Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
"Zdjęcie z wydarzenia HIKARI w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, gdzie przedstawiciele japońskich firm omawiają inwestycje w Port Polska, kolej dużych prędkości oraz technologie związane z energetyką jądrową. Spotkanie koncentrowało się na wielkich projektach infrastrukturalnych i finansowania innowacyjnych rozwiązań."

Japońskie firmy patrzą na Port Polska, kolej i atom. W Łodzi rozmawiano o inwestycjach, technologiach i finansowaniu

Port Polska, kolej dużych prędkości, energetyka jądrowa i wielkie projekty infrastrukturalne były osią rozmów podczas HIKARI w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Wspólny mianownik tych tematów był jeden: skala inwestycji, która będzie wymagała nie tylko kapitału, ale także technologii, doświadczenia wykonawczego i zaplecza finansowego.

W wielu wypowiedziach wyraźnie pobrzmiewała jedna teza — Port Polska staje się jedną z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych tej części Europy. To projekt, któremu przyglądają się duzi zagraniczni inwestorzy, firmy technologiczne i instytucje finansowe, także z Japonii.

Japonia była podczas HIKARI naturalnym punktem odniesienia. To kraj, który od dekad buduje szybkie koleje, rozwija energetykę jądrową, porty i zaawansowane systemy przemysłowe. W Łodzi obecni byli przedstawiciele japońskich firm wykonawczych, technologicznych oraz instytucji finansowych zainteresowanych udziałem w finansowaniu dużych inwestycji realizowanych w Polsce.

Dla regionu łódzkiego ten kierunek ma już wymiar praktyczny. Japońskie firmy zainwestowały w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej ponad 2,1 mld zł. W regionie działają m.in. Daikin Manufacturing Poland w Ksawerowie, Hitachi Energy w Łodzi, JTI w Starym Gostkowie, Fujitsu Technology Solutions oraz Nippon Seiki. Daikin zapowiada docelowo około 3000 miejsc pracy do 2030 roku, Hitachi Energy zatrudnia w Łodzi ponad 2 tys. osób, a JTI — według informacji przekazanych podczas HIKARI — ponad 2 tys. osób w Starym Gostkowie.

Tomasz Sadzyński, prezes zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, zapowiedział również, że już w przyszłym tygodniu ma zostać ogłoszona kolejna inwestycja japońskiej firmy w regionie łódzkim.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Japonia ma doświadczenie, którego Polska dopiero potrzebuje

Tomasz Sadzyński zwracał uwagę, że Polska stoi dziś przed inwestycjami wymagającymi nie tylko finansowania, ale również doświadczenia, którego nie buduje się szybko. Wskazywał m.in. na japońską kolej dużych prędkości.

– Shinkansen, pierwszy szybki pociąg w Japonii, ruszył już w latach 60. Pytanie brzmi, czy potrafimy z tego doświadczenia skorzystać – mówił Tomasz Sadzyński.

W jego ocenie podobnie należy patrzeć na energetykę jądrową. Polska dopiero rozpoczyna drogę w tym obszarze, a Japonia należy do państw, które przez lata budowały własne kompetencje technologiczne, organizacyjne i wykonawcze.

– My jako Polska nie mamy jeszcze doświadczenia w energetyce jądrowej. Mamy doświadczenia w innych obszarach. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby polskie firmy tworzyły konsorcja, łączyły doświadczenie, łączyły wiedzę i realizowały takie projekty – mówił prezes zarządu ŁSSE.

Podkreślał, że przy projektach takich jak Port Polska, kolej dużych prędkości czy energetyka jądrowa nie wystarczy sprowadzić jednego inwestora albo jednego wykonawcę. Tego typu przedsięwzięcia będą wymagały setek firm, wielu konsorcjów, wyspecjalizowanych kadr i umiejętności koordynowania bardzo złożonych procesów.

