej w Polsce.
Tak silna pozycja Warszawy wynika między innymi z koncentracji funkcji administracyjnych, finansowych, zarządczych i zaawansowanych usług biznesowych. Stolica stała się najważniejszym krajowym ośrodkiem działalności, która szczególnie korzysta z dostępu do wykwalifikowanych pracowników, kapitału oraz międzynarodowych powiązań gospodarczych.
Równie interesująca jest utrzymująca się wysoka pozycja Śląska. Mimo głębokiej restrukturyzacji górnictwa i hutnictwa region nadal należy do największych gospodarek kraju. Jego aktywność jest jednak rozłożona pomiędzy wiele silnie powiązanych miast. Katowice pełnią ważne funkcje usługowe i administracyjne, podczas gdy znacząca część produkcji przemysłowej oraz działalności technologicznej funkcjonuje w Gliwicach, Tychach, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu i innych ośrodkach.

fot.: Koncentracja polskiego PKB w 2024 roku — dane GUS
To odmienny model gospodarki metropolitalnej niż Warszawa, Kraków czy Łódź, gdzie większą rolę odgrywa jedno dominujące miasto. Siła Górnego Śląska wynika z funkcjonowania rozbudowanej konurbacji, w której poszczególne ośrodki uzupełniają się gospodarczo, przemysłowo i usługowo.
Dane GUS i mapa Kartografii Ekstremalnej wykorzystują różne jednostki terytorialne, ale pokazują podobne zjawisko: coraz większe znaczenie dla polskiej gospodarki mają największe obszary metropolitalne, skupiające przedsiębiorstwa, specjalistów, kapitał i zaawansowane usługi. Nie chodzi już wyłącznie o wielkość poszczególnych miast, lecz o ich zdolność do organizowania działalności gospodarczej znacznie wykraczającej poza granice administracyjne.

fot.: Wrocław.pl
Dlaczego metropolie coraz silniej skupiają polską gospodarkę?
U progu transformacji znaczenie wielu polskich regionów wynikało z rozmieszczenia wielkich przedsiębiorstw przemysłowych, okręgów wydobywczych i infrastruktury produkcyjnej. Górny Śląsk był centrum górnictwa i hutnictwa, Łódź jednym z największych europejskich ośrodków włókiennictwa, a Szczecin ważnym centrum gospodarki morskiej i przemysłu stoczniowego.
Po 1989 roku liberalizacja handlu, restrukturyzacja przedsiębiorstw państwowych, prywatyzacja i napływ inwestycji zagranicznych zmieniły warunki funkcjonowania gospodarki. Część tradycyjnych zakładów nie wytrzymała konkurencji, inne zostały zmodernizowane, a coraz większego znaczenia nabierały nowe gałęzie produkcji, usługi i działalność technologiczna.
Współczesna gospodarka nadal potrzebuje fabryk, ale coraz większa część wartości powstaje także w działalności związanej z projektowaniem, badaniami, informatyką, finansami i organizacją procesów biznesowych. Te funkcje szczególnie korzystają z koncentracji specjalistów, uczelni, kapitału i przedsiębiorstw, dlatego chętniej rozwijają się w największych ośrodkach miejskich.
Proces koncentracji gospodarki w największych miastach od lat analizują badacze rozwoju regionalnego, w tym Grzegorz Gorzelak i Maciej Smętkowski z EUROREG Uniwersytetu Warszawskiego. Grzegorz Gorzelak i Maciej Smętkowski wskazywali, że rozwój gospodarki opartej na wiedzy prowadzi do przestrzennej reorganizacji działalności ekonomicznej. Największe metropolie skupiają funkcje innowacyjne i uczestniczą w międzynarodowych sieciach gospodarczych.
Badacze zwracali również uwagę na mniej oczywisty aspekt tego procesu. Wzrost znaczenia międzynarodowych powiązań metropolii nie musi automatycznie wzmacniać ich bezpośredniego zaplecza regionalnego. Nowoczesne przedsiębiorstwo może być silniej związane z dostawcami i klientami w innych państwach niż z lokalną gospodarką. Dlatego tak istotne jest budowanie relacji pomiędzy międzynarodowymi inwestorami a miejscowymi firmami, uczelniami i instytucjami.
Ekonomiczne korzyści koncentracji opisują również badania OECD. W opracowaniu „What Makes Cities More Productive? Evidence on the Role of Urban Governance from Five OECD Countries” z 2014 roku wykazano, że podwojenie wielkości miasta wiązało się przeciętnie z produktywnością wyższą o 2–5 proc.
W większych ośrodkach przedsiębiorstwa łatwiej znajdują specjalistów, pracownicy mają szerszy wybór pracodawców, a firmy mogą korzystać z rozbudowanej sieci usług oraz instytucji badawczych. W ten sposób koncentracja gospodarki może prowadzić do zwiększania wartości wytwarzanej przez pracownika.
Jednak OECD zwróciła uwagę również na znaczenie organizacji obszarów metropolitalnych. W badanych aglomeracjach większe rozdrobnienie administracyjne wiązało się z niższą produktywnością. Dwukrotnie większa liczba samorządów była związana statystycznie z produktywnością niższą o około 6 proc., a istnienie instytucji koordynującej działania całego obszaru ograniczało tę zależność mniej więcej o połowę.
Nie są to prognozy dla polskich miast, lecz wyniki międzynarodowych badań pokazujące znaczenie wspólnego planowania transportu, infrastruktury i rozwoju przestrzennego.
Nowoczesna metropolia nie jest bowiem tylko dużym miastem. Jest systemem powiązań gospodarczych obejmującym również otaczające ją miejscowości.

fot.: Warszawa — panorama centrum miasta. Fot. MOs810 / Wikimedia Commons, CC BY 4.0.
Łódź zachowała dużą gospodarkę. Dlaczego inne metropolie rosły szybciej?
W przypadku Łodzi skala historycznej przebudowy była wyjątkowo głęboka. Włókiennictwo przez dziesięciolecia organizowało niemal cały miejski system gospodarczy. Wokół wielkich fabryk funkcjonowały sieci dostawców, handel, transport, szkolnictwo zawodowe i usługi. Upadek przemysłu po 1989 roku oznaczał więc nie tylko likwidację miejsc pracy, ale również zerwanie licznych powiązań ekonomicznych.
Tymczasem inne duże miasta mogły wykorzystywać przewagi, które w nowych warunkach gospodarczych zyskiwały na znaczeniu. Warszawa korzystała z funkcji stołecznych i rozwoju rynku finansowego, Kraków z zaplecza akademickiego i usług, a Wrocław oraz Poznań skutecznie rozwijały inwestycje przemysłowe, technologie i działalność międzynarodowych przedsiębiorstw.
Łódź również rozpoczęła głęboką przebudowę. Przyciągała zagranicznych inwestorów, rozwijała nowe gałęzie produkcji, usługi dla przedsiębiorstw, informatykę, handel i logistykę. Jej centralne położenie oraz budowa autostrad A1 i A2 sprzyjały powstawaniu centrów magazynowych i dystrybucyjnych w całym regionie.
Miasto zdołało więc zastąpić historyczną dominację włókiennictwa znacznie bardziej zróżnicowaną strukturą gospodarczą. Znaczenie ma jednak nie tylko liczba nowych inwestycji i miejsc pracy, lecz także rodzaj działalności, którą przedsiębiorstwa lokują w mieście. Inne możliwości rozwoju gospodarki tworzy centrum dystrybucyjne, inne zakład zaawansowanej produkcji, a jeszcze inne jednostka prowadząca badania, projektowanie i rozwój technologii. Różnice dotyczą wartości dodanej, zapotrzebowania na specjalistyczne kompetencje oraz powiązań z lokalnymi przedsiębiorstwami i uczelniami.
Wielkość regionalnej gospodarki pozostaje znacząca. Według danych GUS województwo łódzkie wytworzyło w 2024 roku około 220 mld zł PKB, czyli blisko 6 proc. gospodarki Polski. Była to skala porównywalna z województwem pomorskim. Trzeba jednak pamiętać, że dane te dotyczą całych regionów, a nie tylko Łodzi i Trójmiasta.
Dlatego najważniejszym problemem nie jest samo utrzymanie dużej wartości PKB, lecz tempo wzrostu, struktura działalności ekonomicznej i produktywność przedsiębiorstw.
Szymon Pifczyk zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm, który może prowadzić do zbyt optymistycznej oceny pozycji Łodzi. Chodzi o PKB w przeliczeniu na mieszkańca.
– W Łodzi wprawdzie ten wskaźnik lekko wzrósł, ale wynika to po części z szybkiego wyludniania się miasta. W Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu też wskaźnik wzrósł mimo szybkiego wzrostu mieszkańców, więc rozwijały się one podwójnie szybko – zauważa autor Kartografii Ekstremalnej.
Jeżeli liczba mieszkańców maleje, PKB przypadający na jedną osobę może zwiększać się nawet przy stosunkowo niewielkim wzroście całej gospodarki. Dlatego wskaźnik ten trzeba analizować równolegle ze zmianami demograficznymi, zatrudnieniem i rzeczywistą wartością produkcji.
W przypadku Warszawy, Krakowa i Wrocławia wzrost PKB na mieszkańca następował w warunkach zwiększającej się liczby ludności. W Łodzi sytuacja była odmienna. Miasto od dekad traci mieszkańców, a mimo przebudowy gospodarki nie zdołało utrzymać swojego wcześniejszego udziału w polskim PKB.
Łódź przeszła więc głęboką transformację gospodarczą, ale w wyścigu największych polskich metropolii stopniowo traciła dystans do najszybciej rozwijających się ośrodków. Zachowała znaczącą skalę gospodarki, lecz nie przełożyła jej na równie wysoką dynamikę wzrostu.

fot.: Urząd Miasta Łodzi
Demografia może okazać się największym ograniczeniem rozwoju
W czerwcu 2025 roku OECD opublikowała raport poświęcony atrakcyjności gospodarczej województwa łódzkiego. Organizacja doceniła centralne położenie regionu, infrastrukturę transportową i cyfrową, zaplecze przemysłowe, działalność Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz potencjał innowacyjny.
Jednocześnie wskazała na tak zwaną pułapkę rozwoju talentów. Chodzi o zmniejszającą się liczbę osób w wieku produkcyjnym, relatywnie niski i stagnujący udział mieszkańców z wyższym wykształceniem oraz odpływ młodych ludzi. Procesy te ograniczają możliwości rozwoju działalności wymagającej wysoko wykwalifikowanych specjalistów.
To szczególnie ważne dla Łodzi, która chce zwiększać udział zaawansowanych usług, technologii i działalności badawczo-rozwojowej. Dobra infrastruktura i dostępność terenów inwestycyjnych nie wystarczą, jeżeli przedsiębiorstwa nie będą mogły znaleźć pracowników o odpowiednich kwalifikacjach.
Z diagnozą OECD korespondują obserwacje prof. Piotra Szukalskiego z Uniwersytetu Łódzkiego, przedstawione w rozmowie z KNews.pl. Demograf zwracał uwagę, że problemy miasta mają znacznie dłuższą historię niż sama transformacja po 1989 roku. Już w latach 60. i 70. należało, jego zdaniem, rozpocząć przebudowę gospodarki Łodzi i stopniowo odchodzić od dominacji włókiennictwa.
Szukalski podkreślał również znaczenie struktury wieku mieszkańców. Łódź ma relatywnie duży udział starszych roczników, dlatego poprawa sytuacji demograficznej wymaga przede wszystkim przyciągania i zatrzymywania młodszych ludzi.
Miasto potrzebuje atrakcyjnych miejsc pracy, aby zatrzymywać specjalistów, ale jednocześnie potrzebuje specjalistów, by przyciągać przedsiębiorstwa oferujące bardziej zaawansowane i lepiej wynagradzane zatrudnienie. Ta zależność może zarówno napędzać rozwój metropolii, jak i stawać się jedną z jego najpoważniejszych barier.

fot.: ŁKA — Budowa Tunelu Średnicowego i KDP. W tle Nowe Centrum Łodzi
Czy Łódź potrafi wykorzystać gospodarkę całej aglomeracji?
Współczesna gospodarka Łodzi nie kończy się na administracyjnych granicach miasta. Stryków, Zgierz, Pabianice, Aleksandrów Łódzki, Konstantynów Łódzki czy Rzgów posiadają własne ośrodki przemysłowe, logistyczne, handlowe i usługowe, a jednocześnie tworzą z Łodzią powiązany rynek pracy.
Łódzki Obszar Metropolitalny posiada struktury współpracy samorządowej, realizuje projekty w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, a Łódzka Kolej Aglomeracyjna wzmacnia połączenia transportowe. O ekonomicznej skuteczności takiej integracji powinny jednak decydować jej konkretne efekty: dostępność pracowników, koordynacja inwestycji, sprawny transport i rozwój powiązań między przedsiębiorstwami.
Interesującym punktem odniesienia jest Wrocław, gdzie od 2005 roku funkcjonuje Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Wiceprezydent Jakub Mazur w rozmowie z KNews.pl opisywał model rozwoju oparty na współpracy samorządów, uczelni, dużych koncernów i mniejszych przedsiębiorstw. W takim układzie pozyskanie inwestora jest początkiem szerszego procesu, w którym jego obecność może wzmacniać lokalnych dostawców, firmy technologiczne i instytucje badawcze.
Łódź również posiada warunki do budowania podobnych powiązań. Jej przemysł, logistyka, uczelnie i otaczające gminy tworzą znaczący układ gospodarczy. Pytanie dotyczy tego, w jakim stopniu istniejąca współpraca przekłada się na zwiększanie konkurencyjności całej aglomeracji.
Problem nabiera szczególnego znaczenia w związku z inwestycjami, które w najbliższych latach mają istotnie zmienić układ transportowy centralnej Polski.

fot.: PORR — Budowa komory startowej - KDP, Retkinia
Łódź między Warszawą a Portem Polska. Szansa czy nowa zależność?
Władze Łodzi od lat próbują zmieniać gospodarcze oblicze miasta, przyciągając inwestorów, rozwijając infrastrukturę oraz wzmacniając jego funkcje akademickie i biznesowe. Jednak przed Łodzią otwiera się perspektywa, która może mieć znaczenie większe niż wiele dotychczasowych przedsięwzięć. W centralnej Polsce powstaje nowy układ transportowy, którego najważniejszymi elementami będą Port Polska i sieć Kolei Dużych Prędkości.
Według harmonogramu programu na 2032 rok planowane jest uruchomienie nowego lotniska oraz szybkiego połączenia kolejowego Warszawa – Port Polska – Łódź. Trzy lata później sieć ma zostać rozbudowana w kierunku Wrocławia i Poznania. Łódź znajdzie się w jednym z najważniejszych korytarzy komunikacyjnych kraju, co może istotnie zmienić dostępność rynków pracy, usług i inwestorów.
Jednak z perspektywy ekonomicznej najciekawsze pozostaje pytanie o to, kto będzie największym beneficjentem nowych połączeń.
Łódź od dawna funkcjonuje w bliskim sąsiedztwie gospodarczym Warszawy. Dostęp do największego polskiego rynku usług biznesowych, instytucji finansowych i międzynarodowych przedsiębiorstw jest niewątpliwą zaletą jej położenia. Jednocześnie może oznaczać ostrzejszą konkurencję o najbardziej wykwalifikowanych pracowników.
Stolica oferuje szeroki wybór stanowisk w finansach, technologiach, zarządzaniu i zaawansowanych usługach, często również lepiej wynagradzanych. Dla części absolwentów łódzkich uczelni i doświadczonych specjalistów stanowi atrakcyjniejszy rynek zawodowy. Rzeczywistą skalę tego zjawiska należałoby ocenić na podstawie danych dotyczących migracji i dojazdów do pracy.
Koleje Dużych Prędkości mogą jednak nadać tym powiązaniom nową dynamikę. Skrócenie czasu podróży zwiększy dostępność Łodzi dla inwestorów i pracowników, lecz jednocześnie ułatwi jej mieszkańcom podejmowanie zatrudnienia w Warszawie. Możliwy jest również ruch w przeciwnym kierunku, jeżeli łódzkie przedsiębiorstwa stworzą odpowiednio atrakcyjne warunki zawodowe.
Lepsza dostępność transportowa nie musi prowadzić do równomiernego rozwoju sąsiadujących miast. Może również wzmacniać koncentrację najbardziej produktywnych funkcji tam, gdzie już wcześniej zgromadziły się kapitał, kompetencje i wielkie przedsiębiorstwa.
Port Polska otworzy także nowe możliwości dla firm budowlanych, inżynieryjnych, logistycznych i technologicznych. Jednak gospodarcze znaczenie tej inwestycji będzie zależało od tego, czy lokalne przedsiębiorstwa staną się trwałymi uczestnikami nowych łańcuchów dostaw, czy ograniczą swoją działalność przede wszystkim do etapu budowy.
Różnica jest zasadnicza. Realizacja wielkiej infrastruktury tworzy okresowy impuls gospodarczy, ale dopiero rozwój przedsiębiorstw technologicznych, projektowych i wyspecjalizowanych usług może przynieść trwały wzrost wartości dodanej oraz nowe miejsca pracy wymagające wysokich kwalifikacji.
Dla Łodzi Port Polska jest więc czymś więcej niż wielką inwestycją realizowaną w sąsiedztwie miasta. Może zmienić gospodarcze relacje w centralnej Polsce, w tym podział funkcji pomiędzy Łodzią a Warszawą.
Warto w tym miejscu wrócić do mapy Szymona Pifczyka. Łódź, mimo załamania włókiennictwa i zmniejszenia swojego udziału w krajowym PKB, nie wypadła z grona największych skupisk aktywności ekonomicznej. Zawdzięcza to zarówno zachowaniu znaczącej skali gospodarki, jak i zwartej strukturze przestrzennej miasta, przekładającej się na wysoką wartość PKB przypadającą na kilometr kwadratowy.
Przed miastem otwiera się teraz kolejny etap przemian. Tym razem nie chodzi o zastąpienie upadającego przemysłu nowymi przedsiębiorstwami, lecz o znalezienie własnego miejsca w znacznie silniej zintegrowanym układzie gospodarczym centralnej Polski.
Czy Łódź wykorzysta wielkie inwestycje do wzmocnienia własnej gospodarki, czy przede wszystkim stanie się lepiej skomunikowanym sąsiadem Warszawy?
Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć, czy na kolejnych mapach koncentracji polskiego PKB Łódź będzie zwiększała swoje gospodarcze znaczenie, czy mimo coraz lepszych połączeń transportowych nadal będzie tracić dystans do najsilniejszych metropolii.
będzie tracić dystans do najsilniejszych metropolii.



Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.