Kiedy Markthal otwierano w 2014 roku, przed wejściem ustawiły się tłumy, a zdjęcia niezwykłego budynku szybko obiegły światowe media. Dekadę później halę odwiedza około 8,5 mln osób rocznie, a monumentalny łuk stał się jedną z architektonicznych ikon Rotterdamu. To dobry moment, aby sprawdzić, jak miastotwórcza koncepcja MVRDV poradziła sobie z próbą czasu.
Na KNews.pl rozpoczynamy prezentację ważnych projektów architektonicznych i urbanistycznych z różnych części świata. Chcemy pokazywać zarówno realizacje historyczne, które zmieniały sposób myślenia o mieście, jak i projekty współczesne, proponujące nowe rozwiązania dla mieszkań, handlu, usług i przestrzeni publicznych.
Nie zamierzamy przedstawiać ich jako gotowych wzorów, które należy bezrefleksyjnie kopiować. Mają przede wszystkim inspirować do dyskusji, poszerzać wyobraźnię i pomagać w wyznaczaniu kierunków rozwoju współczesnych miast. Szczególnie teraz, kiedy również w Łodzi powstają nowe dzielnice i całe kwartały zabudowy, warto przyglądać się rozwiązaniom, które gdzie indziej poddano już próbie czasu.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Pierwszym projektem w tym cyklu jest Markthal w Rotterdamie – monumentalna hala targowa połączona z budynkiem mieszkalnym, handlem, gastronomią i przestrzenią o publicznym charakterze.
Pomysł na ten tekst pojawił się właściwie przypadkiem. Szukając materiałów związanych z inwestycją planowaną w miejscu dawnego hotelu Światowid w Łodzi, trafiłem na projekty pracowni MVRDV. Wśród nich zobaczyłem Markthal – ogromny łuk, którego wnętrze przypomina połączenie miejskiego placu, targowiska i współczesnej katedry poświęconej jedzeniu.
Budynek od razu zwrócił moją uwagę nie tylko formą. Znacznie ciekawsze okazało się to, co dzieje się pod jego dachem. Markthal nie jest zwykłą halą targową, galerią handlową ani budynkiem mieszkalnym. Łączy wszystkie te funkcje, tworząc fragment miasta działający przez większą część doby.
Projekt został otwarty 1 października 2014 roku przez królową Máximę. Już w pierwszych tygodniach odwiedziło go około miliona osób, a w pierwszym roku – 9,5 mln. Międzynarodowe media publikowały zdjęcia monumentalnego wnętrza, budynek zdobywał nagrody, a Rotterdam otrzymał nową ikonę, wymienianą obok mostu Erasmusbrug i wieży Euromast. Po dekadzie Markthal nadal przyciąga około 8,5 mln odwiedzających rocznie.
Markthal można więc potraktować jako propozycję architektoniczną, która zdążyła już dojrzeć. Nie oglądamy wizualizacji ani obietnic inwestora. Możemy sprawdzić rzeczywisty budynek: zobaczyć, czy ożywił otoczenie, czy połączył funkcje mieszkaniowe z miejskim targowiskiem i czy nadal służy mieszkańcom, czy też stał się przede wszystkim atrakcją turystyczną.
To właśnie z tej perspektywy warto przyjrzeć się projektowi MVRDV. Nie po to, aby budować jego kopię w Łodzi, lecz żeby zastanowić się, jakie elementy tej koncepcji mogłyby inspirować planowanie nowych dzielnic i przestrzeni publicznych. koncepcji mogłyby inspirować planowanie nowych dzielnic i przestrzeni publicznych.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Targowisko zamknięte w budynku mieszkalnym
Markthal znajduje się w historycznej części Rotterdamu, w dzielnicy Laurenskwartier, w pobliżu stacji Blaak i jednego z największych miejskich placów targowych – Binnenrotte. Budynek został otwarty w październiku 2014 roku.
Jego forma jest prosta, ale niezwykle wyrazista. Ogromny łuk przypominający podkowę albo przecięty wzdłuż cylinder tworzy konstrukcja mieszcząca 228 mieszkań. Pod łukiem powstała wysoka na 40 metrów hala targowa, zamknięta z obu stron niemal przezroczystymi szklanymi fasadami.
Cały kompleks ma około 100 tys. metrów kwadratowych powierzchni. Oprócz mieszkań i hali targowej znalazły się w nim restauracje, kawiarnie, lokale handlowe, supermarket oraz podziemny parking na 1200 samochodów. Pierwotny program obejmował 96 stoisk i lokali związanych przede wszystkim ze sprzedażą żywności.
Najbardziej charakterystycznym elementem wnętrza jest monumentalna grafika „Cornucopia”, czyli „Róg obfitości”, autorstwa Arno Coenena i Iris Roskam. Zajmuje około 11 tys. metrów kwadratowych i przedstawia gigantyczne owoce, warzywa, kwiaty oraz owady. Obraz został naniesiony na perforowane aluminiowe panele tworzące wewnętrzną powierzchnię łuku.
Efekt przypomina wnętrze katedry poświęconej jedzeniu. Nieprzypadkowo Markthal szybko zaczęto nazywać „Kaplicą Sykstyńską Rotterdamu”.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Prywatna inwestycja, która stworzyła publiczny plac
Najważniejsza innowacja Markthal nie polegała jednak na jego spektakularnym kształcie, lecz na połączeniu kilku funkcji w jednym miejskim organizmie.
Jak opisuje projekt pracownia MVRDV, Markthal miał być zintegrowanym połączeniem gastronomii, wypoczynku, mieszkań i parkingu. Pod monumentalnym łukiem zaprojektowano bezpieczny, zadaszony plac, będący nową interpretacją tradycyjnego rynku oraz otaczającej go miejskiej zabudowy.
Projektanci odwrócili więc typowy układ targowiska. Zwykle plac otoczony jest kamienicami, a handel odbywa się pomiędzy nimi. W Rotterdamie to mieszkania zostały wygięte w łuk, tworząc dach nad placem. Powstała przestrzeń znajdująca się pomiędzy wnętrzem budynku a ulicą — zadaszona, ale jednocześnie otwarta na miasto.
MVRDV podkreśla, że prywatna inwestycja mieszkaniowa umożliwiła w ten sposób stworzenie przestrzeni o publicznym charakterze. W ciągu dnia działa w niej hala handlowa, natomiast po zamknięciu części stoisk funkcjonują restauracje i lokale gastronomiczne umieszczone w dolnych partiach budynku.
Markthal nie jest więc klasyczną galerią handlową. Nie tworzy odizolowanej od miasta przestrzeni, do której wchodzi się wyłącznie po zakupy. Jest częścią większego układu urbanistycznego, obejmującego plac Binnenrotte, stację komunikacyjną, zabudowę mieszkaniową, lokalne usługi i odbywający się obok targ na świeżym powietrzu.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Budynek, który miał żyć przez większą część doby
Tradycyjna galeria handlowa działa przede wszystkim w godzinach otwarcia sklepów. Dzielnica biurowa pustoszeje po zakończeniu pracy. Osiedle składające się wyłącznie z mieszkań rano traci znaczną część użytkowników, którzy wyjeżdżają do innych części miasta.
Markthal miał funkcjonować inaczej.
Mieszkańcy korzystają z budynku przez całą dobę. Handel przyciąga klientów w ciągu dnia. Gastronomia działa również wieczorem. Sąsiedni targ generuje dodatkowy ruch w określone dni tygodnia. Turyści przychodzą zobaczyć architekturę, a mieszkańcy Rotterdamu mogą zrobić zakupy, zjeść posiłek albo po prostu przejść przez halę.
To model określany jako mixed-use, czyli zabudowa wielofunkcyjna. Poszczególne elementy nie są jedynie umieszczone obok siebie, lecz mają wzajemnie się wzmacniać. Mieszkania zapewniają stałą obecność ludzi, handel przyciąga klientów, gastronomia wydłuża czas działania miejsca, a przestrzeń publiczna łączy budynek z otoczeniem.
Takie myślenie o mieście pozostaje aktualne również dzisiaj. Współczesne dzielnice nie powinny być wyłącznie zespołami bloków, biurowców albo centrów handlowych. Powinny umożliwiać mieszkańcom załatwianie codziennych spraw bez konieczności ciągłego przemieszczania się samochodem pomiędzy odległymi częściami aglomeracji.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Około 8 milionów odwiedzających rocznie
Markthal bardzo szybko stał się atrakcją wykraczającą daleko poza Rotterdam. W pierwszym roku działalności budynek odwiedziło około 9,5 mln osób. W dziesięcioletnim podsumowaniu projektu MVRDV informowało, że w roku poprzedzającym publikację liczba odwiedzających wyniosła około 8,5 mln. Operator obiektu posługuje się obecnie liczbą około 8,2 mln odwiedzających rocznie.
Dlatego w przypadku Markthal należy mówić o odwiedzających, a nie wyłącznie o turystach. Badania przywoływane przez MVRDV wykazały, że około połowy użytkowników obiektu pochodziło z Rotterdamu i jego aglomeracji. Pozostała część przyjeżdżała z innych regionów Holandii oraz z zagranicy.
Budynek zrealizował więc jednocześnie dwa cele. Stał się codziennym miejscem dla części mieszkańców, a zarazem architektoniczną atrakcją przyciągającą gości spoza miasta.
Markthal zaczął być wymieniany obok mostu Erasmusbrug i wieży Euromast jako jeden z symboli Rotterdamu. Trafił do przewodników, magazynów poświęconych architekturze i turystyce oraz materiałów promujących miasto. W 2024 roku jego miniatura została umieszczona w Madurodam – parku prezentującym najbardziej charakterystyczne obiekty Holandii.
To dowód, że architektura może mieć znaczenie gospodarcze. Rozpoznawalny budynek generuje ruch, zwiększa zainteresowanie dzielnicą, wzmacnia markę miasta i może ułatwiać realizację kolejnych odważnych inwestycji.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie — Markthal w Rotterdamie
Markthal pomógł zmienić otoczenie
Projekt od początku był częścią większego procesu przemiany Laurenskwartier. Nie chodziło wyłącznie o postawienie efektownego budynku, lecz również o wzmocnienie historycznego centrum Rotterdamu i uporządkowanie ogromnej przestrzeni placu Binnenrotte.
W 2015 roku Markthal wraz z otaczającą go dzielnicą otrzymał holenderską nagrodę NEPROM za rozwój miejski. Jury zwracało uwagę nie tylko na sam obiekt, lecz także na współpracę sektora publicznego z prywatnym inwestorem oraz wpływ projektu na spójność całego obszaru.
Badania przeprowadzone kilka lat po otwarciu wskazywały również, że hala nie odebrała całego ruchu tradycyjnemu targowi działającemu na Binnenrotte. Znaczna część klientów odwiedzała oba miejsca podczas jednej wizyty. Markthal zaczął więc pełnić rolę generatora ruchu dla większego fragmentu miasta.
To jedna z najważniejszych lekcji płynących z Rotterdamu. Dobra inwestycja nie powinna kończyć się na granicy własnej działki. Powinna zwiększać wartość i atrakcyjność otaczających ulic, placów, lokali oraz istniejących wcześniej form handlu.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Sukces zmienił pierwotny charakter miejsca
Markthal nie zrealizował jednak wszystkich założeń projektantów.
Pierwotna koncepcja przewidywała równowagę między tradycyjnymi sprzedawcami świeżej żywności, lokalnymi przedsiębiorcami i gastronomią. Hala miała być współczesnym odpowiednikiem miejskiego targowiska, a nie tylko przestrzenią przeznaczoną do konsumpcji i robienia efektownych zdjęć.
Z czasem ogromna liczba odwiedzających zaczęła wpływać na profil działających w budynku lokali. Bardziej opłacalne okazały się stoiska gastronomiczne, punkty oferujące gotowe dania, produkty kierowane do turystów oraz sieciowe koncepty. Rosnące czynsze utrudniały działalność tradycyjnym sprzedawcom warzyw, owoców czy kwiatów.
W swoim podsumowaniu pierwszej dekady MVRDV otwarcie przyznało, że rzeczywistość coraz bardziej oddalała się od pierwotnej wizji. Sukces turystyczny przyczynił się do wypierania części klasycznych handlarzy przez gastronomię, sieci oraz punkty typu takeaway. Sam Winy Maas, współzałożyciel MVRDV, porównywał w pewnym momencie atmosferę obiektu do hali dworcowej albo lotniskowej i apelował o powrót do pierwotnego charakteru targowiska.
To problem znany również z innych europejskich miast. Rewitalizowane hale i targowiska mają początkowo służyć mieszkańcom oraz lokalnym przedsiębiorcom. Kiedy odnoszą sukces, ceny rosną, a miejsce zaczyna dostosowywać się do potrzeb turysty lub klienta o większej sile nabywczej.
Przestrzeń pozostaje pełna ludzi, ale zmienia się jej społeczna funkcja.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Czy koncepcja Markthal jest już przestarzała?
Nie. Przestarzałe może być jedynie jej powierzchowne kopiowanie.
Łączenie mieszkań, handlu, gastronomii, usług i przestrzeni publicznej jest dzisiaj co najmniej tak samo aktualne jak w 2014 roku. Miasta potrzebują dzielnic, które nie pustoszeją po określonej godzinie i nie wymagają od mieszkańców codziennych podróży do odległych centrów handlowych, biurowych oraz usługowych.
Aktualna pozostaje również koncepcja tworzenia inwestycji, która wzmacnia istniejące otoczenie. Markthal nie został postawiony na obrzeżach Rotterdamu przy trasie szybkiego ruchu. Powstał w centrum, obok transportu publicznego, tradycyjnego targowiska, historycznego kościoła i istniejącej zabudowy.
Mniej aktualna jest natomiast wiara, że samo stworzenie spektakularnej ikony zagwarantuje dobrą przestrzeń miejską.
Współczesne projekty muszą być bardziej elastyczne. Funkcje handlowe mogą zmieniać się szybciej niż konstrukcja budynku. Lokale powinny umożliwiać przekształcenia, a przestrzenie publiczne muszą być przygotowane na wydarzenia, kulturę, działalność społeczną, pracę, rekreację i potrzeby, których nie da się w pełni przewidzieć w momencie projektowania.
Markthal jest pod tym względem budynkiem bardzo mocno podporządkowanym swojej pierwotnej idei. Monumentalna hala robi ogromne wrażenie, ale ma jasno określony charakter. Trudno zmienić ją w bibliotekę, centrum społeczne, obiekt sportowy albo kilka mniejszych przestrzeni działających niezależnie od siebie.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Czy dzisiaj należałoby wybudować drugi Markthal?
Niekoniecznie.
Coraz większe znaczenie w europejskich miastach ma adaptowanie istniejących obiektów. Dawne hale przemysłowe, magazyny, dworce, domy handlowe i fabryki mogą otrzymywać nowe funkcje bez konieczności budowania kolejnej monumentalnej konstrukcji od podstaw.
Dotyczy to szczególnie Łodzi, gdzie jednym z największych zasobów miasta jest istniejąca architektura poprzemysłowa. Podobny program – połączenie handlu, gastronomii, mieszkań, kultury i przestrzeni publicznej – nie musi zostać zamknięty w nowym łuku przypominającym Markthal. Może powstać w obrębie dawnych hal, fabryk albo całych kwartałów.
Nie forma jest tutaj najważniejsza. Najważniejsza jest zasada: wiele funkcji powinno tworzyć jeden działający organizm miejski.

fot.: projekt pracowni MVRDV. Fot. © Ossip van Duivenbode — Markthal w Rotterdamie
Lekcja dla Łodzi i nowych dzielnic
W Łodzi powstają nowe projekty, które mają tworzyć całe fragmenty miasta. Dlatego warto analizować realizacje takie jak Markthal nie po to, żeby je kopiować, lecz żeby sprawdzić, które rozwiązania przetrwały próbę czasu.
Rotterdam pokazuje, że architektura może jednocześnie tworzyć mieszkania, przestrzeń publiczną, handel, gastronomię i rozpoznawalny symbol miasta. Pokazuje również, że prywatny kapitał może uczestniczyć w tworzeniu miejsca dostępnego dla szerokiej publiczności.
Jednocześnie Markthal ostrzega przed sprowadzeniem miejskiej przestrzeni do kolejnego komercyjnego produktu. Jeżeli rosnące czynsze wypierają lokalnych sprzedawców, a codzienne zakupy ustępują miejsca turystycznej gastronomii, pierwotna różnorodność zaczyna zanikać.
Nowa dzielnica nie może być wyłącznie efektowną wizualizacją, zespołem mieszkań ani kolekcją restauracji. Powinna zawierać usługi potrzebne na co dzień, przestrzenie zielone, miejsca spotkań, funkcje społeczne, kulturę i lokale dostępne także dla mniejszych przedsiębiorców. Musi być dobrze połączona z istniejącym miastem i działać przez większą część doby.
Markthal pozostaje aktualny jako idea miasta skondensowanego pod jednym dachem.
Najważniejszą lekcją Rotterdamu nie jest monumentalny łuk, kolorowe sklepienie ani liczba publikowanych w mediach zdjęć. Jest nią przekonanie, że pojedynczy budynek może stać się fragmentem miasta – pod warunkiem, że służy nie tylko odwiedzającym, lecz również mieszkańcom i swojemu najbliższemu otoczeniu. To są pytania przed którymi stoimy tworząc Nowe Centrum Miasta.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.