Spółka Centralny Port Komunikacyjny i Port Lotniczy Łódź podpisały list intencyjny dotyczący współpracy przy budowie przyszłego systemu transportu lotniczego w Polsce Centralnej. W dokumencie chodzi m.in. o ciągłość działania transportu lotniczego, zwiększenie odporności systemu na zakłócenia, szkolenie kadr oraz możliwe testy rozwiązań operacyjnych planowanych dla nowego lotniska krajowego.
Dla Łodzi to ważny sygnał polityczny i gospodarczy. Przez lata dyskusja o Lublinku wracała głównie przy okazji strat finansowych, ograniczonej siatki połączeń albo pytań o sens utrzymywania portu regionalnego tak blisko Warszawy. Teraz narracja jest inna: łódzkie lotnisko nie ma być konkurentem dla Portu Polska, ale jednym z elementów systemu, który może uzupełniać nowe lotnisko krajowe.
List intencyjny podpisano 12 maja w łódzkim porcie lotniczym. Współpraca ma dotyczyć nie tylko relacji między dwoma portami, ale także szerszego układu transportowego, który powstaje wokół nowego lotniska krajowego i kolei dużych prędkości.

fot.: materiały prasowe — dr Anna Midera, prezes Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Władysława Reymonta i Filip Czernicki, prezes zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny
Port Polska: nowy hub i porty regionalne mają się uzupełniać
W oficjalnym stanowisku spółki Centralny Port Komunikacyjny najmocniej wybrzmiewa jeden kierunek: nowe lotnisko krajowe ma być dużym portem przesiadkowym, ale nie oznacza to rezygnacji z roli lotnisk regionalnych.
Dr Maciej Lasek, sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, podkreśla, że nowe lotnisko krajowe będzie jednym z największych portów przesiadkowych w tej części Europy. Jednocześnie zaznacza, że lotniska regionalne pozostaną ważną częścią całego systemu, a oba elementy mogą się uzupełniać.
Podobnie sprawę opisuje dr Filip Czernicki, prezes zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny. Według niego rozwój polskiego rynku lotniczego powinien opierać się na współpracy między nowym lotniskiem krajowym a portami takimi jak Łódź. Port Polska ma odpowiadać przede wszystkim za ruch przesiadkowy i międzykontynentalny, natomiast porty regionalne mają specjalizować się w ruchu point to point oraz obsłudze tanich linii lotniczych.
To ważne doprecyzowanie, bo przesuwa ciężar rozmowy z pytania, czy Lublinek przetrwa obok nowego hubu, na pytanie, jaką konkretną funkcję może pełnić w większym układzie. W tym sensie łódzkie lotnisko nie jest przedstawiane jako konkurencja dla Portu Polska, ale jako element systemu, który ma działać bliżej mieszkańców regionu i obsługiwać inne segmenty rynku.
Łódź nie będzie drugim Okęciem. I nie musi nim być
Najważniejsze w tej sprawie jest odejście od prostego pytania: czy Lublinek wygra z Portem Polska? Nie wygra, bo nie jest to ta sama kategoria lotniska. Ale z tego nie wynika, że port regionalny traci sens.
Adam Pustelnik, wiceprezydent Łodzi, mówi wprost, że łódzkie lotnisko musi być oceniane realistycznie.
— Wierzę głęboko w to lotnisko. Gdybym w nie nie wierzył, nie zajmowałbym się nim z taką pasją i determinacją. To lotnisko ma ogromny sens, natomiast trzeba uczciwie podejść do jego kategorii wagowej. Nigdy nie będzie drugim Okęciem ani nawet blisko — mówi Adam Pustelnik.
Jego zdaniem znaczenie podpisanego listu polega na tym, że łódzkie lotnisko już na poziomie planowania strategii ma być traktowane jako zaplecze i uzupełnienie dużego portu. Pustelnik podkreśla, że Lublinek nie ma skali ani dostępu do takich środków jak największe polskie lotniska, dlatego powinien walczyć o jak najlepszą pozycję w swojej kategorii.
— Możemy być jak najsilniejsi, ale w swojej kategorii — zaznacza wiceprezydent Łodzi.
To zdanie dobrze opisuje realną stawkę tej współpracy. Łódź nie buduje własnego hubu przesiadkowego. Może natomiast wykorzystać położenie, terminal, zaplecze szkoleniowe, dostępność drogową i rosnący ruch pasażerski, aby nie zostać zepchnięta na margines po uruchomieniu dużego portu między Warszawą a Łodzią.

Pięć lat rozmów i testów
Według komunikatu Portu Polska współpraca z łódzkim lotniskiem ma dotyczyć kilku obszarów. Pierwszy to zapewnienie ciągłości działania transportu lotniczego. Drugi — zwiększenie odporności systemu na zakłócenia. Trzeci — szkolenie kadr. Czwarty — możliwe testy i ćwiczenia dla rozwiązań operacyjnych, które mają być później wykorzystywane w nowym lotnisku krajowym.
