Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
"Obrazek ilustrujący artykuł 'AI już nie jest takie sexy?' - rozmowa z dr Dominiką Kaczorowską-Spychalską, poruszającą temat wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy oraz powracających trendów zatrudnienia w firmach po fali automatyzacji. Zdjęcie przedstawia zespół pracowników w biurze, wskazując na rosnące znaczenie ludzkiego wkładu w nowoczesne środowisko pracy."

AI już nie jest takie sexy? Firmy zaczynają ponownie zatrudniać pracowników - Druga część rozmowy z dr Dominiką Kaczorowską-Spychalską o sztucznej inteligencji, rynku pracy i firmach po pierwszej fali automatyzacji.

Sztuczna inteligencja miała uprościć pracę firm, obniżyć koszty i przyspieszyć procesy. Coraz częściej okazuje się jednak, że sama automatyzacja nie wystarcza. W drugiej części rozmowy z dr Dominiką Kaczorowską-Spychalską, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, doradczynią dziekana Wydziału Zarządzania UŁ ds. AI i edukacji cyfrowej oraz dyrektorką Centrum Inteligentnych Technologii na Wydziale Zarządzania UŁ, rozmawiamy o firmach, które po redukcjach próbują odzyskiwać ludzi, łódzkim sektorze usług biznesowych, tabu wokół korzystania z AI oraz zjawisku shadow AI.

W wywiadzie mówimy między innymi o:

  • firmach, które po redukcjach zatrudnienia odkrywają, że AI nie zastępuje doświadczenia, kontekstu i pamięci organizacyjnej;
  • zjawisku lay-off boomerang, czyli ponownym zatrudnianiu osób zwolnionych wcześniej w imię automatyzacji;
  • łódzkim rynku pracy, sektorze usług dla biznesu i tym, jak automatyzacja może zmieniać lokalne firmy;
  • tym, dlaczego korzystanie z AI w pracy bywa tematem tabu;
  • shadow AI, czyli używaniu narzędzi sztucznej inteligencji poza oficjalną polityką firmy;
  • ryzyku wrzucania do zewnętrznych narzędzi AI dokumentów firmowych, maili, danych projektowych czy list płac;
  • potrzebie jasnych zasad, kompetencji i odpowiedzialnego podejścia do sztucznej inteligencji.

Firmy zwalniały w imię optymalizacji AI. Znacznie mniej mówiło się o tym, ile kompetencji może zostać utraconych przy okazji

Błażej Kronic, KNews.pl: Wróćmy jeszcze do dostosowywania się do nowych realiów. Mam wrażenie, że dyskusja o sztucznej inteligencji często jest zero-jedynkowa: albo technologia zabiera pracę, albo jest wyłącznie szansą. Tymczasem rzeczywistość jest chyba bardziej skomplikowana.

Dr Dominika Kaczorowska-Spychalska, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, doradczyni dziekana Wydziału Zarządzania UŁ ds. AI i edukacji cyfrowej oraz dyrektorka Centrum Inteligentnych Technologii na Wydziale Zarządzania UŁ: Tak, zdecydowanie, bo mówimy o procesie. Firmy będą się dostosowywać, pracownicy będą się dostosowywać, gospodarki i społeczeństwa również będą się dostosowywać do nowych i wciąż zmieniających się realiów.

Z jednej strony obserwujemy sytuacje, w których firmy komunikują, że będą korzystać z rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, a część pracy zostanie przeniesiona na AI. To niejednokrotnie oznacza redukcję zatrudnienia.

Z drugiej strony zaczynamy obecnie obserwować zjawisko określane jako lay-off boomerang. Chodzi o sytuację, w której organizacje najpierw zwalniają ludzi, uznając, że zastąpią ich sztuczną inteligencją, a po kilku miesiącach próbują ponownie ich zatrudnić — często na to samo albo bardzo podobne stanowisko.

Nagle okazuje się bowiem, że AI, choć ma ogromne możliwości i potencjał, nie jest w stanie zastąpić człowieka we wszystkim. Wraz ze zredukowanymi etatami zniknęły doświadczenie, kontekst i pamięć organizacyjna.

Co więcej, wdrożenie sztucznej inteligencji wcale nie jest proste. Firmy patrzą na tę technologię i coraz mocniej oczekują konkretnych KPI oraz stopy zwrotu z inwestycji. To nie może być tylko zachłyśnięcie się potencjałem technologii. To powinno być raczej poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, co realnie można dzięki tej technologii osiągnąć.

Błażej Kronic: To jest ważne także z innego powodu. Jeśli zastępujemy człowieka sztuczną inteligencją, pojawia się pytanie o sam rynek. Człowiek musi zarabiać, bo bez pieniędzy po stronie ludzi nie ma rynku. Firma może ciąć koszty, ale jeśli ludzie nie mają pieniędzy, to w końcu nie ma komu sprzedawać produktów i usług.

Dominika Kaczorowska-Spychalska: To też dość istotny element tej dyskusji. Myśląc o rynku pracy, nie możemy patrzeć wyłącznie na pojedynczą firmę i jej koszty czy zyski. Trzeba patrzeć szerzej: na gospodarkę, społeczeństwo, konsumpcję i konsumenta, a także relacje z nim, jakość usług oraz kompetencje, które zostają w organizacji albo z niej znikają.

Sztuczna inteligencja może dawać ogromne możliwości, ale nie rozwiązuje automatycznie wszystkich problemów. Może też tworzyć nowe. Dlatego firmy coraz częściej zaczynają pytać już nie tylko o to, czy AI coś przyspieszy, ale również o to, czy wdrożenie będzie bezpieczne, opłacalne, zgodne z celami organizacji i czy rzeczywiście poprawi jakość wykonywanej dotychczas pracy.

Łódź jest częścią większego procesu

Błażej Kronic: Chciałbym przejść do Łodzi. Mamy silny sektor usług dla biznesu, IT, centrów wsparcia. Według raportów to około 35 tysięcy miejsc pracy. Jednocześnie pojawiają się informacje o firmach, które zwalniają ludzi albo przenoszą część procesów do Azji. W tle jest też AI i automatyzacja. Czy to może być realne zagrożenie dla łódzkiego rynku pracy?

Dominika Kaczorowska-Spychalska: Myślę, że to, co dzieje się na rynku pracy w Łodzi, jest pewną alegorią procesów, które dotyczą rynku pracy w ogóle. Te zmiany wynikają zarówno z sytuacji geopolitycznej, ekonomicznej, jak i z rozwiązań technologicznych, w tym rozwoju sztucznej inteligencji.

Nie śledzę na bieżąco wszystkich zmian zachodzących wyłącznie na rynku łódzkim, ale w wielu obszarach Łódź jest rynkiem, który — w mojej opinii — rozumie istotę tych zmian. Chodzi o to, żeby nie tylko biernie je obserwować i równie biernie się do nich dostosowywać, ale świadomie inwestować w kompetencje, które pozwolą lepiej się w nich odnaleźć.

Patrząc na firmy działające na rynku łódzkim, uważam, że są duże szanse, aby zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorstwa postrzegali rozwój sztucznej inteligencji oraz postępującą automatyzację bardziej jako szansę niż tylko zagrożenie. Oczywiście pod warunkiem, że będą mieli świadomość wyzwań, jakie te procesy za sobą niosą.

Błażej Kronic: Łódź nie jest tu chyba wyjątkiem. Podobne procesy dotyczą Wrocławia, Krakowa czy innych dużych ośrodków usług biznesowych.

Dominika Kaczorowska-Spychalska: Tak. Jeśli spojrzymy na Barometr Polskiego Rynku Pracy, widać tam między innymi, jak pracownicy postrzegają automatyzację i rozwój sztucznej inteligencji.

Z jednej strony część badanych przyznaje, że zna kogoś, komu AI odebrała już pracę. Z drugiej — znaczna grupa mówi, że nikogo takiego nie spotkała i że na ten moment ich to nie dotyczy. Być może to efekt nadmiernego optymizmu, ale może też stopniowej zmiany perspektywy firm.

Coraz więcej organizacji zaczyna bowiem dostrzegać, że potencjał AI nie kończy się na redukcji kosztów. Chodzi raczej o wejście na wyższy poziom tego, co firma może zyskać, jeśli w umiejętny sposób połączy pracę człowieka i sztucznej inteligencji.

Przez długi czas rozkoszowaliśmy się wizją, że dzięki sztucznej inteligencji będziemy mieli mniej pracy i więcej wolnego czasu. Tymczasem po wdrożeniu AI na wielu stanowiskach okazało się, że wcale nie mamy mniej pracy, a często jest jej więcej.

To, co mnie niepokoi, to dynamika obserwowanych zmian oraz to, jak szybko będziemy potrafili nabywać umiejętności i kompetencje, które pozwolą odnaleźć się na rynku pełnym tych zmian.

AI w pracy jest już codziennością, choć często tematem tabu

Błażej Kronic: Mam wrażenie, że dziś prawie każdy korzysta już z AI w pracy, tylko często się o tym nie mówi. To bywa trochę temat tabu. Ludzie traktują korzystanie z takich narzędzi jak coś gorszego, jakby przyznawali się do niekompetencji. A przecież dotyczy to wielu dziedzin, także dziennikarstwa.

Dominika Kaczorowska-Spychalska: To prawda. Dzisiaj powszechnie korzystamy z tych narzędzi, często nawet w sposób nieświadomy. Pytanie brzmi: do czego i w jaki sposób ich używamy.

Coraz częściej mówi się o zjawisku shadow AI, czyli wykorzystywaniu narzędzi sztucznej inteligencji do realizacji obowiązków służbowych, ale narzędzi, które nie są oparte na licencjach wykupionych przez firmy, często są wykorzystywane w wersji darmowej i pozostają poza oficjalną polityką organizacji.

Pracownicy korzystają z nich, bo chcą przyspieszyć sobie pracę albo ją ułatwić, ale się tym nie chwalą. I tu pojawia się ogromne ryzyko. Część osób może wrzucać do takich narzędzi dokumenty firmowe albo dane, które nigdy nie powinny się tam znaleźć: treść maili firmowych, sprawozdania z zebrań zespołów projektowych czy listy płac.

Nie zawsze mamy świadomość, jakie dane zawarte w tych dokumentach są wrażliwe i nie powinny trafić do zewnętrznych modeli. Ten problem można byłoby ograniczyć, gdyby firmy miały dobrze przemyślaną politykę dotyczącą AI, jasne zasady oraz systematycznie podnosiły kompetencje pracowników w zakresie wykorzystania AI, na przykład w ramach AI Literacy.

Towarzyszy temu często tzw. efekt replikanta, czyli sytuacja, w której nie bardzo chcemy przyznawać się, że do przygotowania tekstu czy obrazu posłużyliśmy się sztuczną inteligencją. Boimy się, że ktoś zarzuci nam niekompetencję, lenistwo albo brak umiejętności, kreatywności i samodzielności. Znakomitym przykładem ilustrującym tę sytuację jest tocząca się obecnie w mediach debata dotycząca Olgi Tokarczuk.

Ale zarówno jedna, jak i druga sytuacja wcale nie oznacza, że z narzędzi AI nie korzystamy.

Błażej Kronic: Czyli samo korzystanie z AI nie jest problemem. Problemem jest brak zasad, brak wiedzy i udawanie, że tego zjawiska nie ma?

Dominika Kaczorowska-Spychalska: Dokładnie. Jeśli narzędzia AI zrobią za mnie wszystko, to rzeczywiście pojawia się problem.

Jeśli jako naukowiec pracujący także ze studentami wykorzystam AI do tego, żeby przeczytała za mnie określone artykuły, wybrała z nich najważniejsze informacje, podsumowała je, przygotowała prezentację na zajęcia, napisała, co mam powiedzieć na wykładzie, zaprojektowała metodykę badań, kwestionariusz, a może po prostu wygenerowała syntetyczne dane i na ich podstawie napisała artykuł, to faktycznie można byłoby mnie zastąpić moim awatarem lub w przyszłości humanoidalnym robotem.

AI może pomagać, ale nie może zastępować sensu pracy człowieka. Odpowiedzialność, interpretacja, krytyczne myślenie i decyzja nadal powinny należeć do niego.

Przestajemy zachłystywać się technologią

Błażej Kronic: Na koniec: w jakim momencie jesteśmy? Trudno dziś powiedzieć, co dokładnie jest przed nami, ale czy można już opisać etap, w którym znajduje się rynek pracy i firmy?

Dominika Kaczorowska-Spychalska: Jesteśmy w momencie, w którym niewątpliwie obserwujemy dynamiczny rozwój narzędzi sztucznej inteligencji i dynamiczny wpływ AI właściwie na każdą branżę, każdy sektor i każdą sferę naszej działalności jako ludzi.

Jesteśmy też w momencie, w którym przestajemy zachłystywać się wyłącznie potencjałem i możliwościami tej technologii. Zaczynamy patrzeć na nią bardziej realnie i bardziej odpowiedzialnie.

Mam nadzieję, że w najbliższych latach pozwoli nam to wypracować modele mocno osadzone w kontekście współpracy człowieka i sztucznej inteligencji, a szerzej — człowieka i technologii. Bo nikt z nas nie ma pewności, czy jutro nie pojawi się kolejna technologia, która tak jak generatywna AI zmieni nasz sposób myślenia i działania.

Dlatego najważniejsze jest to, żeby nie bać się technologii ani nie zachwycać się nią bezkrytycznie. Najważniejsze jest to, żeby rozumieć, jak z niej korzystać, gdzie są jej ograniczenia i że największym ryzykiem już za chwilę wcale nie musi okazać się sztuczna inteligencja, ale człowiek, który przestaje zadawać pytania, bo uwierzył, że technologia zrobi to za niego.

Błażej Kronic: Dziękuję za wywiad.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło