Kontrolował dwanaście banków, dziesiątki cukrowni, kopalnie, huty, koleje, żeglugę rzeczną, wydawnictwa i luksusowe nieruchomości. Obracał setkami milionów rubli, finansował przeciwników bolszewików i próbował ratować rodzinę cara Mikołaja II. Karol Jaroszyński zgromadził fortunę, z którą nie może równać się żaden współczesny polski miliarder. Stracił ją niemal w całości, ale część jego pieniędzy pozwoliła stworzyć Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Życie Karola Jaroszyńskiego wygląda jak gotowy scenariusz wielkiej historycznej produkcji. W pierwszym akcie mamy rodzinny majątek, kasyna i spektakularną wygraną w Monte Carlo. W drugim – błyskawiczną ekspansję, bankowe przejęcia, kontrakty wojenne i wejście do najbliższego otoczenia carskiego dworu. W trzecim nadchodzi rewolucja bolszewicka, nacjonalizacja majątku, konspiracja, próby ratowania Romanowów i ostateczny upadek jednego z najbogatszych ludzi swojej epoki.
Gdy umierał w 1929 roku w Warszawie, mieszkał w niewielkim lokalu przy ulicy Smoczej. Z dawnego imperium nie zostało niemal nic.

Karol Jaroszyński zgromadził fortunę, z którą nie może równać się żaden współczesny polski miliarder
Spadkobierca, hazardzista i człowiek wielkiego ryzyka
Karol Lucjan Jan Jaroszyński urodził się w Kijowie w rodzinie polskich ziemian posiadających majątki oraz udziały w cukrowniach na Podolu. Źródła różnią się w kwestii roku jego urodzenia – część wskazuje rok 1877, inne 1878. Jego ojciec, Józef Jaroszyński, był właścicielem ziemskim i przedsiębiorcą związanym z przemysłem cukrowniczym. Zmarł, kiedy Karol był jeszcze dzieckiem, pozostawiając rodzinie znaczny majątek.
Młody Jaroszyński nie odebrał pełnego wykształcenia. Uczył się w Kijowie i Moskwie, ale nie ukończył nawet gimnazjum. W późniejszych latach miał przyznawać, że potrafi przekonywać dyrektorów banków, lecz nie umie rozmawiać z profesorami. Brak formalnej edukacji pozostawał jego kompleksem, a zarazem jednym z powodów, dla których tak hojnie wspierał szkoły, studentów i powstającą uczelnię katolicką.
Po przejęciu części rodzinnego majątku prowadził wystawne życie, podróżował, spekulował na giełdzie i regularnie odwiedzał kasyna. Hazard niemal doprowadził go do ruiny. W ciągu kilku lat mocno zadłużył swoje dobra, a część jego zobowiązań musiał spłacać brat.
Przełom nastąpił w 1909 roku w Monte Carlo.
Jaroszyński wygrał w ruletkę ponad 2 mln franków, czyli około miliona ówczesnych rubli. Według przeliczeń przedstawianych przez KUL odpowiadało to około 774 kilogramom złota. Dzisiejsza wartość samego kruszcu przekraczałaby 180 mln zł. Wygrana pozwoliła mu spłacić zobowiązania i rozpocząć ekspansję na skalę, której wcześniej nie osiągnął żaden polski przedsiębiorca działający w Imperium Rosyjskim.

Jaroszyński wygrał w ruletkę ponad 2 mln franków, czyli około miliona ówczesnych rubli. Według przeliczeń przedstawianych przez KUL odpowiadało to około 774 kilogramom złota
Zbudował imperium na kredycie
Wygrana w kasynie była początkiem fortuny, ale nie jej głównym źródłem. Jaroszyński nie zamierzał żyć z pieniędzy zdobytych przy stole do ruletki. Wykorzystał je jako kapitał umożliwiający przejmowanie przedsiębiorstw i banków.
Jego metoda opierała się na niezwykle agresywnym wykorzystaniu kredytu. Zastawiał akcje cukrowni, a za pozyskane środki kupował udziały w bankach. Po zdobyciu wpływu w jednej instytucji finansowej uzyskiwał kolejne kredyty, które przeznaczał na zakup następnych przedsiębiorstw i pakietów akcji.
W ten sposób kredytobiorca stopniowo stawał się właścicielem instytucji, które udzielały mu finansowania.
Model był ryzykowny, ale przez lata działał. Jaroszyński zarabiał na cukrowniach, inwestował w banki, a dostęp do bankowego kapitału wykorzystywał do dalszych przejęć. Wyróżniały go intuicja, osobisty urok, rozległe kontakty i niemal nieograniczona gotowość do podejmowania ryzyka.
Przed rewolucją był faktycznym właścicielem dwunastu dużych rosyjskich banków, które dysponowały łącznie ponad 700 oddziałami. W zarządzaniu jego syndykatem uczestniczyli byli ministrowie, senatorowie i wysocy urzędnicy. Wśród kontrolowanych przez niego aktywów znajdowały się także cukrownie, kopalnie, huty, przedsiębiorstwa przemysłu maszynowego, koleje, towarzystwa ubezpieczeniowe oraz dwie spółki żeglugowe operujące na Dnieprze.
Liczba cukrowni należących do niego lub pozostających pod jego kontrolą różni się zależnie od przyjętej metodologii. Najbardziej szczegółowe opracowania wskazują 23 zakłady, w których posiadał większościowe albo całkowite udziały. Inne źródła podają nawet 53 cukrownie i rafinerie związane z jego koncernem. Jego przedsiębiorstwa miały produkować około 190 tys. ton cukru oraz 240 tys. ton cukru rafinowanego rocznie. Według części opracowań w 1914 roku Jaroszyński kontrolował około 30 proc. produkcji cukru w całym Imperium Rosyjskim.
Współczesne próby przeliczenia jego majątku przynoszą kwoty przekraczające 200 mld zł. Takie wyliczenia pozostają orientacyjne – nie istnieje precyzyjny sposób przełożenia aktywów, udziałów przemysłowych, ziemi i przedrewolucyjnych rubli na dzisiejszą walutę. Skala przedsiębiorstw Jaroszyńskiego pozwala jednak uznawać go za prawdopodobnie najbogatszego Polaka w historii.

Karol Jaroszyński - przed rewolucją był faktycznym właścicielem dwunastu dużych rosyjskich banków, które dysponowały łącznie ponad 700 oddziałami
Wojna uratowała jego interesy
Na krótko przed wybuchem I wojny światowej finansowa konstrukcja Jaroszyńskiego zaczynała być coraz bardziej obciążona zadłużeniem. Kolejne przejęcia wymagały następnych kredytów, a część operacji traciła realne zabezpieczenie.
Katastrofie zapobiegła wojna.
Jaroszyński przestawił swoje przedsiębiorstwa na dostawy dla rosyjskiej armii. Przeniósł się do Piotrogrodu, zabiegał o rządowe zamówienia i uzyskał olbrzymie finansowanie na organizację produkcji wojennej. Bank Państwowy udzielił mu kredytu sięgającego 400 mln rubli. Otrzymał również zadanie zaopatrywania rosyjskiej stolicy w cukier.
Jego pozycja rosła równie szybko jak majątek. Wspierał Rząd Tymczasowy Aleksandra Kiereńskiego wielomilionowymi pożyczkami. Na państwową pożyczkę wojenną zadeklarował 20 mln rubli, z czego 10 mln wpłacił gotówką. Dla porównania wpłaty innych najbogatszych rosyjskich przedsiębiorców nie przekraczały miliona rubli.
Jaroszyński stał się jednym z najważniejszych finansistów imperium. Nazywał siebie „rosyjskim Vanderbiltem”, a zachodni partnerzy porównywali go z największymi przedsiębiorcami swojej epoki.

Finansista utrzymywał kontakty z rosyjską arystokracją oraz osobami związanymi z Grigorijem Rasputinem
W najbliższym otoczeniu Romanowów
Finansista utrzymywał kontakty z rosyjską arystokracją oraz osobami związanymi z Grigorijem Rasputinem. Finansował lazaret prowadzony przez wielkie księżne Marię i Anastazję, córki Mikołaja II. Wspierał także organizacje dobroczynne pozostające pod patronatem rodziny cesarskiej i występował jako zastępca komendanta osobistego pociągu sanitarnego carycy Aleksandry Fiodorowny.
Wokół Jaroszyńskiego narosła legenda o możliwym małżeństwie z jedną z córek cara. W relacjach z epoki pojawiały się pogłoski, że finansista mógł wejść do rodziny Romanowów. Nie zachowały się jednak dokumenty potwierdzające formalne plany dynastycznego małżeństwa. Historia pozostała jedną z najbardziej filmowych, ale również najsłabiej udokumentowanych części jego biografii.
Jego związki z carską rodziną nie zakończyły się po abdykacji Mikołaja II. Jaroszyński przekazywał pieniądze uwięzionym Romanowom i uczestniczył w działaniach mających doprowadzić do ich uwolnienia. Według zachowanych relacji przesłał rodzinie cesarskiej około 175 tys. rubli, finansował zakup odzieży dla cara i współpracował z monarchistami przygotowującymi akcję ratunkową.

Bolszewicka rewolucja oznaczała koniec finansowego imperium Karola Jaroszyńskiego. Nowe władze znacjonalizowały jego banki, cukrownie, kopalnie, huty, przedsiębiorstwa przemysłowe, nieruchomości i dobra ziemskie. Utracił również kontrolę nad udziałami w kilkunastu bankach oraz większością majątku budowanego przez ponad dekadę. W ciągu kilku miesięcy jeden z najbogatszych ludzi Europy stracił niemal całe swoje imperium.
Bolszewicy zabrali mu niemal wszystko
Rewolucja październikowa oznaczała koniec świata, w którym powstało imperium Jaroszyńskiego. Bolszewicy rozpoczęli nacjonalizację banków, fabryk i nieruchomości. Wydano nakaz jego aresztowania. Przez kilka miesięcy ukrywał się w Piotrogrodzie, próbując jednocześnie ratować swoje aktywa.
W grudniu 1918 roku skonfiskowano jego reprezentacyjny pałac przy Wielkiej Morskiej. W jego skrytce pozostały dokumenty, weksle i oryginalne akcje bankowe. Ich utrata okazała się później jednym z najpoważniejszych problemów – bez papierowych dokumentów Jaroszyński nie mógł skutecznie udowodnić swoich praw do części zagranicznych aktywów.
Finansista aktywnie wspierał przeciwników bolszewików. Wiosną 1918 roku przekazał Armii Ochotniczej 15 mln rubli. Uczestniczył również w brytyjskiej operacji finansowej, której celem było przejęcie kontroli nad systemem bankowym i zapewnienie finansowania „białym”. Kontaktował się z przedstawicielami zachodnich wywiadów, rosyjskimi politykami emigracyjnymi i Winstonem Churchillem.
Po opuszczeniu Rosji próbował odbudować pozycję w Londynie i Paryżu. Nadal kupował przecenione akcje rosyjskich przedsiębiorstw, wierząc, że bolszewicy szybko stracą władzę, a dawny porządek własności zostanie przywrócony.
Ta kalkulacja okazała się błędna.

W 1920 roku Jaroszyński przeniósł się do odrodzonej Polski
Powrót do Polski i ostatnia próba odbudowy
W 1920 roku Jaroszyński przeniósł się do odrodzonej Polski. Próbował stworzyć nowe przedsiębiorstwa finansowe i wykorzystać swoje doświadczenie w budowaniu krajowego systemu bankowego.
W latach 1920–1922 pełnił funkcję doradcy finansowego Józefa Piłsudskiego. Ostrzegał przed dominacją niemieckiego kapitału w polskiej bankowości. Przedstawił także projekt reformy walutowej, zakładający oparcie nowego pieniądza na złocie, oraz plan rozwoju polskiej żeglugi w oparciu o port w Pucku.
Współtworzył Bank Rosyjsko-Polski i kierował nim do 1923 roku. Zakładał kolejne spółki, ale nie odzyskał już dawnej skuteczności. Brak kapitału, odmowy kredytowe oraz utrata kontroli nad rosyjskimi aktywami stopniowo zamykały mu drogę do odbudowy imperium.
Pod koniec życia utrzymywał się z niewielkiej renty wypłacanej przez rosyjskie banki działające na Zachodzie. Instytucje te nie uznawały jednak w pełni jego praw do pozostawionych w Rosji akcji. Jaroszyński odrzucał propozycje sprzedaży roszczeń do znacjonalizowanego majątku, do końca licząc, że odzyska choć część fortuny.

fot.: Katolicki Uniwersytet Lubelski na początku XX wieku.
Został bez pieniędzy, ale pozostawił uniwersytet
Najtrwalszym dziełem Jaroszyńskiego nie jest bank, cukrownia ani pałac. Jest nim Katolicki Uniwersytet Lubelski.
W 1917 roku finansista zaangażował się w ideę utworzenia katolickiej uczelni w Polsce. Współpracował z księdzem Idzim Radziszewskim, późniejszym pierwszym rektorem KUL. Uczelnia miała nie tylko kształcić, ale także współpracować z przedsiębiorstwami, w których studenci mogliby zdobywać wiedzę praktyczną.
Jaroszyński został przewodniczącym komitetu organizacyjnego. KUL podaje, że na przedsięwzięcie związane z utworzeniem uniwersytetu przeznaczył ponad 8 mln rubli. Pomagał także w sprowadzeniu z Piotrogrodu do Lublina księgozbiorów, dzięki czemu biblioteka uczelni otrzymała około 26 tys. woluminów. Wpłacał kolejne środki jeszcze po utracie zasadniczej części majątku i wspierał uniwersytet aż do śmierci.
Za udział w stworzeniu KUL papież Benedykt XV odznaczył go w 1921 roku Krzyżem Komandorskim Orderu Świętego Grzegorza Wielkiego.

Karol Jaroszyński zmarł 8 września 1929 roku w Warszawie, mając zaledwie 52 lata. Dawny właściciel jednego z największych imperiów finansowych Europy ostatnie lata życia spędził w skromnych warunkach, utrzymując się z niewielkich dochodów. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim. Paradoksalnie jego najtrwalszym dziedzictwem okazał się nie majątek, lecz współfinansowany przez niego Katolicki Uniwersytet Lubelski, działający do dziś.
Śmierć w niewielkim mieszkaniu
Karol Jaroszyński nie założył rodziny. Schorowany, samotny i pozbawiony większych środków mieszkał pod koniec życia przy ulicy Smoczej 7 w Warszawie.
Zmarł 8 września 1929 roku na dur brzuszny w szpitalu Świętego Ducha. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na warszawskich Powązkach. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli przedstawiciele Kościoła oraz profesorowie uniwersytetu, którego powstanie sfinansował.
Historia Jaroszyńskiego jest opowieścią o człowieku, który niemal bez formalnego wykształcenia stworzył jeden z największych koncernów finansowo-przemysłowych swojej epoki. Zbudował fortunę dzięki odwadze, kredytowi, intuicji i skłonności do ryzyka. Stracił ją, ponieważ cała konstrukcja jego imperium opierała się na państwie, które w ciągu kilku miesięcy przestało istnieć.
Zostały po nim dokumenty, legendy, grobowiec na Powązkach i działający do dziś uniwersytet. To wystarczająco dużo, aby Karol Jaroszyński przestał być jedynie zapomnianym nazwiskiem w historii polskiego biznesu.ający do dziś uniwersytet. To wystarczająco dużo, aby Karol Jaroszyński przestał być jedynie zapomnianym nazwiskiem w historii polskiego biznesu.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.