Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Zdjęcie przedstawia nowoczesny hotel w Łodzi, który ilustruje rosnący potencjał turystyczny miasta. Mimo licznych atrakcji i wydarzeń, rynek hotelowy wciąż boryka się z niskim obłożeniem przez większą część roku, co stawia wyzwania przed właścicielami obiektów noclegowych.

Łódź ma ogromny potencjał, ale hotele wciąż walczą o gości. „Przez większość roku obłożenie nie jest rewelacyjne”

Łódź przyciąga coraz więcej rodzin, turystów i uczestników wielkich wydarzeń, ale rozwój rynku hotelowego nie oznacza jeszcze, że branża może spokojnie patrzeć w przyszłość. Dlaczego restauracje hotelowe wciąż mają trudności z przyciągnięciem mieszkańców? Czy kolej dużych prędkości i Port Polska mogą zmienić sytuację?

Dominik Chrapek, dyrektor generalny DoubleTree by Hilton Łódź, od wielu lat związany jest z jednym z najbardziej rozpoznawalnych hoteli w mieście. Współtworzył jego ofertę jeszcze przed otwarciem w 2013 roku, początkowo odpowiadając za gastronomię. Od marca 2019 roku kieruje całym obiektem. W tym czasie obserwował zmiany na łódzkim rynku hotelowym, rosnące znaczenie turystyki rodzinnej oraz ewolucję oczekiwań gości.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

DoubleTree by Hilton Łódź mieści się w miejscu szczególnie związanym z historią polskiej kinematografii. Hotel, którego częścią jest Klub Wytwórnia, łączy działalność noclegową, gastronomiczną i konferencyjną z organizacją dużych wydarzeń.

W rozmowie z KNews.pl Dominik Chrapek opowiada o gwałtownym wzroście liczby pobytów rodzinnych, wysokich ocenach hotelowych śniadań, wyzwaniach łódzkiej gastronomii i kondycji rynku hotelowego. Mówi również o szansach, jakie dla branży może stworzyć budowa nowego lotniska i kolei dużych prędkości.

Błażej Kronic, KNews.pl: Panie dyrektorze, od samego początku bardzo mocno odwołujecie się do filmowej historii Łodzi. To dziedzictwo jest obecne zarówno w architekturze hotelu, jak i w jego wnętrzach. Rozumiem, że to był świadomy zamysł?

Dominik Chrapek, dyrektor generalny DoubleTree by Hilton Łódź: Taki był przede wszystkim zamysł inwestora. Od początku hotel miał być nowoczesny, ale jednocześnie szanować i podkreślać dziedzictwo miejsca, w którym się znajdujemy. Przez kilka pierwszych lat dość głośno mówiło się o tym, że hotel jest też największym pomnikiem polskiego filmu. Zapewniła nam to fasada, czyli kadr z „Zakazanych piosenek”, pierwszego pełnometrażowego powojennego filmu, który powstał dokładnie w tym miejscu.

To w dużej mierze zdefiniowało kształt hotelu, jego wnętrza, a w pewnym momencie również niektóre elementy naszej strategii. Jest to dziedzictwo, z którego należy być dumnym. To odróżnia nasz hotel od innych, nowo budowanych obiektów. Mamy coś, co jest coraz modniejsze w hotelarstwie, czyli storytelling — historię, którą można opowiedzieć poprzez obiekt. U nas filmowość pięknie się w to wpisała. Trochę wyprzedziliśmy czas, bo trzynaście lat temu mało kto mówił o storytellingu w hotelach.

Są hotele historyczne, które mają sto lat lub więcej i mogą opowiadać o swoich słynnych gościach. My z kolei mamy miejsce o wyjątkowej historii. I bardzo dobrze, że zostało to podkreślone. Dzisiaj nadal jest to ważny element naszej strategii i funkcjonowania.

BK: Odwiedzając różne hotele, zauważam, jak bardzo zmieniły się oczekiwania gości. Kiedyś człowiek przyjeżdżał, meldował się, nocował i wyjeżdżał. Teraz coraz częściej oczekuje czegoś więcej: atrakcji, historii, pewnego doświadczenia związanego z pobytem.