– Musimy do 2032 roku kształcić ludzi, którzy będą umieli pracować przy takich systemach. Tej wiedzy w tej chwili po prostu nie ma – mówił Tomasz Sadzyński.

W tym kontekście nowy kierunek studiów na Uniwersytecie Łódzkim jest częścią szerszej odpowiedzi na pytanie, czy Łódź i region potrafią przygotować ludzi do współpracy z jednym z najbardziej wymagających partnerów gospodarczych świata.

fot.: woscim.de — Budowa elektrowni jądrowej Olkiluoto 3 w Finlandii – jednego z największych i najbardziej zaawansowanych projektów atomowych w Europie, realizowanego z wykorzystaniem międzynarodowego know-how i technologii

Port Polska i atom w tym samym czasie

Konrad Trzonkowski, zastępca dyrektora Biura Inwestycji Rozwojowych Portu Polska, zwracał uwagę, że jednym z kluczowych warunków powodzenia wielkich inwestycji infrastrukturalnych będzie local content — czyli zdolność do budowania lokalnego zaplecza kompetencyjnego, wykonawczego i materiałowego.

– Ta kwestia integracji lokalnej jest niezwykle istotna z perspektywy budowy Portu Polska. Strefa odgrywa tutaj niesamowitą rolę, integrując i osadzając na rynku lokalnym globalne firmy – mówił Konrad Trzonkowski.

Podkreślał, że przy projektach tej skali kluczowe będą technologie przyszłości. To właśnie w tym obszarze Japonia ma duże doświadczenie.

– Japonia od zawsze była pionierem w budowie i konstrukcji tych technologii oraz kompetencji związanych z nowoczesnymi rozwiązaniami. My takich technologii poszukujemy i będziemy chcieli je testować oraz wdrażać w ramach projektu Portu Polska – mówił przedstawiciel Portu Polska.

Konrad Trzonkowski wskazał też na bardzo praktyczny problem, który może pojawić się już za kilka lat. Chodzi o moment, w którym równolegle prowadzone będą dwa ogromne projekty: budowa Portu Polska i elektrowni jądrowej.

– Mamy pewne obawy, czy przy realizacji tych dwóch projektów jednocześnie nie zabraknie betonu, kompetencji i pracowników. Rok 2028 będzie pod tym względem bardzo wymagający – mówił Trzonkowski.

To jeden z najbardziej konkretnych sygnałów, jakie padły podczas HIKARI. Przy inwestycjach tej skali pytanie nie dotyczy wyłącznie finansowania, ale także fizycznej dostępności ludzi, materiałów i zdolności wykonawczych.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Japońskie firmy nie wchodzą szybko. Najpierw sprawdzają

O praktycznym sposobie działania japońskich firm mówił Przemysław Janiszewski, dyrektor rozwoju biznesu Takenaka Corporation. To ważny głos, bo Janiszewski nie mówił z poziomu instytucji, ale jako praktyk pracujący przy dużych projektach realizowanych przez japońskie firmy.

Takenaka ma w Polsce trzy biura, jedno z nich w Łodzi. Firma była wykonawcą dużej fabryki pomp ciepła Daikin w Ksawerowie.

– Zrobiliśmy dla Daikina fabrykę o powierzchni 100 tysięcy metrów kwadratowych. To bardzo duża inwestycja, największa fabryka tego typu w tej części Europy – mówił Przemysław Janiszewski.

Jak podkreślał, japońskie firmy nie działają według modelu szybkiej i agresywnej ekspansji. Najpierw chcą poznać partnera, rynek, procedury i sposób podejmowania decyzji. Dopiero później wchodzą szerzej.

– Jako japońska firma staramy się podchodzić bardzo roztropnie do nowych obszarów. My głównie działamy z klientem prywatnym, czyli dla nas klient publiczny jest nowym klientem. Będziemy zaczynać od mniejszych inwestycji, natomiast biorąc pod uwagę skalę naszej działalności, robimy najbardziej skomplikowane inwestycje – mówił Przemysław Janiszewski.

