Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Poza zasiegiem - Świdnica: przepiękny Kościół Pokoju. Miał być prowizorką, a przetrwał niemal 370 lat!

Poza zasiegiem - Świdnica: przepiękny Kościół Pokoju. Miał być prowizorką, a przetrwał niemal 370 lat!

Kościół Pokoju w Świdnicy jest jednym z najbardziej niezwykłych zabytków sakralnych w Europie. Wchodząc tam nie można oprzeć się wrażeniu, że wkracza się do niemal magicznego świata – z niebiańskim Jeruzalem i upadkiem Babilonu.

Historyk sztuki prof. Jan Harasimowicz, jeden z najważniejszych badaczy protestanckiej sztuki i architektury na Śląsku, wspomina swoje pierwsze spotkanie ze świdnickim kościołem bardzo osobiście. „Kiedy wszedłem po raz pierwszy do tej mrocznej wówczas świdnickiej świątyni, zaniemówiłem” — mówił po latach. Wspominał także, że odebrał to miejsce jako „wspaniałe i tajemnicze”. Ten pierwszy zachwyt dobrze oddaje charakter świątyni, bo Kościół Pokoju imponuje nie tylko skalą, ale także swoistym paradoksem: miał być skromny, nietrwały i podporządkowany politycznym ograniczeniom, a stał się zabytkiem światowej klasy

fot.: Knews.pl — Wnętrze Kościoła Pokoju oplatają wielopoziomowe empory, które pozwoliły pomieścić w świątyni tysiące wiernych. Ich balustrady pokrywa aż 78 tekstów biblijnych i 47 scen alegorycznych, a pomiędzy nimi umieszczono epitafia, herby szlacheckie, portrety mieszczan oraz tarcze dawnych cechów. Nad nimi rozciąga się niezwykły cykl malowideł stropowych, przedstawiających m.in. Sąd Ostateczny, Niebiańskie Jeruzalem, Świętą Trójcę i upadek Babilonu. Autorem dekoracji stropu był Christian Süßenbach, któremu pomagał Christian Kalitschky.

Świątynia zrodzona z politycznego kompromisu

Geneza świątyni sięga 1648 roku, kiedy zakończyła się wojna trzydziestoletnia. Pokój westfalski przyniósł części protestantów poprawę sytuacji, choć na terenach należących do Habsburgów swoboda religijna nadal była mocno ograniczona. Na Śląsku ewangelicy utracili wcześniej wiele świątyń i możliwości swobodnego organizowania życia religijnego. Pod naciskiem protestanckiej Szwecji cesarz Ferdynand III Habsburg zgodził się ostatecznie na budowę trzech kościołów ewangelickich: w Głogowie, Jaworze i Świdnicy.

Nie była to jednak zgoda bezwarunkowa. Świątynie miały powstać poza obrębem miejskich fortyfikacji, wyłącznie z nietrwałych materiałów i bez form architektonicznych kojarzonych z reprezentacyjnymi kościołami katolickimi. Miały być pozbawione wież, a budowę należało zakończyć w ciągu roku.

W Świdnicy teren pod budowę wyznaczono 22 września 1652 roku. Protestancka społeczność nie miała wówczas funduszy na budowę wielkiej świątyni, dlatego początkowo powstała niewielka tymczasowa „Boża Chatka” lub „Boża Szopka”. I to ona była impulsem do dużej zbiórki funduszy. W finansowanie budowy angażowali się miejscowi mieszczanie, szlachta, przedstawiciele cechów oraz protestanci z innych części Europy. Kwestarze docierali nawet do Szwecji.

Jedną z ważnych postaci związanych z organizacją przedsięwzięcia był Daniel Czepko von Reigersfeld, poeta i dramatopisarz, syn protestanckiego pastora. Jego brat Christian podróżował po protestanckich dworach, zabiegając o finansowe wsparcie dla budowy. Znaczącą pomoc zapewniła również rodzina Hochbergów. Johann Heinrich von Hochberg przekazał między innymi dęby potrzebne do wzniesienia konstrukcji.

fot.: wizualizacja knews.pl

Architektura wymuszona ograniczeniami

Projekt świątyni powierzono wrocławskiemu architektowi i inżynierowi Albrechtowi von Säbischowi. Zadanie było wyjątkowo trudne, ponieważ należało zaprojektować obiekt zdolny pomieścić tysiące wiernych, a jednocześnie spełnić warunki, w których była moc architektonicznych ograniczeń.

Säbisch zaprojektował świątynię na planie krzyża greckiego, w konstrukcji szkieletowej, wypełnionej mieszaniną gliny i słomy. Rozwiązanie, które w założeniu miało być konsekwencją zakazu stosowania tradycyjnych materiałów budowlanych, okazało się jednym z najbardziej niezwykłych osiągnięć europejskiej architektury drewnianej.

fot.: wizualizacja knews.pl

Dziesięć miesięcy i kapsuła ukryta w fundamencie

Kamień węgielny pod budowę położono 23 sierpnia 1656 roku. Prace prowadzili między innymi mistrzowie ciesielscy Andreas Gamper z Jawora i Kaspar König ze Świdnicy. Tempo budowy było imponujące. Już w kwietniu 1657 roku na konstrukcji zawieszono wiechę, a 24 czerwca tego samego roku kościół został poświęcony. Całość powstała w około dziesięć miesięcy, a więc szybciej niż wymagały tego cesarskie warunki.

Z momentem rozpoczęcia budowy wiąże się jedna z najbardziej interesujących opowieści dotyczących świątyni. Podczas uroczystości położenia kamienia węgielnego przewodniczący rady parafialnej Gottfried Ortlob von Otterau miał umieścić w nim ołowianą kapsułę. W środku znalazł się dokument upamiętniający rozpoczęcie budowy oraz monety wybite w tym samym roku, ofiarowane przez duchownych i dzieci. Według historycznych przekazów kapsuła może nadal znajdować się pod ścianą między ołtarzem a zakrystią. Jeśli tak jest, świątynia wciąż skrywa materialną wiadomość pozostawioną przez ludzi, którzy rozpoczynali jej budowę niemal 370 lat temu.

Świątynia ma około 1090 metrów kwadratowych powierzchni i została zaprojektowana tak, aby pomieścić około 7,5 tys. osób. Prowadzi do niej aż 27 wejść. Wielopoziomowe empory pozwoliły maksymalnie wykorzystać wnętrze, a jednocześnie odzwierciedlały strukturę społeczną ówczesnej wspólnoty. W kościele znajdowały się prywatne loże szlacheckie oraz miejsca przeznaczone dla przedstawicieli poszczególnych cechów. Najbardziej okazała jest loża Hochbergów, która do dziś przypomina o roli tej rodziny w finansowaniu budowy.

fot.: Knews.pl — Monumentalny ołtarz główny Kościoła Pokoju w Świdnicy wykonał August Gottfried Hoffmann, kończąc dzieło w 1753 roku, w związku ze stuleciem świątyni. W centrum kompozycji znajduje się Chrzest Chrystusa w Jordanie, otoczony postaciami biblijnymi i bogatą symboliką. Całość wieńczy Baranek na księdze z siedmioma pieczęciami, a nad sceną chrztu umieszczono gołębicę Ducha Świętego i Oko Opatrzności.Ciekawostką jest, że za wykonanie tego niezwykle rozbudowanego dzieła Hoffmann otrzymał 1000 talarów, a środki na ołtarz pochodziły z majątku świdnickiego garncarza szwedzkiego pochodzenia Petera Pauliandera.

Skromna bryła, barokowy przepych

Jednym z największych zaskoczeń jest kontrast między zewnętrzną bryłą świątyni a jej wnętrzem. Z zewnątrz Kościół Pokoju pozostaje stosunkowo prostą budowlą szachulcową. W środku znajduje się natomiast niezwykle bogata dekoracja barokowa: empory, polichromie, rzeźby, złocenia, monumentalny ołtarz, ambona i organy. Na stropach przedstawiono między innymi Trójcę Świętą, Sąd Ostateczny, Niebiańskie Jeruzalem i upadek Babilonu.

Badaczka świdnickiego Kościoła Pokoju dr Agnieszka Seidel-Grzesińska z Uniwersytetu Wrocławskiego zwraca uwagę, że dekoracje wnętrza nie były wyłącznie ozdobą. Analizując chrzcielnicę z 1661 roku i znajdujące się na niej herby fundatorów, stwierdza, że rozbudowana dekoracja heraldyczna „stanowiła formę manifestacji ideowej”. Wnętrze kościoła można więc czytać również jako zapis ambicji, tożsamości i pozycji społecznej świdnickiej wspólnoty protestanckiej.

fot.: knews.pl — To fragment bogato zdobionej balustrady jednej z empor Kościoła Pokoju, na których swoje miejsca miały m.in. świdnickie cechy rzemieślnicze, zamożne rodziny mieszczańskie i szlachta. Widoczny na zdjęciu dekoracyjny kartusz z herbami jest przykładem tego, jak oznaczano i podkreślano rangę właścicieli poszczególnych miejsc – całe empory wypełniają herby, epitafia, portrety oraz tarcze cechowe. Dzięki temu wnętrze kościoła jest nie tylko zabytkiem sakralnym, ale także niezwykłym zapisem historii społecznej dawnej Świdnicy

Ołtarz, miłość i artysta, który został w Świdnicy

Monumentalny ołtarz główny jest znacznie młodszy od samego kościoła. Powstał w latach 1752–1753 z okazji stulecia świątyni. Jego autorem był pochodzący z Drezna August Gottfried Hoffmann, który wykonał również ambonę. Centralną scenę ołtarza stanowi Chrzest Chrystusa, a po bokach umieszczono figury między innymi Mojżesza, Aarona, św. Piotra i św. Pawła. Całość wieńczy Baranek stojący na księdze z siedmioma pieczęciami.

Agnieszka Seidel-Grzesińska podkreśla znaczenie tego elementu dla obecnego wyglądu świątyni, pisząc, że ołtarz „nadał jej ostateczny kształt, bez którego trudno sobie ją dzisiaj wyobrazić”. Powstał już w okresie panowania pruskiego, a fundusze na jego wykonanie uzyskano dzięki hojności świdnickiego garncarza szwedzkiego pochodzenia Petera Pauliandera.

Z samym Hoffmannem wiąże się jedna z najbardziej znanych lokalnych anegdot. Według miejscowej tradycji miał przyjechać do Świdnicy z powodów osobistych, zakochując się w Annie Barbarze, córce miejscowego rzeźbiarza Christopha Martina. Ożenił się z nią, pozostał w mieście, został przyjęty do miejscowego cechu stolarskiego, a po śmierci pochowano go na cmentarzu przy Kościele Pokoju. Sama parafia traktuje tę opowieść ostrożnie, podając, że Hoffmann przyjechał do Świdnicy „podobno z miłości”. To więc raczej wieść gminna niż bezspornie udokumentowany fakt, ale, kiedy nie od dziś wiadomo, że historie z miłością w tle niosą się najlepiej.

Dzwony, których nie wolno było słyszeć

Ale wróćmy do faktów bezsprzecznych. W 1654 roku, jeszcze przy tymczasowej „Bożej Szopce”, zawieszono dwa dzwony. Według Agnieszki Seidel-Grzesińskiej „dźwięk dzwonów miał dla protestantów ogromne znaczenie symboliczne i prestiżowe”. Władze szybko jednak zakazały ich używania, a protestanci te zakazy łamali nielegalnie w dzwony bijąc – ponieważ nie godzili się na kolejne ograniczenia ich publicznej obecności.

Ostatecznie pierwsze dzwony zostały przetopione, a z uzyskanego metalu wykonano według zachowanych przekazów sikawkę strażacką. Trudno o bardziej wymowny symbol epoki, w której protestanci otrzymali zgodę na posiadanie własnej świątyni, ale jednocześnie kontrolowano nawet to, czy jej dzwony mogą być słyszane.

Sytuacja zmieniła się dopiero po konwencji w Altranstädt. W 1708 roku protestanci uzyskali zgodę na budowę wolnostojącej dzwonnicy i oficjalne używanie dzwonów. Do Świdnicy przywieziono wówczas trzy dzwony. Największy z nich został przetopiony podczas II wojny światowej, średni znalazł się po wojnie w Niemczech, natomiast jeden z dzwonów z początku XVIII wieku zachował się w Świdnicy.

Interesująco funkcjonował także system informowania dzwonnika o przebiegu nabożeństwa. Na kościele znajdowała się niewielka sygnaturka z małym dzwonkiem. Jego dźwięk przekazywał dzwonnikowi stojącemu przy dużych dzwonach sygnał, że nabożeństwo dobiega końca i należy rozpocząć bicie. Mały dzwon towarzyszył również modlitwie „Ojcze nasz”. Był to prosty, ale skuteczny system komunikacji na długo przed pojawieniem się elektryczności.

Organy starsze od kościoła

Kościół Pokoju ma też długą tradycję muzyczną. Pierwsze duże organy powstały w latach 1666–1669 i zajmowały niemal całą zachodnią ścianę świątyni. Instrument był później wielokrotnie przebudowywany. W 1695 roku zbudowano także tak zwane małe organy, umieszczone nad ołtarzem. Badacze wskazują, że niektóre ich elementy mogą być nawet starsze od samego kościoła.

Dziś oba instrumenty wykorzystywane są podczas koncertów, między innymi w ramach Festiwalu Bachowskiego.

fot.: wizualizacja knews.pl

Plac Pokoju — małe miasto w mieście

Kościół Pokoju w Świdnicy nie funkcjonował jako pojedynczy, oderwany od otoczenia budynek. Znajduje się w centrum Placu Pokoju, historycznego zespołu obejmującego dawny cmentarz, budynki mieszkalne duchownych, szkołę i inne obiekty związane z funkcjonowaniem parafii ewangelickiej.

Plac Pokoju był właściwie małym miastem w mieście. Toczyło się tutaj życie religijne, edukacyjne i społeczne, ale również całkiem zwyczajne. W zabudowaniach plebanii znajdowała się między innymi sala do gry w Belltafel, popularną na Śląsku odmianę bilardu. Gra wyglądała inaczej niż współczesny bilard: metalowe krążki przesuwano długimi kijami po stole, którego powierzchnię smarowano tłuszczem.

fot.: Knews.pl — Wnętrze Kościoła Pokoju w Świdnicy zaskakuje rozmachem, którego nie zapowiada skromna, szachulcowa bryła świątyni. Empory rozmieszczone na kilku poziomach zdobi aż 78 tekstów biblijnych i 47 scen alegorycznych, a pomiędzy nimi znajdują się epitafia, herby, portrety mieszczan oraz tarcze dawnych cechów. Bogate loże należały do najważniejszych rodzin i środowisk Świdnicy, a cały wystrój miał nie tylko zachwycać, lecz także opowiadać o wierze i społeczności, która wzniosła kościół. Malowidła na stropie przedstawiają m.in. Świętą Trójcę, Sąd Ostateczny, Niebiańskie Jeruzalem i upadek Babilonu.

Od konfliktu religijnego do symbolu pojednania

Z czasem znaczenie Kościoła Pokoju zaczęło wykraczać poza historię protestantyzmu. Świątynia stała się również miejscem spotkań o charakterze ekumenicznym i pojednawczym. W 1989 roku modlili się tutaj premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz RFN Helmut Kohl przed spotkaniem w pobliskiej Krzyżowej. W 2011 roku kościół odwiedzili król Szwecji Karol XVI Gustaw i królowa Sylwia, a w 2014 roku w ekumenicznej modlitwie uczestniczyły kanclerz Angela Merkel i premier Ewa Kopacz.

Dwa lata później przedstawiciele różnych religii, w tym chrześcijaństwa, judaizmu, islamu i buddyzmu, wraz z XIV Dalajlamą podpisali tutaj Apel o Pokój. Miejsce, które narodziło się jako efekt wojny religijnej, stało się więc po stuleciach przestrzenią dialogu i pojednania.

fot.: Knews.pl — Ambona w Kościele Pokoju w Świdnicy należy do najbardziej efektownych elementów barokowego wyposażenia świątyni. Jej twórcą był August Gottfried Hoffmann, autor również monumentalnego ołtarza głównego. Ambonę podtrzymują personifikacje Wiary, Nadziei i Miłości, a całość wieńczy anioł z trąbą symbolizujący Sąd Ostateczny. Ciekawostką jest umieszczona przy mównicy klepsydra z czterema półgodzinnymi odcinkami, która pozwalała kontrolować długość kazania.

Paradoks, który stworzył zabytek światowej klasy

Najbardziej niezwykły w historii świdnickiego kościoła pozostaje jednak wciąż paradoks jego powstania. Habsburskie ograniczenia miały sprawić, że protestancka świątynia będzie skromna, nietrwała i pozbawiona monumentalnego charakteru. Tymczasem zakaz używania kamienia doprowadził do powstania jednej z najbardziej imponujących drewnianych konstrukcji sakralnych w Europie, roczny limit czasu został wykorzystany z zapasem, a kościół, którego forma była wynikiem politycznych restrykcji, przetrwał niemal 370 lat.

Przetrwała również pamięć o ludziach związanych z tym miejscem: fundatorach, cieślach, pastorach, rzemieślnikach, artystach i wiernych. O człowieku, który miał przyjechać do Świdnicy z miłości i stworzył jeden z najważniejszych elementów wyposażenia. O protestantach, którzy chcieli słyszeć swoje dzwony mimo cesarskich zakazów. O kapsule z monetami prawdopodobnie nadal ukrytej w fundamentach. O mieszkańcach grających w Belltafel w zabudowaniach parafialnych i o kolejnych pokoleniach, które ratowały drewnianą świątynię przed skutkami wojen i upływem czasu.

To właśnie połączenie wielkiej europejskiej historii z tymi opowieściami sprawia, że Kościół Pokoju w Świdnicy nie jest dokumentem epoki zapisanym w drewnie, glinie, słomie, polichromiach i pamięci ludzi. Miał być dowodem ograniczonej tolerancji. Stał się jednym z najważniejszych symboli tego, jak z ograniczeń można stworzyć coś trwałego i wyjątkowego.

Źródła:

- wypowiedź prof. Jana Harasimowicza opublikowana przez Kościół Pokoju w Świdnicy.

- Agnieszka Seidel-Grzesińska, „Kościół Pokoju w Świdnicy w okresie habsburskim. Wystrój i wyposażenie”, „Rocznik Historii Sztuki”, PAN.

- katalog wystawy „Wiara jak serce ze spiżu”, cytowany przez Kościół Pokoju w Świdnicy.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło