Fabryka oświetlenia samochodowego Ultinon Motion Poland, jeden z największych pracodawców w Pabianicach, znalazła się w najpoważniejszym kryzysie od dekad. Do łódzkiego sądu trafił drugi, poprawiony wniosek o upadłość. Jak donosi WP.pl, dokument został formalnie przyjęty do rozpoznania 20 marca, co oznacza, że rozpoczęła się procedura, od której zależy przyszłość zakładu i około siedmiuset pracowników.
To wydarzenie, które może zmienić lokalny rynek pracy i strukturę gospodarczą całego powiatu. Fabryka, działająca od ponad stu lat, była jednym z ostatnich dużych zakładów produkcyjnych w mieście, a jej znaczenie wykraczało daleko poza liczbę zatrudnionych.
Sąd bada dokumenty, a pracownicy czekają
Pierwszy wniosek o upadłość, złożony 6 marca, został zwrócony z powodów formalnych. Dopiero poprawiona dokumentacja z 19 marca spełniła wymogi i trafiła do repertorium. To moment, w którym sprawa przestaje być wewnętrznym problemem firmy, a staje się formalnym postępowaniem sądowym. Od decyzji sądu zależy, czy zakład zostanie postawiony w stan upadłości, czy możliwe będzie jego uratowanie poprzez sprzedaż lub restrukturyzację.
W Pabianicach panuje atmosfera niepewności. Pracownicy nie otrzymują jasnych komunikatów, a samorząd – jak wynika z relacji WP.pl – ma utrudniony kontakt z zarządem. Prezydent Grzegorz Mackiewicz potwierdził, że polski prezes spółki odmówił udziału w posiedzeniu komisji, tłumacząc, że nie ma uprawnień do publicznych wypowiedzi. Decyzje dotyczące przyszłości zakładu zapadają w centrali w Stanach Zjednoczonych.
Kryzys przyszedł z zagranicy
Problemy pabianickiej fabryki nie wynikają z lokalnych błędów. To efekt niewypłacalności niemieckiej spółki-matki oraz zatorów finansowych w całej grupie Ultinon Motion. Branża oświetlenia motoryzacyjnego przechodzi gwałtowną transformację: tradycyjne halogeny i klasyczne żarówki, w których specjalizował się zakład, są wypierane przez LED-y i moduły elektroniczne. Zmienia się technologia, marże i struktura zamówień.
Na sytuację nakłada się także kryzys wizerunkowy. Były prezes First Brands Group, właściciela Ultinon Motion, usłyszał dziewięć zarzutów dotyczących nadużyć finansowych. To podważyło zaufanie inwestorów i pogłębiło problemy całej grupy.
700 rodzin w zawieszeniu
Ultinon Motion Poland to zakład, który przez dekady budował tożsamość Pabianic. W wielu rodzinach pracowały tu kolejne pokolenia. Ewentualne zwolnienia grupowe byłyby ciosem nie tylko dla pracowników, lecz także dla lokalnych firm usługowych, transportowych i dostawców. Ucierpiałby również budżet miasta, który straciłby wpływy z podatków.
Powiatowy Urząd Pracy deklaruje gotowość wsparcia, ale skala potencjalnego kryzysu jest bezprecedensowa. W Pabianicach nie ma drugiego zakładu, który mógłby wchłonąć tak dużą liczbę pracowników w krótkim czasie.
Fabryka z ponad stuletnią historią
Zakład powstał w 1921 roku jako Polska Żarówka Osram. Przetrwał II wojnę światową, nacjonalizację, transformację ustrojową i kolejne przejęcia. W ostatnich latach działał jako Lumileds, a następnie Ultinon Motion Poland. Dla miasta to nie tylko miejsce pracy, ale symbol przemysłowej ciągłości.
Dziś ta historia może się zakończyć.
Co dalej?
Przed fabryką stoją trzy możliwe scenariusze. Pierwszy to upadłość i likwidacja, która oznaczałaby utratę pracy przez setki osób i wyprzedaż majątku. Drugi to sprzedaż zakładu inwestorowi – scenariusz najbardziej pożądany przez miasto, bo pozwalający utrzymać produkcję i miejsca pracy. Trzeci to restrukturyzacja, możliwa tylko wtedy, gdy sąd uzna, że działalność operacyjna jest rentowna, a problemy wynikają wyłącznie z sytuacji właściciela.
Na razie Pabianice czekają. A wraz z nimi siedemset rodzin, dla których ta fabryka była przez lata stabilnym punktem w życiu zawodowym.
Komentarze