Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Błąd: We could not parse the JSON body of your request. (HINT: This likely means you aren't using your HTTP library correctly. The OpenAI API expects a JSON payload, but what was sent was not valid JSON. If you have trouble figuring out how to fix this, please contact us through our help center at help.openai.com.) (invalid_request_error)

Pizzeria z Pabianic w europejskiej elicie. Właściciel Zielonej Górki: „W skali Europy są dziesiątki tysięcy lokali. Można się tylko cieszyć”

Pizzeria Zielona Górka z Pabianic zajęła 18. miejsce w rankingu 50 Top Pizza Europe 2026. To jedno z najważniejszych zestawień branży pizzy na kontynencie, w którym oceniane są lokale z całej Europy. Dla pabianickiej pizzerii to kolejne wyróżnienie, a dla miasta — promocja, której nie da się kupić zwykłą kampanią.

— Uważam, że to jest niesamowite. W skali Europy są dziesiątki tysięcy lokali, więc można się tylko cieszyć — mówi KNews.pl Jędrzej Lewandowski, właściciel Zielonej Górki.

Lokal z Pabianic znalazł się w europejskiej czołówce obok pizzerii z największych miast kontynentu. W tym samym zestawieniu są lokale z Londynu, Madrytu, Barcelony, Amsterdamu, Wiednia, Kopenhagi, Brukseli czy Lizbony. Zielona Górka nie jest już więc wyłącznie lokalną ciekawostką gastronomiczną. To marka, która od kilku lat konsekwentnie buduje swoją pozycję w świecie pizzy neapolitańskiej.

fot.: zielonagorka.com.pl

„Porzuciliśmy architekturę i zaczęliśmy robić pizzę”

Historia Zielonej Górki zaczęła się kilkanaście lat temu. Lilianna i Jędrzej Lewandowscy są z wykształcenia architektami, ale zdecydowali się zmienić zawodowe życie i wejść w gastronomię.

— Zaczęliśmy z żoną trzynaście lat temu. Jesteśmy architektami, więc porzuciliśmy pracę architektoniczną i zaczęliśmy robić pizzę. A jak już się to zaczęło robić, to trzeba było robić dobrze — opowiada Jędrzej Lewandowski.

Jak podkreśla, sukces Zielonej Górki nie przyszedł nagle. To nie był jeden sezon, jedna dobra recenzja ani przypadkowe odkrycie przez zagraniczny ranking. To raczej suma codziennej pracy i ciągłego poprawiania detali.

— Z roku na rok to ulepszamy. U nas w zasadzie nie ma miesiąca, żebyśmy czegoś nie poprawili w naszej pracy. Od pięciu lat nas wyróżniają. Zaczęło się od jakichś ostatnich miejsc, a teraz jesteśmy na tym osiemnastym — mówi właściciel pabianickiej pizzerii.

W jego opowieści nie ma przesadnego triumfalizmu. Jest raczej zdziwienie skalą tego, co udało się osiągnąć, ale też świadomość, że za każdym miejscem w rankingu stoi bardzo konkretna praca.

— To jest niesamowite, bo w skali Europy są dziesiątki tysięcy lokali. Tylko się cieszyć — dodaje.

fot.: zielonagorka.com.pl

Wszystko robimy na włoskich składnikach

Lewandowski podkreśla, że Zielona Górka nie szuka efektu przez komplikowanie pizzy. Przeciwnie — punktem odniesienia jest prostota, tradycja i zrozumienie, skąd dana rzecz się bierze.

— Wszystko robimy z głową, na włoskich składnikach. Architektura dała nam takie zaplecze, że trzeba rozumieć, skąd się biorą rzeczy. Każda rzecz z czegoś się wywodzi. Nie trzeba świata wymyślać na nowo, tylko trzeba pojechać i się dowiedzieć — mówi.

To „pojechać i się dowiedzieć” w przypadku Zielonej Górki oznacza przede wszystkim Neapol. Właściciel pabianickiej pizzerii wielokrotnie odwiedzał miejsca, w których pizza jest nie tyle produktem, ile częścią codziennej kultury kulinarnej. Z czasem sam zaczął prowadzić szkolenia w Neapolu.

— Byliśmy w Neapolu wiele razy. Ja nawet szkolenia prowadzę w Neapolu. Te pizzerie, które są w Łodzi, na przykład ostatnio Tłusta Oliwa, to ja tych ludzi uczyłem w Neapolu. Uważam, że takie czerpanie wiedzy u źródła jest bardzo ważne — mówi Jędrzej Lewandowski.

Jak dodaje, nie chodzi o kopiowanie modnych rozwiązań ani o szukanie kulinarnej ekstrawagancji. Chodzi o próbę zbliżenia się do oryginału — nawet jeśli trudno jednoznacznie powiedzieć, czym ten oryginał był.

— Robimy pizzę najprostszą, łatwą, ale w takiej formie, mam nadzieję, zbliżonej do oryginału. Ciężko odpowiedzieć, jaki ten oryginał był, ale jak jeździmy i odwiedzam miejsca, które są prowadzone od trzech pokoleń, znam tych ludzi, to zawsze coś zobaczę, zawsze czegoś się dowiem. To są takie niuanse — tłumaczy.

„Jak widzę, że robimy coś za bardzo po swojemu, to to wywalamy”

Jednym z najciekawszych wątków rozmowy jest podejście do rzemiosła. W wielu lokalach sukces gastronomiczny buduje się przez autorskie interpretacje, nowe dodatki i odważne kompozycje. Lewandowski mówi o czymś odwrotnym: o redukcji, cofnięciu się, usuwaniu tego, co za bardzo oddala od prostoty.

— Jak widzę, że robimy coś za bardzo po swojemu, to to wywalamy. Naszym sposobem pracy jest odtworzenie tego mniej więcej tak, jak to mogło wyglądać kiedyś. Pizza to jest bardzo proste danie koncepcyjnie. Nie ma co za bardzo kombinować — mówi właściciel Zielonej Górki.

To podejście może zaskakiwać, bo współczesna gastronomia często szuka efektu przez autorskie menu i kulinarne eksperymenty. W Zielonej Górce filozofia jest inna: mniej znaczy więcej, pod warunkiem że stoi za tym wiedza, dobry produkt i powtarzalność.

— Można to zrobić przyjemnie i prosto. Pizza jest dla mnie osobną kategorią kulinarną — mówi Lewandowski.

I porównuje pizzę do polskich pierogów.

— My mamy w Polsce pierogi. Pierogów się nie zestawia z innymi rzeczami na równo, tylko one są gdzieś obok. Są takie wesołe. Pizza też jest czymś takim — dodaje.

Z tej myśli wziął się także poboczny projekt właściciela Zielonej Górki. Po jednym z wcześniejszych wyróżnień postanowił zrobić coś, co będzie rodzajem podziękowania i jednocześnie promocji polskiej tradycji kulinarnej.

— Zrobiłem stronę pierogi.org, żeby promować pierogi. W zeszłym roku, kiedy dostaliśmy nagrodę najlepszej pizzerii neapolitańskiej, pomyślałem: kurde, muszę zrobić coś takiego, żeby podziękować. I wymyśliłem, że będziemy mówić o pierogach — opowiada.

fot.: zielonagorka.com.pl

Ranking bez zapowiedzi. „Kto nas odwiedza? Nie wiemy”

Właściciel Zielonej Górki przyznaje, że sam mechanizm rankingu pozostaje dla lokalu w dużej mierze niejawny. Pizzeria nie wie, kiedy odwiedzają ją osoby oceniające lokale.

— Nie wiemy, kto nas odwiedza i kiedy — mówi.

Jak dodaje, widać jednak, że osoby tworzące zestawienie dużo podróżują i odwiedzają lokale na całym świecie.

— Wiem, że oni dużo jedzą po świecie. Jak się popatrzy w ciągu roku, to codziennie są gdzieś. W Stanach, w Ameryce, przemieszczają się i zahaczają o miejsca — mówi Lewandowski.

W tym roku w rankingu pojawiło się także więcej lokali z Warszawy, co właściciel Zielonej Górki odbiera jako dobry znak dla całej polskiej sceny pizzy.

— W tym roku było parę więcej lokali z Warszawy wyróżnionych. To też fajne, że tak się dzieje — dodaje.

fot.: zielonagorka.com.pl

Pabianice zamiast wielkiej metropolii

Zielona Górka działa w Pabianicach, a nie w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu. Dla wielu osób mogłoby to być ograniczeniem. Dla Lewandowskiego stało się raczej częścią opowieści o tym miejscu.

— Uważam, że to nawet lepiej. Jak się jest w Pabianicach, w małej miejscowości, to trzeba sobie trochę marzyć, wymyślać, co można zrobić. Bo w zasadzie nie ma punktu odniesienia na co dzień — mówi.

I dodaje, że czasem właśnie brak oczywistego zaplecza zmusza do większej wyobraźni.

— Trochę mnie poniosło i dlatego to takie ekstra jest. Tak naprawdę trzeba mieć cel, marzenia i konsekwencję — mówi właściciel Zielonej Górki.

Dziś do pabianickiego lokalu przyjeżdżają goście nie tylko z regionu łódzkiego czy innych części Polski. Lewandowski wspomina klientów z Nowego Jorku, Szwecji, Norwegii i Czech.

— To jest śmieszne, jak przyjeżdżają ludzie z Nowego Jorku, ze Szwecji, z Norwegii, z Czech. Jesteśmy na naszej ulicy, na której nigdy nikogo nie ma. Ostatnio nawet cały autokar przyjechał — opowiada.

W rozmowie pojawia się też lokalny paradoks. Pizzeria, która trafia do europejskich rankingów i przyciąga gości z zagranicy, działa przy ulicy, na której — jak mówi właściciel — wprowadzono zakaz parkowania.

— Jeszcze nam zrobili zakaz parkowania, żeby było łatwiej. Jako jedyni mamy na ulicy zakaz — dodaje z ironią.

fot.: zielonagorka.com.pl

Sukces bez zadęcia

Choć 18. miejsce w Europie brzmi bardzo poważnie, właściciel Zielonej Górki stara się mówić o pizzy bez pompatycznego tonu. W jego opowieści najważniejsze są praca, źródła, prostota i radość z jedzenia.

— To wpisuje się w pizzę. Taki luz. Pizza jest fajna. Nie można do tego podchodzić za poważnie, nie można usiąść i analizować jej za długo — mówi Jędrzej Lewandowski.

To zdanie dobrze opisuje fenomen Zielonej Górki. Z jednej strony jest prestiżowy ranking, europejska czołówka i goście przyjeżdżający z zagranicy. Z drugiej — prosty lokal w Pabianicach, konsekwentnie prowadzony przez ludzi, którzy postanowili potraktować pizzę jak rzemiosło, a nie chwilową modę.

Zielona Górka jest dziś jednym z najmocniejszych gastronomicznych adresów regionu łódzkiego. I dowodem na to, że lokalny biznes może wejść do europejskiej elity, jeśli za marzeniem idą konsekwencja, wiedza i codzienna praca nad detalem.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło