Na polskim rynku pracy kończy się okres, w którym samo doświadczenie i długi staż zawodowy wystarczały, by znaleźć dobrze płatne zatrudnienie. Firmy ograniczają rekrutacje na stanowiska juniorskie, automatyzują powtarzalne zadania i oczekują od pracowników praktycznej znajomości sztucznej inteligencji. Problem dotyczy nie tylko początkujących, ale również menedżerów, finansistów, marketingowców, programistów i testerów.
„Forbes” opisał sytuację na rynku pracy w największych polskich miastach w rozmowie z Kingą Marczak, General Manager firmy rekrutacyjnej HRS-IT. Ekspertka zwraca uwagę, że jej firma otrzymuje obecnie wyjątkowo dużo sygnałów od osób oznaczających się na LinkedInie jako „open to work”. Wielu kandydatów, również tych z bogatym doświadczeniem zawodowym, przez wiele miesięcy nie może znaleźć nowego zatrudnienia.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie branże przeżywają załamanie. Sytuacja jest bardziej skomplikowana. Z jednej strony firmy zwalniają i ograniczają koszty, z drugiej nadal szukają specjalistów posiadających kompetencje, których nie można łatwo zastąpić automatyzacją.
Największe zmiany dotykają IT i usług biznesowych
Jednym z głównych tematów rozmowy jest sytuacja w branży IT. Od początku 2026 roku na świecie ogłoszono redukcje obejmujące dziesiątki tysięcy miejsc pracy. W ocenie Kingi Marczak globalny rynek nadal koryguje zatrudnienie po okresie bardzo szybkiego rozwoju technologii. Zwolnienia w największych firmach technologicznych wpływają również na ich poddostawców, w tym przedsiębiorstwa działające w Polsce.
Najbardziej zagrożeni są pracownicy wykonujący zadania powtarzalne, osoby znające tylko jedną technologię oraz juniorzy. Firmy coraz rzadziej chcą zatrudniać kandydatów, których trzeba długo wdrażać i szkolić. W wielu przypadkach oczekują, że nowy pracownik od początku będzie potrafił korzystać z narzędzi AI i samodzielnie usprawniać swoją pracę.
Redukcje dotyczą także programistów frontendowych, testerów i grafików. Kurczą się działy marketingu, rekrutacji, kadr i płac, finansów, controllingu oraz podstawowej księgowości. Są to obszary, w których część obowiązków może zostać przejęta przez oprogramowanie albo przeniesiona do tańszych lokalizacji.
Ekspertka podkreśla jednocześnie, że polska branża IT zaczyna się stabilizować po turbulencjach z ostatnich lat. Rośnie liczba publikowanych ofert, a około 40 proc. klientów obsługiwanych przez HRS-IT ma deklarować plany związane z nowymi rekrutacjami. Poszukiwani są jednak przede wszystkim seniorzy i osoby posiadające wąskie, specjalistyczne kompetencje.
W praktyce oznacza to zmianę kryteriów rekrutacji. Kandydat nie jest już oceniany wyłącznie na podstawie liczby lat doświadczenia, nazw firm wpisanych do CV czy udziału w dużych projektach. Coraz większe znaczenie ma jego gotowość do szybkiego uczenia się oraz umiejętność łączenia wiedzy branżowej z nowymi technologiami.
Polska konkuruje z Indiami
W rozmowie „Forbesa” wskazano także na rosnącą rolę Indii. To właśnie tam coraz częściej trafiają miejsca pracy związane z technologiami, obsługą procesów i rozwojem oprogramowania. Indie inwestują w kształcenie inżynierów, rozwój badań i współpracę uczelni z biznesem. Powstają tam centra kompetencyjne obsługujące globalne koncerny technologiczne.
Dla Polski oznacza to konieczność odejścia od modelu konkurowania przede wszystkim kosztami pracy. Przez lata wiele miast rozwijało się dzięki inwestycjom w centra usług wspólnych i outsourcing procesów biznesowych. Taki model zapewniał tysiące miejsc pracy, ale część z nich opierała się na czynnościach, które można obecnie zautomatyzować albo przenieść do innego kraju.
Zdaniem ekspertki szczególnie narażone są miasta, które postawiły na jeden dominujący sektor. Jako przykład podaje Kraków, gdzie przez lata rozwijały się centra usług administracyjnych i biznesowych. W rozmowie wskazuje na pogarszającą się sytuację młodych ludzi oraz mniejszą liczbę bezpiecznych i rozwojowych ofert pracy.
Nie wszystkie kompetencje tracą jednak na znaczeniu. Przeciwnie — rośnie zapotrzebowanie na specjalistów od cyberbezpieczeństwa, analizy danych, rozwiązań chmurowych i sztucznej inteligencji. Nowe regulacje dotyczące bezpieczeństwa cyfrowego mogą stworzyć dodatkowe możliwości zatrudnienia także dla osób dopiero rozpoczynających karierę, pod warunkiem że zdobędą odpowiednie kwalifikacje.
W ocenie Kingi Marczak rok 2026 przyniesie dalszy wzrost oczekiwań wobec pracowników. Znajomość narzędzi AI będzie wymagana także na stanowiskach, które do tej pory nie były związane bezpośrednio z technologią. Jednocześnie firmy mogą ograniczać wydatki na szkolenia, rozwój, integrację i motywowanie pracowników.
Rynek pracy będzie więc coraz bardziej podzielony. Z jednej strony znajdą się osoby posiadające aktualne, specjalistyczne kompetencje, które nadal będą otrzymywać atrakcyjne oferty. Z drugiej — pracownicy wykonujący zadania powtarzalne, którzy będą musieli przekwalifikować się albo zaakceptować niższe wynagrodzenia i mniej stabilne zatrudnienie.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.