Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
"Rozbiórka budynku A27 Wydziału Chemicznego Politechniki Łódzkiej - protest społeczników oraz wyjaśnienia rektora dotyczące decyzji o likwidacji historycznego obiektu."

Rozbiórka dawnego Wydziału Chemicznego PŁ. Społecznicy protestują, rektor tłumaczy decyzję

Rozbiórka dawnego budynku Wydziału Chemicznego Politechniki Łódzkiej wywołała w Łodzi silne emocje. Chodzi o budynek A27 na kampusie uczelni przy ul. Żeromskiego 116, w którym przez dekady funkcjonował Wydział Chemiczny. Prace rozbiórkowe rozpoczęły się 22 czerwca, a ich zakończenie zaplanowano na 26 listopada.

Sprawa szybko wyszła poza teren uczelni. Przeciwko rozbiórce wystąpili społecznicy, mieszkańcy oraz osoby zajmujące się łódzkim dziedzictwem architektonicznym. Spór dotyczy jednak nie tylko jednego budynku. Prowadzi do szerszego pytania: czy każdy stary obiekt warto ratować? A jeśli nie każdy — to jak powinien wyglądać proces podejmowania decyzji o rozbiórce miejsca ważnego dla historii uczelni i miasta?

fot.: facebook.com/mariaoddetalu

Społecznicy: to część historii kampusu i powojennej Łodzi

Sprawę szczególnie nagłośniła Maria Nowakowska, prowadząca profil „Maria od detalu — dziedzictwo okiem Marii Nowakowskiej”. To ona przygotowała internetową petycję przeciwko wyburzeniu dawnego gmachu Wydziału Chemicznego PŁ.

Nowakowska zwraca uwagę, że nie chodzi wyłącznie o sentyment do starego budynku akademickiego. Jej zdaniem obiekt ma znaczenie jako przykład powojennego wykorzystania dawnej zabudowy przemysłowej. Wskazuje, że w 1947 roku dawną fabrykę przekształcono w nowoczesny obiekt akademicki, a więc dokonano tego, co dziś określa się jako adaptacyjne ponowne wykorzystanie istniejącej zabudowy.

fot.: facebook.com/mariaoddetalu

W petycji podpisanej przez Marię Nowakowską i jej sygnatariuszy czytamy, że budynek Wydziału Chemicznego „nie jest wyłącznie obiektem użytkowym”, lecz ważnym elementem historii Łodzi i powojennej odbudowy miasta. Autorzy listu piszą także o środowiskowych kosztach rozbiórki i budowy nowego obiektu oraz apelują o przedstawienie opinii publicznej pełnej analizy technicznej, ekonomicznej i środowiskowej.

Pod listem protestacyjnym podpisały się setki osób. Według informacji podawanych przez Marię Nowakowską, wśród sygnatariuszy są naukowcy, badacze architektury, projektanci, konserwatorzy zabytków, muzealnicy, wydawcy, łódzcy przewodnicy, artyści, aktywiści oraz mieszkańcy Łodzi.

Na liście podpisów znaleźli się m.in. prof. Konrad Kucza-Kuczyński, prof. Stefan Jackowski, dr hab. Kamil Śmiechowski, dr hab. Agnieszka Rejniak-Majewska, dr Łukasz M. Sadowski, prof. ASP, prezes OŁ SHS, dr hab. Mariusz Sokołowicz, dr hab. Inga Kuźma, dr Hubert Mącik, dr inż. arch. Monika Arczyńska, dr Anna Ozaist-Przybyła, dr Jakub Zasina, dr Maciej Kronenberg, arch. Wojciech Wycichowski, arch. Agnieszka Przybylska, arch. Katarzyna Waloryszak, arch. Krzysztof Golec-Piotrowski, arch. Karolina Taczalska, Marcin Wojdak, Dorota Leśniak-Rychlak, Justyna Brodzka, Marcin Bogusławski, Michał Koliński, Andrzej Dankowski, Marcin Polak, Ola Kozioł, Łukasz z Bałut, Bartosz Mielniczek, Justyna Tomaszewska i Krzysztof Olkusz.

Według informacji podawanych przez autorkę petycji protest wspierają także Towarzystwo Urbanistów Polskich oraz Łódzki Oddział Stowarzyszenia Historyków Sztuki.

fot.: facebook.com/mariaoddetalu

Zdjęcia z wnętrza i pytania o dokumentację

W ostatnich dniach pojawiły się zdjęcia wykonane wewnątrz dawnego budynku Wydziału Chemicznego, który jest już zamknięty i znajduje się na terenie prac rozbiórkowych.

Publikacja zdjęć stała się kolejnym elementem debaty. Nie chodzi wyłącznie o ocenę obecnego stanu budynku, który jest już przeznaczony do rozbiórki i nie pełni swojej dawnej funkcji. Trudno oczekiwać, aby obiekt znajdujący się w procesie wygaszania i przygotowania do rozbiórki wyglądał jak zachowana przestrzeń ekspozycyjna. Istotniejsze jest pytanie, czy przed rozpoczęciem prac udokumentowano nie tylko konstrukcję obiektu, ale także jego wnętrza, stolarkę, układ przestrzenny i elementy wyposażenia, które mogły mieć znaczenie dla historii uczelni.

Maria Nowakowska powołała się przy tym na odpowiedź otrzymaną z Politechniki Łódzkiej. Wynika z niej, że w ramach projektu „Rozbiórka budynku A27” wykonano inwentaryzację konstrukcyjno-budowlaną obiektu, ale nie obejmowała ona elementów wyposażenia budynku.

W odpowiedzi wskazano również, że w budynku mieściły się różne jednostki PŁ, których składniki majątku — m.in. wyposażenie biurowe, laboratoryjne i komputery — podlegały inwentaryzacji prowadzonej przez odpowiedni dział uczelni. Cenne meble miały zostać zagospodarowane przez jednostki PŁ.

Najwięcej emocji budzi jednak fragment odpowiedzi, zgodnie z którym „w pomieszczeniach nie zidentyfikowano detali architektonicznych, więc nie przeprowadzono inwentaryzacji”.

fot.: facebook.com/mariaoddetalu

Czy każdy budynek warto ratować?

Spór o dawny Wydział Chemiczny PŁ prowadzi do pytania szerszego niż los jednego obiektu: czy każdy stary budynek warto ratować?

Odpowiedź nie jest oczywista. W wielu miastach świata dawne elektrownie, fabryki, magazyny czy obiekty użyteczności publicznej zyskały drugie życie. Londyńska Tate Modern powstała w dawnej elektrowni Bankside. Budynek, który przestał pełnić funkcję przemysłową, został przekształcony w jedno z najważniejszych muzeów sztuki współczesnej na świecie.

fot.: tate.org.uk — Tate Modern w Londynie powstało w dawnej elektrowni Bankside, która po zamknięciu została przekształcona w muzeum sztuki współczesnej. Konwersja kosztowała 134 mln funtów i została ukończona w 2000 roku. Projekt biura Herzog & de Meuron zachował przemysłowy charakter budynku, w tym monumentalną Halę Turbin. To jeden z najczęściej przywoływanych przykładów sytuacji, w której kosztowna rewitalizacja nadała nieczynnemu obiektowi zupełnie nową funkcję publiczną.

Innym przykładem jest Battersea Power Station w Londynie. Dawna elektrownia, przez lata nieczynna, została zaadaptowana na wielofunkcyjny kompleks z biurami, mieszkaniami, handlem, gastronomią i przestrzeniami publicznymi. Obiekt zachował rozpoznawalną bryłę i stał się jednym z najbardziej spektakularnych przykładów przywrócenia do życia architektury przemysłowej.

Także Łódź zna podobne historie. EC1, dawna elektrociepłownia, została zrewitalizowana i zaadaptowana na cele kulturalne, edukacyjne i społeczne. Manufaktura, powstała w dawnym kompleksie fabrycznym Izraela Poznańskiego, jest jednym z największych w Polsce przykładów komercyjnej adaptacji dziedzictwa przemysłowego.

fot: manufaktura.com - Manufaktura w Łodzi to dawny kompleks fabryczny Izraela Poznańskiego, przekształcony w centrum handlowo-kulturalne. Rewitalizacja z lat 2002–2006 kosztowała ok. 200 mln euro i objęła m.in. odnowienie ok. 90 tys. mkw. zabytkowych wnętrz.

Ale historia ochrony architektury zna też inne decyzje. Niektóre budynki, mimo protestów i uznania części środowiska architektonicznego, zostały rozebrane.

Londyńskie Robin Hood Gardens, brutalistyczne osiedle projektu Alison i Petera Smithsonów, nie uzyskało ochrony konserwatorskiej. Mimo kampanii środowisk architektonicznych i poparcia znanych twórców zdecydowano o rozbiórce. Fragment budynku trafił później do kolekcji Victoria and Albert Museum jako dokument sporu o powojenny modernizm.

Podobnie było z Nakagin Capsule Tower w Tokio, ikoną japońskiego metabolizmu projektu Kishō Kurokawy. Budynek został rozebrany w 2022 roku, mimo międzynarodowych apeli o zachowanie. Część kapsuł uratowano i zachowano jako obiekty muzealne lub architektoniczne świadectwa epoki.

fot.: gluon.tokyo — Nakagin Capsule Tower w Tokio, projekt Kishō Kurokawy z 1972 roku, był ikoną japońskiego metabolizmu i architektury modułowej. Mimo międzynarodowych apeli o zachowanie budynek rozebrano w 2022 roku po latach problemów technicznych i braku modernizacji. Część kapsuł uratowano i przekazano do muzeów oraz kolekcji.

Te przykłady pokazują, że sama wartość historyczna, emocjonalna albo architektoniczna nie zawsze przesądza o zachowaniu budynku. Decydują także stan techniczny konstrukcji, nośność stropów, stan ścian, fundamentów i instalacji, stopień zawilgocenia, skażenia lub zużycia materiałów, a także możliwość dostosowania obiektu do współczesnych przepisów przeciwpożarowych, energetycznych i sanitarnych. Istotne jest również to, czy budynek da się zaadaptować do nowych funkcji bez utraty sensu ekonomicznego całego przedsięwzięcia.

W praktyce rewitalizacja nie jest wyłącznie decyzją estetyczną albo symboliczną. Wymaga odpowiedzi na pytanie, ile kosztowałby remont, jakie ryzyka techniczne pojawiłyby się w trakcie prac, jak długo trwałaby modernizacja i czy po jej zakończeniu obiekt rzeczywiście spełniałby współczesne wymagania użytkowe. Znaczenie ma też późniejsza eksploatacja: koszty ogrzewania, utrzymania, dostępność dla osób z niepełnosprawnościami, bezpieczeństwo użytkowników i możliwość prowadzenia w nim nowoczesnej działalności. Dopiero zestawienie tych elementów z wartością historyczną budynku pozwala ocenić, czy jego ratowanie jest uzasadnione.

fot.: savingplaces.org — Prentice Women’s Hospital w Chicago, zaprojektowany przez Bertranda Goldberga i ukończony w 1975 roku, był jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów późnego modernizmu w amerykańskiej architekturze szpitalnej. Mimo protestów środowisk architektonicznych budynek rozebrano w latach 2013–2014; Northwestern University argumentował, że teren jest potrzebny pod nowy obiekt badawczy.

Politechnika: remont byłby wielokrotnie droższy niż nowy budynek

W tym kontekście kluczowe staje się stanowisko Politechniki Łódzkiej. Rektor PŁ prof. Krzysztof Jóźwik w rozmowie z Knews.pl przekonuje, że w przypadku dawnego Wydziału Chemicznego decydujące były stan techniczny budynku, bezpieczeństwo ludzi, koszty ewentualnego remontu oraz możliwość dalszego użytkowania obiektu.

Prof. Jóźwik wskazuje m.in. na drewniane stropy, problemy konstrukcyjne, niską efektywność energetyczną oraz specyfikę obiektu, w którym przez dekady prowadzono procesy chemiczne. Według rektora remont miałby kosztować od dwóch i pół do trzech razy więcej niż budowa nowego obiektu o tej samej powierzchni użytkowej.

Więcej o argumentach Politechniki Łódzkiej rektor mówi w wywiadzie, który publikujemy na łamach Knews.pl.

fot.: Krzysztof Popławski, Wikipedia — Willa Józefa Richtera przy ul. Skorupki 10/12 to jeden z zabytkowych obiektów Politechniki Łódzkiej. Uczelnia prowadzi jej remont konserwatorski; wartość projektu to ok. 3,28 mln zł, z czego ok. 2,79 mln zł stanowi dofinansowanie z UE. Po modernizacji w budynku ma powstać Centrum Kontaktów Europejskich PŁ.

Uczelnia przypomina o innych rewitalizacjach

W odpowiedzi na zarzut braku troski o dziedzictwo Politechnika Łódzka wskazuje również na inne prowadzone i planowane działania. Rektor przypomina, że uczelnia zdobyła środki na remont pałacu Scheiblera przy ul. Piotrkowskiej, odbudowę willi Richtera, czyli spalonego rektoratu, oraz remont budynku papiernictwa i poligrafii.

Z punktu widzenia władz uczelni sprawa dawnego Wydziału Chemicznego ma więc charakter wyjątkowy. Prof. Jóźwik przekonuje, że w wielu przypadkach ratowanie historycznych budynków jest możliwe, ale w tym konkretnym przypadku przeszkodą były łącznie: stan techniczny, koszty, bezpieczeństwo i późniejsza użyteczność obiektu.

Rektor zaznacza również, że w momencie składania dokumentów dotyczących rozbiórki dawny budynek Wydziału Chemicznego nie znajdował się w rejestrze zabytków. Politechnika uzyskała pozwolenie na rozbiórkę w zeszłym roku.

fot.: facebook.com/mariaoddetalu

Co ma powstać w tym miejscu?

Według zapowiedzi rektora Politechnika chciałaby w tym miejscu zbudować centrum nowoczesnych metod kształcenia. Prof. Jóźwik zaznacza jednak, że nie jest jeszcze przesądzone, czy uczelni uda się pozyskać pieniądze na tę inwestycję. Wniosek złożony do ministerstwa został odrzucony ze względu na brak środków, a uczelnia uruchomiła procedurę odwoławczą.

Ten wątek jest jednym z elementów, o które pytają społecznicy. Maria Nowakowska poinformowała, że wystąpiła do Politechniki Łódzkiej w trybie dostępu do informacji publicznej o przekazanie ekspertyz i wyliczeń dotyczących rozbiórki oraz planów inwestycyjnych dla tego terenu. Chodzi m.in. o dokumenty, które mają pokazać, jakie analizy techniczne i ekonomiczne poprzedziły decyzję oraz jakie są dalsze zamiary uczelni wobec tej części kampusu.

fot.: facebook.com/mariaoddetalu

Sprawa trafiła do konserwatora

Sprawa dawnego Wydziału Chemicznego PŁ trafiła także do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Według informacji podawanych przez lokalne media, do urzędu wpłynęło pismo w sprawie dopisania obiektu do rejestru zabytków. Pismo mieli złożyć społecznicy z Łodzi Całej Naprzód oraz Maria od Detalu.

Spór wokół dawnego Wydziału Chemicznego PŁ dotyczy więc nie tylko jednego budynku. Dotyczy pytania o to, jak powinno się traktować powojenne dziedzictwo architektoniczne, czy adaptacja istniejących obiektów powinna być realną alternatywą dla rozbiórek oraz w jaki sposób instytucje publiczne powinny komunikować decyzje dotyczące miejsc ważnych dla pamięci miasta.

Z jednej strony społecznicy pytają o dokumentację, skalę konsultacji, przyszłość działki i standard postępowania z obiektem związanym z historią kampusu. Z drugiej — Politechnika Łódzka odpowiada, że w tym przypadku decydujące były stan techniczny budynku, bezpieczeństwo ludzi oraz koszty, których uczelnia nie mogła pominąć.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło