Kolej Dużych Prędkości ma stworzyć nową oś gospodarczą łączącą Warszawę, Łódź, Poznań i Wrocław. Warszawa ze względu na skalę stołecznej gospodarki pozostaje osobną kategorią. Dlatego porównujemy trzy pozostałe metropolie, które w przyszłości znajdą się na jednej linii superszybkiej kolei. Najnowsze dane GUS pokazują, z jakiego poziomu każde z tych miast rozpoczyna drogę do nowego układu gospodarczego.
KNews koncentruje się głownie na gospodarce Polski Centralnej ale i Zachodniej, a szczególnie na miastach położonych na trasie powstającej Kolei Dużych Prędkości. Linia „Y” ma połączyć Warszawę i nowe lotnisko z Łodzią, a następnie rozdzielić się w kierunku Poznania i Wrocławia.
Odcinek Warszawa–Łódź ma zostać uruchomiony w 2032 r., natomiast cała linia prowadząca do Poznania i Wrocławia – do końca 2035 r. Pociągi mają osiągać na niej prędkość od 300 do 320 km/h. Jeżeli inwestycja zostanie zrealizowana zgodnie z obecnym harmonogramem, czas przejazdu pomiędzy czterema największymi ośrodkami Polski centralnej i zachodniej skróci się do poziomu, który może wpływać na decyzje inwestorów, lokalizację przedsiębiorstw, rynek pracy oraz przepływ pracowników.
Warszawa, ze względu na stołeczną skalę gospodarki, koncentrację instytucji państwowych, kapitału oraz siedzib największych przedsiębiorstw, pozostaje osobną kategorią. Dlatego w naszych analizach koncentrujemy się na trzech metropoliach, których wzajemne relacje może w przyszłości najmocniej zmienić szybka kolej: Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu.
Najnowsze dane GUS pozwalają sprawdzić, z jakiego poziomu każde z tych miast rozpoczyna drogę do nowego układu gospodarczego. Porównujemy wynagrodzenia, zatrudnienie, bezrobocie, liczbę przedsiębiorstw oraz kondycję przemysłu. Wyniki pokazują, że Łódź ma powody do optymizmu, ale nadal dzieli ją wyraźny dystans od Poznania i Wrocławia.

Pensje rosną, ale luka pozostaje duża
W lipcu 2026 r. przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w Łodzi wyniosło 8886,62 zł. Było o 2,8 proc. wyższe niż w czerwcu i o 5,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. To dobry wynik, ale dopiero zestawienie z konkurencyjnymi ośrodkami pokazuje rzeczywistą pozycję miasta.
W Poznaniu przeciętna płaca sięgnęła 10 932,54 zł, a we Wrocławiu 10 187,32 zł. Łódzka średnia była więc o 2046 zł niższa od poznańskiej i o 1301 zł niższa od wrocławskiej. Pozostawała również o 622 zł poniżej średniej krajowej, wynoszącej w lipcu 9509,02 zł.
W relacji rocznej wynagrodzenia w Poznaniu zwiększyły się aż o 12,7 proc., we Wrocławiu o 4,8 proc., a w Łodzi o 5,5 proc. Miesięczne dane o płacach mogą podlegać wahaniom związanym z premiami i terminami dodatkowych wypłat, dlatego pojedynczego wyniku nie należy traktować jako trwałej zmiany trendu. Skala różnicy między miastami jest jednak zbyt duża, aby sprowadzić ją wyłącznie do sezonowości.
Poznań utrzymuje przewagę dzięki silnemu przemysłowi, usługom biznesowym, sektorowi finansowemu oraz dużej obecności firm o wysokiej produktywności. Wrocław korzysta z rozbudowanego zaplecza technologicznego, informatycznego i badawczo-rozwojowego. Łódź nadal ma większy udział stanowisk w logistyce, handlu, produkcji i usługach operacyjnych, w których presja na wzrost płac jest zazwyczaj słabsza.
Niższe koszty pracy mogą być dla inwestorów atutem, ale dla gospodarki miasta są korzyścią tylko do pewnego momentu. Jeżeli przewaga kosztowa nie prowadzi do pozyskiwania bardziej zaawansowanych funkcji – projektowania, badań, inżynierii, technologii czy zarządzania – może utrwalać różnicę w wynagrodzeniach zamiast pomagać ją zmniejszać.

Trzy różne rynki pracy
W lipcu przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w Łodzi 130 tys. etatów, w Poznaniu 166,1 tys., a we Wrocławiu 194,1 tys. W porównaniu z lipcem 2025 r. łódzki wynik był niższy o 1,1 proc. W Poznaniu spadek wyniósł 2,5 proc., natomiast we Wrocławiu odnotowano wzrost o 0,3 proc.
Łódź wyróżniła się wzrostem zatrudnienia względem czerwca o 2 proc. Nie zmienia to jednak obrazu całego roku: liczba etatów pozostawała niższa niż dwanaście miesięcy wcześniej.
W tym miejscu potrzebne jest ważne zastrzeżenie. Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw nie oznacza liczby wszystkich osób pracujących w danym mieście. Statystyka obejmuje przeciętną liczbę etatów w podmiotach należących do sektora przedsiębiorstw. Nie obejmuje całego rynku pracy, między innymi części mikrofirm, administracji publicznej czy wielu instytucji społecznych.

Jeszcze większe różnice pomiędzy miastami widać w statystykach bezrobocia. Stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła w Łodzi 5,7 proc., podczas gdy we Wrocławiu było to 2,5 proc., a w Poznaniu zaledwie 1,6 proc. W łódzkich urzędach pracy figurowało 19 440 bezrobotnych. We Wrocławiu było ich 10 127, a w Poznaniu 5484.
Liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła w ciągu roku we wszystkich trzech miastach: o 10,9 proc. w Łodzi, 22,4 proc. we Wrocławiu i 24,6 proc. w Poznaniu. Wysokie dynamiki dwóch ostatnich miast wynikają częściowo z bardzo niskiej bazy. Pomimo wzrostu liczby rejestracji Poznań i Wrocław zachowują znacznie bardziej napięte rynki pracy.
Dla inwestorów Łódź może dzięki temu oferować większą dostępność pracowników. Z perspektywy mieszkańców wysoka na tle konkurentów stopa bezrobocia pokazuje jednak, że wzrost gospodarczy nie przekłada się jeszcze na równie silny popyt na pracę.
Urząd Statystyczny zwraca jednocześnie uwagę, że od czerwca 2025 r. obowiązują nowe zasady rejestracji i ewidencji osób bezrobotnych. Zmiana przepisów może wpływać na porównywalność części danych z wcześniejszymi okresami. Nie zmienia jednak zasadniczego obrazu: bezrobocie w Łodzi pozostaje wyraźnie wyższe niż w Poznaniu i we Wrocławiu.

Łódzka gospodarka ma dwa oblicza
Najbardziej niepokojące dane dotyczą przemysłu. Produkcja sprzedana przemysłu w Łodzi była w lipcu, po uwzględnieniu zmian cen, o 16,2 proc. niższa niż rok wcześniej. W całym okresie od stycznia do lipca spadek wyniósł 17,4 proc. W samym przetwórstwie przemysłowym produkcja zmniejszyła się w tym czasie o 19 proc.
W konkurencyjnych miastach kierunek zmian był odwrotny. Produkcja przemysłowa Poznania wzrosła w lipcu o 5,2 proc. rok do roku, a w okresie styczeń–lipiec o 0,9 proc. We Wrocławiu wzrost wyniósł odpowiednio 12,8 oraz 10,9 proc.
To jedna z najważniejszych różnic w całym porównaniu. Rosnąca płaca nie musi oznaczać przyspieszenia całej gospodarki, jeżeli jednocześnie wyraźnie kurczy się jeden z jej podstawowych segmentów. Łódzki przemysł nie zniknął i nadal pozostaje ważną częścią gospodarki miasta, ale dane z pierwszych siedmiu miesięcy 2026 r. wskazują na poważne osłabienie.
Łódź szczególnie mocno odczuła spadek produkcji w przetwórstwie przemysłowym. Wśród branż, które w lipcu zanotowały gorsze wyniki niż przed rokiem, znalazły się między innymi produkcja artykułów spożywczych, wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych, wyrobów metalowych, tekstyliów, maszyn oraz produktów chemicznych.
Nie wszystkie segmenty przemysłu znajdowały się jednak na minusie. Wzrost odnotowano między innymi w produkcji papieru, wyrobów z drewna, metali, odzieży, komputerów oraz urządzeń elektronicznych i optycznych. Dane pokazują więc nie tylko ogólne osłabienie, lecz również postępujące różnicowanie sytuacji poszczególnych branż.

Znacznie lepiej wygląda budownictwo. W lipcu produkcja sprzedana budownictwa w Łodzi była o 16,7 proc. wyższa niż rok wcześniej. W Poznaniu wzrosła o 18,2 proc., a we Wrocławiu o 1,1 proc. W okresie od stycznia do lipca łódzka produkcja sprzedana budownictwa zwiększyła się aż o 35,2 proc.
Mocny był także handel detaliczny. Sprzedaż detaliczna w Łodzi wzrosła w lipcu o 11,6 proc. rok do roku, wobec wzrostu o 9,7 proc. w Poznaniu i 2,4 proc. we Wrocławiu. Łódź rzeczywiście ma więc segmenty rozwijające się szybciej niż u konkurentów. Problem polega na tym, że nie rekompensują one jeszcze słabości przemysłu i rynku pracy.

Firm przybywa, lecz Poznań i Wrocław są gęstsze biznesowo
Na koniec lipca w rejestrze REGON znajdowały się 110 242 podmioty z Łodzi. Było ich o 2,3 proc. więcej niż rok wcześniej. W Poznaniu zarejestrowanych było 139 206 podmiotów, o 2,2 proc. więcej niż przed rokiem, natomiast we Wrocławiu 164 285 – o 3,8 proc. więcej.
Sama liczba podmiotów nie przesądza o sile gospodarki. Rejestr REGON obejmuje zarówno duże przedsiębiorstwa, jak i jednoosobowe działalności, fundacje, stowarzyszenia oraz podmioty z zawieszoną działalnością. Nie można zatem automatycznie utożsamiać liczby wpisów w REGON z liczbą aktywnie działających przedsiębiorstw. Mimo tego różnica między miastami jest znacząca.
Według stanu ludności na koniec 2025 r. na tysiąc mieszkańców przypadało około 172 podmiotów REGON w Łodzi, 244 we Wrocławiu i 261 w Poznaniu. Łódź, choć ma więcej mieszkańców niż Poznań, posiada o blisko 29 tys. mniej zarejestrowanych podmiotów. Pokazuje to różnicę w intensywności przedsiębiorczości oraz koncentracji funkcji biznesowych.
Pozytywnym sygnałem jest to, że łódzki rejestr nadal rośnie. W lipcu do REGON wpisano 667 nowych podmiotów, a wykreślono 362. Oznacza to przyrost netto o 305 jednostek. Liczba spółek handlowych zwiększyła się w skali roku o 4,9 proc.
W strukturze łódzkiej gospodarki największy udział mają podmioty zajmujące się handlem i naprawą pojazdów. Stanowią one 17,8 proc. wszystkich zarejestrowanych jednostek. Na kolejnych miejscach znajdują się działalność profesjonalna, naukowa i techniczna z udziałem 12,8 proc. oraz budownictwo odpowiadające za 9,6 proc. podmiotów.
Szczególnie istotny jest wzrost liczby firm w sektorze informacji i komunikacji, który w ciągu roku wyniósł 4,1 proc. To właśnie rozwój takich działalności, obok usług profesjonalnych, inżynierii i zaplecza badawczo-rozwojowego, może w przyszłości pomóc Łodzi zmniejszać różnicę wynagrodzeń wobec Poznania i Wrocławia.

fot.: Knews.pl
Nie stagnacja, ale też nie gospodarczy boom
Łódź nie jest miastem pogrążonym w stagnacji. Rosną wynagrodzenia, sprzedaż detaliczna, budownictwo i liczba zarejestrowanych przedsiębiorstw. Miasto zachowuje także przewagę lokalizacyjną, stosunkowo dużą dostępność pracowników oraz niższe koszty działalności niż Poznań i Wrocław.
W Łodzi płace pozostają wyraźnie niższe, bezrobocie jest ponad dwukrotnie wyższe niż we Wrocławiu i ponad trzykrotnie wyższe niż w Poznaniu, a produkcja przemysłowa spada w czasie, gdy konkurencyjne miasta notują wzrost.
Najuczciwsza diagnoza brzmi więc: Łódź rozwija się nierównomiernie. Ma dobre wyniki w handlu, budownictwie i rejestracji nowych firm, ale nadal nie przełożyła swojej przewagi kosztowej i lokalizacyjnej na produktywność oraz wynagrodzenia porównywalne z Poznaniem i Wrocławiem.
O tym, czy Łódź rzeczywiście zacznie doganiać konkurentów, nie zdecyduje sama liczba kolejnych inwestycji. Ważniejsze będzie to, jakie stanowiska powstaną, ile będą generować wartości dodanej oraz czy miasto zdoła przyciągnąć więcej funkcji technologicznych, inżynieryjnych i badawczo-rozwojowych.
Linia KDP może stać się dla Łodzi jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych najbliższych dekad. Nie zastąpi jednak przemyślanej polityki gospodarczej. Dopiero połączenie infrastruktury z rozwojem przedsiębiorczości, edukacji, technologii i rynku pracy sprawi, że hasło o gospodarczym przyspieszeniu będzie opisywało całą gospodarkę miasta, a nie tylko jej najlepiej wyglądające fragmenty.
Źródła: interaktywne opracowania GUS „Statystyka Miast” dla Łodzi, Poznania i Wrocławia, dane za lipiec 2026 r.; GUS – przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2026 r.; Port Polska – inwestycje kolejowe i linia KDP „Y”. Dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu dotyczą sektora przedsiębiorstw, a nie całych gospodarek miast.podarek miast.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.