W jego ocenie ta ostrożność bywa w Polsce źle odczytywana. Nie oznacza braku zainteresowania, lecz sposób ograniczania ryzyka. Japońska firma najpierw sprawdza, z kim pracuje, jak działa zamawiający, jak wygląda proces decyzyjny, jakie są procedury i czy projekt jest przygotowany w sposób umożliwiający odpowiedzialną realizację.

– Japońskie firmy mają podejście bardzo konserwatywne. Nie atakują wielu projektów. Wyróżniają się tym, że jeśli już podejmą temat, to go dowożą. Klient jest dla nich najważniejszy. Wsłuchują się w potrzeby klienta i realizują jego oczekiwania – mówił Przemysław Janiszewski.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Kluczowy problem: podział ryzyk

Jednym z najważniejszych tematów poruszonych przez Przemysława Janiszewskiego był sposób dzielenia odpowiedzialności i ryzyk w polskich inwestycjach publicznych.

Jak tłumaczył, w Polsce bardzo często przy podpisywaniu kontraktu większość ryzyk — od błędów dokumentacji, przez nieprzewidziane warunki techniczne, po opóźnienia administracyjne czy zmiany proceduralne — trafia praktycznie po stronie wykonawcy.

– A tak nie jest. Jeżeli przyjmiemy taką formułę, doświadczony wykonawca od razu doliczy potencjalne koszty dodatkowe – mówił Przemysław Janiszewski.

Podkreślał, że właśnie tutaj widać różnicę pomiędzy japońskim a polskim podejściem. Japońskie firmy, zanim złożą ofertę, bardzo dokładnie analizują projekt, jego dokumentację, możliwe ryzyka techniczne, organizacyjne i prawne. Jeżeli widzą niepewność, nie próbują „wchodzić tanio”, licząc na późniejsze poprawki czy renegocjacje.

Zakładają od początku większy, ale bardziej realistyczny budżet.

W praktyce oznacza to, że inwestycja może wyglądać na droższą na starcie, ale później jest bardziej stabilna: mniej podatna na kryzysy, opóźnienia, konflikty kontraktowe i nagłe wzrosty kosztów.

Przemysław Janiszewski podkreślał, że w projektach takich jak kolej dużych prędkości, energetyka jądrowa czy wielkie inwestycje publiczne właśnie ta przewidywalność ma kluczowe znaczenie. Przy projektach liczonych w miliardach złotych najdroższe są często błędy, niedoszacowania i chaos w trakcie realizacji.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Polska i Japonia mogą się uzupełniać

Przemysław Janiszewski zwracał uwagę, że współpraca z Japonią nie powinna być traktowana jako jednostronny transfer technologii i doświadczenia.

– My mamy kreatywność jako Polacy, innowacyjność. W zderzeniu z japońskim podejściem bardzo konserwatywnym, ale też otwartym na nowe technologie i profesjonalizm, pełnym przygotowaniem inwestycji, ten miks jest bardzo dobry – mówił.

To ważny wątek. Japonia wnosi doświadczenie, technologię i kulturę zarządzania dużymi projektami. Polska wnosi tempo rozwoju, elastyczność i kadry techniczne.

Japonia od wielu lat mierzy się z niskim tempem wzrostu gospodarczego i problemami demograficznymi. Polska rozwijała się w ostatnich dekadach szybciej, choć wciąż nie ma globalnych koncernów o skali największych japońskich firm. Współpraca może więc działać w obie strony: japońska procesowość i kapitał mogą spotkać się z polską dynamiką i zdolnością adaptacji.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Łódź i CPK

Podczas HIKARI dużo mówiono również o przyszłości centralnej Polski w kontekście CPK i Portu Polska.

Mateusz Sipa, dyrektor Biura Rozwoju Gospodarczego i Współpracy Międzynarodowej UMŁ, działającego pod marką Invest in Łódź, wskazywał, że inwestycja będzie miała realny wpływ na pozycję Łodzi.

– Dostępność komunikacyjna zawsze jest parametrem kluczowym branym pod uwagę przez inwestorów. Dzięki kolejom dużych prędkości i lotnisku tworzy się pierwszy taki układ funkcjonalny znany z Europy Zachodniej. Łódź, będąc w sercu tego układu, może z tego skorzystać najbardziej – mówił Mateusz Sipa.

Podkreślał też, że znaczenie takich wydarzeń jak HIKARI polega także na budowaniu środowiska współpracy i zaufania.

– To dobra inicjatywa. Pokazuje, że mamy dojrzały ekosystem, tworzymy przestrzeń do dyskusji i budujemy wizerunek miasta oraz regionu jako miejsca japońskich inwestycji. To ma potwierdzenie w kilkudziesięciu firmach, które działają tu na dużą skalę – mówił Mateusz Sipa.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Sojitz Kyushu i WindTAK. Konkret technologiczny

Jednym z wymiernych efektów wydarzenia było podpisanie umowy o współpracy między Sojitz Kyushu Corporation i łódzką firmą WindTAK.

Porozumienie dotyczy współpracy w obszarze energetyki wiatrowej oraz zaawansowanych rozwiązań technologicznych dla sektora energetycznego. To przykład relacji, która nie zaczyna się od wielkiej inwestycji infrastrukturalnej, ale od specjalistycznego partnerstwa technologicznego.

Dla Łodzi ma to znaczenie także gospodarcze. Pokazuje, że lokalne firmy mogą wchodzić we współpracę z japońskimi partnerami nie tylko jako podwykonawcy, ale również jako dostawcy własnych rozwiązań.

fot.: Shinkansen – japoński system kolei dużych prędkości, uruchomiony w 1964 roku. To jeden z najbardziej zaawansowanych i niezawodnych modeli szybkiego transportu na świecie, często wskazywany jako punkt odniesienia dla planowanych inwestycji kolejowych w Polsce.

Trzynaście lat budowania relacji z Japonią

Tomasz Sadzyński, prezes zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, przypominał, że obecność japońskich firm w regionie nie jest przypadkiem. To efekt wieloletniej pracy ŁSSE, samorządu i partnerów gospodarczych.

– To jest proces trzynastu lat. Był położony silny nacisk przez miasto i strefę, żeby budować te relacje. Po tych trzynastu latach jesteśmy w zupełnie innym miejscu – mówił Tomasz Sadzyński.

Jak podkreślał, Łódź jest już rozpoznawalna w Japonii jako miejsce inwestycji.

– Dla nas umówienie seminarium w Tokio czy Osace nie jest problemem, bo tam Łódź i ŁSSE po prostu znają – mówił Tomasz Sadzyński.

Prezes zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zapowiedział też, że efekty tej pracy będą widoczne bardzo szybko. W przyszłym tygodniu ma zostać ogłoszona kolejna inwestycja japońskiej firmy w regionie łódzkim. Szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione.

Według danych ŁSSE japońskie firmy zainwestowały dotąd w strefie ponad 2,1 mld zł.

fot.: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Piechociński: Polska nie może patrzeć tylko na Europę

Obecny podczas HIKARI Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki, a obecnie prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Polska–Azja, w rozmowie z KNews.pl zwracał uwagę, że polska gospodarka wciąż zbyt słabo wykorzystuje możliwości, jakie dają rynki azjatyckie.

Jego zdaniem polskie firmy, administracja i uczelnie są nadal zbyt mocno skoncentrowane na Europie, zwłaszcza na relacjach z Niemcami. Tymczasem coraz większa część światowego wzrostu, technologii, konsumpcji i inwestycji przesuwa się w stronę Azji.

– Polska jest szóstą gospodarką Europy, dwudziestą pierwszą gospodarką świata, a ma tylko około 5 procent wymiany handlowej z Azją. To pokazuje, gdzie jesteśmy – mówił Janusz Piechociński.

Były wicepremier przekonywał, że Japonia, Korea, Singapur, kraje ASEAN i Azja Centralna nie powinny być traktowane jako odległe, egzotyczne kierunki, ale jako realne rynki dla polskiego eksportu, technologii, żywności, usług i firm przemysłowych.

– Na tych nowych kierunkach: Korea, Japonia, Singapur, Afryka, trzeba podjąć nowe działania. Trzeba być przygotowanym. Trzeba budować kadry, zaplecze akademickie, instytuty, środowiska naukowe i biznesowe – mówił Janusz Piechociński.

Piechociński zwracał też uwagę, że sama obecność na targach lub pojedyncze delegacje gospodarcze nie wystarczą. Polska potrzebuje systemowego przygotowania: ludzi znających konkretne rynki, analiz branżowych, praktyk dla studentów, współpracy uczelni z biznesem i aktywnej dyplomacji gospodarczej.

W jego ocenie ekspansja na rynki azjatyckie nie może być wyłącznie zadaniem rządu. Powinna angażować przedsiębiorców, samorządy, uczelnie, instytucje otoczenia biznesu i media.

– Lepsza Polska nie robi się sama – podkreślał Janusz Piechociński.

fot.: gov.pl — Fabryka Daikin Manufacturing Poland w Ksawerowie pod Łodzią to jeden z największych przykładów japońskich inwestycji w regionie. Zakład produkujący pompy ciepła powstał kosztem około 300 mln euro i docelowo ma zatrudniać około 3 tys. osób.

Polska i Japonia. Handel, inwestycje, region

Dane handlowe pokazują, że relacje gospodarcze Polski z Japonią mają wciąż duży niewykorzystany potencjał. W 2024 roku obroty handlowe Polski z Japonią wyniosły 5,95 mld euro. Polski eksport do Japonii miał wartość 841 mln euro, import z Japonii 5,1 mld euro, a saldo było ujemne i wyniosło minus 4,26 mld euro.

To właśnie do tej dysproporcji odnosił się Janusz Piechociński, wskazując, że Polska musi mocniej patrzeć na Azję jako kierunek eksportu, inwestycji i rozwoju.

W województwie łódzkim japoński kapitał jest już obecny w dużej skali. Według ŁSSE japońskie firmy zainwestowały w strefie ponad 2,1 mld zł. Najbardziej widocznym przykładem ostatnich lat jest Daikin Manufacturing Poland w Ksawerowie. Inwestycja w fabrykę pomp ciepła była szacowana na około 300 mln euro, a docelowe zatrudnienie ma wzrosnąć do około 3000 osób.

Wśród japońskich lub japońsko-kapitałowych firm obecnych w regionie są także Hitachi Energy w Łodzi, Fujitsu Technology Solutions, Nippon Seiki w Ksawerowie oraz JTI w Starym Gostkowie. JTI informowało podczas HIKARI, że w Polsce zainwestowało ponad 1,4 mld dolarów i zatrudnia ponad 4000 pracowników, z czego ponad 2000 w Starym Gostkowie pod Łodzią.

Dane o handlu i inwestycjach pokazują dwie rzeczy jednocześnie. Z jednej strony Japonia jest już obecna w regionie łódzkim przez konkretne zakłady, miejsca pracy i kapitał. Z drugiej strony skala polskiego eksportu do Japonii i Azji pozostaje niewielka wobec możliwości polskiej gospodarki.

Dlatego rozmowy w Łodzi dotyczyły pytania, czy Polska potrafi wykorzystać japońskie doświadczenie, finansowanie i model pracy przy własnych największych inwestycjach, a jednocześnie wejść odważniej na rynki azjatyckie ze swoim eksportem, technologiami i firmami.ie ze swoim eksportem, technologiami i firmami.ie ze swoim eksportem, technologiami i firmami.ie ze swoim eksportem, technologiami i firmami.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło