"Łodzianie tworzą innowacyjne opragromawanie na wypadek katastrofy, które dzięki rozwiązaniu Orion od LIKI Mobile Solutions skraca czas podejmowania decyzji w kryzysie z godziny do kilku minut. Fotografia przedstawia zaangażowanych mieszkańców Łodzi podczas prac nad systemem, który ma na celu poprawę bezpieczeństwa w mieście."

Łodzianie tworzą oprogramowanie na wypadek katastrofy. Liki rozwija system, który skraca decyzje do kilku minut

Łódź coraz śmielej buduje własne technologie bezpieczeństwa: stworzony przez LIKI Mobile Solutions system Orion skraca proces decyzyjny w kryzysie z godziny do kilku minut, a miejskie testy potwierdzają, że łódzkie rozwiązania mogą wyznaczyć nowy standard dla całej Polski.

Jak działa rozwiązanie rozwijane w Łodzi i dlaczego jego twórcy stawiają na lokalne technologie – o tym rozmawiamy z Janem Ekielem, prezesem LIKI Mobile Solutions.

Błażej Kronic, knews.pl: Czym właściwie jest Orion?

Jan Ekiel, prezes LIKI Mobile Solutions: Orion to odpowiedź na realne potrzeby, które pojawiły się tu i teraz w obszarze ochrony ludności, obrony cywilnej i budowania świadomości operacyjnej dotyczącej obiektów ochrony ludności. Od grudnia 2024 roku obowiązuje nowa ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, a od stycznia — po okresie vacatio legis — zaczęła działać w praktyce. I co ważne: ta ustawa dotyczy nie tylko samorządów. Jednostki samorządu terytorialnego to również my, obywatele.

Nowe przepisy nakładają na nas dwa obowiązki. Po pierwsze — musimy zapewnić obiekty ochrony ludności. Po drugie — musimy je monitorować. W katalogu takich obiektów znajdują się schrony, miejsca ukrycia, czyli piwnice i podziemia, które nie są szczelne, a także czasowe miejsca ochrony i miejsca zakwaterowania.

B.K.: Czy Orion powstał z myślą o sytuacjach wojennych?

J.E.: Nie zakładamy, że jutro wybuchnie wojna i wszyscy będziemy musieli korzystać ze schronów. Najczęściej te obiekty są potrzebne w sytuacjach, które dobrze znamy: powodzie, podtopienia, lokalne kataklizmy. W takich momentach dochodzi do ewakuacji części mieszkańców i trzeba w krótkim czasie znaleźć dla nich bezpieczne miejsca zakwaterowania.

Każdy z nas zna ćwiczenia przeciwpożarowe w pracy i moment zbiórki. W przypadku dużej ewakuacji Centrum Zarządzania Kryzysowego ma bardzo mało czasu, żeby wskazać ludziom miejsce, do którego mają się udać — i jednocześnie upewnić się, że ten budynek jest bezpieczny. Czy stoi, czy ma prąd, wodę, ogrzewanie, czy jakość powietrza jest odpowiednia.

Do tej pory robiono to ręcznie. Trzeba było znaleźć dyrektora szkoły, kogoś z kluczami do węzła cieplnego, do rozdzielni elektrycznej. Sama kontrola budynku potrafiła trwać 30–60 minut. My skracamy ten czas do kilku minut.

B.K.: Na czym polega przewaga Oriona?

J.E.: Orion automatyzuje i przyspiesza proces weryfikacji obiektów ochrony ludności. A gdy budynek jest już wykorzystywany do zakwaterowania ewakuowanych mieszkańców — monitoruje go na bieżąco. Dzięki temu wiadomo, czy nie zabrakło wody, czy nie trzeba dowieźć agregatu, czy ogrzewanie działa.

W sytuacji kryzysu wielkoskalowego takich budynków może być kilkaset w jednym województwie. Ręczne monitorowanie byłoby praktycznie niemożliwe. My chcemy realnie pomóc ludziom, którzy wykonują tę trudną pracę — pracownikom centrów zarządzania kryzysowego i centrów dowodzenia.

B.K.: Jak Orion wpisuje się w istniejące systemy zarządzania kryzysowego?

J.E.: Służby już dziś korzystają z wielu narzędzi, które budują ich świadomość operacyjną: czujników, zdjęć satelitarnych, informacji z terenu, alternatywnych systemów łączności. Problem w tym, że w dużych kryzysach łączność publiczna i internet potrafią przestać działać.

Orion dostarcza im dodatkową warstwę wiedzy — i to taką, która działa nawet wtedy, gdy internet nie działa. Z obiektów ochrony ludności przesyłamy informacje o ich dostępności, o stanie mediów, o jakości powietrza. Dane trafiają do centrum zarządzania kryzysowego, są analizowane i prezentowane w formie zrozumiałego obrazu sytuacji dla dowodzącego akcją.

B.K.: Czy Orion ma odciążyć ludzi w sytuacjach kryzysowych?

J.E.: Tak. Nie zastępujemy człowieka — dajemy mu narzędzie, które zwiększa jego efektywność. W kryzysie liczy się czas i pewność informacji. Orion skraca procesy, automatyzuje to, co do tej pory było robione ręcznie, i pozwala szybciej podejmować decyzje, które mają wpływ na bezpieczeństwo ludzi.

B.K.: Co z jakością powietrza w szkołach?

J.E.: To prawda — to cichy, ale bardzo realny problem. W wielu szkołach w Polsce przeprowadzono termomodernizację: budynki są szczelne, dobrze ocieplone, wymieniono okna. Efekt uboczny jest prosty: ograniczona wentylacja. System Orion mierzy poziom dwutlenku węgla. Powyżej 1000 ppm spada koncentracja i efektywność pracy. Takie wartości pojawiają się regularnie, szczególnie w intensywnie użytkowanych salach. To dane, które wcześniej były niewidoczne — a mają bezpośredni wpływ na komfort i bezpieczeństwo.

B.K.: Jak z tych danych powstaje decyzja operacyjna?

J.E.: Kluczowe nie są liczby ani wykresy, tylko ich interpretacja. Orion zamienia dane w prosty, wizualny obraz: mapę z oznaczonymi budynkami. Każdy obiekt ma status — gotowy, ograniczony lub niedostępny. Dowodzący nie analizuje parametrów technicznych. Dostaje jasną informację operacyjną. Jeśli potrzebuje szczegółów, może wejść głębiej i sprawdzić, co dokładnie wpływa na ograniczenie zdolności budynku.

B.K.: Czy system był testowany w warunkach zbliżonych do realnego kryzysu?

J.E.: Tak. W Łodzi system działa pilotażowo w trzech obiektach. We współpracy z Urzędem Miasta i Uniwersytetem Łódzkim przeprowadzono ćwiczenia oparte na analizach Łódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Scenariusz zakładał sytuację hybrydową: zakłócenia, działania dywersyjne, uderzenia dronów.

Sprawdzano dwa elementy: czas wyboru budynku do zakwaterowania ludzi oraz reakcję systemu na zakłócenia już w trakcie użytkowania obiektu.

Efekt był jednoznaczny. Czas weryfikacji budynku skrócono z około 60 minut do kilku minut. Zakłócenia wykrywane były w ciągu sekund — zanim zaczęły realnie wpływać na bezpieczeństwo ludzi.

B.K.: Jak wygląda praca systemu na żywo?

J.E.: System działa w czasie rzeczywistym. Każda zmiana parametrów generuje komunikat. Najważniejsza informacja dla dowodzącego jest zawsze pierwsza: czy stan budynku się pogorszył. Jeśli nie — system to potwierdza. Jeśli tak — wskazuje przyczynę.

Przykład: napięcie na poziomie 228 V mieści się w normie, więc system potwierdza stabilny stan obiektu. Ale przy poziomie CO2 rzędu 2000 ppm pojawia się informacja o obniżonym komforcie. Przy wartościach przekraczających 5000 ppm system generuje rekomendację ewakuacji — jako zagrożenie dla zdrowia i życia.

Takie scenariusze były testowane. Symulowano zakłócenia pracy czujników. System natychmiast identyfikował zagrożenie, a dowódca otrzymywał jasny komunikat i podejmował decyzję.

B.K.: Czy Orion pomaga również poza sytuacjami kryzysowymi?

J.E.: Tak — i to jest bardzo ważny element. Dane z budynków pokazują konkretne zależności, które wcześniej były niewidoczne. Przykład ze szkoły: w okresie letnim energia z fotowoltaiki jest oddawana do sieci. Podobnie w trakcie roku szkolnego — mimo pracy w godzinach nasłonecznienia część energii nie jest wykorzystywana na miejscu. Jednocześnie w sezonie grzewczym budynek stale pobiera energię cieplną.

System wskazuje tę zależność i możliwość jej wykorzystania. To jest moment, w którym dane zaczynają pracować na realne decyzje i oszczędności.

B.K.: Co dzieje się, gdy parametry w budynku przekroczą normy?

J.E.: Przy przekroczeniach system generuje komunikat wraz z interpretacją. CO2 na poziomie 2000 ppm oznacza obniżony komfort i spadek koncentracji. Powyżej 5000 ppm pojawia się rekomendacja ewakuacji — to poziom zagrażający zdrowiu i życiu. Podczas ćwiczeń symulowano zakłócenia pracy czujników. System natychmiast identyfikował zagrożenie, a dowódca podejmował decyzję o ewakuacji.

B.K.: Czy można po prostu zapytać sztuczną inteligencję, zamiast czytać komunikaty?

J.E.: Tak. To jest sztuczna inteligencja świadoma otoczenia. Można z nią rozmawiać jak z asystentem operacyjnym. Zamiast przeglądać dane, dostajesz syntetyczną odpowiedź: co się wydarzyło, jaki jest stan budynku i jakie działania są możliwe.

B.K.: Wspominasz o niezależności technologicznej. Dlaczego to takie ważne?

J.E.: Bo dziś niezależność państwa to również technologia. Jesteśmy uzależnieni od globalnych dostawców i systemów, które w kryzysie mogą zostać ograniczone lub wyłączone. Przykład Starlinka na Ukrainie pokazał, jak duży wpływ ma prywatny podmiot na działania państwa.

Własne rozwiązania dają bezpieczeństwo i pozycję negocjacyjną. Jeśli masz własną infrastrukturę, to Ty decydujesz, na jakich warunkach współpracujesz. Nikt nie może „wyciągnąć wtyczki”.

B.K.: Jakie jest zainteresowanie Orionem?

J.E.: Duże. System osiągnął gotowość operacyjną pod koniec grudnia. W styczniu przeprowadziliśmy testy w symulowanej sytuacji kryzysowej — wspólnie z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego w Łodzi i Uniwersytetem Łódzkim. Teraz zaczynamy etap prezentacji.

Tydzień temu byliśmy na forum ochrony ludności w Modlinie. W najbliższych dniach jesteśmy na InCyber — jednym z największych wydarzeń poświęconych cyberbezpieczeństwu. W czerwcu będziemy obecni na Viva Technology.

B.K.: Czy produkt jest już gotowy do wdrożeń?

J.E.: Tak. System jest sprawdzony i gotowy do prezentacji. Mamy pierwszych zainteresowanych. Jesteśmy też po akceleracji, w której odbiorcą technologii jest Orange Polska. Operator rozwija rozwiązanie od strony łączności — buduje redundantną sieć telekomunikacyjną, działającą wieloma kanałami. Do tego dochodzą rozwiązania z obszaru wideomonitoringu, tak aby obraz sytuacji był pełniejszy. Wspólnie będziemy docierać do klientów.

B.K.: A czy rynek jest na to gotowy?

J.E.: Tak jest. Tak jak mówiłem, od tego roku wchodzi realny obowiązek monitorowania obiektów ochrony ludności. Ruszają inwestycje w jednostkach samorządowych — zarówno przeglądy i audyty istniejących obiektów, jak i budowa nowych.

Te nowe obiekty będą powstawały z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii. I zakładamy, że Orion będzie jednym z takich rozwiązań.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę

Komentarze