"Polacy wyruszają na wakacje, zmieniając kierunki podróży - zdjęcie pokazujące turystów w popularnych, europejskich miejscowościach, które zastępują egzotyczne destynacje. Artykuł opisuje, jak konflikty na Bliskim Wschodzie oraz problemy w ruchu lotniczym wpłynęły na decyzje wakacyjne Polaków."

Polacy nie rezygnują z wakacji. Zmieniają tylko kierunki

Wojna na Bliskim Wschodzie i chaos w ruchu lotniczym nie zatrzymały turystycznych planów Polaków. Zmieniły jednak mapę podróży. Coraz częściej zamiast egzotycznych destynacji czy wschodniej części basenu Morza Śródziemnego wybierane są kierunki postrzegane jako bardziej stabilne i bezpieczne.

Branża turystyczna obserwuje zjawisko, które przypomina pierwsze miesiące po wybuchu wojny w Ukrainie – ludzie nie rezygnują z wyjazdów, ale elastycznie zmieniają plany.


„Nie rezygnuję z wakacji, tylko zmieniam kierunek”

Taką decyzję podjęła Justyna, która w ostatniej chwili zmieniła swoje plany urlopowe. Razem z mężem miała lecieć na Cypr.

– Planowaliśmy wyjazd na Cypr, ale sprawdziliśmy dokładnie położenie hotelu i okazało się, że znajduje się w okolicach brytyjskiej bazy wojskowej. Stwierdziliśmy, że nie chcemy ryzykować. Nie rezygnujemy z wakacji, bo naprawdę potrzebujemy odpoczynku, ale zmieniliśmy kierunek. Lecimy na Gran Canarię, bo tam mamy gwarancję spokoju – mówi turystka.

Takich historii w ostatnich dniach jest więcej. W wielu przypadkach turyści przenoszą swoje rezerwacje z wschodniej części Morza Śródziemnego na Wyspy Kanaryjskie, które znajdują się daleko od stref napięć geopolitycznych.


Branża: Polacy nauczyli się elastyczności

Zdaniem przedstawicieli biur podróży rynek reaguje spokojnie.

– Sytuacja trochę przypomina to, co działo się w momencie wybuchu wojny w Ukrainie. Ludzie nie rezygnują z urlopów, bo chcą wyjeżdżać i odpoczywać. Po prostu zmieniają kierunki – mówi Weronika Bilska z kaliskiego biura TUI.

Jak podkreśla, część destynacji została w praktyce zablokowana przez sytuację geopolityczną i ograniczenia w ruchu lotniczym. W takich przypadkach klienci otrzymują możliwość zmiany rezerwacji lub zwrotu pieniędzy. Najczęściej jednak wybierają inne miejsce na wakacje.

– W tej chwili widzimy wyraźnie, że ludzie szukają wyjazdów przede wszystkim do Hiszpanii i Grecji. W praktyce wielu klientów mówi wprost: kierunek jest trochę drugorzędny, ważne, żeby wyjechać i odpocząć – dodaje.


Turystyka przyzwyczajona do kryzysów

Eksperci branży zwracają uwagę, że polscy turyści w ostatnich latach przyzwyczaili się do funkcjonowania w niepewnych warunkach.

Najpierw pandemia COVID‑19 nauczyła podróżnych, że plany mogą zmieniać się w ostatniej chwili. Później wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że część destynacji w Europie Wschodniej praktycznie zniknęła z turystycznej mapy.

– Polacy nauczyli się elastyczności. Wiedzą, że sytuacja może się zmienić i są gotowi dostosować swoje plany – mówi Weronika Bilska.


Europa drożeje

Jednym z efektów obecnej sytuacji jest rosnące zainteresowanie europejskimi kierunkami wakacyjnymi. Wiele osób rezygnuje z dalszych podróży, które wymagały przesiadek na Bliskim Wschodzie – w Dubaju, Doha czy Abu Zabi – i wybiera destynacje w Europie.

To powoduje wzrost cen.

– Już widać, że ceny w europejskich destynacjach rosną. Europa reaguje na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Ten region był ogromnym hubem przesiadkowym do dalszych podróży. Jeśli ludzie rezygnują z dalekich wyjazdów, naturalnie przenoszą się do Europy – tłumaczy przedstawicielka biura podróży.


Afryka spokojniejsza niż Bliski Wschód

Nie wszystkie segmenty rynku turystycznego odczuwają napięcia w taki sam sposób. W biurach specjalizujących się w wyjazdach do Afryki sytuacja jest na razie stabilna.

– W naszym przypadku nie widzimy żadnych nerwowych reakcji ze strony klientów – mówi Artur Urbański z biura podróży Tore. – Patrząc na przekaz medialny można mieć wrażenie, że na świecie wszędzie panuje chaos i konflikty. To jednak często bardziej obraz z telewizji niż rzeczywistość. W Afryce konflikty zbrojne mają charakter punktowy – dotyczą m.in. Mali, Nigru, Burkina Faso czy Somalii – natomiast zdecydowana większość kontynentu pozostaje bezpieczna dla turystyki. – Większość naszych wyjazdów odbywa się przez Addis Abebę, czyli bardzo daleko od rejonów objętych działaniami wojennymi. – Addis Abeba jest zresztą naturalnym hubem dla podróży po Afryce, ponieważ linie Ethiopian Airlines mają jedną z najgęstszych i najlepiej skomunikowanych siatek połączeń na całym kontynencie – tłumaczy Urbański. To połączenie jest stabilne i bezpieczne, dlatego nie obserwujemy zwiększonej liczby zmian terminów wyjazdów. Klienci nie dopytują też o możliwość rebookowania wycieczek. Na razie rynek zachowuje się spokojnie.


Czy można odzyskać pieniądze za odwołaną wycieczkę

Jeżeli to biuro podróży odwoła wyjazd – na przykład z powodu wojny, zamknięcia przestrzeni powietrznej lub decyzji linii lotniczej – klient ma prawo do pełnego zwrotu pieniędzy albo do zmiany terminu lub kierunku wyjazdu.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy to turysta sam rezygnuje z podróży. W takim przypadku zwrot pieniędzy zależy od warunków umowy i często wiąże się z opłatą za rezygnację. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy w miejscu docelowym wystąpią nadzwyczajne okoliczności, takie jak wojna czy poważne zagrożenie bezpieczeństwa.


Rząd ostrzega, ale nie zakazuje podróży

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie może formalnie zakazać obywatelom wyjazdu do innych państw. Może jednak wydawać ostrzeżenia dla podróżnych.

W przypadku wielu krajów Bliskiego Wschodu resort dyplomacji odradza obecnie podróże, a w niektórych przypadkach rekomenduje całkowitą rezygnację z wyjazdów. Takie komunikaty są ważnym sygnałem dla biur podróży i turystów, choć nie oznaczają formalnego zakazu podróżowania.


„Turystyka choruje, ale nie umiera”

Mimo napiętej sytuacji geopolitycznej na rynku nie widać paniki.

– Branża turystyczna choruje, ale nie umiera – podsumowuje Weronika Bilska.

W praktyce oznacza to jedno: Polacy nadal chcą podróżować. Jeśli jednak gdzieś pojawia się niepewność, bardzo szybko zmieniają kierunek – tak jak Justyna, która zamiast Cypru poleci na Gran Canarię.

Bo dla wielu turystów najważniejsze jest jedno: odpocząć, nawet jeśli w ostatniej chwili trzeba zmienić mapę podróży.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę

Komentarze