Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Polak w hotelowej saunie, relaksująca atmosfera, kąpielówki, ciepłe drewno i mistyczna para. Idealne miejsce na chwilę wytchnienia po trudach podróży, z kredytem szwagra w tle.
fot.: Knews.pl

Polak w hotelowej saunie, czyli kąpielówki i kredyt szwagra

Fin wchodzi do sauny, żeby pobyć w ciszy. Austriak zdejmuje kąpielówki, bo wie, że w plastiku toksyn nie wypoci. Japończyk przed wspólną kąpielą myje się tak dokładnie, jakby właśnie miał wejść na salę operacyjną. Polak natomiast wchodzi do sauny w klapkach i po trzech minutach pyta kolegę: „a mówiłem ci, ile Jarek teraz płaci raty?”.

I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe saunowanie po polsku. Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie - bo gros z nas doskonale się w saunach odnajduje, zna zasady i rozumie, dlaczego są ważne. Jest jednak pewna grupa - najliczniejsza, mam wrażenie w hotelach, która ma niezwykły talent do traktowania regulaminu wyłącznie jako luźnej sugestii. Jest to typ gościa "płacę i wymagam oraz robię, co chcę", z którym dyskutować trudno.

„Strefa ciszy”? Owszem. Ale przecież trzeba powiedzieć żonie, że Zbyszek jednak nie sprzedał passata.

„Strefa beztekstylna”? Oczywiście. Tylko po co?

„Ręcznik pod całe ciało”? Przecież mam. Pod łokciem.

„Prysznic przed wejściem”? Brałem rano.

I tak oto spotykają się dwie cywilizacje: licząca tysiące lat kultura sauny i rozgadany Polak w mokrych kąpielówkach. I ten właśnie Polak będzie bohaterem tego tekstu. Nawet dam mu imię- niech będzie Roman, żeby łatwiej nam było imaginować sobie pewne sytuacje (wszelkie podobieństwo do osób prawdziwych jest przypadkowe) 

Przestrzeń oczyszczania ciała i ducha

Zanim jednak zaczniemy pastwić się nad Romanem, należy oddać saunie należny jej szacunek. Jest znacznie starsza od hotelowego wellness, plastikowej opaski na rękę i pakietu „romantyczny weekend ze śniadaniem”.

Historia fińskiej sauny sięga tysięcy lat. Pierwsze jej formy to przykrywane skórą jamy w ziemi. Z czasem pojawiły się konstrukcje drewniane i sauna dymna. Fińskie źródła wiążą najstarszą tradycję saunową z osadnictwem po epoce lodowcowej; później, mniej więcej 1500–2000 lat temu, rozwój narzędzi pozwolił budować sauny z bali.

Sauna nie była przy tym luksusem. Wręcz przeciwnie. Była jednym z pomieszczeń gospodarstwa. Na pewno najczystszym. W fińskiej tradycji miała charakter niemal sakralny. Do dzisiaj UNESCO opisuje ją jako przestrzeń oczyszczenia nie tylko ciała, lecz także umysłu, a w tradycji fińskiej pojawia się nawet określenie sauny jako swoistej „świątyni natury”.

Finlandia liczy około 5,5 mln mieszkańców i około 3,3 mln saun. Sauna jest tam częścią życia większości społeczeństwa, a w 2020 roku fińska kultura sauny została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Fińskie Towarzystwo Saunowe stawia sprawę bardzo jasno: jednym z najważniejszych fundamentów saunowania jest spokojna atmosfera i prawo innych ludzi do korzystania z sauny w SPOKOJU.

I tu dochodzimy do pierwszego problemu.

Roman nie boi się temperatury. Roman boi się ciszy.

Cisza jest bowiem dla Romana stanem alarmowym. Bo gdy siedzi obok żony przez 40 sekund i nic nie mówi, a jest tu tyle tematów do skomentowania, to napięcie rośnie nieznośnie. Cisza mu doskwiera. Cisza go drażni. Cisza działa mu na nerwy...

