Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
"Zdjęcie przedstawiające region Łódzkie w Paryżu, ilustrujące jego ambicje, aby stać się nie tylko zapleczem produkcyjnym, ale także ośrodkiem innowacji w dziedzinie sztucznej inteligencji, bezpieczeństwa danych oraz technologii podwójnego zastosowania. Na pierwszym planie widać dynamiczne rozmowy o inwestycjach z Azji, które mają na celu rozwój sektora kosmicznego w regionie."

Łódzkie na Viva Tech w Paryżu. Województwo Łódzkie prezentuje strategie a firmy biznesowe rozwiązania.

Sztuczna inteligencja, suwerenność technologiczna Europy, bezpieczeństwo danych, technologie podwójnego zastosowania, sektor kosmiczny i rozmowy o inwestorach z Azji — to były jedne z najważniejszych tematów, z którymi przedstawiciele województwa łódzkiego wrócili z Paryża. Tegoroczna edycja Viva Technology oraz wydarzenia towarzyszące pokazały, że nowoczesna gospodarka coraz mocniej łączy biznes, technologię, bezpieczeństwo i odporność państwa. Dla Łódzkiego to także ważny sygnał: region chce być postrzegany nie tylko jako obszar produkcyjno-logistyczny czy wykonawczy, ale jako miejsce, w którym powstają własne rozwiązania i kompetencje technologiczne.

Przedstawiciele województwa łódzkiego oraz przedsiębiorcy uczestniczyli w Paryżu w kilku równoległych wydarzeniach gospodarczych i technologicznych. Najważniejszym z nich była Viva Technology, jedno z największych wydarzeń poświęconych nowym technologiom, startupom i innowacjom w Europie. Obok niego odbywały się także spotkania biznesowe, wydarzenia w Ambasadzie RP w Paryżu, rozmowy organizowane przez polskie i francuskie instytucje oraz wydarzenia związane z sektorem obronnym.

Tegoroczna obecność przedstawicieli regionu w Paryżu pozwoliła zobaczyć, w jakim kierunku zmieniają się dziś międzynarodowe wydarzenia technologiczne. Viva Technology nie jest już wyłącznie miejscem prezentacji startupów, aplikacji i nowych narzędzi cyfrowych. Coraz częściej jest przestrzenią rozmów o sztucznej inteligencji, suwerenności technologicznej, bezpieczeństwie danych, odporności Europy, technologiach podwójnego zastosowania i przyszłości przemysłu.

Dla województwa łódzkiego udział w takich wydarzeniach miał znaczenie nie tylko promocyjne. Przedstawiciele regionu chcą, aby Łódzkie było postrzegane nie wyłącznie jako region produkcyjno-logistyczny czy wykonawczy, ale także jako miejsce, w którym powstają własne rozwiązania technologiczne i gdzie firmy mogą być partnerami w rozwoju innowacji, a nie tylko podwykonawcami zagranicznych projektów.

fot.: vivatech.com

AI weszła w nowy etap

Jednym z najmocniejszych tematów tegorocznej edycji Viva Technology była sztuczna inteligencja. Nie chodziło już wyłącznie o chatboty, generatory tekstu czy narzędzia wspierające pracę biurową. Coraz częściej pojawiało się pojęcie Agentic AI, czyli autonomicznych agentów sztucznej inteligencji.

To rozwiązania, które mają nie tylko odpowiadać na pytania użytkownika, ale samodzielnie wykonywać bardziej złożone zadania, analizować dane, planować działania, łączyć informacje z różnych źródeł i wspierać podejmowanie decyzji.

Dla przedsiębiorstw oznacza to zmianę głębszą niż sama automatyzacja. AI zaczyna być warstwą wbudowaną w procesy zarządzania, produkcji, logistyki, obsługi klienta, marketingu, finansów, bezpieczeństwa i analizy ryzyka. Przestaje być osobnym produktem, a staje się elementem praktycznie każdego nowoczesnego rozwiązania biznesowego.

fot.: vivatech.com — Skala wydarzenia była ogromna. Tegoroczna edycja VivaTech w Paryżu przekroczyła 200 tys. odwiedzających. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele 165 narodowości, ponad 15 tys. startupów oraz 1155 prelegentów.

Jak podkreśla Anna Lewandowska, dyrektor Departamentu Przedsiębiorczości i Sprawiedliwej Transformacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, tegoroczna edycja targów pokazała kilka bardzo wyraźnych kierunków.

— Po pierwsze, sztuczna inteligencja weszła w zupełnie nowy etap. Coraz częściej mówi się już nie o klasycznych chatbotach, ale o tzw. Agentic AI, czyli autonomicznych agentach AI, którzy potrafią samodzielnie wykonywać złożone zadania i podejmować decyzje. To zmienia sposób funkcjonowania przedsiębiorstw i będzie miało ogromny wpływ na wiele branż — wskazuje Anna Lewandowska.

To ważna obserwacja również dla firm z województwa łódzkiego. Region, który przez lata był kojarzony z produkcją, logistyką, przemysłem i usługami dla biznesu, musi dziś odpowiadać na pytanie, jak szybko lokalne przedsiębiorstwa będą w stanie wykorzystywać sztuczną inteligencję nie jako dodatek, ale jako element przewagi konkurencyjnej.

fot.: vivatech.com

Europa chce mieć większą kontrolę nad technologią i danymi

Drugim mocnym trendem była suwerenność technologiczna Europy. To pojęcie w praktyce oznacza budowanie własnych kompetencji, własnej infrastruktury cyfrowej, bezpiecznego przetwarzania danych i rozwiązań funkcjonujących w europejskim porządku prawnym.

Po pandemii, kryzysach energetycznych, wojnie w Ukrainie i napięciach geopolitycznych coraz wyraźniej widać, że technologia stała się elementem bezpieczeństwa państwa i gospodarki. Europa przez lata korzystała z rozwiązań cyfrowych budowanych głównie w Stanach Zjednoczonych i Azji. Dziś coraz mocniej stawia pytanie, które kompetencje musi odbudować albo rozwinąć samodzielnie.

Dotyczy to m.in. danych, chmury, cyberbezpieczeństwa, półprzewodników, infrastruktury cyfrowej, systemów zarządzania kryzysowego i technologii krytycznych.

— Drugim bardzo silnym trendem była suwerenność technologiczna Europy. W praktyce oznacza to budowanie własnych kompetencji, własnej infrastruktury i bezpiecznego przetwarzania danych. Hasła takie jak data sovereignty czy secure by design pojawiały się praktycznie na każdym kroku — mówi Anna Lewandowska.

Dla Łódzkiego to temat istotny, bo region znajduje się w centrum kraju, ma silne położenie logistyczne, zaplecze akademickie, przemysłowe i coraz więcej firm technologicznych. W nowej gospodarce takie atuty będą miały znaczenie tylko wtedy, gdy zostaną połączone z kompetencjami cyfrowymi i zdolnością do tworzenia własnych rozwiązań.

fot.: vivatech.com

French–Polish Tech Dialogue. Odporność jako słowo klucz

Jednym z ważnych punktów misji gospodarczej było spotkanie w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Paryżu podczas French–Polish Tech Dialogue. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele administracji, biznesu i sektora nowych technologii z Polski oraz Francji. Obecny był także wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

Tematem przewodnim była odporność, czyli resilience. To pojęcie coraz częściej pojawia się w europejskiej polityce gospodarczej i technologicznej. Nie chodzi wyłącznie o odporność militarną, ale także o zdolność państw, regionów i firm do działania w warunkach zakłóceń: geopolitycznych, energetycznych, cyfrowych, klimatycznych i gospodarczych.

Odporność oznacza dziś zdolność do utrzymania działania infrastruktury, ochrony danych, rozwoju własnych kompetencji, zabezpieczenia łańcuchów dostaw, reagowania na kryzysy i ograniczania zależności technologicznych.

— Ważnym punktem naszej misji gospodarczej było spotkanie w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Paryżu podczas French–Polish Tech Dialogue, z udziałem wiceministra cyfryzacji Dariusza Standerskiego oraz przedstawicieli administracji, biznesu i sektora nowych technologii z Polski i Francji — relacjonuje Anna Lewandowska.

— Tematem przewodnim rozmów była odporność, rozumiana jako zdolność Europy do budowania własnych kompetencji technologicznych, bezpiecznej infrastruktury cyfrowej, silnej gospodarki oraz odporności na współczesne wyzwania geopolityczne. To właśnie słowo resilience było odmieniane przez wszystkie przypadki i doskonale oddawało kierunek, w jakim zmierza dziś europejska polityka gospodarcza i technologiczna — dodaje.

Województwo łódzkie reprezentowali podczas spotkania m.in. wiceprezydent Łodzi Adam Wieczorek, rektor Politechniki Łódzkiej prof. Krzysztof Jóźwik, Jan Ekiel z Polskiej Izby Dual Use oraz Anna Lewandowska.

Taka obecność miała pokazać, że region chce występować jako zintegrowany ekosystem: samorząd, nauka, biznes i organizacje branżowe. W rozmowach o technologiach i inwestycjach coraz większe znaczenie ma bowiem nie tylko pojedyncza firma, ale całe zaplecze, które może wesprzeć rozwój projektu.

fot.: Łódzkie dla Biznesu

Łódzkie nie chce być regionem jednej specjalizacji

Jednym z głównych celów wyjazdu była prezentacja potencjału województwa łódzkiego. Nie chodziło jednak o pokazanie jednej branży czy jednej specjalizacji. Siłą regionalnej prezentacji miała być różnorodność.

