Sektor centrów danych wygenerował w Polsce w 2025 roku 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i 4,3 mld zł wpływów fiskalnych. Branża rośnie wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, chmury obliczeniowej i usług cyfrowych. Województwo łódzkie może być jednym z miejsc, w których ten boom będzie szczególnie widoczny — w Domiechowicach koło Bełchatowa przygotowywany jest kampus data center o docelowej mocy przyłączeniowej do 500 MW.
Centra danych przestały być technicznym zapleczem internetu, o którym słyszy głównie branża IT. Stają się jedną z kluczowych części nowoczesnej gospodarki. To w nich przetwarzane są dane wykorzystywane przez bankowość, handel internetowy, administrację, przemysł, media, usługi chmurowe oraz systemy sztucznej inteligencji.
Według raportu „Napędzając Gospodarkę: Gospodarczy wpływ sektora Data Center w Polsce”, przygotowanego przez Polski Związek Centrów Danych i PwC Polska, w 2025 roku sektor centrów danych wygenerował w Polsce 10,6 mld zł wartości dodanej brutto oraz 4,3 mld zł wpływów fiskalnych. Branża przyczyniła się także do utrzymania niemal 41 tys. miejsc pracy.
— Dzisiejsze 10,6 mld zł wartości dodanej to dowód na to, że kapitał ten został ulokowany efektywnie — komentuje Kinga Barchoń, partnerka PwC i liderka usług dla sektora nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej.
To już realna gałąź gospodarki, a nie tylko zaplecze dla firm technologicznych. Korzystają na niej operatorzy infrastruktury, firmy budowlane, projektanci, dostawcy systemów zasilania, chłodzenia, zabezpieczeń, automatyki, usług serwisowych i energetyki. Im większe znaczenie mają chmura obliczeniowa i AI, tym większe znaczenie zyskują obiekty, które zapewniają moc obliczeniową, bezpieczeństwo danych i stabilność działania usług cyfrowych.
Polska ma coraz większy rynek centrów danych
Polska dysponuje obecnie około 250 MW działającej mocy centrów danych. Według danych przywoływanych przez branżę do 2031 roku moc ta może wzrosnąć do ponad 550 MW. Jeszcze bardziej ambitne scenariusze, uwzględniane w planach Polskich Sieci Elektroenergetycznych, zakładają możliwość osiągnięcia nawet 1,2 GW mocy do 2030 roku.
Dla inwestorów liczą się już nie tylko metry kwadratowe powierzchni serwerowni. Kluczowa staje się moc przyłączeniowa, stabilność dostaw energii, dostępność terenów, światłowody, chłodzenie, bezpieczeństwo oraz możliwość szybkiego przeprowadzenia procedur administracyjnych. Dlatego inwestycje tego typu coraz częściej analizowane są podobnie jak duże projekty przemysłowe.
Centra danych potrzebują ogromnych ilości energii i zaawansowanej infrastruktury technicznej. Największe projekty trafiają tam, gdzie można połączyć odpowiednie grunty, sieci energetyczne, układ drogowy i przygotowanie samorządu. Z tego powodu województwo łódzkie, położone w centrum kraju i posiadające silne zaplecze energetyczne oraz logistyczne, może stać się jednym z beneficjentów rozwoju tego sektora.
Bełchatów z projektem o skali europejskiej
Największe znaczenie dla regionu może mieć inwestycja przygotowywana w Domiechowicach w gminie Bełchatów. Łódzki Urząd Wojewódzki informował w lutym 2026 roku o spotkaniu dotyczącym strategicznego projektu na terenie gminy. Zakłada on budowę hiperskalowego centrum przetwarzania danych, czyli Hyperscale Data Center, które ma być jednym z największych tego typu obiektów w Europie.
Planowana inwestycja obejmuje teren o powierzchni około 50 hektarów, w pobliżu stacji elektroenergetycznej Rogowiec. Docelowa moc przyłączeniowa obiektu ma wynieść do 500 MW. Pod inwestycję przygotowywana jest specjalna strefa przemysłowa w miejscowości Domiechowice.
Według nieoficjalnych informacji KNews.pl podmiot przygotowujący inwestycję w rejonie Bełchatowa finalizuje ostatnie uzgodnienia dotyczące projektu. Szczegóły przedsięwzięcia mają zostać przedstawione w lipcu. Publicznie nie potwierdzono jeszcze nazwy finalnego inwestora ani operatora kampusu.
W dostępnych rejestrach pojawia się spółka DATA CENTER BEŁCHATÓW sp. z o.o., której zakres działalności obejmuje m.in. usługi związane z infrastrukturą obliczeniową, przetwarzaniem danych i hostingiem. Wśród wspólników spółki widnieją NEXT DC sp. z o.o. oraz EXUS DIGITAL LDA. Nie oznacza to jeszcze oficjalnego potwierdzenia, że właśnie ten podmiot będzie finalnym operatorem całej inwestycji, ale jest to najkonkretniejszy publicznie dostępny trop rejestrowy związany z projektem.
Nowa infrastruktura dla sztucznej inteligencji
Projekt w Domiechowicach jest istotny także dlatego, że nie chodzi o zwykłą serwerownię, lecz o kampus data center przeznaczony dla skalowanych usług IT, w tym rozwiązań związanych ze sztuczną inteligencją. Łódzki Urząd Wojewódzki opisywał kampus jako zespół budynków z maszynami obliczeniowymi i sprzętem niezbędnym do świadczenia wysokowydajnych usług IT na potrzeby AI.
Sztuczna inteligencja nie rozwija się wyłącznie w laboratoriach, firmach programistycznych i start-upach. Potrzebuje fizycznej infrastruktury: energii, chłodzenia, bezpieczeństwa, gruntów, sieci światłowodowych, specjalistycznego budownictwa i obsługi technicznej. Data center jest więc dla AI tym, czym dla przemysłu są fabryki, magazyny i linie produkcyjne.
Dla Bełchatowa projekt może mieć dodatkowy wymiar. Region od lat kojarzony jest z energetyką konwencjonalną i kompleksem górniczo-energetycznym. Kampus data center nie zastąpi skali zatrudnienia związanej z tradycyjną energetyką, ale może być jednym z nowych kierunków rozwoju gospodarczego. Warunkiem będzie dostęp do stabilnej energii, sieci przesyłowych, odpowiednio przygotowanych gruntów oraz decyzji administracyjnych.
Dla samorządu znaczenie mają także wpływy podatkowe. Duże obiekty infrastrukturalne, nawet jeśli nie generują tysięcy miejsc pracy bezpośrednio w samym centrum danych, mogą przynosić gminie istotne dochody z podatku od nieruchomości. Dodatkowy efekt pojawia się w usługach towarzyszących: budownictwie, ochronie, utrzymaniu technicznym, energetyce, transporcie i obsłudze wyspecjalizowanych instalacji.
Cyfrowy boom będzie potrzebował energii
Rozwój centrów danych coraz mocniej łączy temat cyfryzacji z energetyką. To już nie jest wyłącznie pytanie o serwery, światłowody i bezpieczeństwo danych, ale także o to, czy krajowy system elektroenergetyczny będzie w stanie obsłużyć nowy, energochłonny sektor gospodarki.
Polski rynek data center ma dziś około 250 MW mocy, ale według prognoz może przekroczyć 550 MW do 2031 roku. Jeszcze dalej idą scenariusze uwzględniane w planowaniu sieci przesyłowych. Z tych analiz wynika, że moc centrów danych może dojść do około 1,2 GW już w 2030 roku. To byłby niemal pięciokrotny wzrost wobec obecnej skali rynku.
Na tym tle planowany kampus data center pod Bełchatowem, z docelową mocą przyłączeniową do 500 MW, przestaje być tylko dużą inwestycją technologiczną. To także znaczący projekt energetyczny. Sama ta jedna inwestycja byłaby dwukrotnie większa od obecnej łącznej mocy całego polskiego rynku data center, szacowanej na około 250 MW. Odpowiadałaby też ponad 40 proc. scenariusza 1,2 GW mocy centrów danych w Polsce w 2030 roku.
Trzeba jednak jasno rozróżnić dwie rzeczy. Moc przyłączeniowa data center nie oznacza automatycznie stałego zużycia energii na tym poziomie przez cały rok. Pokazuje natomiast, jakiego potencjału zasilania będzie wymagał obiekt i jak poważnym odbiorcą energii może być dla systemu elektroenergetycznego.
Dla porównania, łączna moc zainstalowana wszystkich źródeł wytwórczych w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym wynosiła na koniec 2025 roku 77,3 GW. Planowane 500 MW mocy przyłączeniowej kampusu pod Bełchatowem odpowiadałoby więc około 0,65 proc. całej mocy zainstalowanej w Polsce. Liczba może wydawać się niewielka, ale w praktyce chodzi o pojedynczy projekt inwestycyjny, który może mieć zapotrzebowanie porównywalne ze znaczącym zakładem przemysłowym.
Jeżeli obiekt o mocy 500 MW pracowałby z pełnym obciążeniem przez cały rok, zużycie energii wyniosłoby około 4,38 TWh. To wyliczenie hipotetyczne, ale pozwala zrozumieć skalę. Krajowe zużycie energii elektrycznej w 2025 roku wyniosło około 167,5 TWh.
Atom, Bałtyk i nowe źródła
Dlatego rozwój centrów danych trzeba czytać razem z inwestycjami po stronie wytwarzania energii. Polska przygotowuje budowę pierwszej elektrowni jądrowej na Pomorzu. Ma ona powstać w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino i składać się z trzech reaktorów AP1000 o mocy 1250 MWe brutto każdy. Łącznie daje to 3750 MWe, czyli 3,75 GW mocy elektrycznej.
W prostym porównaniu pierwsza polska elektrownia jądrowa miałaby moc odpowiadającą siedmiu i pół kampusom data center o mocy przyłączeniowej 500 MW. Przy wysokim wykorzystaniu mocy, typowym dla energetyki jądrowej, taka elektrownia mogłaby produkować około 30 TWh energii rocznie. To nie rozwiązuje wszystkich problemów systemu, ale stanowiłoby jeden z najważniejszych stabilnych filarów polskiej energetyki.
W planach jest także druga elektrownia jądrowa. Polska chce docelowo zbudować od 6 do 9 GW mocy jądrowej. Skoro pierwsza elektrownia ma mieć 3,75 GW, druga musiałaby mieć co najmniej około 2,25 GW, aby cały program osiągnął dolną granicę 6 GW. Gdyby jej skala była zbliżona do pierwszej, Polska miałaby około 7,5 GW mocy jądrowej. To już poziom, który znacząco zwiększyłby stabilność systemu.
Według informacji Reutersa Polska planuje wybór partnera dla drugiej elektrowni jądrowej w 2027 roku, a lokalizację chce potwierdzić w 2028 roku. Wśród preferowanych lokalizacji wymieniane są Bełchatów i Konin. Dla województwa łódzkiego byłby to temat o strategicznym znaczeniu, bo w jednym regionie mogłyby spotkać się dwie wielkie potrzeby transformacji: nowe źródła stabilnej energii i rozwój energochłonnej infrastruktury cyfrowej.
Równolegle rozwijana jest morska energetyka wiatrowa. Oficjalne plany zakładają 5,9 GW mocy offshore do 2030 roku i do 11 GW w 2040 roku. To ważny kierunek, ale inny niż atom. Morskie farmy wiatrowe mogą dawać ogromne wolumeny energii, lecz ich produkcja zależy od warunków pogodowych. Energetyka jądrowa daje stabilną podstawę pracy systemu, natomiast offshore, fotowoltaika, wiatr na lądzie, gaz, magazyny energii i sieci przesyłowe muszą razem budować elastyczny miks.
Aktualizacja Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada, że moc zainstalowana w krajowym systemie elektroenergetycznym wzrośnie z obecnych ponad 77 GW do ponad 90 GW w 2030 roku, a do 2040 roku podwoi się względem 2025 roku. W zależności od scenariusza udział OZE w strukturze produkcji energii ma wzrosnąć do ponad połowy w 2030 roku i do około dwóch trzecich w 2040 roku.
To oznacza, że nowe źródła energii będą potrzebne nie tylko do zastępowania starych bloków węglowych. Będą także musiały obsłużyć nowych odbiorców: przemysł, elektromobilność, pompy ciepła, kolej, wodór i centra danych. Sztuczna inteligencja, chmura i cyfrowe usługi nie istnieją w próżni. Potrzebują fizycznej infrastruktury, a przede wszystkim stabilnego dostępu do energii.
Łódzkie może skorzystać, ale warunki są twarde
Rozwój centrów danych nie będzie możliwy bez rozwiązania kwestii energetycznych. To dziś jeden z głównych czynników ograniczających nowe projekty w Europie. Inwestorzy szukają lokalizacji, w których mogą uzyskać duże moce przyłączeniowe, zabezpieczyć ciągłość dostaw energii i zaplanować chłodzenie obiektów. Dlatego projekty takie jak Domiechowice są analizowane nie tylko jako inwestycje technologiczne, ale także jako przedsięwzięcia energetyczne i infrastrukturalne.
Polska ma w tym obszarze rosnące znaczenie, ale konkurencja jest silna. O podobne inwestycje zabiegają kraje Europy Zachodniej, Skandynawii i Europy Środkowej. Atutem Polski są koszty, położenie i rosnący rynek usług cyfrowych. Ograniczeniem pozostaje dostępność energii oraz tempo modernizacji sieci.
Dla województwa łódzkiego stawka jest konkretna. Region może przyciągać inwestycje związane z gospodarką cyfrową nie tylko w Łodzi, ale także w mniejszych ośrodkach, które mają dostęp do infrastruktury energetycznej i dużych terenów przemysłowych. Bełchatów jest tu przykładem szczególnie ważnym, bo łączy zaplecze energetyczne z potrzebą szukania nowych funkcji gospodarczych dla terenów związanych dotąd z przemysłem konwencjonalnym.
Jeżeli zapowiadane szczegóły inwestycji pod Bełchatowem zostaną w lipcu oficjalnie potwierdzone, projekt może stać się jedną z najważniejszych inwestycji technologicznych w Polsce Centralnej. Nie tylko ze względu na skalę samego obiektu, ale także dlatego, że centra danych stają się infrastrukturą niezbędną dla całej gospodarki cyfrowej.
Najważniejsze pytanie nie brzmi już tylko, gdzie powstaną kolejne serwerownie. Coraz ważniejsze jest to, gdzie powstaną nowe źródła energii, jak szybko zostaną rozbudowane sieci i które regiony będą w stanie połączyć technologię, grunty, energię i sprawne decyzje administracyjne. W tej konkurencji województwo łódzkie może mieć mocne argumenty, ale będzie musiało je przekuć w konkretne inwestycje.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.