– A wiesz, że oni w październiku będą rozbudowywać basen?

Ulga. Jest kontakt, jest życie. Za chwilę wszyscy w saunie obecni wiedzą już, kto remontuje, dlaczego wykonawca jest złodziejem, ile kosztowały płytki, dlaczego córka nie powinna wychodzić za tego człowieka oraz co lekarz powiedział po ostatniej kolonoskopii. 

Strefa ciszy w polskim wykonaniu bywa bowiem rozumiana podobnie jak ograniczenie do 30 km/h: wiadomo, że jakiś powód istniał, ale bez przesady. A kiedy pada stanowcze:

- przepraszam, tu jest strefa ciszy

Roman robi minę do żony, puka się w czoło i po sekundzie oznajmia władczo:

 - Halina, wychodzimy

Ręcznik kością niezgody

W regulaminach niemieckich obiektów bardzo często znajdziemy zasadę textilfrei – bez strojów kąpielowych. W saunach z drewnianymi ławami wymagany jest natomiast odpowiednio duży ręcznik, na którym spoczywa ciało. Nie chodzi o gust. Chodzi o higienę: pot ma trafić na ręcznik, a nie w drewno, na którym za chwilę usiądzie ktoś inny.

To samo znajdziemy w Austrii. Oficjalny austriacki portal turystyczny informuje wprost: sauny są najczęściej strefami beztekstylnymi, przed wejściem należy się umyć, a w kabinie korzystać z ręcznika.

Roman w hotelowej saunie również ma ręcznik, nawet dwa ma albo i trzy, bo na wejściu można brać, ile się chce. Nosi je więc dumnie, ale nie korzysta. Jak na nim usiądzie to nie podłoży pod stopy, a jak podłoży to i tak pot będzie rozpryskiwał na boki. Z komentarzem oczywiście, że sakramencko gorąco. Tymczasem zasada jest banalna: w suchej saunie żadna część ciała, z której spływa pot, nie powinna mieć kontaktu z drewnianą ławą. Z sąsiadem też nie powinna mieć... Roman tego nie rozumie, Roman lubi się dzielić.

Kąpielówki, ostatnia reduta polskiej godności

Teraz czas na rozbrojenie hasła "beztekstylna". Niby proste - bez tekstyliów - oznacza, że nie zakładasz kostiumu kąpielowego ani kąpielówek. Owijasz się ręcznikiem lub prześcieradłem i koniec. Ale dla pewnej grupy saunobywalców to hasło rozpoczyna skomplikowaną debatę konstytucyjną.

– Ale naprawdę trzeba zdjąć kąpielówki?

Tak.

– Całkiem?

Tak.

– A dlaczego?

Bo jest pan w strefie beztekstylnej.

– Ale nie będę goły chodził

Może Pan być w ręczniku

-No tak, ale goły pod spodem

Ale tego nie widać

-ale ja się będę źle czuł

I tak dalej i tak dalej - że nago to sobie można po domu chodzić, że to nieprzyzwoite, że skandal i co ludzie powiedzą.

I tu znów będzie trochę filozofii, która nie dociera do każdego, a szkoda - że saunowanie poza tym, że gdy jest wykonywane dobrze, jest bardzo zdrowe, to także forma prostej demokracji. W tradycji sauny człowiek zostawia wraz z ubraniem znaczną część społecznych dekoracji. Nie wiadomo, kto przyjechał mercedesem, kto skodą, kto jest prezesem, kto hydraulikiem, kto profesorem, a kto właśnie stracił pracę. Nie ma garnituru za pięć tysięcy, zegarka, ani stanowiska na wizytówce. Jest człowiek, cisza, relaks i oczyszczenie

W polskich hotelowych saunach to nie przechodzi. Roman gacie musi mieć, bo bez nich wstyd. Koniec i kropka. A Halina kostium od Gucciego, rzęsy przyklejone, makijaż, bo bez niego słabo wygląda oraz złotą bransoletkę, która określa jej status. I kto bogatemu zabroni? 

A teraz proszę się umyć

Przed pierwszym wejściem do sauny trzeba się umyć- porządnie i bez oszukiwania. Po wyjściu z sauny należy zrobić to samo - szczególnie przed balią, basenem czy niecką. Bo tam też wchodzą inni ludzie. Niby proste ale nie bardzo działa. Bo Roman najbardziej się lubi chłodzić od razu po saunowaniu. Nie będzie się prysznicem rozpraszał.

Wychodzi z sauny rozgrzany do czerwoności, błyszczący od potu, wykonuje trzy energiczne kroki i bez prysznica wskakuje do basenu.

Plusk, okrzyk (uuuuaaaaaa), temperatura spada, Roman szczęśliwy.

A pozostali kąpiący się właśnie otrzymali w wodzie jego wkład osobisty. Ale spokojnie, Roman kąpał się rano, dba o siebie zasadniczo i jego pot to właściwie samo zdrowie.

Japończycy prawdopodobnie dostaliby zawału

Tu warto na chwilę opuścić Europę.

Japońska kultura onsenów i sentō nie jest tym samym co fińskie saunowanie, ale daje znakomity punkt odniesienia, jeśli chodzi o higienę wspólnej kąpieli.

W Japonii wejście do łaźni lub gorącej wody termalnej bez wcześniejszego dokładnego umycia ciała jest poważnym naruszeniem etykiety. Ba! Nikt by się na to nie poważył z ogromnego szacunku dla innych. 

Roman na szczęście nie jest z Japonii i ma swój kodeks. Lepszy.

Przywar ciąg dalszy

Roman ma też inne ulubione w saunie zajęcia. W strefie relaksu lubi poskrolować na fejsie i zadzwonić do kumpla, żeby mu powiedzieć, że jest w saunie i nie może rozmawiać. Kiedy zaczyna się rytuał saunowy, Roman lubi stanąć w drzwiach otwartych i zapytać, które miejsce wolne, ile to będzie trwało i o co w ogóle w tym chodzi. W niecce z lodowatą wodą Roman bije rekord wytrzymałości i siedzi najdłużej, bo musi być najlepszy. Nic, że Halina go później musi odprowadzić do szatni. Grunt, że wygrał. 

Później, kiedy wróci do firmy powie kolegom, że było fajnie, hotel prima sort, tylko w saunach atmosfera nie do końca ok. Ludzie wilkiem patrzą i coś tam gadają pod nosem. Ale nie poradzisz na naród wciąż niezadowolony.

Ale spokojnie, Roman to już przypadek rzadki

Żarty żartami, ale polska kultura saunowania wyraźnie dojrzewa. Sam fakt, że mamy Polskie Towarzystwo Saunowe, rozbudowane saunaria, ceremonie prowadzone przez profesjonalnych saunamistrzów i coraz więcej obiektów wprowadzających czytelny podział na strefy tekstylne, beztekstylne i strefy ciszy, pokazuje, że coś się zmienia.

Problem polega na tym, że infrastruktura rozwinęła się szybciej niż obyczaj. Zbudowaliśmy saunaria przypominające te austriackie i niemieckie, a teraz musimy jeszcze nauczyć się z nich korzystać.I być może nie potrzebujemy do tego tysięcy lat fińskiej tradycji. Wystarczą trzy rzeczy.

Ręcznik. Prysznic. Cisza.

Nagość przyjdzie z czasem.

A kiedy pewnego dnia wejdziemy do polskiej sauny i przez dziesięć minut nie dowiemy się, ile kosztował samochód siedzącego obok pana, dlaczego jego szef jest idiotą i gdzie teściowa miała operowany pęcherzyk żółciowy – będzie można uznać, że dogoniliśmy Europę.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
3 osoby polubiły