Na kilku stacjach w Łodzi ceny diesla przekroczyły już 8,40 zł za litr. To poziomy porównywalne z rynkami Europy Zachodniej. Jednocześnie średnie ceny w regionie pozostają wyraźnie niższe, co pokazuje rosnące różnice między stacjami.
Na wybranych stacjach w Łodzi kierowcy widzą dziś ceny diesla przekraczające 8,40 zł za litr. Dane z monitoringu cen pokazują jednak, że średnia regionalna jest wyraźnie niższa, a skrajne przypadki wynikają z lokalnych uwarunkowań i specyfiki rynku detalicznego.
Potwierdzają to również sygnały od kierowców. Na stacji Circle K przy ul. Zgierskiej diesel kosztował 8,47 zł za litr, przy cenie 7,04 zł za benzynę Pb95 i 3,49 zł za LPG. Podobny poziom widać w innych częściach miasta. Na stacji Orlen przy al. Włókniarzy / ul. Waltera-Jankego kierowcy raportują cenę diesla na poziomie 8,44 zł za litr.
Diesel powyżej 8,40 zł w Łodzi. Ceny na części stacji już na poziomie Europy Zachodniej
Na kilku stacjach w Łodzi ceny diesla przekroczyły już 8,40 zł za litr. To poziomy porównywalne z rynkami Europy Zachodniej. Jednocześnie średnie ceny w regionie pozostają wyraźnie niższe, co pokazuje rosnące różnice między stacjami.
Na wybranych stacjach w Łodzi kierowcy widzą dziś ceny diesla przekraczające 8,40 zł za litr. Dane z monitoringu cen pokazują jednak, że średnia regionalna jest wyraźnie niższa, a skrajne przypadki wynikają z lokalnych uwarunkowań i specyfiki rynku detalicznego.
Potwierdzają to również sygnały od kierowców. Na stacji Circle K przy ul. Zgierskiej, w rejonie rynku Bałuckiego, diesel kosztował 8,47 zł za litr, a benzyna Pb95 7,04 zł. Podobny poziom widać w innych częściach miasta. Na stacji Orlen przy ul. Waltera Janke kierowcy raportują cenę diesla na poziomie 8,44 zł za litr.
Dane z innych lokalizacji pokazują, że rozpiętość cen jest duża także w obrębie miasta. Na stacji MOL na Retkini benzyna Pb95 kosztowała 7,04 zł, a diesel 8,19 zł za litr. Z kolei na stacji Circle K przy ul. Wyszyńskiego kierowcy raportują ceny na poziomie 7,04 zł za benzynę i 8,29 zł za olej napędowy.
Europa w złotówkach. Polska nadal tańsza od Zachodu
Dane zagranicznych serwisów pokazują, że po przeliczeniu na złote Polska pozostaje tańszym rynkiem paliwowym niż Europa Zachodnia, choć różnice nie są już tak duże jak wcześniej.
Średnia cena diesla w Niemczech wynosi obecnie około 7,50–7,80 zł za litr, we Francji około 7,70–7,90 zł, a w Holandii około 8,00–8,40 zł. W Norwegii ceny sięgają nawet 8,50–9,00 zł za litr.
Jednocześnie w regionie Europy Środkowej i Południowej poziomy są niższe lub zbliżone do polskich. W Czechach i na Słowacji diesel kosztuje około 6,50–7,10 zł, a w Chorwacji zdarzają się ceny na poziomie 6,50–6,90 zł za litr.
Na tym tle Polska — ze średnią około 7,70 zł — pozostaje konkurencyjna wobec Zachodu, ale przestaje być wyraźnie tańsza od części regionu.
Dane dla Europy Zachodniej publikowane są z kilkudniowym opóźnieniem, dlatego rzeczywiste ceny na stacjach mogą być obecnie wyższe niż wynika to z dostępnych zestawień.
Ropa powyżej 100 dolarów. Bezpośrednia presja na ceny
Aktualne notowania ropy Brent pokazują poziom około 108 dolarów za baryłkę. W ujęciu tygodniowym ceny wahały się w przedziale od około 100 do ponad 118 dolarów.
Przy kursie złotego oznacza to poziom około 460–470 zł za baryłkę. To wartości wyraźnie wyższe niż w poprzednich miesiącach, które bezpośrednio przekładają się na ceny paliw w Europie.
Przy takich poziomach ropy ceny diesla powyżej 8 zł za litr przestają być anomalią i wynikają z bieżącej sytuacji rynkowej.
Skąd biorą się różnice między średnią a tym, co widzą kierowcy
Różnice między statystyką a realną ceną na dystrybutorze wynikają przede wszystkim z lokalnych warunków konkurencyjnych. Stacje przy autostradach, drogach wylotowych czy w miejscach o dużym ruchu mają większą swobodę w kształtowaniu marż.
Drugim czynnikiem jest tempo zmian. Ceny hurtowe rosną skokowo, a stacje detaliczne reagują na nie z różną szybkością. W efekcie kierowcy widzą podwyżki wcześniej, niż wynikałoby to z uśrednionych danych publikowanych z opóźnieniem.
Promocje na stacjach. Ceny inne niż na pylonach
Na ceny przy dystrybutorach wpływają nie tylko notowania ropy czy kurs walut, ale także działania promocyjne prowadzone przez sieci paliwowe.
Coraz częściej cena widoczna na pylonie nie jest ceną końcową. Koncerny oferują rabaty w aplikacjach mobilnych i programach lojalnościowych, które obniżają koszt paliwa przy spełnieniu określonych warunków.
W efekcie kierowcy płacą różne ceny za to samo paliwo – w zależności od tego, czy korzystają z promocji, aplikacji lub dodatkowych ofert. Różnice mogą sięgać kilkudziesięciu groszy na litrze.
To powoduje, że rzeczywista cena paliwa coraz częściej odbiega od tej prezentowanej na stacji, a porównywanie cen między lokalizacjami staje się mniej jednoznaczne.
Co mówią analitycy
Urszula Cieślak z biura maklerskiego Reflex wskazuje, że obecne poziomy cen, choć wysokie, nie są jeszcze granicą interwencji państwa. Jej zdaniem działania osłonowe mogłyby pojawić się dopiero wtedy, gdy ceny paliw zbliżyłyby się do poziomu 9 zł za litr.
Komentarze