Dr Anna Midera, prezes Portu Lotniczego Łódź, mówi o pięcioletnim okresie dialogu i prac koncepcyjnych. W oficjalnym stanowisku podkreśla, że Łódź chce być aktywną częścią nowego systemu transportowego w Polsce Centralnej, a nie biernym obserwatorem inwestycji prowadzonej kilkadziesiąt kilometrów dalej.
— Dzisiejsze podpisanie listu intencyjnego to coś więcej niż formalność. To jasny sygnał, że w Polsce centralnej chcemy budować nowoczesny, współpracujący ze sobą system transportowy dedykowany mieszkańcom, pasażerom i całemu rynkowi lotniczemu — mówi Anna Midera.
Prezes łódzkiego lotniska wskazuje, że europejskie systemy transportu lotniczego nie opierają się wyłącznie na jednym porcie. Przywołuje przykłady Londynu, Paryża i Frankfurtu, gdzie duże lotniska funkcjonują razem z portami wyspecjalizowanymi w innych segmentach ruchu.
W tym modelu Port Polska miałby przejąć przede wszystkim rolę dużego lotniska przesiadkowego i międzykontynentalnego. Porty regionalne, w tym Łódź, mogłyby koncentrować się na ruchu point to point, tanich liniach, czarterach, obsłudze lokalnego rynku oraz wybranych funkcjach technicznych i zapasowych.
Kadry, których będzie brakować
Jednym z najbardziej konkretnych pól współpracy może być szkolenie pracowników. Nowe lotnisko krajowe będzie potrzebowało tysięcy osób. To nie dotyczy wyłącznie pilotów czy kontrolerów, ale także obsługi naziemnej, bezpieczeństwa, operacji lotniskowych, techniki i administracji.
dr Anna Midera zwraca uwagę, że łódzkie lotnisko ma działający ośrodek szkoleniowy. Port szkoli własnych pracowników, ale może też wykorzystać to zaplecze szerzej, na potrzeby rynku lotniczego, który będzie przygotowywał się do uruchomienia nowego hubu.
To dla Lublinka jeden z ważniejszych, choć mniej efektownych obszarów. Ruch pasażerski jest widoczny w statystykach i na tablicach odlotów. Szkolenie kadr jest mniej medialne, ale może dawać lotnisku stałą funkcję w całym systemie. Jeżeli Port Polska będzie budował zaplecze personalne przez kilka lat, Łódź może stać się jednym z miejsc, gdzie ten proces będzie prowadzony praktycznie.

Lotnisko zapasowe i zaplecze techniczne
Drugim obszarem jest rola operacyjna. dr Anna Midera wskazuje, że po uruchomieniu Portu Polska łódzkie lotnisko może pełnić funkcję naturalnego zaplecza dla dużego portu w sytuacjach zakłóceń, złej pogody albo problemów operacyjnych. Przy dobrej komunikacji drogowej i kolejowej pasażerowie mogliby być sprawnie kierowani między portami.
W rozmowie pojawia się także wątek obsługi technicznej samolotów. Hangary, przeglądy, serwisowanie maszyn i prace techniczne muszą być prowadzone na lotniskach. Mniejsze porty mają tu przewagę kosztową i większą dostępność slotów. Samolot, który ma przylecieć na przegląd albo naprawę, nie musi zajmować przepustowości największego portu, jeżeli część takich operacji może być obsługiwana gdzie indziej.
Dla Łodzi to potencjalnie istotne źródło przychodów pozapasażerskich. Nie oznacza automatycznie budowy wielkiego centrum serwisowego, ale pokazuje, w jakim kierunku może iść myślenie o Lublinku: mniej emocjonalnych sporów o prestiż, więcej konkretnych funkcji w większym systemie.
Pasażerowie nadal są podstawą
Nie zmienia to faktu, że podstawą funkcjonowania lotniska pozostaje ruch pasażerski. Joanna Skrzydlewska, marszałek województwa łódzkiego, zwraca uwagę, że samorząd województwa zwiększa zaangażowanie w lotnisko. Decyzja zapadła w 2024 roku, po powołaniu nowego zarządu portu. Udział województwa ma wzrosnąć z poziomu ponad 4 proc. do ponad 9 proc. w 2029 roku.
— To realne wsparcie dla lotniska regionalnego w Łodzi — mówi Joanna Skrzydlewska.
Marszałek podkreśla, że mieszkańcy Łodzi i województwa powinni mieć możliwość korzystania z połączeń lotniczych ze stolicy regionu — zarówno w celach turystycznych, jak i biznesowych. W jej ocenie regionalne porty w Europie dobrze funkcjonują obok dużych lotnisk, bo odpowiadają na inne potrzeby pasażerów.
— Nigdy nie będą wielkimi hubami przesiadkowymi, ale mają dawać mieszkańcom możliwość wylatywania do miejsc, które są dla nich atrakcyjne — mówi Skrzydlewska.
W tym sensie Lublinek może bronić się wygodą. Dla mieszkańca Retkini, Polesia, Górnej czy centrum Łodzi krótki dojazd na lokalne lotnisko bywa ważniejszy niż sama liczba połączeń dostępnych w Warszawie. Podobnie może działać oferta czarterowa i tanie linie, jeżeli siatka połączeń będzie odpowiadała realnemu popytowi.

fot.: materiały prasowe
Zdanowska: porty regionalne muszą pozostać
Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, wskazuje podobny kierunek. W jej ocenie po uruchomieniu nowego portu krajowego nadal będzie miejsce dla lotnisk regionalnych. Duży hub ma obsługiwać przede wszystkim dłuższe połączenia i ruch przesiadkowy, natomiast lokalne porty mogą zachować znaczenie w obsłudze połączeń wakacyjnych oraz tanich linii.
Prezydent Łodzi zaznacza, że wciąż nie wiadomo, jaką przestrzeń dla tanich przewoźników będzie miał nowy port krajowy. To ważne, bo właśnie ten segment jest dla wielu portów regionalnych jednym z głównych źródeł ruchu.
Zdanowska podkreśla też, że miasto nie zmienia obecnej koncepcji wobec Lublinka. Ruch na łódzkim lotnisku rośnie, a do uruchomienia nowego lotniska krajowego pozostało jeszcze kilka lat. W tym czasie port regionalny musi rozwijać własną ofertę i przygotowywać się do nowej sytuacji.
Kolej, S14 i bliskość centrum
Jednym z ograniczeń Lublinka pozostaje brak bezpośredniego połączenia kolejowego. Joanna Skrzydlewska mówi, że istnieje możliwość wydłużenia linii kolejowej do lotniska, ale najpierw potrzebny jest plan rozwoju portu. Zwraca przy tym uwagę, że lotnisko leży blisko centrum Łodzi, a dojazd taksówką z wielu części miasta jest możliwy w kilkanaście minut poza największym szczytem.
Anna Midera wskazuje natomiast na znaczenie drogi S14. Jej zdaniem efekt tej trasy już jest widoczny, bo pasażerowie są wrażliwi na ceny i czas dojazdu. Łódź może przyciągać także część pasażerów spoza miasta, jeżeli połączenie będzie wygodne, parking tańszy, a oferta przewoźników atrakcyjna.
Po przebudowie ul. Maratońskiej i realizacji nowego układu dojazdowego czas przejazdu z S14 na lotnisko ma się skrócić. To nie jest detal techniczny. W przypadku portów regionalnych dostępność ostatnich kilometrów często decyduje o tym, czy pasażer realnie wybierze lokalne lotnisko, czy pojedzie do większego portu.
Dorota Ryl: inwestycja jest traktowana priorytetowo
Wojewoda łódzki Dorota Ryl zwraca uwagę na administracyjny wymiar całej inwestycji. Jak mówi, urząd wojewódzki uczestniczył w procesie już od etapu dobrowolnych nabyć i wywłaszczeń, później rezerwacji terenu, a obecnie wydawania pozwoleń na budowę. Według wojewody prace postępują zgodnie z harmonogramem, a kolejne pozwolenia są wydawane wraz z wpływem wniosków.
Wojewoda podkreśla, że działa zespół współpracujący z pracownikami urzędu wojewódzkiego. Jeżeli pojawiają się problemy, są rozpatrywane na poziomie tego zespołu. W sprawach wymagających interwencji istnieje bezpośredni kontakt z władzami spółki.
Z perspektywy regionu nie chodzi wyłącznie o lotnisko. Ryl mówi o kolejach dużych prędkości, tunelu średnicowym w Łodzi i nowym układzie transportowym, który ma skrócić czas przemieszczania się po mieście i między Łodzią a portem lotniczym.
Realizm zamiast licytowania się na marzenia
Największym błędem w dyskusji o łódzkim lotnisku byłoby dziś udawanie, że Lublinek stanie się drugim hubem. Drugim błędem byłoby uznanie, że po budowie Portu Polska lokalne lotnisko automatycznie straci sens.
Podpisany list intencyjny nie rozwiązuje wszystkich problemów portu. Nie gwarantuje nowych tras, nie zamienia Lublinka w centrum przesiadkowe i nie przesądza o dużych inwestycjach technicznych. Daje jednak podstawę do rozmów o funkcjach, które dotąd rzadziej przebijały się do publicznej debaty: szkoleniu kadr, odporności systemu, roli zapasowej, testach operacyjnych i zapleczu technicznym.
To może być dla Łodzi korzystniejsze niż kolejna symboliczna wojna o prestiż. Port Polska będzie większy, silniejszy i lepiej finansowany. Łódź może natomiast znaleźć własne miejsce w jego otoczeniu. Nie jako konkurent, lecz jako port regionalny z konkretną funkcją w systemie Polski Centralnej.iej finansowany. Łódź może natomiast znaleźć własne miejsce w jego otoczeniu. Nie jako konkurent, lecz jako port regionalny z konkretną funkcją w systemie Polski Centralnej.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.