W Paryżu obecne były firmy rozwijające sztuczną inteligencję, oprogramowanie i rozwiązania cyfrowe, ale również przedsiębiorstwa produkcyjne, medyczne, elektroniczne oraz związane z nowoczesnymi usługami dla przemysłu.

To ważne, bo wiele regionów próbuje dziś budować swoją rozpoznawalność przez jeden dominujący sektor. Łódzkie chce pokazać coś innego: że nie jest regionem jednej branży, ale miejscem, w którym łączą się przemysł, logistyka, uczelnie, usługi, technologie i transformacja gospodarcza.

— To właśnie była nasza największa siła. Pokazaliśmy bardzo różnorodny ekosystem przedsiębiorstw. Były firmy rozwijające sztuczną inteligencję, oprogramowanie i rozwiązania cyfrowe, ale również przedsiębiorstwa produkcyjne, medyczne, elektroniczne czy związane z nowoczesnymi usługami dla przemysłu — mówi Anna Lewandowska.
— Chcieliśmy pokazać, że Łódzkie nie jest regionem jednej specjalizacji. Dysponujemy kompetencjami w wielu sektorach i coraz częściej tworzymy własne innowacyjne rozwiązania, a nie tylko wykonujemy zlecenia dla zagranicznych partnerów. To było bardzo dobrze odbierane podczas rozmów, ponieważ zagraniczne firmy szukają dziś partnerów zdolnych do wspólnego rozwoju technologii, a nie wyłącznie podwykonawców — podkreśla.

To jedna z kluczowych ambicji regionu. Łódzkie chce przesuwać się wyżej w łańcuchach wartości. Nie tylko produkować, montować, obsługiwać i dostarczać. Także projektować, wdrażać, testować i współtworzyć rozwiązania z partnerami zewnętrznymi.

Polska jest coraz inaczej postrzegana

Z relacji uczestników misji wynika, że jednym z ważnych wrażeń z rozmów w Paryżu było także zmieniające się postrzeganie Polski. Jeszcze kilkanaście lat temu polskie firmy często były traktowane głównie jako wykonawcy, podwykonawcy albo dostawcy komponentów. Dziś coraz częściej mówi się o Polsce jako o kraju nowoczesnym, stabilnym i technologicznie coraz bardziej interesującym.

To ma znaczenie również dla firm z regionów takich jak Łódzkie. W rozmowach międzynarodowych nie trzeba już za każdym razem tłumaczyć, że polska gospodarka ma kompetencje. Coraz częściej punktem wyjścia jest pytanie, w jakim obszarze można współpracować.

— Jednym z największych zaskoczeń było to, jak dziś postrzegana jest Polska. W wielu rozmowach było wyraźnie widać, że nasza gospodarka jest odbierana jako nowoczesna, stabilna i dynamicznie rozwijająca się — mówi Anna Lewandowska.
— Polska nie jest już kojarzona wyłącznie z produkcją. Coraz częściej postrzegana jest jako ważny partner gospodarczy i technologiczny w Europie. To budziło ogromną dumę, również wśród samych przedsiębiorców. Było widać, że marka „Polska” zyskuje na wartości, a to otwiera przed naszymi firmami coraz więcej międzynarodowych możliwości — dodaje.

Dla przedsiębiorców to nie tylko kwestia wizerunku. Silniejsza marka kraju ułatwia wejście do rozmów, buduje zaufanie, skraca dystans i pomaga przechodzić od prezentacji firmy do rozmowy o konkretnym projekcie.

fot.: Łódzkie dla Biznesu

Business Mixer. Czasem najważniejsza rozmowa zaczyna się przypadkiem

Ważnym elementem misji był Business Mixer organizowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego. Wydarzenie miało mniej formalny charakter niż rozmowy przy stoiskach targowych. Chodziło o to, aby przedsiębiorcy z Polski i Francji mogli spotkać się w spokojniejszych warunkach, wymienić kontakty i porozmawiać bez presji oficjalnych prezentacji.

Takie spotkania bywają niedoceniane, bo nie zawsze kończą się natychmiastowym komunikatem o podpisanym kontrakcie. W praktyce to właśnie tam często zaczyna się prawdziwy biznes: od rozmowy, rekomendacji, wymiany kontaktów albo przypadkowego spotkania.

Anna Lewandowska przywołuje przykład, który dobrze pokazuje charakter takich wydarzeń.

— Jeden z przedsiębiorców umówił się na spotkanie, jednak jego rozmówca ostatecznie się nie pojawił. Przy sąsiednim stoliku podobna sytuacja spotkała przedstawiciela innej firmy. Zamiast czekać, rozpoczęli rozmowę między sobą. Okazało się, że ich kompetencje doskonale się uzupełniają i dziś prowadzą już konkretne rozmowy dotyczące współpracy — opowiada.

— To najlepszy dowód na to, że na takich wydarzeniach równie ważne jak zaplanowane spotkania są przypadkowe rozmowy. Czasami właśnie one okazują się najbardziej wartościowe i otwierają drzwi do nowych projektów — dodaje.

To ważna lekcja dla firm, które zastanawiają się, czy udział w misjach gospodarczych ma sens. Nie każdy efekt da się zaplanować. Nie każda rozmowa odbywa się zgodnie z kalendarzem. Czasami największa wartość pojawia się tam, gdzie formalnie nic miało się nie wydarzyć.

fot.: Łódzkie dla Biznesu

Technologie cywilne i obronne coraz częściej się przenikają

W opisie wydarzeń w Paryżu trzeba jasno rozdzielić dwa porządki. Sektor obronny nie był „zaskoczeniem” na Viva Technology w tym sensie, że przedstawiciele firm i instytucji uczestniczyli również w osobnych targach branży obronnej — Eurosatory, które odbywały się równolegle w Paryżu.

Nie chodzi więc o to, że na VivaTech nagle pojawił się niespodziewanie sektor wojskowy. Ważniejsze jest to, że równoległa obecność na wydarzeniach technologicznych i obronnych pokazała, jak blisko siebie znajdują się dziś cyfryzacja, cyberbezpieczeństwo, infrastruktura krytyczna, zarządzanie kryzysowe, drony, monitoring, sztuczna inteligencja i technologie podwójnego zastosowania.

Granica między technologią cywilną i obronną staje się coraz mniej oczywista. Systemy monitoringu, analiza danych, sensory, komunikacja, mapowanie, zarządzanie kryzysowe, zabezpieczanie obiektów czy odporność infrastruktury mogą mieć zastosowanie zarówno w gospodarce cywilnej, jak i w bezpieczeństwie państwa.

Dlatego coraz częściej pojawia się pojęcie dual-use, czyli technologii podwójnego zastosowania.

fot.: vivatech.com

Przedsiębiorcy przywieźli do Paryża konkretne produkty

Misję gospodarczą do Paryża zorganizował Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego. Dla firm z regionu udział w Viva Technology był przede wszystkim okazją do pokazania produktów, rozmów z potencjalnymi partnerami i zdobywania kontaktów, które w przyszłości mogą przełożyć się na współpracę biznesową.

Wśród uczestników był Marcin Włodarczyk z Renavis. Firma promowała rozwiązanie Waste Trucker, czyli platformę do monitorowania i nadzorowania produkcji odpadów. To przykład technologii odpowiadającej na konkretny problem związany z gospodarką odpadami i kontrolą procesów środowiskowych.

— Targi oceniamy jako bardzo owocny czas intensywnych spotkań, nawiązywania relacji, a także prób pozyskiwania nowych inwestorów do województwa łódzkiego i naszego miasta — mówi Marcin Włodarczyk z Renavis.

W Paryżu obecny był również Radek Lejsza z Code Flyers. Firma wykorzystała wydarzenie do prezentacji swoich usług i rozmów z partnerami z różnych krajów.

— Mamy tutaj możliwość zaprezentowania swoich usług, nawiązywania różnych kontaktów oraz uczestnictwa w wydarzeniach biznesowych. Mnogość osób z różnych krajów pozwala nam rozszerzyć naszą ofertę — wskazuje Radek Lejsza z Code Flyers.

Swoje kompetencje prezentował także Łukasz Puzder z MakoLab. Firma występowała z ofertą z obszaru danych i cyberbezpieczeństwa, czyli jednych z najważniejszych tematów współczesnej gospodarki technologicznej. W kontekście rozwoju sztucznej inteligencji dane, ich jakość, bezpieczeństwo i sposób przetwarzania stają się dla firm jednym z kluczowych obszarów konkurencyjności.

— Promujemy nasze usługi z obszaru data i cyber security. Impreza w tym roku wydaje się jeszcze większa, są bardzo ciekawe tematy i ludzie. Na pewno będziemy dalej rozwijać poznane kontakty i próbować zaprezentować naszą ofertę, docelowo oczywiście monetyzując ją — mówi Łukasz Puzder z MakoLab.

Jednym z przykładów technologii o praktycznym zastosowaniu było rozwiązanie prezentowane przez Piotra Hejfika z IOTOAK. Firma pokazywała system dla obrony cywilnej, oparty na sensorach IoT i sztucznej inteligencji. Rozwiązanie może służyć do monitorowania budynków, analizowania danych z czujników i udostępniania ich w formie zrozumiałej dla użytkownika.

— Prezentujemy nasze rozwiązanie dla obrony cywilnej, gdzie możemy monitorować budynki, używając sensorów IoT i AI, które analizuje dane. Później pozwala nam to w sposób naturalny rozmawiać z wynikami pobranymi z tych sensorów — mówi Piotr Hejfik z IOTOAK.

Z jego relacji wynika, że podczas targów firma prowadziła rozmowy m.in. z przedstawicielem francuskiego odpowiednika PKP oraz z Airbusem.

— Mieliśmy już kilka bardzo owocnych spotkań, m.in. z francuskim przedstawicielem odpowiednika PKP. Dzisiaj miałem rozmowę też z Airbusem, więc dobrze jest spotkać dużych graczy w takim miejscu jak Paryż — relacjonuje Piotr Hejfik.

Swoje rozwiązanie prezentowała również Liki Solution. Jan Ekiel z Polskiej Izby Dual Use mówił w Paryżu o systemie Orion, który służy do monitorowania obiektów ochronnych, schronów oraz miejsc mogących pełnić funkcję punktów zakwaterowania w sytuacjach kryzysowych. System wspiera tworzenie obrazu sytuacyjnego dla centrów zarządzania kryzysowego.

— Mogliśmy na stoisku Orange pokazywać naszą innowację, czyli system Orion do monitorowania obiektów ochronnych. Monitoruje schrony, monitoruje szkoły, które są miejscami zakwaterowania, i w centrum zarządzania kryzysowego tworzy obraz sytuacyjny — relacjonuje Jan Ekiel.

Jak wynika z jego relacji, wyjazd do Paryża otworzył także rozmowy o kolejnych testach rozwiązania w Łodzi, w tym w szerszych scenariuszach związanych z monitorowaniem zagrożeń ze strony dronów.

W misji uczestniczyli również Maciej Krasowski z Fizen oraz Julia Graczyk z BinarApps. Ich wypowiedzi pokazują klasyczny, ale bardzo ważny wymiar takich wydarzeń: poszukiwanie klientów, partnerstw i kontaktów, które mogą przełożyć się na projekty po powrocie z targów.

— Jesteśmy razem tutaj na targach w Paryżu i z naszymi produktami obu firm szukamy klientów, partnerstw. Na razie idzie nam bardzo dobrze — wskazywali przedstawiciele Fizen i BinarApps.

W ich przypadku ważne były nie tylko same rozmowy na targach, ale także networking i spotkania towarzyszące.

— Jest dużo spotkań, dużo networkingu. Myślę, że będzie coś z tego po powrocie. Mamy już kilka obiecujących kontaktów i spotkań, zobaczymy, co z tego będzie — podkreślali uczestnicy.

Swoje rozwiązanie pokazywał także Filip Iwański z Goodylabs. Firma prezentowała Hermes AI, czyli narzędzie działające jako copilot AI do szybkiego przygotowywania ofert dla klientów. Produkt odpowiada na praktyczny problem sprzedażowy: czas reakcji na zapytanie.

— Przyjechaliśmy z naszym produktem, copilotem AI-owym Hermes AI, który rozwiązuje problem szybkiego dostarczenia ofert do klienta. Dzięki Hermes AI w ciągu kilku sekund możemy wysłać ofertę w odpowiedzi na zapytanie klienta, który wysyła nam maila. Zanim konkurencja otworzy tego maila, nasz klient czy prospekt dostaje już maila z ofertą — mówi Filip Iwański z Goodylabs.

Jak dodaje, zainteresowanie produktem było widoczne, ale o realnych efektach zdecyduje kontynuacja rozmów już po zakończeniu targów.

— Mamy kilka potencjalnie ciekawych rozmów. Oczywiście to wszystko musi być kontynuowane po targach. Dzieje się tu wiele: innowacje, roboty, AI, technologia, cyber security. Warto tu być — mówi Filip Iwański.

Viva Technology był dla firm przede wszystkim okazją do zaprezentowania produktów, nawiązania kontaktów i rozmów z potencjalnymi partnerami. Łódzkie firmy przyjechały do Paryża z konkretnymi rozwiązaniami: od monitorowania odpadów, przez usługi z obszaru data i cyber security, rozwiązania IoT i systemy dla obrony cywilnej, po narzędzia AI wspierające sprzedaż.

fot.: vivatech.com — Prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Indii Narendra Modi podczas Viva Technology w Paryżu. Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli świata technologii, biznesu i administracji z wielu krajów.

Takie wyjazdy budują wiarygodność

Jan Ekiel, przedstawiciel Polskiej Izby Dual Use zwraca uwagę, że udział w misjach gospodarczych i wydarzeniach technologicznych nie zawsze oznacza natychmiastowe podpisanie kontraktu. W wielu przypadkach najważniejsze jest budowanie wiarygodności.

Dotyczy to szczególnie firm technologicznych, które działają w obszarach bezpieczeństwa, infrastruktury krytycznej albo administracji publicznej. Sama prezentacja produktu nie wystarcza. Potrzebne są relacje, rekomendacje i zaufanie.

— To nie jest tak, że na targach podpiszesz kontrakt. Większość takich konferencji to raczej poznawanie nowych ludzi. Jeżeli poznajemy tam kogoś, to przy sześciu, dwunastu miesiącach mamy szansę, że to się przerodzi w jakąś współpracę biznesową — mówi Jan Ekiel.

— Czy możemy komuś coś sprzedać, albo od kogoś coś kupić, a może razem coś zaoferować. Ale najczęściej to jest jednak budowanie wizerunku. Dla nas do tej pory wyjazdy zagraniczne miały bardzo ważną rolę: pokazywaliśmy, że jesteśmy firmą, której można zaufać — dodaje.

Według niego obecność w oficjalnych delegacjach albo przy wsparciu administracji pomaga firmom budować wiarygodność w oczach potencjalnych partnerów.

— Jeździmy z oficjalną delegacją albo administracją państwa, czyli jesteśmy w taki sposób zweryfikowani i pokazywani na zewnątrz. I dla naszych klientów w Polsce i za granicą w ten sposób budujemy wiarygodność — podkreśla Jan Ekiel.

fot.: Specjalna Strefa Ekonomiczna

Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna patrzy na Azję

W Paryżu obecna była również Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Dorota Lombardi, zastępca dyrektora ds. pozyskiwania inwestora w ŁSSE, podkreśla, że wyjazd miał bardzo praktyczny charakter.

Dla strefy Viva Technology było miejscem rozmów o kierunkach rozwoju technologii, startupów i innowacji. Ważne były także kontakty z regionami, agendami rządowymi, instytucjami podobnymi do PAIH oraz podmiotami zajmującymi się pozyskiwaniem inwestorów.

ŁSSE od lat pracuje z inwestorami zagranicznymi, ale coraz większe znaczenie ma kapitał azjatycki. Strefa specjalizuje się w relacjach z Japonią, natomiast coraz częściej pojawiają się również Korea, Tajwan i Chiny.

— Specjalizujemy się w Japonii, natomiast Korea, Tajwan, Chiny to są kraje, które pojawiają się w zapytaniach. Podczas takich targów wartością dodaną jest żywy człowiek. Możemy pewne elementy przegadać, ustalić, w jakim zakresie możemy kontynuować rozmowy, zaprosić pewne podmioty do współpracy tutaj u nas — mówi Dorota Lombardi.

W przypadku Azji szczególne znaczenie mają relacje. Nie wystarczy wysłać ofertę ani odbyć jednego spotkania online. Potrzebna jest obecność, rekomendacja i budowanie zaufania.

— Rynek azjatycki jest dość ostrożny. Pierwsza rozmowa, a zamknięcie tematu, jak dobrze pójdzie, to kilka miesięcy, kilkanaście miesięcy. To się buduje przez relacje i zaufanie — podkreśla Dorota Lombardi.

— W tych krajach ważne jest, żeby druga strona nie była partnerem anonimowym. Bardzo ważne jest, żeby zostać zarekomendowanym — przez agendę rządową albo dużego przedsiębiorcę, który stanowi profil zaufania w rynku biznesowym — dodaje.

To doświadczenie jest ważne także dla całego regionu. Województwo łódzkie od lat próbuje budować pozycję wobec inwestorów azjatyckich. W tym obszarze liczą się konsekwencja, obecność na wydarzeniach i umiejętność budowania długofalowych relacji.

Strategia inwestycyjna musi działać na kilku polach

Dorota Lombardi zwraca uwagę, że współczesna polityka inwestycyjna musi być znacznie bardziej elastyczna niż jeszcze kilka lat temu. Z jednej strony trzeba wspierać polskie firmy, które reinwestują i rozwijają się lokalnie. Z drugiej strony bez dużych technologii, innowacji i kapitału zewnętrznego region nie osiągnie pełnego potencjału.

Nie chodzi więc o wybór: albo inwestorzy zagraniczni, albo lokalni przedsiębiorcy. Nowoczesna strategia gospodarcza musi łączyć oba kierunki. Duży inwestor może przynieść technologię, skalę i dostęp do rynku. Lokalna firma może rosnąć jako partner, dostawca, współtwórca albo beneficjent nowego ekosystemu.

— Wynik strefy od blisko czterech lat generujemy na polskich przedsiębiorców i to jest najważniejsze. Ci, którzy dopiero zaczynają albo reinwestują, to kapitał, który wzrósł i ma prawo rozwijać się u nas. My przede wszystkim powinniśmy te firmy wspomagać — mówi Dorota Lombardi.

— Natomiast bez zaplecza dużych technologii, dużych innowacji i dużego kapitału one również się nie rozwiną tak, jak mogłyby się rozwinąć. Ta strategia musi działać na kilku polach. W czasach dużej zmienności geopolitycznej, kosztowej, energetycznej i związanej z zasobami ludzkimi trzeba bardzo elastycznie dostosowywać ofertę — dodaje.

To jedna z ważniejszych diagnoz dotyczących rozwoju regionu. Łódzkie nie może opierać się wyłącznie na dotychczasowych przewagach: położeniu, kosztach, logistyce i dostępności terenów. Te elementy nadal są ważne, ale konkurencja między regionami przesuwa się w stronę kompetencji, jakości administracji, uczelni, dostępu do energii, zdolności do obsługi inwestycji technologicznych i bezpieczeństwa infrastruktury.

Przemysł obronny jako nowy kierunek dla strefy

Osobnym wątkiem obecności w Paryżu były targi Eurosatory, jedno z najważniejszych wydarzeń branży obronnej. Dla Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej sektor obronny jest kierunkiem stosunkowo nowym, ale coraz ważniejszym.

Dorota Lombardi wskazuje, że zmiany przepisów pozwalają dziś strefom w większym stopniu rozmawiać z firmami z tej branży i oferować im instrumenty wsparcia.

— To temat, który dla nas jest nowy, ale bardzo ważny, ponieważ od roku, na podstawie zmiany ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych i rozporządzenia, możemy wprowadzać do strefy i proponować pomoc publiczną firmom z tej branży — mówi Dorota Lombardi.

Przez lata przemysł obronny był obszarem ograniczonym dla specjalnych stref ekonomicznych. To oznaczało mniejsze doświadczenie, mniej kontaktów i słabszą obecność w tym sektorze. Dziś, w związku ze zmienioną sytuacją geopolityczną i rosnącymi wydatkami na bezpieczeństwo, ten obszar staje się jednym z potencjalnych kierunków rozwoju inwestycyjnego.

— Przez bardzo wiele lat był to przemysł zabroniony, w związku z tym nasze doświadczenia i kontakty na tym rynku były ograniczone. My to doświadczenie dopiero zbieramy. Obecność na targach, gdzie prezentowały się najbardziej aktywne duże firmy zbrojeniowe, ale też liczne firmy polskie, była kolejnym elementem poznawania rynku i poszukiwania partnerów — zaznacza Dorota Lombardi.

Nie chodzi wyłącznie o produkcję sprzętu wojskowego. Wokół sektora obronnego rozwijają się także elektronika, sensory, oprogramowanie, cyberbezpieczeństwo, łączność, systemy monitoringu, pojazdy autonomiczne, rozwiązania dla infrastruktury krytycznej, komponenty i technologie podwójnego zastosowania.

Dla regionu łódzkiego może to być istotne, bo wiele kompetencji już istnieje w lokalnym przemyśle, firmach technologicznych, uczelniach i zapleczu produkcyjnym. Pytanie brzmi, czy uda się je połączyć w ofertę atrakcyjną dla większych projektów.

Kosmos staje się częścią gospodarki

Wśród trendów wskazywanych po Viva Technology pojawia się również sektor kosmiczny. Jeszcze kilka lat temu technologie kosmiczne były obecne głównie w debatach eksperckich. Dziś coraz wyraźniej stają się częścią szerszego ekosystemu technologicznego.

Chodzi nie tylko o spektakularne projekty eksploracji kosmosu. Duże znaczenie mają technologie satelitarne, obserwacja Ziemi, komunikacja, nawigacja, dane przestrzenne, monitoring środowiska, rolnictwo precyzyjne, bezpieczeństwo granic, zarządzanie kryzysowe i infrastruktura krytyczna.

To kolejny przykład przenikania się gospodarki cywilnej, bezpieczeństwa i technologii. Dane satelitarne mogą wspierać rolnictwo, energetykę, transport, obronność, planowanie przestrzenne i reagowanie na klęski żywiołowe.

— Coraz większą rolę odgrywa również sektor kosmiczny. Jeszcze kilka lat temu był obecny głównie w dyskusjach ekspertów, dziś staje się elementem szerszego ekosystemu technologicznego. Technologie satelitarne, komunikacja, obserwacja Ziemi czy nowe projekty eksploracji kosmosu były jednymi z najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów targów — wskazuje Anna Lewandowska.

Dla regionów takich jak Łódzkie to sygnał, że innowacje nie muszą oznaczać wyłącznie klasycznego IT. Coraz częściej rozwój gospodarczy będzie opierał się na łączeniu danych, przemysłu, elektroniki, bezpieczeństwa, energetyki, transportu i nauki.

fot.: Łódzkie dla Biznesu

Port Polska i nowa pozycja inwestycyjna regionu

Dorota Lombardi zwraca także uwagę na szerszy kontekst inwestycyjny województwa łódzkiego. Jej zdaniem region znajduje się w momencie, w którym może wzmocnić swoją pozycję dzięki dużym projektom infrastrukturalnym.

W tym kontekście wskazuje na projekt Portu Polska, obejmujący komponent drogowy, kolej dużych prędkości oraz lotnisko pasażerskie i cargo. W jej ocenie może to wzmocnić pozycję województwa łódzkiego jako jednego z najważniejszych hubów inwestycyjnych w kraju.

— Nadszedł dobry czas na nasz region. Wartość publicznego projektu Portu Polska, który ma w sobie trzy komponenty najważniejszej infrastruktury — drogowy, kolej dużych prędkości i przede wszystkim lotnisko pasażerskie i cargo — daje nam potencjał najważniejszego i najlepszego hubu inwestycyjnego — mówi Dorota Lombardi.

— To będzie lokalizacja, o którą przez najbliższe lata powinniśmy walczyć, zabiegając o najlepsze projekty długoterminowe i takie, które zdecydują o dalszej przyszłości tego regionu — dodaje.

To ważne w kontekście ambicji województwa łódzkiego. Region ma położenie, logistykę, autostrady, kolej, zaplecze akademickie, przemysł i coraz mocniej widoczne firmy technologiczne. Jeśli do tego dojdzie nowa infrastruktura, Łódzkie może stać się jednym z obszarów rywalizacji o inwestycje o dużej wartości.

Ale sama infrastruktura nie wystarczy. Potrzebna będzie również gotowość administracyjna, dobra oferta dla inwestorów, dostęp do energii, kadry, uczelnie, szybkie procedury i aktywna promocja za granicą.

fot.: Invest in Łodź — Spotkanie w Ambasadzie RP w Paryżu

Efekty takich wyjazdów nie przychodzą od razu

Uczestnicy misji zwracają uwagę na jedną rzecz: wyjazdów gospodarczych nie można oceniać wyłącznie po tym, czy na miejscu podpisano kontrakt. W niektórych branżach tak się zdarza, ale w technologiach, inwestycjach, sektorze azjatyckim czy projektach dual-use proces jest znacznie dłuższy.

Najpierw jest rozmowa. Potem wymiana kontaktów. Następnie kolejne spotkanie, rekomendacja, testy, wspólny projekt albo dopiero decyzja inwestycyjna.

Dlatego takie wyjazdy należy traktować jako inwestycję w relacje, wiedzę i pozycję regionu.

— Już podczas targów odbyło się wiele spotkań biznesowych, a część rozmów będzie kontynuowana w najbliższych tygodniach. Pojawiły się zaproszenia do kolejnych rozmów oraz deklaracje współpracy pomiędzy przedsiębiorcami — podkreśla Anna Lewandowska.

— Dla nas równie ważne są jednak relacje, które powstają w mniej formalnych okolicznościach. VivaTech po raz kolejny pokazało, że bardzo wartościowe kontakty rodzą się często przypadkiem — podczas rozmowy między wydarzeniami czy przy wspólnym stoliku — dodaje.

Podobnie mówi Jan Ekiel, wskazując, że udział w oficjalnych delegacjach pozwala firmom technologicznym budować wiarygodność. W przypadku młodych przedsiębiorstw to czasami równie ważne jak sama prezentacja produktu.

Dorota Lombardi z kolei podkreśla, że w kontaktach inwestycyjnych, szczególnie z rynkami azjatyckimi, efekt wymaga czasu. Kilka miesięcy to często minimum. W przypadku części kierunków pełne zbudowanie rozpoznawalności może zająć dwa, trzy lata, a czasem jeszcze dłużej.

fot.: vivatech.com

Paryż jako lekcja dla Łódzkiego

Pobyt przedstawicieli województwa łódzkiego w Paryżu pokazał kilka rzeczy jednocześnie.

Po pierwsze, sztuczna inteligencja staje się podstawowym elementem nowoczesnej gospodarki, a nie osobną branżą.

Po drugie, Europa coraz mocniej mówi o suwerenności technologicznej, bezpieczeństwie danych, odporności i infrastrukturze cyfrowej.

Po trzecie, technologie cywilne i obronne coraz częściej się przenikają, zwłaszcza w obszarach takich jak zarządzanie kryzysowe, cyberbezpieczeństwo, drony, monitoring, łączność i infrastruktura krytyczna.

Po czwarte, Łódzkie chce pokazywać się nie jako region jednej specjalizacji, ale jako zróżnicowany ekosystem firm, uczelni, samorządów i instytucji wspierających przedsiębiorczość.

Po piąte, relacje międzynarodowe wymagają czasu. Nie wystarczy jedno stoisko, jeden wyjazd i jedna rozmowa. Potrzebna jest konsekwencja.

To może być najważniejszy wniosek z Paryża. Regiony, które chcą przyciągać inwestycje i budować silne firmy technologiczne, muszą być obecne tam, gdzie rozmawia się o przyszłości gospodarki. Nie tylko po to, żeby się promować. Także po to, żeby rozumieć, w którą stronę idzie świat.

Dla województwa łódzkiego udział w Viva Technology, wydarzeniach towarzyszących i równoległych rozmowach branżowych był więc czymś więcej niż misją gospodarczą. Był sprawdzianem ambicji regionu.

Jeżeli Łódzkie chce walczyć o inwestycje technologiczne, projekty dual-use, kapitał azjatycki, firmy obronne, rozwiązania AI i miejsce w europejskich łańcuchach wartości, musi pokazywać się nie jako zaplecze, ale jako partner.

I właśnie taki obraz region próbował w Paryżu budować.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło