Charakterystyczne klapnięte uszko, spokojne spojrzenie i forma dopracowana w najmniejszym detalu. Miś Uszatek pojawia się w Łodzi w nowej odsłonie – jako deser przygotowany w pracowni Cocoart.
To pierwsza tego typu realizacja oparta na oficjalnej licencji, która przenosi postać znaną z animacji produkowanych przez Se-ma-for do świata współczesnego cukiernictwa.
„Zawsze czekałam na 19:30”
– To była bajka z mojego dzieciństwa. Zawsze czekałam na 19:30. Wszystko było odsuwane na dalszy plan. Siadaliśmy i oglądaliśmy dobranockę – mówi Daria Marszałek, współwłaścicielka cukierni.
– Miś Uszatek jest dla mnie przede wszystkim nostalgią. Spokojem, który zostaje na długo. To coś bardzo prostego, ale bardzo potrzebnego.
Jak podkreśla, wybór tej postaci nie wynikał z kalkulacji. To naturalne odwołanie do doświadczenia, które – jak mówi – zostaje w człowieku na lata.
Dla niej to także fragment historii Łodzi – tej filmowej – ale przede wszystkim osobiste wspomnienie, które chciała przełożyć na język współczesnego rzemiosła.
Dwa lata pracy nad jedną formą
Największym wyzwaniem nie była sama receptura, ale brak materiałów wyjściowych.
– Bajka powstała w 1967 roku. Nie ma gotowych modeli, form, współczesnych grafik. Wszystko robiliśmy sami, metodą prób i błędów – tłumaczy Marszałek.
Proces dopracowania formy trwał blisko dwa lata.
To był czas ciągłego sprawdzania i poprawiania – tak, żeby twarz Misia nie była tylko podobna, ale żeby rzeczywiście „była nim”. W przypadku deseru nie da się „uszyć” formy jak pluszaka – każdy element trzeba było odtworzyć technologicznie, od podstaw.
Równolegle trwał proces uzyskania licencji. Właścicielom praw zależało na zachowaniu charakteru postaci, co oznaczało pracę w bardzo precyzyjnych ramach.
Wygląd i smak muszą iść razem
Miś Uszatek nie jest wyłącznie formą wizualną.
W ofercie są dwie wersje deseru – jedna w całości czekoladowa oraz druga, bardziej złożona, oparta na nadzieniu z pralin, wafla i orzechów.
– Dla nas było ważne, żeby to nie był tylko efekt wizualny. On ma dobrze smakować – mówi Marszałek.
Pierwsze reakcje klientów to potwierdzają. Produkt jest oceniany bardzo wysoko zarówno pod względem wyglądu, jak i smaku.
– Mamy klientów, którzy potrafią przyjechać nawet 200 kilometrów po to jedno ciastko – dodaje.
Forma została wykonana jako monoporcja, z użyciem specjalnie przygotowanych form. Charakterystyczna „pluszowa” faktura to efekt zastosowania techniki zamszowania czekoladą.
Czy Łódź doczeka się swojej słodkiej ikony
Za projektem stoi też szersza ambicja.
– Kraków ma obwarzanki, Poznań rogale świętomarcińskie. Łódź nie ma jednego, rozpoznawalnego symbolu cukierniczego. Chciałabym, żeby Miś Uszatek miał na to szansę – mówi.
Pierwsze sygnały z rynku są pozytywne – pojawiają się klienci z innych miast, a opinie są spójne: produkt działa zarówno wizualnie, jak i smakowo.
Miś Uszatek w tej formie jest więc nie tylko deserem. To efekt pracy rozłożonej na lata i próba przeniesienia emocji – związanych z prostą, spokojną opowieścią – do współczesnej formy.
Komentarze