Kilkunastominutowe opóźnienie nikogo już właściwie nie dziwiło, ale tego lata na dworcowych tablicach można było zobaczyć wartości przekraczające godzinę, a zdarzały się także opóźnienia sięgające 100 czy 150 minut. Dla pasażera jadącego bezpośrednio oznaczało to po prostu dłuższą podróż. Dla osoby z przesiadką – często rozsypanie całego planu. Dane przekazane KNews.pl przez PKP Intercity potwierdzają, że nie było to wyłącznie subiektywne wrażenie podróżnych. Punktualność przewoźnika wyraźnie pogorszyła się w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Tegoroczne wakacje były trudne dla wielu pasażerów kolei dalekobieżnej. Na stacjach można było zobaczyć pociągi opóźnione o kilkanaście, kilkadziesiąt, a niekiedy ponad sto minut. Szczególnie dotkliwe było to dla osób podróżujących z przesiadkami, ponieważ nawet kilkunastominutowe opóźnienie pierwszego pociągu mogło oznaczać utratę kolejnego połączenia i dodatkowe godziny oczekiwania. KNews.pl zwrócił się do PKP Intercity z pytaniem o skalę problemu. Odpowiedź przewoźnika pokazuje, że punktualność w lipcu i sierpniu 2026 roku była wyraźnie gorsza niż rok wcześniej.
Problem dobrze pokazują także relacje samych podróżnych. Pasażerowie, z którymi rozmawiali dziennikarze KNews.pl, wskazywali przede wszystkim na długie oczekiwanie i problemy z dalszą podróżą.
– Wyjeżdżałam ze Szczecina około drugiej w nocy i okazało się, że pociąg ma dwie godziny opóźnienia. Musiałam czekać nocą na swój pociąg – mówiła jedna z pasażerek.
Inna podróżna opowiadała o problemie z przesiadką:
– Miałam przesiadkę do Skarżyska. Pierwszy pociąg się spóźnił, nie zdążyłam na kolejne połączenie i później długo czekałam na następny pociąg.
Takie sytuacje pokazują, że opóźnienie nie zawsze oznacza jedynie kilkanaście czy kilkadziesiąt minut straty. Przy podróży z przesiadką nawet stosunkowo niewielkie spóźnienie może wydłużyć całą podróż o kilka godzin i całkowicie zmienić wcześniej zaplanowaną trasę.
W lipcu punktualność pociągów PKP Intercity na przybyciu do stacji końcowej wyniosła 59 proc., podczas gdy w analogicznym okresie 2025 roku było to 72,8 proc. W sierpniu sytuacja poprawiła się tylko nieznacznie. Od 1 do 30 sierpnia 2026 roku punktualność wyniosła 61 proc., wobec 74,5 proc. rok wcześniej. Oznacza to, że tego lata około czterech na dziesięć pociągów PKP Intercity nie docierało do stacji końcowej punktualnie.

fot.: Knews.pl
Najwięcej opóźnień przez czynniki zewnętrzne
PKP Intercity wskazuje, że największy udział w łącznej wielkości opóźnień miały przyczyny zewnętrzne. W lipcu odpowiadały one za 44 proc. wszystkich opóźnień, a w sierpniu ich udział wzrósł do 47,1 proc. Jednym z istotnych elementów były pociągi przyjeżdżające z zagranicy. W lipcu odpowiadały za 15,7 proc. opóźnień, a w sierpniu już za 18,4 proc. Przewoźnik wskazuje także na warunki atmosferyczne oraz inne zdarzenia zewnętrzne, które przy dużym natężeniu ruchu potrafiły wpływać na kolejne połączenia i powodować narastanie opóźnień na dalszych odcinkach tras.
– Na tegoroczne wyniki wpływały przede wszystkim liczne prace inwestycyjne prowadzone na sieci kolejowej, zdarzenia zewnętrzne oraz wzmożony ruch wakacyjny i związane z tym utrudnienia na mocno obciążonej sieci kolejowej – przekazało KNews.pl Biuro Prasowe PKP Intercity.
Znaczenie miały więc nie tylko pojedyncze awarie czy zdarzenia losowe, ale także ogólne obciążenie sieci w okresie wakacyjnym. Przy intensywnym ruchu pasażerskim i prowadzonych jednocześnie pracach modernizacyjnych część tras miała ograniczoną przepustowość. W takich warunkach nawet niewielkie opóźnienie jednego pociągu mogło wpływać na kolejne składy i powodować dalsze przesunięcia w rozkładzie.
Jednym z dodatkowych problemów tego lata było ograniczenie prędkości wagonów wyposażonych w wózki typu 4ANc „S”. PKP Intercity poinformowało KNews.pl, że w lipcu opóźnienia związane z ograniczeniem ich prędkości eksploatacyjnej stanowiły około 3 proc. wszystkich opóźnień. Nie był to więc główny powód pogorszenia punktualności, ale przy napiętym rozkładzie jazdy i długich trasach nawet kilka minut straty mogło mieć znaczenie dla końcowego czasu przejazdu, zwłaszcza gdy pociąg poruszał się na odcinkach o dużym natężeniu ruchu.
Przewoźnik zapowiada obecnie dostosowywanie rozkładów jazdy do parametrów infrastruktury i możliwości taboru, tak aby część pociągów mogła być prowadzona z prędkością do 150 km/h. Ma to ograniczyć opóźnienia wynikające z wydłużonego czasu przejazdu i lepiej dopasować czasy rozkładowe do rzeczywistych warunków eksploatacyjnych.

fot.: Knews.pl
Ponad jedna trzecia opóźnień po stronie PKP Intercity
Nie wszystkie problemy wynikały jednak z sytuacji na sieci lub czynników niezależnych od przewoźnika. W lipcu przyczyny leżące po stronie PKP Intercity odpowiadały za 34,9 proc. łącznej wielkości opóźnień, a w sierpniu za 35,1 proc. Wśród najważniejszych przyczyn przewoźnik wymienia awarie pojazdów trakcyjnych, lokowanie podróżnych oraz wydłużony czas jazdy związany z ograniczeniem prędkości niektórych wagonów. Oznacza to, że ponad jedna trzecia łącznej wielkości opóźnień była związana z przyczynami przypisanymi bezpośrednio PKP Intercity.

fot.: Knews.pl
Wagony musiały jeździć wolniej
Jednym z problemów tego lata było ograniczenie prędkości wagonów wyposażonych w wózki typu 4ANc „S”. PKP Intercity poinformowało KNews.pl, że w lipcu opóźnienia związane z ograniczeniem ich prędkości eksploatacyjnej stanowiły około 3 proc. wszystkich opóźnień. Nie był to więc główny powód pogorszenia punktualności, choć przy napiętym rozkładzie jazdy nawet niewielkie straty czasu na długiej trasie mogły wpływać na końcowy czas przejazdu.
Przewoźnik zapowiada obecnie dostosowywanie rozkładów jazdy do parametrów infrastruktury i możliwości taboru, tak aby część pociągów mogła być prowadzona z prędkością do 150 km/h. Ma to ograniczyć opóźnienia wynikające z wydłużonego czasu przejazdu i lepiej dopasować czasy rozkładowe do rzeczywistych warunków eksploatacyjnych.

fot.: PKP PLK
Remonty też spowalniają kolej
Istotny wpływ na punktualność miały również prace inwestycyjne prowadzone na sieci kolejowej. W lipcu opóźnienia wynikające z remontów i modernizacji stanowiły 7,2 proc. wszystkich przyczyn opóźnień, a w sierpniu 5,2 proc. Modernizacje prowadzone są obecnie na wielu ważnych liniach kolejowych. Ograniczenia przepustowości oznaczają konieczność prowadzenia ruchu po jednym torze, zmiany organizacji ruchu i dodatkowe oczekiwanie na przejazd innych pociągów. Przy dużej liczbie połączeń nawet niewielkie zakłócenie może przenosić się na kolejne składy.

fot.: Knews.pl
Największy problem? Przesiadki
Dla pasażera podróżującego jednym pociągiem godzina opóźnienia oznacza przede wszystkim późniejszy przyjazd. Znacznie trudniejsza jest sytuacja osób podróżujących z przesiadką. Jeżeli pierwszy pociąg przyjeżdża kilkadziesiąt minut później, pasażer może nie zdążyć na kolejne połączenie. Wtedy podróż wydłuża się nie o kilkanaście minut, ale czasem o kilka godzin.
PKP Intercity zapewnia, że pasażerowie posiadający bilety na przejazdy realizowane pociągami przewoźnika oraz w ramach oferty Wspólny Bilet mają możliwość kontynuowania podróży także w przypadku utraty skomunikowania. W takich sytuacjach podróżni mogą zostać skierowani na kolejne dostępne połączenie. Możliwe jest również uzgodnienie honorowania biletu przez innych przewoźników, a w razie potrzeby zorganizowanie zastępczej komunikacji autobusowej, przejazdu taksówką albo noclegu.
– Co do zasady pasażer zgłaszający podróż z przesiadką nie pozostaje bez wsparcia i ma zapewnioną możliwość dotarcia do celu podróży – informuje Biuro Prasowe PKP Intercity.
Przewoźnik nie podał jednak KNews.pl, ile razy podczas tegorocznych wakacji pasażerowie rzeczywiście tracili zaplanowane skomunikowanie z powodu opóźnienia pociągu. Nie wiadomo więc, jak często opisane procedury musiały być w praktyce uruchamiane.
Ta ostatnia linijka jest moim zdaniem warta dodania, bo wzmacnia reporterski charakter tekstu: pokazujesz nie tylko, co przewoźnik deklaruje, ale też czego z jego odpowiedzi nadal nie wiemy.

fot.: PKP PLK
Czy jesienią będzie lepiej?
PKP Intercity zapowiada działania, które mają ograniczyć opóźnienia pozostające po stronie przewoźnika. Jednym z nich jest dostosowywanie rozkładów jazdy do rzeczywistych parametrów taboru i infrastruktury. Przewoźnik zaznacza jednak, że poziom punktualności nadal będzie zależał także od czynników, na które sam nie ma bezpośredniego wpływu – przede wszystkim od skali prac inwestycyjnych na sieci, natężenia ruchu i zdarzeń zewnętrznych. PKP Intercity wskazuje, że wraz z postępem inwestycji i poprawą warunków prowadzenia ruchu sytuacja powinna stopniowo się stabilizować.
Dane z tegorocznych wakacji pokazują jednak, że skala problemu była znacząca. Spadek z ponad 72–74 proc. punktualnych pociągów do około 59–61 proc. w ciągu roku oznacza wyraźne pogorszenie jakości podróży z punktu widzenia pasażera. Ostatecznie najważniejsza pozostaje nie sama statystyka, lecz przewidywalność przejazdu. Jeżeli pociąg ma odjechać o konkretnej godzinie, a podróżny ma po drodze zaplanowaną przesiadkę, system powinien działać tak, aby taka podróż była możliwa bez konieczności zakładania wielogodzinnego marginesu bezpieczeństwa.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.