Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Dobre dane gospodarcze miasta za pierwsze półrocze. Jednak nie doganiamy czołowych aglomeracji Polski

Dobre dane gospodarcze miasta za pierwsze półrocze. Jednak nie doganiamy czołowych aglomeracji Polski

Pensje rosną, przybywa firm, zwiększa się sprzedaż detaliczna. Dane za pierwszą połowę 2026 roku pokazują kilka wyraźnie pozytywnych sygnałów w gospodarce Łodzi i województwa łódzkiego. Urząd Miasta mówi o gospodarczym przyspieszeniu i nie jest to teza pozbawiona podstaw. Trzeba jednak rozdzielić dwie kwestie: poprawę sytuacji w samym regionie oraz zmianę pozycji Łodzi wobec Wrocławia, Krakowa, Poznania czy Trójmiasta. Pierwszą dane już potwierdzają. Na drugą jest zdecydowanie za wcześnie.

W czerwcu 2026 roku przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w Łodzi wyniosło 8644 zł. Było więc o około 167 zł wyższe od przeciętnego wynagrodzenia w całym województwie łódzkim, które osiągnęło 8477 zł. W okresie od stycznia do czerwca wynagrodzenia w regionie zwiększyły się średnio o 5,8 proc. rok do roku.

Dla mieszkańców istotny jest nie tylko sam poziom płac. Łódź pozostaje również najmocniejszym rynkiem pracy w województwie. W sektorze przedsiębiorstw przeciętne zatrudnienie wynosiło 127,4 tys. osób, a stopa bezrobocia rejestrowanego w mieście osiągnęła 5,8 proc. Dla całego województwa było to 6,5 proc.

Różnica 0,7 pkt proc. pokazuje przewagę stolicy regionu, choć trzeba pamiętać, że statystyka zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw nie obejmuje całego rynku pracy. Nie znajdziemy w niej wszystkich mikroprzedsiębiorstw czy części sektora publicznego. Nie można więc 127,4 tys. traktować jako liczby wszystkich pracujących łodzian.

Drugi pozytywny sygnał dotyczy przedsiębiorczości.

Na koniec czerwca w województwie łódzkim zarejestrowanych było 298,9 tys. podmiotów gospodarki narodowej. W ciągu roku ich liczba wzrosła o 1,9 proc. Jeszcze szybciej rosła liczba spółek – do około 50 tys., czyli o 3,6 proc. rok do roku. W przypadku spółek handlowych dynamika wyniosła 5,9 proc.

W samej Łodzi działa około 110 tys. podmiotów gospodarczych. Oznacza to, że na miasto przypada ponad jedna trzecia wszystkich podmiotów zarejestrowanych w województwie. To potwierdza skalę gospodarczej koncentracji regionu wokół jego stolicy.

Tutaj potrzebne jest jednak jedno zastrzeżenie. Wzrost liczby podmiotów w REGON nie oznacza automatycznie powstawania w takim samym tempie nowych, aktywnych przedsiębiorstw i miejsc pracy. Rejestr obejmuje podmioty bardzo różnej wielkości i aktywności. Z gospodarczego punktu widzenia ciekawszy jest więc szybszy wzrost liczby spółek, szczególnie handlowych, niż sama ogólna liczba wpisów.

Trzecim elementem jest konsumpcja.

W czerwcu sprzedaż detaliczna w województwie łódzkim była o 8,3 proc. większa niż w czerwcu 2025 roku. W całym pierwszym półroczu wzrost wyniósł 3,1 proc. Szczególnie mocno zwiększała się sprzedaż samochodów, paliw, a także prasy i książek.

To ważny element układanki. Jednocześnie rosną nominalne wynagrodzenia i sprzedaż detaliczna, co wskazuje na utrzymującą się aktywność konsumentów. Sam czerwcowy wynik 8,3 proc. jest przy tym znacznie mocniejszy niż średnia za całe półrocze, dlatego nie powinien być mechanicznie traktowany jako tempo, które utrzyma się przez kolejne miesiące.

W komunikacie Urzędu Miasta pojawia się także „odbicie w budownictwie”. I tutaj warto zachować większą ostrożność. W przesłanym KNews materiale urząd nie podaje konkretnego wskaźnika produkcji budowlano-montażowej, liczby rozpoczynanych inwestycji czy pozwoleń, który pozwalałby czytelnikowi ocenić rzeczywistą skalę tego zjawiska.

Wniosek z pierwszej połowy roku jest więc bardziej złożony niż samo hasło promocyjne.

Łódź ma wyższe płace niż reszta regionu, niższe bezrobocie i koncentruje ponad jedną trzecią jego podmiotów gospodarczych. W całym województwie przybywa przedsiębiorstw i spółek, a sprzedaż detaliczna rośnie. Nie jest to obraz stagnacji.

Jednocześnie część danych, którymi Urząd Miasta opisuje Łódź, w rzeczywistości dotyczy całego województwa. Wzrost sprzedaży o 8,3 proc. jest wynikiem regionalnym. Podobnie 5,8-procentowa dynamika wynagrodzeń w pierwszym półroczu opisuje województwo, a nie samo miasto.

Łódź jest zdecydowanie największym ośrodkiem gospodarczym regionu, dlatego naturalnie wypada lepiej od jego średniej. Prawdziwym testem nie jest jednak porównanie Łodzi z resztą województwa, ale sprawdzenie, czy zaczyna ona zmniejszać dystans do innych dużych polskich metropolii.

I tutaj stoimy przed dużymi wymaganiami.

fot.: Invest in Wrocław — Toyota Digital Hub we Wrocławiu – nowe centrum technologiczne koncernu rozwijające m.in. rozwiązania cyfrowe, chmurowe i usługi connected dla samochodów Toyoty i Lexusa. Inwestycja pokazuje kierunek, w którym Wrocław przesuwa swoją gospodarkę: od usług biznesowych w stronę bardziej zaawansowanych kompetencji technologicznych.

Łódź rośnie, ale konkurenci również przyspieszają

Najbardziej czytelnym przykładem są wynagrodzenia. Przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw w całej Polsce przekroczyła w czerwcu 9,4 tys. zł, podczas gdy w Łodzi było to 8644 zł. Dynamika wynagrodzeń w województwie łódzkim była jednocześnie bardzo zbliżona do ogólnopolskiej.

Łódź płaci więc więcej niż średnia własnego województwa, ale nadal mniej niż przeciętnie kraj.

Jeszcze wyraźniej różnice widać pomiędzy największymi miastami. W Poznaniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw przekraczało w czerwcu 10,4 tys. zł, we Wrocławiu zbliżało się do 10 tys. zł, a w Krakowie przekraczało 11,5 tys. zł. Bezrobocie w tych miastach było przy tym zdecydowanie niższe niż w Łodzi.

Nie musi być to jednak wyłącznie słabość.

Bardzo niski poziom bezrobocia w Poznaniu czy Wrocławiu oznacza coraz trudniejszą rekrutację i większą presję płacową. Łódź posiada większe rezerwy rynku pracy i nadal może być dla części inwestorów atrakcyjna kosztowo.

Problem pojawia się wtedy, gdy niższe koszty stają się głównym argumentem miasta.

Tak działał model, który przez lata przyciągał do Łodzi logistykę, centra usług oraz część produkcji. Tymczasem automatyzacja, robotyzacja i sztuczna inteligencja sprawiają, że coraz większe znaczenie ma nie liczba miejsc pracy, lecz jakość funkcji pozostających w mieście: projektowanie, badania i rozwój, inżynieria, oprogramowanie, zarządzanie produktami i własność intelektualna.

I właśnie w tym miejscu warto spojrzeć na to, co dzieje się u konkurentów.

Wrocław w czerwcu otworzył Toyota Digital Hub. Zespół pracuje nad aplikacjami, infrastrukturą chmurową, cyberbezpieczeństwem oraz usługami connected dla samochodów Toyoty i Lexusa. W tym roku centrum ma zatrudniać około 100 wysoko wykwalifikowanych specjalistów, a do 2030 roku około 200. To już nie jest klasyczny back office, ale funkcja technologiczna związana bezpośrednio z cyfrowym produktem globalnego koncernu.

Dzień wcześniej nowe biuro we Wrocławiu otworzył DXC Technology. Amerykańska firma zatrudnia tam około tysiąca osób, rozwijając projekty technologiczne dla sektorów finansowego, przemysłowego i publicznego.

Kraków odpowiedział jeszcze mocniej. Airbus zdecydował o utworzeniu tam centrum inżynieryjnego dla samolotów komercyjnych. Ośrodek ma odpowiadać za pełny cykl prac – od projektowania i analiz, poprzez modelowanie i testy, aż po certyfikację. Według informacji miasta będzie to jedyne takie centrum Airbusa w Europie poza Francją, Niemcami, Hiszpanią i Wielką Brytanią.

Równocześnie rozwija się Tesco Technology. Krakowski hub liczy około 350 specjalistów, a docelowo ma zatrudniać około 500 osób. Tworzone w Krakowie rozwiązania technologiczne obsługują działalność firmy na pięciu europejskich rynkach.

Jeszcze inaczej wygląda Trójmiasto. Jego przewaga nie opiera się przede wszystkim na biurach, lecz na potężnym przemyśle morskim i portowym, który jednocześnie wchodzi w nowe segmenty: offshore, energetykę i technologie obronne.

W lipcu w Gdańsku uruchomiono pierwszy etap Gdańskiego Agro Terminalu, inwestycji wartej około 240 mln zł. Projekt zwiększa możliwości przeładunku zbóż i produktów rolno-spożywczych i wzmacnia funkcję Portu Gdańsk jako zaplecza polskiego eksportu.

W Gdyni trwa natomiast przygotowanie Portu Zewnętrznego – głębokowodnego terminalu kontenerowego o zakładanej przepustowości około 2,5 mln TEU rocznie i powierzchni ponad 150 hektarów nowych terenów powstałych na morzu. Postępowanie na wybór partnera prywatnego znajduje się w końcowej fazie.

W Poznaniu wiosną nowe biuro otworzył Phoenix Contact Business Services. Firma zamierza utworzyć ponad 100 nowych miejsc pracy głównie w IT, inżynierii, finansach i obsłudze procesów, zwiększając zatrudnienie do około 310 osób jeszcze w 2026 roku, a w dalszej perspektywie do około 440.

To pokazuje skalę wyścigu.

Łódź nie próbuje dogonić miast, które zatrzymały się i czekają. Wrocław, Kraków, Poznań i Trójmiasto jednocześnie dokładają własne inwestycje i przesuwają swoje gospodarki w stronę bardziej zaawansowanych funkcji.

Sama poprawa łódzkich wskaźników nie wystarczy więc do zmniejszenia dystansu. Łódź musi albo rozwijać się szybciej, albo stworzyć własną specjalizację, w której będzie trudna do zastąpienia.

AND2 przy placu Andersa w Poznaniu – jeden z największych nowych projektów biurowych w centrum miasta. Inwestycja domyka biznesową zabudowę tej części Poznania i wzmacnia jego pozycję jako jednego z głównych rynków biurowych w Polsce.

Poznań jako najbliższy punkt odniesienia

Spośród największych polskich metropolii szczególnie interesującym punktem odniesienia dla Łodzi jest Poznań.

Nie dlatego, że oba miasta są identyczne. Poznań posiada inną tradycję gospodarczą, większą koncentrację prywatnego kapitału i znacznie silniejszą pozycję central dużych przedsiębiorstw. Podobna jest natomiast sama konstrukcja gospodarki.

Wrocław i Kraków wyraźniej przesunęły się w stronę technologii i zaawansowanych usług. Trójmiasto posiada unikatową gospodarkę morską. Katowice są częścią największej polskiej konurbacji.

Poznań – podobnie jak Łódź – opiera siłę na kilku filarach równocześnie: przemyśle, logistyce, usługach, handlu i dużych inwestorach. Poznański model jest jednak zdecydowanie bardziej dojrzały.

Miasto ma wieloletnią tradycję prywatnego biznesu, centrale znaczących przedsiębiorstw i bardzo mocny przemysł. Volkswagen Poznań pozostaje jednym z największych producentów motoryzacyjnych w Polsce. W 2025 roku jego zakłady wyprodukowały ponad 236 tys. samochodów.

Ostatnie dwa lata pokazują jednak, że również ten model mierzy się z wyzwaniami. Europejska motoryzacja przechodzi kosztowną transformację, dojrzały rynek pracy zaczyna być coraz trudniejszy dla pracodawców, a ogromne sukcesy poprzedniej dekady stworzyły wysoką bazę, z której coraz trudniej rosnąć równie szybko. Nie oznacza to kryzysu Poznania.

Wręcz przeciwnie – przykład Phoenix Contact pokazuje, że miasto nadal potrafi przyciągać i rozwijać funkcje technologiczne i inżynieryjne.

Ale właśnie dlatego Poznań jest ciekawym punktem odniesienia dla Łodzi. Nie jest modelem odległym i trudnym do porównania jak gospodarka morska Trójmiasta. Nie opiera się również w takim stopniu jak Wrocław na specjalizacji technologicznej wypracowanej przez dwie dekady.

Jest zdywersyfikowaną gospodarką przemysłowo-usługową, której siła wynika z połączenia kilku sektorów. To droga, która może być Łodzi bliższa. Poznań pozostaje dziś wyraźnie silniejszy. Ale Łódź po raz pierwszy od dawna ma kilka potencjalnie dużych impulsów rozwojowych występujących jednocześnie.

fot.: Materiały prasowe — Budowa KDP

Łódź wciąż buduje gospodarczą twarz

Jest jeszcze jedna różnica między Łodzią a największymi polskimi metropoliami, której nie da się wyczytać z tabel GUS. To gospodarcza tożsamość. Trójmiasto kojarzy się z portami, stoczniami, gospodarką morską i logistyką. Wrocław zbudował markę miasta technologii, IT i nowoczesnych usług, a obecnie dokłada do niej półprzewodniki, sztuczną inteligencję i przemysł 4.0. W wywiadzie dla KNews wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur zwracał uwagę, że istotna jest nie tylko liczba nowych miejsc pracy, ale również poziom zaawansowania procesów lokowanych przez inwestorów. Przewaga Wrocławia nie wynika z tego, że współpracuje z uczelniami – Łódź również posiada silne szkoły wyższe i rozwinięte relacje nauki z biznesem. Jest raczej skutkiem dwóch dekad kumulowania przedsiębiorstw technologicznych, startupów, dostawców, kapitału, kompetencji i doświadczenia w obsłudze kolejnych projektów inwestycyjnych.

Kraków ma silne technologie i nowoczesne usługi, ale również gigantyczną markę akademicką i turystyczną. Poznań jest jednoznacznie kojarzony z prywatnym biznesem, produkcją, motoryzacją, handlem i logistyką. Katowice funkcjonują jako centrum ogromnego policentrycznego organizmu gospodarczego Górnego Śląska i Zagłębia. Łódź jest trudniejsza do zdefiniowania.

Jeszcze kilkanaście lat temu próbowała budować swoją nową markę wokół przemysłów kreatywnych – filmu, mody, designu i sztuki. Był to naturalny kierunek dla miasta z tak silną tradycją filmową, ASP i przemysłowym dziedzictwem. Dzisiaj najbardziej widoczną specjalizacją gospodarczą Łodzi i jej otoczenia jest jednak logistyka (choć właściwie dotyczy to całego regionu Polski Centralnej). Autostrady A1 i A2, centralne położenie, ogromny rynek magazynowy oraz terminale intermodalne uczyniły Polskę Centralną jednym z najważniejszych węzłów dystrybucyjnych kraju.

Logistyka nie stała się jeszcze tak silnym elementem powszechnego obrazu Łodzi, jak porty w przypadku Trójmiasta czy technologie w przypadku Wrocławia.

Problem z tożsamością nie dotyczy zresztą tylko gospodarki.

Prezes Łódzkiej Organizacji Turystycznej Tomasz Koralewski mówił w rozmowie z KNews, że w badaniach nadal znacząca część Polaków nie potrafi spontanicznie wskazać atrakcji czy jednoznacznego skojarzenia z Łodzią. To obserwacja dotycząca turystyki, ale dobrze ilustruje szersze wyzwanie.

Łódź nie jest już miastem włókienniczym. Przemysły kreatywne nie stały się dominującym filarem gospodarki. Nie jest jeszcze powszechnie postrzegana jako miasto nowych technologii. Ma wiele atutów, ale nie ma jednej gospodarczej „twarzy”. To może się jednak zmieniać.

Formosa przeniosła swoje europejskie przedstawicielstwo z Berlina do Łodzi. Brenntag rozwija centrum usług związanych z finansami dla regionu EMEA. Barry Callebaut rozbudowuje funkcje GBS. Bonprix koncentruje w mieście między innymi IT i e-commerce. Philips jest z kolei przykładem inwestora, który przez lata zwiększał w Łodzi skalę i złożoność swoich funkcji. Te inwestycje potwierdzają to, że gospodarka miasta jest bardziej złożona.

Dużą szansą dla miasta jest otwarcie centrum serwisowego dla śmigłowców Apache w Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1. Program AH-64E Apache oznacza rozwój w Łodzi kompetencji dotyczących serwisowania zaawansowanych systemów śmigłowców. Z jednej strony bardzo ważne jest to, że w najbliższych latach powstaną tam setki dobrze płatnych miejsc pracy. Z drugiej strony, stworzenie wokół WZL nr 1 środowiska dostawców, inżynierów, przedsiębiorstw technologicznych i działalności badawczo-rozwojowej.

Jeżeli tak się stanie, Łódź może zacząć budować specjalizację w lotnictwie i przemyśle obronnym.

Podobnie warto patrzeć na Formosę. Znaczenie przeniesienia przedstawicielstwa z Berlina nie wynika z liczby osób pracujących w jednym biurze. Ważniejsze jest pytanie, czy stanie się ono przyczółkiem dla większej obecności tajwańskich firm i technologii w Polsce Centralnej.

Przewagą może być cały region, a nie tylko Łódź

Być może jednak największym błędem byłoby szukanie przyszłego modelu gospodarczego wyłącznie w administracyjnych granicach miasta. Najsilniejsze polskie regiony coraz częściej działają jako większe ekosystemy. Trójmiasto korzysta z synergii Gdańska, Gdyni i Sopotu oraz ich przemysłowego i logistycznego zaplecza. Katowice są jednym z elementów ogromnej konurbacji.

Wrocław jest wzmacniany przez Dolny Śląsk, a także przez położenie na osi gospodarczej prowadzącej w stronę Drezna, Pragi i Berlina. Zresztą w wywiadzie wiceprezydent Wrocławia mocno eksponował element współpracy regionalnej.

Łódzkie również posiada kilka ośrodków, które mogą tworzyć bardziej złożony organizm. Kutno jest już mocnym centrum logistyczno-przemysłowym, korzystającym z autostrady A1, głównej magistrali kolejowej oraz rozwiniętej strefy przemysłowej. Tomaszów Mazowiecki posiada własną bazę produkcyjną i logistyczną. Największa transformacja może jednak czekać Bełchatów.

Przez dziesięciolecia był jednym z najważniejszych centrów energetycznych Polski. Wygaszanie energetyki opartej na węglu brunatnym oznacza ogromne zagrożenie dla lokalnej gospodarki, ale jednocześnie pozostawia infrastrukturę, sieci przesyłowe, tereny przemysłowe i kompetencje techniczne, których stworzenie gdzie indziej wymagałoby lat.

Planowany projekt Hyperscale Data Center Bełchatów, z docelową mocą przyłączeniową sięgającą nawet 500 MW, pokazuje jeden z potencjalnych kierunków transformacji: połączenie energetyki z infrastrukturą cyfrową i zapotrzebowaniem generowanym przez rozwój AI.

Bełchatów nie musi więc przestać być centrum energetycznym. Może próbować zmienić rodzaj energetyki i przemysłu, które wokół niego funkcjonują. W rozmowach z samorządowcami i przedstawicielami biznesu podkreślają oni wagę współpracy pomiędzy regionem bełchatowskim a łódzkim. To nasze miasto będzie naturalnym zapleczem dla Bełchatowa, choćby w kwestii współpracy naukowej i rynku pracy.

Do tego dochodzą projekty o jeszcze większej skali – Port Polska i kolej dużych prędkości. Szczególnie KDP może zmienić gospodarcze położenie Łodzi w sposób, którego nie oddają dzisiejsze statystyki.

Michał Styś, CEO OPG Property Professionals, zwracał w rozmowie z KNews uwagę, że kolej dużych prędkości może być dla miasta nawet ważniejsza niż sam Port Polska. Autostrada prowadzi na obrzeża. KDP ma połączyć bezpośrednio centra Łodzi i Warszawy.

Jeżeli czas podróży między nimi zacznie być liczony w kilkudziesięciu minutach, zmieni się nie tylko transport. Może zmienić się geografia rynku pracy, nieruchomości i lokalizacji biznesu.

Łódź otrzyma znacznie łatwiejszy dostęp do największego rynku pracy i kapitału w kraju, pozostając jednocześnie miastem o niższych kosztach. Ale infrastruktura sama nie zagwarantuje sukcesu. Jeżeli Łódź pozostanie przede wszystkim miejscem magazynów, logistyki i procesów usługowych, Port Polska i KDP jedynie poprawią jej dostępność - o czym pisaliśmy w knews.pl.

Jeżeli jednak równolegle rozwijać będą się WZL nr 1, zaawansowane usługi, technologie, centra R&D, inwestycje tajwańskie, energetyka nowej generacji i infrastruktura cyfrowa w Bełchatowie, te same projekty mogą zacząć działać jak gospodarczy mnożnik. I wtedy pytanie, czy Łódź „przyspiesza”, nabiera innego znaczenia. Nie chodzi już o to, czy przeciętna pensja zwiększyła się o kilka procent.

Chodzi o to, czy właśnie rozpoczyna się okres, w którym Łódź i województwo łódzkie mogą zmienić strukturę swojej gospodarki. Wejdzie na wyższy poziom.

Poznań pozostaje dziś mocniejszym i bardziej dojrzałym ośrodkiem. Wrocław posiada większą masę krytyczną nowych technologii. Kraków korzysta z połączenia nauki, globalnego biznesu i jednej z największych marek miejskich w Europie Środkowej. Trójmiasto dysponuje gospodarką morską, której Łódź nigdy nie będzie miała. Łódź nie musi jednak kopiować żadnego z tych modeli.

Jej własną specjalizacją może stać się Polska Centralna jako zintegrowany ekosystem logistyki, przemysłu, usług, lotnictwa i obronności, energetyki oraz infrastruktury cyfrowej, połączony szybką koleją z Warszawą i największym węzłem transportowym kraju.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło