"Łódź, stacja paliw - ceny paliw przebiły 7 zł za litr, kierowcy elektryzowani wzrostem cen. W tle widok stacji z wyświetlaczami cen, na pierwszym planie zaniepokojeni kierowcy tankujący samochody. Artykuł porusza temat szybkiego wzrostu cen paliw w Łodzi i ich wpływu na codzienne życie mieszkańców."

Szaleństwo na stacjach w Łodzi. Paliwa przebiły 7 zł. Dlaczego drożeją tak szybko?

Na łódzkich stacjach paliw ceny przebiły już siedem złotych za litr. Jeszcze niedawno kierowcy obserwowali poziom 6,90–6,97 zł, dziś na części stacji diesel kosztuje już ponad 7 zł. Kierowcy widzą te zmiany z dnia na dzień i coraz częściej zadają to samo pytanie: dlaczego ceny rosną tak szybko?

Wystarczy kilka dni napięć na świecie, konflikt na Bliskim Wschodzie czy informacje o zagrożeniu transportu ropy i ceny na stacjach zaczynają iść w górę. Dla wielu osób jest to niezrozumiałe. Skoro paliwo na stacji zostało kupione wcześniej, często znacznie taniej, to dlaczego podwyżki pojawiają się niemal natychmiast?


Rynek patrzy w przyszłość, nie w przeszłość

Mechanizm rynku paliw jest prosty, choć dla kierowców bywa frustrujący. Ceny nie są ustalane na podstawie tego, ile kosztowała ropa miesiąc temu ani ile zapłacono za paliwo, które jest dziś w zbiornikach.

Firmy patrzą przede wszystkim na to, ile będzie kosztować następna dostawa ropy. Jeśli na światowych rynkach ropa zaczyna drożeć, firmy paliwowe zakładają w swoich kalkulacjach, że kolejny transport ropy będzie droższy. Te przewidywania powodują, że ceny paliw w hurcie zaczynają rosnąć praktycznie od razu. A gdy rośnie cena w hurcie, bardzo szybko przekłada się to na ceny na stacjach. Właściciele stacji podnoszą ceny, bo w ten sposób przygotowują się na to, że następne dostawy paliwa kupią już drożej.


Dlaczego konflikt na świecie tak szybko wpływa na ceny

Ropa jest jednym z najbardziej globalnych surowców na świecie. Jej ceny ustalane są na międzynarodowych giełdach praktycznie przez całą dobę. Gdy pojawia się informacja o konflikcie w regionie, przez który transportowana jest duża część ropy, inwestorzy zaczynają zakładać, że dostawy mogą zostać zakłócone.

Nie trzeba nawet fizycznego braku ropy. Wystarczy ryzyko problemów z transportem, aby ceny zaczęły rosnąć.

Jak podkreślają analitycy rynku paliw, rynki reagują szczególnie nerwowo na sytuację w rejonie Zatoki Perskiej. To jeden z najważniejszych regionów dla światowego transportu ropy.

– Wzrost cen paliw będzie naturalną reakcją na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Rynki reagują na ryzyko zakłóceń transportu ropy, zwłaszcza w rejonie cieśniny Ormuz – ocenia Jakub Bogucki z portalu e‑petrol.pl.


Europa reaguje niemal natychmiast

Dla Polski szczególnie ważny jest europejski rynek hurtowy paliw w rejonie Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia. To tam ustalane są ceny benzyny i diesla dla dużej części Europy.

Jeżeli na tym rynku paliwa drożeją, bardzo szybko przekłada się to na ceny hurtowe w Polsce. A gdy rosną ceny w hurcie, po kilku dniach widzimy to również na stacjach paliw.

Dlatego wydarzenia oddalone o tysiące kilometrów od Polski mogą w bardzo krótkim czasie wpływać na ceny tankowania w Łodzi.


Historia już to pokazała

Polscy kierowcy widzieli już podobną sytuację kilka lat temu. Po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku cena baryłki ropy przekroczyła poziom 100 dolarów.

Wtedy ceny paliw w Polsce po raz pierwszy w historii przekroczyły 7 zł za litr. Dla wielu kierowców był to moment, w którym nagle okazało się, jak bardzo ceny paliw w kraju zależą od wydarzeń na świecie.


Paliwa nie zabraknie, ale mogą być drogie

Rząd zapewnia, że Polska posiada zapasy paliw i nie ma zagrożenia ich brakiem. Innymi słowy – paliwo powinno być dostępne.

Problem polega jednak na czymś innym. Nawet jeśli paliwo jest w magazynach i na stacjach, globalne napięcia mogą sprawić, że będzie ono po prostu drogie.

I właśnie to kierowcy zaczynają dziś odczuwać.


Największe podwyżki od czasu wojny w Ukrainie

Skala podwyżek w ostatnich dniach jest wyjątkowa. W ciągu jednego tygodnia średnia cena diesla na stacjach wzrosła o 1,01 zł na litrze, a benzyny Pb95 o 52 grosze. To największy tygodniowy wzrost cen oleju napędowego od początku marca 2022 roku, czyli od momentu ataku Rosji na Ukrainę.

Autogaz w tym samym czasie podrożał o 19 groszy do poziomu około 2,97 zł za litr.

Eksperci podkreślają jednak, że to prawdopodobnie jeszcze nie koniec podwyżek. Nie wszystkie wzrosty z rynku hurtowego zostały jeszcze przeniesione na ceny detaliczne.

Według prognoz na okres 9–13 marca średnie ceny paliw mogą wynieść:


  • Pb95 – około 6,50 zł/l,
  • Pb98 – około 7,20 zł/l,
  • diesel – nawet 7,55 zł/l,
  • LPG – około 3,19 zł/l.


Prognozy: diesel może przebić 7 zł

Najnowsze prognozy serwisu e‑petrol.pl nie są szczególnie optymistyczne. Analitycy przewidują, że w najbliższym tygodniu ceny paliw będą wyraźnie wyższe niż dziś, a najbardziej może podrożeć olej napędowy.

Jeszcze na początku marca średnia cena diesla wynosiła około 6,40 zł za litr. Według prognoz w dniach 9–15 marca może ona wzrosnąć nawet do 7,12–7,29 zł za litr.

Benzyna ma być tańsza niż diesel, ale również zdrożeje. W przypadku popularnej benzyny 95 prognozy mówią o cenach 6,15–6,30 zł za litr, podczas gdy niedawno średnia wynosiła około 5,99 zł.

Droższa ma być też benzyna 98, której cena może wzrosnąć z około 6,74 zł do nawet 6,96–7,10 zł za litr.

Podwyżki mogą dotknąć również kierowców jeżdżących na gazie. Według prognoz LPG może przekroczyć psychologiczną granicę 3 zł za litr i kosztować od 2,97 do 3,10 zł.

Eksperci podkreślają jednak, że mimo napiętej sytuacji na świecie nie ma powodów do obaw o brak paliwa. Zapasy ropy oraz dostawy z regionów nieobjętych konfliktem są zabezpieczone. Problemem nie jest więc dostępność paliwa, ale jego cena.


Skala wzrostów na rynku paliw

Dane z rynku pokazują, jak szybkie są obecne zmiany. W okresie 27 lutego – 5 marca cena ropy Brent na giełdzie ICE wzrosła o 12,93 dolara za baryłkę, czyli o około 18 procent.

Jeszcze mocniej rosną ceny gotowych paliw w Europie. Na rynku ARA (Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia):


  • benzyna podrożała o 16 USD/bbl (19%),
  • diesel aż o 49 USD/bbl (48%),
  • paliwo lotnicze Jet o 80 USD/bbl (76%).

Te zmiany bardzo szybko widać także w Polsce. Hurtowa cena diesla w Orlenie między 27 lutego a 6 marca wzrosła o 1,37 zł na litrze netto, a benzyny Pb95 o 0,54 zł na litrze netto.


Dlaczego ceny rosną tak gwałtownie

O tempo zmian zapytaliśmy również Urszulę Cieślak z biura Reflex, która od lat analizuje rynek paliw. Jak podkreśla, kluczowe jest właśnie tempo wzrostów na rynku hurtowym.

W normalnych warunkach ceny paliw w hurcie zmieniają się o kilka groszy dziennie – zwykle 3–5 groszy. Teraz jednak skala zmian jest zupełnie inna. Zdarza się, że jednego dnia ceny rosną o 45 groszy, a następnego dnia o kolejne 45 groszy. W praktyce oznacza to niemal złotówkę wzrostu w ciągu dwóch dni.

Przy takich zmianach – jak podkreśla ekspertka – nie ma możliwości, aby ceny na stacjach nie zaczęły gwałtownie rosnąć. Do ceny hurtowej dochodzi jeszcze marża stacji paliw, która wynosi około 50 groszy na litrze. Jeśli więc hurt rośnie tak szybko, podwyżki na stacjach są praktycznie nieuniknione.

Dlaczego diesel drożeje bardziej niż benzyna? Wynika to z popytu. Olej napędowy wykorzystywany jest nie tylko w samochodach osobowych, ale także w transporcie ciężkim, logistyce, rolnictwie czy przemyśle. W Europie zapotrzebowanie na to paliwo jest bardzo duże.

W ostatnich dniach ropa na światowych rynkach podrożała o około 20 procent, a ceny gotowych paliw o około 15 procent. Dodatkowo napięcia na Bliskim Wschodzie podniosły koszty transportu surowca – chodzi m.in. o droższy fracht i prawdopodobnie wyższe ubezpieczenia transportów.


Dlaczego ceny reagują od razu

Często pojawia się pytanie: skoro w Polsce jest jeszcze paliwo kupione wcześniej po niższych cenach, dlaczego ceny na stacjach rosną natychmiast?

Mechanizm jest prosty. Jeśli koncern paliwowy nie podniósłby cen teraz, tylko zrobił to dopiero za kilka tygodni – kiedy zacznie przerabiać ropę kupioną już po wyższych cenach – mógłby nie być w stanie odrobić strat.

Po zakończeniu kryzysu rynek zwykle się uspokaja i ceny spadają. Wtedy podnoszenie cen z opóźnieniem byłoby dla klientów zupełnie niezrozumiałe.

Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz. Polska w około 35 procentach korzysta z importu paliw. Jeśli więc importerzy oferują paliwo drożej, krajowe koncerny również muszą dostosować ceny do rynku.


Dlaczego wojna tak mocno wpływa na ceny ropy

Kluczowe znaczenie dla rynku ma sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz. W normalnych warunkach przepływa tamtędy około 15 mln baryłek ropy dziennie oraz 5–6 mln baryłek produktów naftowych.

Oznacza to, że przez ten wąski szlak transportowy przechodzi około 27 procent światowego morskiego handlu ropą i paliwami oraz blisko 20 procent ropy przerabianej przez rafinerie na świecie.

Gdy transport przez ten region zostaje ograniczony, rynek reaguje natychmiast – rosną ceny surowca, rosną ceny paliw, a dodatkowo drożeją transport i ubezpieczenia tankowców.


Rakieta i piórko

Z punktu widzenia kierowcy wygląda to często niesprawiedliwie. Gdy na świecie pojawia się kryzys, ceny paliw potrafią rosnąć bardzo szybko. Kiedy jednak sytuacja się uspokaja, spadki są znacznie wolniejsze.

Ekonomiści opisują ten mechanizm obrazowo: ceny paliw rosną jak rakieta, a spadają jak piórko.

Dlatego nawet jeśli napięcia na świecie uspokoją się w najbliższych tygodniach, ceny na stacjach zwykle potrzebują trochę więcej czasu, żeby wrócić do niższych poziomów.

Jedno jest pewne – w globalnym rynku ropy wydarzenia oddalone o kilka tysięcy kilometrów mogą w ciągu kilku dni przełożyć się na ceny, które kierowcy widzą przy dystrybutorach na stacjach w Łodzi.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę

Komentarze