Błażej Kronic, knews.pl: Panie Ministrze, w Łowiczu — podobnie jak ze szpitalem, który kiedyś był w Łodzi, a teraz jest przywracany — funkcjonowała kiedyś jednostka wojskowa, bardzo ważna dla miasta. Teraz ją reaktywujecie, choć w trochę innym kształcie. Dlaczego właśnie tu i co dokładnie powstanie?
Cezary Tomczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej: Krok po kroku odbudowujemy zdolności Wojska Polskiego w całym kraju i przywracamy jednostki, które przez lata zostały zamknięte. Łowicz jest jednym z miejsc, gdzie ulokujemy wojska rakietowe, a w przyszłości także elementy wojsk dronowych. Ta lokalizacja będzie działała w partnerstwie z Gostyninem — te dwa miasta będą wspólnie odpowiadać za konkretne zdolności.
Centralna Polska to idealne miejsce do budowania zaplecza armii: bezpieczne, dobrze skomunikowane i takie, które może realnie zasilać wojsko w nowych rekrutów. Mamy dziś wyzwania demograficzne, a dotychczas jednostki były skupione w kilku tradycyjnych lokalizacjach. Dlatego rozwijamy je wokół takich miast jak Łódź, Łowicz, Sieradz czy Zduńska Wola — tam są młodzi ludzie, których chcemy zachęcić do służby.
Błażej Kronic: Kiedyś powołanie do wojska oznaczało wyjazd „na koniec świata”. Teraz wygląda na to, że cała koncepcja się zmienia.
Cezary Tomczyk: Dziś mówimy o budowaniu półmilionowej armii. To ogromny projekt. Już teraz Wojsko Polskie liczy 220 tysięcy żołnierzy, a nowa forma służby — rezerwa wysokiej gotowości — ma dać kolejne 200 tysięcy.
Zwiększamy nasze możliwości tak, żeby nikt nie odważył się nas zaatakować. Odstraszanie to pierwszy krok. Obrona — mam nadzieję — nigdy nie będzie konieczna, choć patrząc na granice i na to, co dzieje się w cyberprzestrzeni, ta obrona trwa każdego dnia. Wojna bardzo się zmieniła.
Błażej Kronic: Właśnie — często pan to podkreśla. W jakim sensie wojna się zmieniła?
Cezary Tomczyk: Dziś wojna jest pojęciem dużo szerszym. Rosyjska doktryna Gierasimowa zakłada, że granica między wojną a „nie‑wojną” jest płynna — i Rosja to realizuje. To trochę jak patrzenie na pole bitwy spowite mgłą: trudno odróżnić, co jest działaniem militarnym, a co nie.
Musimy zakładać, że wszystko może być elementem konfliktu: sabotaż, dezinformacja, wpływanie na opinię publiczną, cyberataki, działania kinetyczne. To wszystko składa się na jedną całość. I dlatego budujemy zdolności Wojska Polskiego w całym kraju.
Błażej Kronic: Zmieniła się też pomoc medyczna. Dziś żołnierze przeżywają rany, które kiedyś były śmiertelne. Czy uczelnia wojskowa będzie musiała się do tego dostosować?
Cezary Tomczyk: Uczelnia nie będzie musiała się zmieniać — ona powstaje od nowa. I powstaje w oparciu o zupełnie nowe założenia wynikające z doświadczeń Ukrainy oraz kierunku, jaki przyjmuje NATO.
Kiedyś mówiliśmy o Afganistanie czy Iraku — wojnach niesymetrycznych. Wielkie potęgi mierzyły się z partyzantami, improwizowanymi ładunkami, zasadzkami. Ale wsparcie mogło przyjść szybko, a ewakuacja medyczna była stosunkowo łatwa.
Na Ukrainie mamy starcie dwóch regularnych armii, front jak z II wojny światowej i strefę śmierci szeroką na 30 kilometrów. Jeśli ktoś tam zostanie ranny, ewakuacja może trwać wiele godzin. Dlatego zmienia się cała specyfika pola walki. Szpitale i ambulatoria schodzą pod ziemię, żeby chronić się przed dronami. To ogromna zmiana i uczelnia musi być na nią przygotowana od pierwszego dnia.
Błażej Kronic: Dziękuję za rozmowę.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.