DC: Od pewnego czasu mówi się, że sprzedajemy nie nocleg, ale doświadczenie. I rzeczywiście tak jest, jednak każdy segment gości ma inne potrzeby. Nadal jest duża grupa osób, które potrzebują tylko wygodnego łóżka na komfortowy sen, ewentualnie rano zjeść śniadanie i na tym kończy się ich kontakt z hotelem.

Zresztą, kiedy sami podróżujemy do miejsc pełnych atrakcji turystycznych, hotel nie zawsze jest aż tak ważny. Ważniejsza staje się jego lokalizacja. Oczywiście chcemy, żeby było smacznie, czysto i bezpiecznie. To są podstawy. Ale niekoniecznie oczekujemy czegoś więcej. Tacy goście również nas odwiedzają.

BK: Zwłaszcza w tygodniu, kiedy dominują podróże biznesowe?

DC: W tygodniu częściej gościmy osoby podróżujące służbowo, choć ten segment również bardzo się zmienił, podobnie jak cały świat biznesu. Dzisiaj wiele spotkań odbywa się online. To, że jestem w podróży służbowej do Łodzi, nie oznacza przecież, że nie odbędę w tym czasie spotkania z kimś, kto znajduje się nawet w Singapurze.

W związku z tym oczekuję, że w pokoju będzie wygodne miejsce, w którym będę mógł taką rozmowę przeprowadzić. Albo że w hotelu znajdzie się przestrzeń, gdzie będę mógł usiąść i popracować, bo niekoniecznie chcę robić to w pokoju. Być może ktoś do mnie dołączy, więc tym bardziej nie chcę zapraszać tej osoby do swojego pokoju.

Wiele zależy od tego, czy przyjeżdża do nas turysta, gość biznesowy, uczestnik wydarzenia — a w naszym przypadku to bardzo duża grupa — czy rodzina, przyjaciele albo para. Każdy ma nieco inne oczekiwania wobec hotelu. Ważne, żeby obiekt potrafił dostosować ofertę i proponowane doświadczenia do potrzeb tych grup.

Dużą zmianą były dla nas pobyty rodzinne, które jeszcze w 2013 roku, a nawet w 2019 roku, nie były w Łodzi tak częste. To wyraźnie zmieniło się po pandemii, kiedy Polacy zaczęli częściej podróżować po kraju, nie ryzykując jeszcze wyjazdów zagranicznych. Pamiętamy przecież odwoływane loty, obostrzenia i całą niepewność związaną z podróżowaniem. To był pierwszy impuls. Kolejnym były duże inwestycje, które powstały w Łodzi. Przede wszystkim Orientarium, które bardzo dużo zmieniło na turystycznej mapie miasta.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: Rzeczywiście odczuliście otwarcie Orientarium?

DC: Odczuliśmy to wyraźnie. Za chwilę przytoczę nawet konkretne liczby. Mamy Orientarium, Mandorię, EC1, a teraz także Nową Sukcesję. To atrakcje, które znajdują się w stosunkowo niewielkiej odległości od hotelu.

Do tego dochodzi rozwój podróży krajowych, który rozpoczął się w czasie pandemii. Spore znaczenie miał również bon turystyczny. Ponieważ można było go realizować wyłącznie w Polsce, wiele osób zaczęło podróżować po kraju. Dla części turystów wiele miejsc, w tym Łódź, okazało się prawdziwym odkryciem. Na tę zmianę złożyło się więc kilka czynników. Skala wzrostu liczby pobytów rodzinnych jest ogromna.

BK: Rozmawiałem z dyrektorem Łódzkiej Organizacji Turystycznej, ale także z kilkoma hotelarzami. Wszyscy zwracają uwagę na rozwój city breaków, czyli krótkich, najczęściej weekendowych wyjazdów do Łodzi. Można powiedzieć, że zapanowała moda na takie podróże?

DC: Łódź jest modna jako kierunek city breaków od dawna. Dużym impulsem promocyjnym był moment w 2022 roku, kiedy zajęliśmy drugie miejsce w zestawieniu National Geographic „Best of the World” dotyczącym najlepszych miast na city break. To bardzo mocno zadziałało.

Wraz z pojawieniem się atrakcji dla dzieci Łódź stała się kierunkiem również na rodzinne city breaki. Na naszym przykładzie widać to doskonale. W 2019 roku mieliśmy około 500 pobytów z dziećmi w ciągu całego roku. To była bardzo niska liczba. Tymczasem teraz, na koniec sierpnia, przekroczyliśmy już 8000 takich pobytów.

Różnica jest ogromna, zwłaszcza że nastąpiła w bardzo krótkim czasie. Ten wzrost liczymy od 2022 roku, ponieważ rok 2021 był jeszcze okresem wygaszania pandemii i podróże pozostawały mocno ograniczone. Już w 2022 roku mieliśmy kilka tysięcy takich pobytów, około dwóch i pół do trzech tysięcy. Z roku na rok przybywały tysiące takich pobytów.

I ten fragment rynku turystycznego, który wcześniej wydawał się w Łodzi stosunkowo mało znaczący, nagle okazał się dużym kawałkiem tortu. To bardzo cieszy, ponieważ Łódź, ale także cały region łódzki, mają wiele do zaoferowania turystom. Centralne położenie w Polsce i bardzo dobre skomunikowanie z resztą kraju zdecydowanie temu sprzyjają.

To pokazuje zarówno skalę zmian w mieście, jak i nowy sposób myślenia Polaków o podróżowaniu. Widać też, jak elastyczne musi być hotelarstwo. Musimy stale obserwować trendy, dostosowywać się do nich, reagować i przygotowywać ofertę odpowiadającą na nowe potrzeby.

fot.:Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: Właśnie o tę ofertę chciałem zapytać. Reagowanie na trendy oznacza przecież konieczność przygotowania konkretnych produktów i usług. Co proponujecie rodzinom, które przyjeżdżają do Łodzi?

DC: Przede wszystkim przygotowaliśmy specjalne oferty dla rodzin z dziećmi. Mamy pakiet rodzinny, obejmujący pobyt na korzystnych warunkach cenowych, ale także pakiety z biletami do różnych atrakcji turystycznych (Orientarium, Mandoria, EC1). Staramy się te propozycje cały czas poszerzać.

Ale znaczenie mają również drobiazgi, takie jak kącik dziecięcy. W okresie letnim jest dostępny przez cały czas. Natomiast w sezonie konferencyjnym jego funkcjonowanie zależy od układu naszych wydarzeń, ponieważ wtedy główną grupę stanowią goście eventowi.

Kolejnym bardzo ważnym elementem jest oferta gastronomiczna. Mamy menu dla dzieci i urozmaicone śniadania, podczas których również nie brakuje propozycji dla najmłodszych. I tutaj możemy pochwalić się absolutnie genialnym wynikiem.

W ankietach, które goście otrzymują bezpośrednio od Hiltona — a więc nie są to ankiety wysyłane przez nasz hotel, tylko przez globalną sieć — zajmujemy pierwsze miejsce w Polsce, Europie i regionie EMEA oraz drugie miejsce na świecie pod względem ocen naszych śniadań w całej marce DoubleTree by Hilton. Spośród prawie 800 hoteli na świecie nasze śniadania zostały ocenione przez gości jako drugie najlepsze.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: Jak udało się wam osiągnąć tak wysoki wynik?

DC: Śniadanie zawsze było dla nas bardzo ważne. To w zasadzie jedyny element hotelowej gastronomii, z którym zetknie się zdecydowana większość gości. Nie każdy pójdzie do baru, nie każdy odwiedzi restaurację, nie każdy zje lunch czy kolację. Oczywiście nie każdy zje śniadanie, ale zdecydowana większość gości z niego korzysta.

Na nasz wynik składają się trzy rzeczy: ciekawa oferta, jej wysoka jakość i po prostu dobra obsługa. O każdy z tych elementów bardzo dbamy.

Jestem niezwykle dumny z zespołu i wszystkich, którzy na ten sukces pracują. Osiągnęliśmy tak wysoką pozycję, ponieważ potrafimy spełniać oczekiwania gości i otrzymujemy od nich bardzo dobre oceny. Druga pozycja na świecie jest chyba najwyższą, jaką do tej pory osiągnęliśmy w tym rankingu.

Na pierwsze miejsce w Europie czy regionie EMEA zdarzało nam się już awansować. Różnice w ocenach pomiędzy najlepszymi hotelami są zapewne bardzo niewielkie, często chodzi o miejsca po przecinku. Ale fakt, że znajdujemy się w pierwszej dziesiątce spośród około 150 czy 160 hoteli w Europie albo w pierwszej dziesiątce spośród około 800 hoteli na świecie, jest ogromnym powodem do dumy.

Zwłaszcza że mówimy o hotelu w Łodzi, która przecież nie jest największym miastem ani największą destynacją turystyczną na świecie. To pokazuje, że Polacy są dobrzy w hotelarstwie. Wiemy, jak to robić. Pokazuje też, że nasza lokalna praca i oferta mogą być czymś naprawdę wyjątkowym.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: Panie dyrektorze, co jest tak wyjątkowego w waszej ofercie śniadaniowej? Sam często odwiedzam hotele i wiem, jak ważny jest to element pobytu. Złe śniadanie potrafi zaważyć na ocenie pobytu, zwłaszcza krótkiego, biznesowego. Co więc oferujecie gościom, że otrzymujecie tak wysokie oceny i zajmujecie czołowe miejsca w światowych rankingach?

DC: To trzeba po prostu zobaczyć. Na naszym bufecie znajduje się pewnie około 150 pozycji, jeśli nie więcej. Oczywiście bardzo ważna jest możliwość wyboru, ale równie ważna jest jakość produktów. Bo to nie sztuka zaproponować dziesięć rodzajów wędlin, z których żadna nie jest szczególnie dobra jakościowo. Lepiej zaproponować trzy, ale naprawdę dobre.

Liczy się również troska naszego personelu. Tak naprawdę chodzi o całokształt. Nasza oferta zmienia się wraz z porami roku. Staramy się stawiać na lokalność i sezonowość. Nasze śniadania stale ewoluują.

Oczywiście są pewne podstawowe produkty śniadaniowe, które wszyscy znamy i lubimy. Gdziekolwiek pojedziemy, jeżeli nie wiemy, co zjeść, to wybieramy właśnie te sprawdzone rzeczy. Takie produkty oczywiście są dostępne, ale proponujemy też wiele dodatków.

Na przykład dzieci uwielbiają możliwość samodzielnego przygotowania świeżego gofra. W weekendy, kiedy mamy w hotelu sto dzieci, stacja z goframi jest mocno oblegana.

BK: Domyślam się jednak, że nie macie tylko jednego stanowiska z goframi. Niedawno byłem w jednym z hoteli, w którym w sezonie duża liczba gości przychodziła na śniadanie w tym samym czasie. Tworzyły się kolejki po kawę i po gofry. Jak radzicie sobie z taką sytuacją?

DC: Umówmy się, kolejek całkowicie nie da się uniknąć. W miarę możliwości zmieniamy ustawienie bufetu i poszczególnych stanowisk, żeby kolejki były jak najkrótsze. Nie mamy jednego ekspresu do kawy na śniadaniach, chyba że liczba gości jest rzeczywiście bardzo niewielka. Zazwyczaj są trzy albo cztery ekspresy. Podobnie z gofrownicami. Czasami jest jedna, czasami są dwie. Wszystko zależy od liczby gości i sytuacji.

Trzeba na to zwracać uwagę, bo to ważny element obsługi. Oczywiście są godziny, które cieszą się największą popularnością, i wtedy pojawiają się kolejki. Mamy tego świadomość. Nie unikniemy całkowicie oczekiwania na dania przygotowywane na życzenie czy chwilowych kolejek po kawę, mimo naszych starań. Ale robimy wszystko, żeby było to jak najmniej uciążliwe dla gości.

Pieczenia gofra nie przyspieszymy. Potrzeba pięciu minut, żeby był gotowy. Natomiast jeżeli widzimy kolejkę do kawy, nasz personel często reaguje. Pracownik pyta gościa, jaką kawę chciałby otrzymać, i proponuje, że za chwilę przyniesie ją do stolika. Gość może w tym czasie przejść dalej do bufetu albo zacząć już jeść, a my dostarczymy mu kawę.

To właśnie taki element obsługi ma ogromne znaczenie. Oczywiście, jeżeli mamy 400 śniadań i wszyscy goście przyjdą o tej samej godzinie, to zamieszanie może być duże. Myślę jednak, że większość osób rozumie, iż wybierając najbardziej popularną godzinę śniadania, trzeba liczyć się z pewnymi niedogodnościami.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: W KNews.pl przeprowadziliśmy kilka rozmów dotyczących poziomu łódzkiej gastronomii, między innymi z Maciejem Nowickim, sommelierem i ekspertem winiarskim. Oceny łódzkiego rynku gastronomicznego nie zawsze były pozytywne. Rozmawialiśmy również o braku gwiazdek Michelin czy innych prestiżowych wyróżnień. Pojawił się też wątek restauracji hotelowych, które w Łodzi nie są tak mocno obecne w codziennym życiu miasta jak w Krakowie, Gdańsku czy Poznaniu. Puro czy Grand Hotel funkcjonują nieco inaczej. Jak pan ocenia sytuację waszej gastronomii i jej relacje z mieszkańcami?

DC: Muszę się nieco nie zgodzić z opinią, że jest to wyłącznie problem łódzki. Chodzi o to, że ludzie wciąż obawiają się wchodzić do hoteli. Restauracja hotelowa rzadko jest ich pierwszym wyborem.

Mamy w Łodzi ciekawą ofertę gastronomiczną, aczkolwiek trzeba pamiętać, że kształt tej oferty wynika bardziej z gustów mieszkańców i turystów niż z pomysłów osób, które chciałyby ją tworzyć. Mogę mieć najlepszy pomysł gastronomiczny na świecie. Mogę zaproponować coś absolutnie wyjątkowego, ale jeżeli nie mam komu tego sprzedać, to po prostu tego nie sprzedam.

Przecież nikt nie będzie prowadził restauracji czy jakiegokolwiek innego biznesu dla zabawy. Może sobie na to pozwolić jeden procent najbogatszych, ale myślę, że są tym jednym procentem właśnie dlatego, że nie prowadzą biznesów wyłącznie dla zabawy, tylko kierują się rachunkiem zysków i strat.

Wszyscy hotelarze walczymy z pewnym stereotypem, że gastronomia hotelowa musi być droga, nadęta i bardzo elegancka. A tak przecież nie jest. Tylko żeby się o tym przekonać, trzeba do hotelu wejść i zobaczyć. I właśnie to jest bardzo trudne.

My jesteśmy trochę innym typem hotelu. Takie obiekty jak Puro czy Grand mają zupełnie inną lokalizację. Znajdują się w miejscach o dużym ruchu pieszym. Podobnie jest z Andel's, który stoi przy Manufakturze. Choć akurat w przypadku gastronomii może to nawet bardziej szkodzić niż pomagać, ponieważ oferta gastronomiczna samego centrum handlowego jest bardzo rozbudowana. Niemniej jednak wielu ludzi przechodzi tamtędy.

W naszym otoczeniu takiego ruchu praktycznie nie ma. Odróżnia nas również skala imprez, które organizujemy. Bardzo często odbywają się u nas duże kongresy. Gdybyśmy rozmawiali wczoraj, byłby pan świadkiem ogromnego kongresu, który zajmował praktycznie wszystkie przestrzenie hotelowe.

A taka sytuacja nie sprzyja przyjściu na kameralną kolację, jeżeli w hotelu odbywa się wydarzenie na 400, 500, 600, 800 czy nawet 1000 osób. W związku z tym nie będziemy centralnym punktem gastronomicznym Łodzi.

Brakuje nam przede wszystkim przechodniów w bezpośrednim otoczeniu. Znajdujemy się przy dużej trasie, trochę na uboczu centrum, choć jednocześnie w bardzo wygodnej odległości dla naszych gości, którzy chcą do centrum dotrzeć.

Nie będziemy jednak bili rekordów popularności wśród łodzian. Są ku temu dwa proste powody. Po pierwsze, trzeba wejść do hotelu, a to wcale nie jest takie oczywiste dla wszystkich. Po drugie, nie jesteśmy po drodze. Do nas trzeba się specjalnie wybrać.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: Ale jednocześnie tworzycie dość wyjątkowy kompleks. Z jednej strony duże kongresy i wydarzenia biznesowe, z drugiej Klub Wytwórnia, który funkcjonuje jako miejsce koncertowe, a niedaleko znajduje się Atlas Arena. Czy takie połączenie nie generuje również problemów? Przecież część gości może oczekiwać spokojnej, kameralnej atmosfery, a trafia na wielkie wydarzenie. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

DC: Jak wszystko na świecie. Nie powiedziałbym jednak, że to generuje problemy. Raczej wyzwania, którym staramy się sprostać. Mamy wspaniały zespół, który dwoi się i troi, żeby naszym gościom było dobrze i wygodnie.

Bliskość Atlas Areny oraz fakt, że częścią hotelu jest Klub Wytwórnia, są dla nas dużym atutem. Z jednej strony Wytwórnia przyciąga gości do naszej gastronomii, a także zapewnia dodatkową atrakcję naszym gościom hotelowym. Z kolei Atlas Arena zwiększa popyt na noclegi.

Jesteśmy jednym z hoteli położonych najbliżej Atlas Areny, więc często należymy do pierwszych obiektów, które się zapełniają, kiedy zostaje ogłoszony interesujący koncert. Często to obserwujemy. Wpływa to również na ruch w gastronomii, ponieważ są to osoby, które niekoniecznie przyjeżdżają po to, żeby zwiedzać miasto. Przyjeżdżają konkretnie na koncert.

Oczywiście dużo zależy od dnia tygodnia. Jeżeli koncert odbywa się w weekend, goście mogą przyjechać trochę wcześniej, spędzić czas w mieście, pozwiedzać i skorzystać z innych atrakcji. Natomiast jeżeli koncert odbywa się w tygodniu, częściej przyjeżdżają nieco później, jedzą coś na szybko w naszym hotelu i idą na koncert.

To dodatkowy ruch, ale przede wszystkim wewnątrz hotelu, a nie typowy ruch pieszy z zewnątrz. Przekłada się jednak wyraźnie na popyt na noclegi.

BK: Chciałbym jeszcze porozmawiać o przyszłości łódzkiego hotelarstwa. Otworzył się Grand Hotel, Arche zapowiada kolejne inwestycje, choć zobaczymy, w jakim zakresie zostaną zrealizowane. Pamiętam czasy, kiedy mówiło się, że Łodzi brakuje hoteli i miejsc noclegowych. Wy działacie już od trzynastu lat, a w tym czasie rynek znacząco się rozwinął. Jak dzisiaj wygląda branża hotelowa w Łodzi?

DC: Moim zdaniem ten rynek nadal znajduje się w fazie rozwoju. Przed nami ciekawe lata i ogromny potencjał. Pytanie tylko, czy ten potencjał zostanie wykorzystany.

Otworzył się w końcu pierwszy pięciogwiazdkowy hotel w Łodzi. I bardzo dobrze. Oby okazało się, że jeden taki hotel nie wystarcza i że rynek generuje zapotrzebowanie na kolejne obiekty w najwyższym segmencie.

Mamy bardzo przyzwoitą ofertę hoteli czterogwiazdkowych i bardzo ciekawą ofertę hoteli trzygwiazdkowych. Natomiast na tę chwilę powiedziałbym tak: oczywiście są takie terminy, kiedy pokoi hotelowych w Łodzi jest za mało. Ale przez większość roku obłożenie hoteli w Łodzi nie jest rewelacyjne. To nadal jest wyzwanie. Powiedziałbym, że wciąż jesteśmy rynkiem wschodzącym.

Sytuacja jednak bardzo się zmieniła. Myślę, że rok 2013, kiedy otwieraliśmy nasz hotel, był pod tym względem przełomowy. Proszę pamiętać, że w tym samym roku, o ile dobrze pamiętam, otworzyły się Hotel Tobaco, Novotel, Holiday Inn i nasz DoubleTree by Hilton. W bardzo krótkim czasie przybyło więc dużo pokoi hotelowych na rynku, który dopiero dojrzewał.

Potem pojawiły się kolejne obiekty. A zaufanie inwestorów i plany kolejnych przedsięwzięć pokazują, że ten rynek jednak się rozwija. Myślę, że wszyscy wiążemy duże nadzieje z nowym portem lotniczym, który ma powstać, oraz z koleją dużych prędkości. To będzie ogromna zmiana dla Łodzi. Obyśmy tylko wszyscy potrafili tę szansę wykorzystać.

fot.: Materiały prasowe DoubleTree by Hilton Łódź

BK: Port to właściwie 20 minut od Dworca Kaliskiego.

DC: Tak właśnie, znalezienie się w odległości około 80 kilometrów od głównego lotniska w kraju może przenieść Łódź do zupełnie innej ligi, zarówno w rywalizacji o organizację międzynarodowych wydarzeń, jak i w oczach turystów.

Jeżeli podróż z głównego lotniska do Łodzi będzie trwała tyle, ile przejazd szybkim pociągiem z Heathrow do centrum Londynu, to mówimy o ogromnej zmianie. Łódź będzie mogła być postrzegana zupełnie inaczej.

Oby tylko oferta miasta i jego rozwój nadążały za tą zmianą, żebyśmy nadal mieli coś ciekawego do zaoferowania potencjalnym odwiedzającym. Pewnie wpłynie to również na samą demografię miasta.

Bliskość stolicy i możliwość szybkiego dojazdu do Warszawy mogą przynieść nam zarówno korzyści, jak i pewne zagrożenia. Osobiście myślę jednak, że plusów będzie więcej niż minusów. Ale oczywiście jest to wyzwanie.

Pewnie nie powiem niczego nowego: każdy hotelarz uważa, że działa na specyficznym rynku. Łódź nie jest pod tym względem wyjątkiem. Przed nami jednak duże szanse i miejmy nadzieję, że wszyscy będziemy potrafili je wykorzystać.

Rozwój hotelarstwa w Łodzi nas tylko cieszy, ponieważ pokazuje, że istnieje tutaj potencjał. Mamy jeszcze co najmniej dwa ciekawe projekty. Jeden jest już na etapie bardzo konkretnych planów — chodzi o obiekt, który ma powstać przy Manufakturze, gdzie prace już się rozpoczęły.

Arche mówi również o drugim hotelu w Łodzi, więc to także może być ciekawy projekt. W Łagiewnikach cały czas powstaje kolejny, prawdopodobnie bardziej butikowy obiekt pięciogwiazdkowy. To także zapowiada się interesująco. Jestem przekonany, że znajdzie swoich odbiorców, ponieważ będzie to zupełnie inny produkt niż te, które do tej pory oferowała Łódź.

Jestem więc pełen optymizmu. Uważam, że jeżeli ta ogromna inwestycja się powiedzie — obejmująca zarówno kolej, jak i lotnisko — Łódź ma szansę bardzo dużo zyskać. A wraz z nią również łódzkie hotele. Ale nie tylko one.

BK: Dziękuję.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło