Konferencja Tech4Life w Łodzi łączy dwa środowiska, których współpraca ma coraz większe znaczenie dla przyszłości medycyny: przedstawicieli szpitali oraz firm sektora Life Science. Organizatorzy podkreślają wyjątkowy w skali kraju charakter wydarzenia. Podczas tegorocznej edycji dyskutowano o sztucznej inteligencji, bezpieczeństwie danych i rozwiązaniach, które mogą zmienić sposób leczenia pacjentów. Jedną z najciekawszych zapowiedzi przedstawił reprezentant Ministerstwa Zdrowia.
Łódź miejscem spotkania medycyny, nauki i biznesu
Czwarta edycja konferencji Tech4Life, zorganizowana 3 listopada 2026 roku w Łodzi pod hasłem „Zdrowe AI?”, zgromadziła przedstawicieli administracji publicznej, szpitali, środowiska naukowego oraz przedsiębiorstw farmaceutycznych, biotechnologicznych i technologicznych. Tegoroczne rozmowy koncentrowały się na wykorzystaniu sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia, od rozwoju nowych leków po diagnostykę i codzienną opiekę nad pacjentami.
Znaczenie konferencji wykracza jednak poza samą dyskusję o nowych technologiach medycznych. Łódź i otaczająca ją aglomeracja mają własne zaplecze przedsiębiorstw działających w sektorze Life Science, co pokazuje raport „Life Science – DNA Łodzi i aglomeracji”, opublikowany przez Invest in Łódź. Opracowanie obejmuje między innymi biotechnologię, farmację, technologie medyczne i inne branże związane z naukami o życiu. Przedstawia strukturę lokalnego sektora oraz jego potencjał gospodarczy. Autorzy wykorzystali dane statystyczne i wywiady z przedstawicielami środowiska.
W tym kontekście Tech4Life staje się miejscem, w którym potrzeby szpitali mogą spotkać się z rozwiązaniami rozwijanymi przez przedsiębiorców. Praktyka medyczna, nauka i biznes mają tu możliwość bezpośredniej konfrontacji oczekiwań z możliwościami technologii.
Podczas panelu „AI w ochronie zdrowia”, prowadzonego przez prof. Pawła Ptaszyńskiego, zastępcę dyrektora ds. medyczno-organizacyjnych, Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, przedstawił kierunek kolejnych zmian w polskim systemie ochrony zdrowia. Chodzi o rozwiązania wykraczające poza dotychczasowe usługi cyfrowe, takie jak e-recepty, e-skierowania czy Internetowe Konto Pacjenta. W przyszłym modelu informacje dotyczące zdrowia mają być wykorzystywane przez cały proces diagnostyki i leczenia, również pomiędzy wizytami u specjalistów.

Pacjent ma być pod opieką również między wizytami
Dotychczasowa cyfryzacja ochrony zdrowia kojarzy się przede wszystkim z możliwością załatwiania spraw medycznych przez internet. Pacjent może otrzymać receptę, sprawdzić skierowanie czy uzyskać dostęp do wybranych dokumentów bez konieczności osobistego kontaktu z placówką. Kolejnym etapem ma być stworzenie systemu, w którym zgromadzone informacje nie będą wyłącznie cyfrowym odpowiednikiem papierowej dokumentacji, lecz staną się narzędziem wspierającym organizację i przebieg leczenia.
Sosnowski zwracał uwagę, że poszczególne wdrożenia, choć realizowane etapami, mają prowadzić do szerszej zmiany sposobu funkcjonowania opieki medycznej. Pacjent nie powinien pozostawać poza zainteresowaniem systemu w czasie pomiędzy kolejnymi konsultacjami. Informacje o przebiegu choroby, wynikach badań i parametrach zdrowotnych mogą bowiem pomóc lekarzowi w ocenie skuteczności terapii oraz podejmowaniu dalszych decyzji.
Dyrektor Departamentu e-Zdrowia mówił o konieczności odejścia od modelu, w którym opieka koncentruje się przede wszystkim na kilkunasto- czy kilkudziesięciominutowej wizycie w gabinecie. Ważnym elementem zmian będzie nie tylko rozwój aplikacji, ale przede wszystkim możliwość korzystania z informacji medycznych gromadzonych w różnych miejscach i na kolejnych etapach leczenia. To szczególnie istotne w przypadku pacjentów przewlekle chorych, którzy często korzystają z pomocy kilku specjalistów, wykonują badania w różnych placówkach i wymagają regularnego monitorowania stanu zdrowia.

fot.: Knews.pl
Centralna e-rejestracja obejmuje kolejnych specjalistów
Dla pacjentów najważniejszą zmianą będzie możliwość wyszukania i zarezerwowania wizyty bez konieczności kontaktowania się z kolejnymi przychodniami. Centralna e-rejestracja ma stopniowo obejmować coraz więcej świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, pozwalając korzystać z jednego systemu dostępu do terminów.
Od początku 2026 roku rozwiązanie obejmuje wybrane świadczenia kardiologiczne oraz badania profilaktyczne, w tym mammografię i test HPV HR. W sierpniu rozpoczął się kolejny etap wdrożenia, rozszerzający system o następne obszary specjalistycznej opieki medycznej. Są wśród nich między innymi endokrynologia, nefrologia, immunologia, hepatologia, choroby zakaźne, neonatologia oraz choroby płuc i naczyń.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie placówki i wszystkie wizyty są już dostępne w jednym systemie. Rozszerzanie centralnej e-rejestracji odbywa się etapami, a świadczeniodawcy objęci drugim etapem mają czas na dostosowanie swoich systemów do końca stycznia 2027 roku. Od 1 lutego 2027 roku obowiązek umawiania wizyt za pośrednictwem centralnej e-rejestracji ma objąć wszystkie świadczenia należące do tego etapu. Zmieniają się również zasady ich rozliczania z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało także przyspieszenie harmonogramu całego przedsięwzięcia. Zgodnie z przedstawionymi planami do końca 2027 roku centralna e-rejestracja ma objąć wszystkie 40 zakresów ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Wcześniej zakładano zakończenie tego procesu dopiero w 2029 roku.
Oznaczałoby to zasadniczą zmianę w dostępie do informacji o terminach wizyt. Zamiast przeszukiwać strony poszczególnych placówek lub telefonować do kolejnych przychodni, pacjent mógłby korzystać z jednego systemu obejmującego znacznie szerszą ofertę świadczeń finansowanych przez NFZ. Samo ułatwienie rejestracji nie rozwiąże jednak problemu dostępności lekarzy, jeśli liczba oferowanych terminów pozostanie niewystarczająca.
Podczas łódzkiej konferencji Sosnowski zwracał uwagę, że rozwój kanałów elektronicznych nie powinien oznaczać rezygnacji z tradycyjnych sposobów umawiania wizyt. Pacjenci nadal mają mieć możliwość kontaktu telefonicznego oraz bezpośredniej rejestracji w placówkach medycznych. Ma to szczególne znaczenie dla osób starszych oraz tych, które nie korzystają z internetu lub mają trudności z obsługą aplikacji mobilnych. Centralna e-rejestracja ma więc przede wszystkim uporządkować dostęp do terminów, a nie wymuszać na wszystkich pacjentach korzystanie ze smartfonów.
Nowe dokumenty mają prowadzić pacjenta przez leczenie
Znaczącym elementem zmian jest również rozwój elektronicznej dokumentacji medycznej, szczególnie w obszarach wymagających długotrwałej diagnostyki i współpracy wielu specjalistów. Jednym z takich rozwiązań jest elektroniczna karta diagnostyki i leczenia onkologicznego, eDiLO.
Jej zadaniem jest gromadzenie informacji dotyczących kolejnych etapów postępowania z pacjentem, od podejrzenia choroby nowotworowej, przez diagnostykę, aż po leczenie. Dokumentacja jest udostępniana uprawnionym pracownikom medycznym i ma ułatwiać koordynację opieki. Pacjent zyskuje możliwość sprawdzenia informacji o przebiegu leczenia za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta i aplikacji mojeIKP.
Wdrożenie eDiLO rozpoczęło się w sierpniu 2026 roku. Od października elektroniczna karta jest dostępna dla pacjentów, natomiast od 1 stycznia 2027 roku nowe karty mają być wystawiane wyłącznie w postaci elektronicznej. W praktyce pacjent będzie mógł sprawdzić między innymi etap diagnostyki i leczenia, informacje o placówce koordynującej jego opiekę oraz szczegóły dotyczące kolejnych etapów postępowania medycznego.
Zmiana ma również znaczenie organizacyjne dla szpitali. Dane gromadzone w elektronicznych kartach będą wykorzystywane w ramach organizacji i oceny jakości opieki w Krajowej Sieci Onkologicznej. Podobne rozwiązania rozwijane są w kardiologii, gdzie elektroniczna dokumentacja i koordynacja kolejnych etapów leczenia mają wspierać opiekę nad osobami z chorobami serca.
Sosnowski podkreślał podczas konferencji, że nie chodzi jedynie o wprowadzenie kolejnych elektronicznych formularzy. Za nowymi dokumentami ma stać cały sposób organizacji opieki, umożliwiający prowadzenie pacjenta przez kolejne etapy diagnostyki i terapii. To zasadnicza różnica. Sama zamiana papierowych dokumentów na elektroniczne nie gwarantuje jeszcze sprawniejszego leczenia. Znaczenie ma przede wszystkim to, czy informacje będą rzeczywiście wykorzystywane przez placówki uczestniczące w opiece nad pacjentem.

fot.: Knews.pl
Lekarz będzie miał dostęp do danych o zdrowiu pacjenta również między wizytami
Jednym z ciekawszych kierunków rozwoju e-zdrowia jest Domowa Opieka Medyczna (DOM), czyli rozwiązanie umożliwiające zbieranie danych dotyczących zdrowia poza szpitalem i przychodnią. W praktyce mogą to być informacje pochodzące z ciśnieniomierzy, glukometrów, systemów ciągłego monitorowania glukozy czy innych urządzeń służących do kontroli parametrów organizmu.
Dane mają być gromadzone w rozwiązaniach powiązanych z Internetowym Kontem Pacjenta oraz aplikacją mojeIKP. Dzięki temu uprawniony lekarz będzie mógł zapoznać się z wynikami pomiarów i ocenić, co działo się ze zdrowiem pacjenta pomiędzy wizytami. To szczególnie interesujące w przypadku osób z chorobami przewlekłymi, które wymagają systematycznej kontroli parametrów zdrowotnych.
Przykładem może być pacjent z nadciśnieniem. Zamiast opierać ocenę leczenia jedynie na pomiarze wykonanym podczas wizyty i informacjach zapamiętanych przez chorego, lekarz mógłby przeanalizować serię wyników gromadzonych w dłuższym okresie. Podobne możliwości dotyczą pacjentów z cukrzycą, którzy korzystają z urządzeń pozwalających na regularne monitorowanie poziomu glukozy.
Nie oznacza to jednak automatycznego, całodobowego nadzoru lekarza nad każdym pacjentem. Dane mogą wspierać ocenę stanu zdrowia podczas kolejnych konsultacji, a zakres ich monitorowania zależy od konkretnego rozwiązania i organizacji opieki. Centrum e-Zdrowia wskazuje, że rozwijany system ma wykorzystywać zarówno dane wprowadzane samodzielnie przez pacjentów, jak i informacje pochodzące z wybranych urządzeń medycznych oraz urządzeń inteligentnych.
Początkowo Domowa Opieka Medyczna ma koncentrować się na diagnostyce kardiologicznej, diabetologicznej i profilaktyce. W kolejnych etapach przewidziano rozszerzanie jej zastosowania. Takie rozwiązanie może mieć szczególne znaczenie w starzejącym się społeczeństwie, w którym coraz więcej osób wymaga długotrwałej kontroli stanu zdrowia.
Podczas Tech4Life Sosnowski wskazywał właśnie na tę zmianę: od opieki koncentrującej się na pojedynczej wizycie do modelu, w którym lekarz ma dostęp do szerszych informacji o przebiegu leczenia.

fot.: Knews.pl AI
Cyfryzacja ma rozwiązać problem, który istnieje od lat
Podczas dyskusji Urszula Jaworska, prezes Fundacji Urszuli Jaworskiej, przypomniała o opracowanym kilka lat wcześniej projekcie „Pacjent 360”. Jego założeniem było stworzenie rozwiązania prowadzącego człowieka przez różne obszary ochrony zdrowia i opieki społecznej, niezależnie od tego, do której instytucji trafił najpierw.
Jaworska mówiła, że projekt przygotowano pro bono, wykorzystując doświadczenia specjalistów, którzy wcześniej pracowali nad podobnym rozwiązaniem dla sektora bankowego. Według jej relacji propozycja została przedstawiona między innymi Ministerstwu Zdrowia, Ministerstwu Cyfryzacji i Centrum e-Zdrowia, lecz nie doczekała się wdrożenia w pierwotnie proponowanej formie.
Prezes fundacji pytała, dlaczego mimo rozwoju technologii nadal nie udało się zbudować systemu, który skutecznie koordynowałby drogę pacjenta pomiędzy poszczególnymi instytucjami. Problem dotyczy nie tylko dostępu do dokumentacji, ale również sytuacji, w których osoba wymagająca pomocy przechodzi pomiędzy ochroną zdrowia, opieką społeczną i innymi instytucjami, a kolejne etapy tego procesu nie są ze sobą odpowiednio powiązane.
Odpowiadając na uwagi Jaworskiej, Sosnowski wskazywał, że wdrażane i przygotowywane obecnie rozwiązania mogą stopniowo ograniczać luki w organizacji opieki. Nie deklarował jednak, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane w najbliższym roku. Przyznał, że osiągnięcie idealnego systemu, w którym każdy pacjent będzie w pełni zaopiekowany, pozostaje zadaniem wymagającym dalszych zmian. W jego ocenie rozwój centralnej e-rejestracji, elektronicznych dokumentów medycznych i opieki domowej może jednak znacząco przybliżyć polską ochronę zdrowia do takiego modelu.

fot.: umw.edu.pl
Polskie szpitale rozwijają się w różnym tempie
Nie wszystkie placówki medyczne są jednakowo przygotowane do nowych rozwiązań. Podczas konferencji zwrócił na to uwagę Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta. Wskazywał, że obok szpitali inwestujących w najnowocześniejsze technologie funkcjonują również duże podmioty lecznicze, które nie przekazują elektronicznej dokumentacji medycznej do centralnej platformy P1.
Według rzecznika problem dotyczy także dużych placówek klinicznych. Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, we współpracy z Centrum e-Zdrowia, dysponuje już zestawieniem takich podmiotów. To ważna kwestia z perspektywy zapowiadanych zmian. Nawet najbardziej zaawansowany system centralny nie zapewni pełnego obrazu leczenia, jeżeli część placówek nie będzie przekazywać do niego wymaganych informacji. Pacjent jednej placówki może więc korzystać z rozwiązań, które dla pacjenta innego szpitala pozostają niedostępne lub wykorzystywane są w ograniczonym zakresie.
Chmielowiec podkreślał jednocześnie, że wdrażanie technologii wymaga odpowiednich zasobów, przygotowania personelu i czasu. Zwracał także uwagę na rosnące obciążenia administracyjne placówek medycznych. Jego zdaniem nie wszystkie rozwiązania muszą być wprowadzane jednocześnie. W wielu przypadkach rozsądniejsze może okazać się podzielenie wdrożeń na etapy, aby zapewnić ich bezpieczeństwo i skuteczność.
Rzecznik wskazywał również na konieczność zachowania dostępu do tradycyjnych form kontaktu z placówkami medycznymi, szczególnie dla pacjentów wykluczonych cyfrowo.

Czy wszystkie szpitale nadążą za zmianami?
Zapowiedzi przedstawione podczas Tech4Life pokazują, jak w najbliższych latach może zmienić się polska ochrona zdrowia. Pacjent ma łatwiej umawiać wizyty, sprawniej przechodzić przez kolejne etapy leczenia, a lekarz korzystać z informacji o jego stanie zdrowia zbieranych również poza gabinetem. Część tych rozwiązań już funkcjonuje, inne dopiero są wdrażane.
Pozostaje jednak problem, na który podczas łódzkiej konferencji zwrócił uwagę Bartłomiej Chmielowiec. W Polsce nadal działają duże placówki medyczne, które nie przekazują dokumentacji do centralnego systemu P1. Rzecznik Praw Pacjenta poinformował, że jego biuro wspólnie z Centrum e-Zdrowia dysponuje już zestawieniem takich podmiotów.
To stawia zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia w nieco innym świetle. Rozwój technologii może otworzyć przed pacjentami nowe możliwości, ale ich dostępność będzie zależeć również od przygotowania poszczególnych szpitali. Dopóki część placówek pozostaje poza pełnym obiegiem informacji medycznych, trudno mówić o jednolitym systemie opieki.
Największym wyzwaniem nie wydaje się dziś już sam brak technologii. E-rejestracja, elektroniczna dokumentacja medyczna czy systemy zdalnego monitorowania zdrowia są rozwijane i stopniowo trafiają do kolejnych placówek. Kluczowe staje się to, czy szpitale będą w stanie wykorzystać te rozwiązania i nadążyć za tempem zmian. Dopiero wówczas wizja systemu, w którym pacjent nie gubi się między instytucjami, a lekarz ma pełniejszy obraz jego zdrowia, będzie mogła stać się rzeczywistością.




Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.