Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Zdjęcie przedstawia nową restaurację 'Trzy metry nad ziemią', która powstanie w łódzkim ZOO, obok popularnego Orientarium. W tle widać urokliwe otoczenie ZOO oraz radosnych odwiedzających, co podkreśla rekordowy sezon wakacyjny, w którym ogród zoologiczny przyciągnął około 330 tys. gości.

Restauracja trzy metry nad ziemią powstanie w łódzkim ZOO. Za Orientarium rekordowy sezon wakacyjny

Orientarium Zoo Łódź ma za sobą bardzo dobry sezon wakacyjny. W czasie lata ogród odwiedziło około 330 tys. osób, a od maja do końca sierpnia sprzedano około 570 tys. płatnych biletów. Władze Łodzi i zarządzający Holdingiem Łódź podsumowali sezon i opowiedzieli o kolejnych planach. Jest wśród nich budowana już kładka nad afrykańskimi wybiegami, ale pojawiła się także nowa informacja. Przy kładce powstanie restauracja, z której goście będą mogli obserwować żyrafy kilka metrów nad ziemią. Pomysł narodził się po wizycie prezesa Holdingu Łódź w zoo w Lipsku.

fot.: Urząd Miasta Łodzi — Orientarium utrzymuje bardzo wysoką frekwencję także kilka lat po otwarciu. W czasie tegorocznych wakacji łódzkie ZOO odwiedziło około 330 tys. osób, a od maja do końca sierpnia sprzedano około 570 tys. płatnych biletów. Według Łukasza Gossa 2025 rok był najlepszy frekwencyjnie w historii obiektu, a w tym sezonie wynik znów udało się poprawić.

Orientarium działa już ponad cztery lata, ale zainteresowanie obiektem nie słabnie. Adam Pustelnik, pierwszy wiceprezydent Łodzi, poinformował podczas podsumowania sezonu, że w czasie wakacji ogród odwiedziło około 330 tys. osób. – Mimo upływu czasu, mimo upływu lat cały czas udaje się utrzymać bardzo wysokie zainteresowanie. Orientarium Zoo jest jednym z najważniejszych punktów naszej oferty turystycznej i oferty czasu wolnego – mówił Pustelnik.

Jeszcze szersze dane przedstawił Łukasz Goss, prezes Holdingu Łódź. Spółka jako wysoki sezon liczy okres od maja do końca sierpnia. W ubiegłym roku w tych miesiącach sprzedano około 560 tys. płatnych biletów, w tym roku o około 10 tys. więcej. – Udaje się cały czas utrzymywać coś, co jest raczej rzadkie w takich obiektach. Standardowo najlepszy jest pierwszy rok, a potem generalnie próbujemy utrzymać frekwencję, żeby spadała w jak najmniejszym stopniu. A tutaj udało się ten trend odwrócić – podkreśla Goss. Według niego 2025 rok był najlepszym frekwencyjnie rokiem w historii Orientarium, lepszym nawet od okresu otwarcia obiektu, a tegoroczny wysoki sezon ponownie przyniósł poprawę wyniku.

fot.: Knews.pl — Od lewej: Łukasz Goss, prezes Holdingu Łódź, Adam Pustelnik, pierwszy wiceprezydent Łodzi, oraz Piotr Tomasik, szef edukacji Orientarium Zoo Łódź.

Dwa lata temu frekwencja spadała

Goss przypomina, że jeszcze w 2024 roku sytuacja była zupełnie inna. Kiedy obejmował zarządzanie Holdingiem, liczba odwiedzających malała. – Przyszedłem w połowie 2024 roku. To był spadek w stosunku do 2023 roku o około 14 procent frekwencji. Gdybyśmy spadli kolejne 10 procent w następnym roku, to zaczynałby być problem z pokryciem kosztów – mówi. Holding zaczął wtedy analizować nie tylko ofertę samego zoo, ale przede wszystkim rozpoznawalność Orientarium w innych częściach kraju.

Zrobiliśmy duże badania rozpoznawalności brandu i okazywało się, że Orientarium nie jest znane w Polsce na takim poziomie, jakiego oczekiwaliśmy. Lokalnie ludzie wiedzieli, że taki obiekt jest, ale w Polsce wielu o nim słyszało, a tutaj nie było – opowiada Goss. Zmieniono więc sposób promocji. – Powiedzieliśmy: żadnych billboardów, tylko internet. Nowe formaty, ruch internetowy. Zrobiliśmy kampanię, która miała około 21 milionów zasięgu – dodaje.

Sama reklama nie wystarczy, jeśli odwiedzający nie dostaje powodów, żeby przyjechać kolejny raz. Dlatego równolegle rozwijana była oferta zoo. Jednym z takich produktów jest program „Bliżej”, dzięki któremu w małych grupach można wejść do miejsc niedostępnych podczas standardowego zwiedzania i zobaczyć pracę opiekunów. – Możesz z bliska zobaczyć, jak pracują opiekunowie zwierząt. Możesz zobaczyć pandę małą czy słonia. Jest taki balkonik, z którego podczas kąpieli opiekunowie karmią słonie i można w tym uczestniczyć – mówi Goss.

fot.: Knews.pl — Wybieg słoni powstał jako część Orientarium, którego budowę rozpoczęto we wrześniu 2018 roku. Kompleks otwarto dla zwiedzających 29 kwietnia 2022 roku; od początku jedną z jego głównych atrakcji była słoniarnia z wybiegiem wewnętrznym, basenem i wybiegiem zewnętrznym dla słoni indyjskich. Pierwszymi mieszkańcami byli Alexander i Taru, a kilka miesięcy później dołączył do nich Kyan.

Jesienią Orientarium nie chce zwalniać

Po zakończeniu wakacji zoo przygotowuje ofertę na sezon jesienno-zimowy. Piotr Tomasik z działu edukacji Orientarium zwraca uwagę, że jesień wcale nie musi oznaczać końca sezonu. Jedną z propozycji jest „Zoo po zmroku”, czyli możliwość zobaczenia ogrodu już po standardowych godzinach zwiedzania. – To oferta skierowana do osób, które chcą zobaczyć w ogrodzie zoologicznym coś, czego za dnia zobaczyć się nie da, czyli nocne życie naszych podopiecznych. Pierwsza edycja okazała się wielkim hitem, już przygotowujemy kolejne – mówi Tomasik. Zwiedzanie odbywa się w niewielkich grupach z edukatorami, którzy pokazują aktywność zwierząt po zmroku.

Od października mają pojawić się również nowe pakiety przeznaczone dla grup zorganizowanych, łączące zwiedzanie, edukację i inne atrakcje zoo. W przypadku Orientarium jesień i zima nie muszą oznaczać rezygnacji z dużej części oferty, bo najważniejsze ekspozycje kompleksu znajdują się pod dachem. Tomasik przypominał, że w tropikalnych częściach pawilonu także podczas chłodniejszych miesięcy temperatura wynosi około 26 stopni.

fot.: Knews.pl — Nowa kładka, która przechodzi nad terenem "Sawanny" na wysokości 3 metrów.

Pomysł na restaurację przyjechał z Lipska

Najciekawsza nowa informacja dotyczy afrykańskiej części zoo. Powstaje tam kładka prowadzona około trzech metrów nad ziemią, która pozwoli oglądać zwierzęta z zupełnie innej perspektywy. W przypadku żyraf zwiedzający znajdą się niemal na wysokości ich głów.

Sam projekt kładki był przygotowany wcześniej. Łukasz Goss opowiada jednak, że jego sposób myślenia o tej inwestycji zmienił się podczas wizyty w zoo w Lipsku. – Był taki projekt zrobienia sawanny. Pośrodku są afrykańskie wybiegi i był pomysł, żeby zrobić tam kładkę z poziomu trzech metrów, żeby można było zobaczyć żyrafę z wysokości oczu. Pojechałem do Lipska i zobaczyłem, że tam nie tylko idziesz kładką. Możesz sobie usiąść, wypić kawę, zjeść przy żyrafach – opowiada prezes Holdingu.

Po powrocie do Łodzi zaproponował rozszerzenie projektu. – Wróciłem i powiedziałem: nie możemy tego zrobić w ten sposób, musimy zrobić restaurację – mówi Goss. Problem polegał na tym, że miejska inwestycja była już przygotowana. Wprowadzanie restauracji do istniejącego projektu oznaczałoby jego przeprojektowanie i mogłoby opóźnić budowę kładki nawet o kolejne lata. Zdecydowano więc, że do przedsięwzięcia zostanie zaproszony prywatny inwestor.

Powiedzieliśmy: chcemy zrobić restaurację, ale na takiej zasadzie, że my w nią nie inwestujemy, bo nie mamy czasu przeprojektowywać całego zadania. Partner bierze na siebie inwestycję i projekt – tłumaczy Goss. Restaurację ma zrealizować Azad Hamad, łódzki restaurator i hotelarz, związany już z gastronomią na terenie Orientarium. Będzie to jego kolejny lokal w łódzkim zoo, tym razem w wyjątkowej lokalizacji – przy kładce prowadzonej nad afrykańskimi wybiegami, kilka metrów nad ziemią.

Zoo chce zakończyć budowę kładki jeszcze w tym roku, natomiast restauracja ma ruszyć w kolejnym wysokim sezonie. – Zasada jest jedna: my kończymy kładkę w tym roku, a w wysokim sezonie ma być działająca restauracja. Ona może zacząć działać w maju, czerwcu – mówi Goss.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka miesięcy zwiedzający będą mogli wejść na trasę poprowadzoną kilka metrów nad afrykańskimi wybiegami, spojrzeć na żyrafy niemal z poziomu ich głów, a później zatrzymać się w restauracji z widokiem na sawannę.

fot.: Knews.pl — Budowa kładki

Powiedzieliśmy biznesowi: chcemy zrobić restaurację, ale na takiej zasadzie, że my w nią nie inwestujemy, bo nie mamy czasu przeprojektowywać całego zadania. Partner bierze na siebie inwestycję i projekt – tłumaczy Goss. Jak wynika z informacji przekazanych KNews.pl, restaurację ma zrealizować Azad, właściciel działającego już lokalu gastronomicznego na terenie zoo. Będzie to jego kolejna restauracja w łódzkim ogrodzie zoologicznym.

Termin jest ambitny. Zoo chce zakończyć kładkę jeszcze w tym roku, natomiast restauracja ma działać już w następnym wysokim sezonie. – Zasada jest jedna: my kończymy kładkę w tym roku, a w wysokim sezonie ma być działająca restauracja. Ona może zacząć działać w maju, czerwcu – mówi Goss.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka miesięcy zwiedzający będą mogli wejść na trasę poprowadzoną kilka metrów nad afrykańskimi wybiegami, spojrzeć na żyrafy niemal z poziomu ich głów, a później zatrzymać się w restauracji z widokiem na sawannę.

fot.: Knews.pl — W łódzkim ZOO szykują się duże zmiany w hodowli słoni. Orientarium chce odejść od modelu opartego głównie na samcach i rozpocząć właściwą hodowlę, której celem mają być narodziny młodego słonia. W październiku do Łodzi ma przyjechać samica z Kopenhag

Łódź chce doczekać się małego słonia

Inny ważny plan nie dotyczy nowego budynku, lecz zwierząt. Orientarium chce zmienić sposób prowadzenia stada słoni. Pierwotnie łódzki obiekt był pomyślany przede wszystkim jako miejsce dla samców. W europejskich ogrodach jest to istotny problem hodowlany, ponieważ dorastające samce trzeba często oddzielać od dotychczasowego stada i znajdować dla nich odpowiednio przygotowane obiekty.

Kiedy było budowane Orientarium, była taka wizja, że mamy duży obiekt i można zrobić tutaj miejsce dla starszych samców – opowiada Goss. Z czasem zarządzający zoo zaczęli jednak przekonywać europejskiego koordynatora gatunku do zupełnie innego rozwiązania. – Powiedzieliśmy: idźmy nie w samce, tylko w prawdziwą hodowlę. Spróbujmy urodzić małego słonia – mówi.

W związku z tym przebudowano część wybiegu, tak aby możliwe było rozdzielanie samców i samic. W październiku do Łodzi ma przyjechać samica słonia z Kopenhagi. – Prawdopodobnie podczas transportu będzie już w ciąży, bo celem jest to, żeby tutaj urodził się pierwszy mały słoń po tylu latach – mówi Goss.

To pokazuje również mniej widoczną stronę funkcjonowania współczesnych ogrodów zoologicznych. Zwierząt należących do europejskich programów hodowlanych nie wybiera się jak eksponatów do kolekcji. O ich przemieszczaniu pomiędzy ogrodami decydują koordynatorzy poszczególnych gatunków, biorąc pod uwagę m.in. genetykę, warunki hodowlane oraz możliwości poszczególnych placówek.

Relacja z tymi ludźmi jest tak naprawdę kluczowa. Konkurujesz z dwudziestoma, trzydziestoma dobrymi ośrodkami w Europie, które czasami mają po dwieście lat tradycji. My jesteśmy młodym ogrodem, ale oni widzą, że inwestujemy, że się staramy i że ludzie chcą tutaj przyjeżdżać – mówi prezes Holdingu.

fot.: Knews.pl — Tak ma wyglądać Pawilon Żywiołów w łódzkim ZOO. Nowy kompleks poprowadzi zwiedzających przez strefy inspirowane ziemią, wodą, ogniem i powietrzem, a wśród planowanych mieszkańców są m.in. manaty, wombaty, pingwiny, żółwie olbrzymie i tropikalne ptaki. Inwestycja ma być kolejnym dużym etapem rozwoju ogrodu po Orientarium.

Pawilon Żywiołów. Cztery światy w jednym budynku

Kładka i restauracja to inwestycje na najbliższe miesiące. Znacznie większym przedsięwzięciem przygotowywanym na kolejne lata jest Pawilon Żywiołów. Nie będzie to po prostu kolejny pawilon ze zwierzętami. Projekt zakłada stworzenie wielopoziomowej trasy, która przeprowadzi zwiedzających przez środowiska inspirowane czterema żywiołami: ziemią, wodą, ogniem i powietrzem. Oficjalna koncepcja opisuje go jako narracyjną podróż pokazującą, jak różne środowiska kształtowały życie na Ziemi.

Zwiedzanie ma zacząć się pod ziemią. Tam planowane są m.in. nory wombatów i część edukacyjna poświęcona ewolucji. Dalej pojawi się świat wody z monumentalnymi akwariami, manatami karaibskimi i innymi gatunkami wodnymi. Strefa inspirowana ogniem ma przypominać wulkaniczną krainę zamieszkaną przez gady i żółwie olbrzymie. Osobnym elementem będzie lodowa ekspozycja pingwinów, a wyżej tropikalna przestrzeń „powietrza” z ptakami, czepiakami i pazurkowcami. Na zielonym dachu przewidziano kolejne punkty obserwacyjne i widoki na wybiegi zwierząt.

Zwycięska koncepcja powstała w VMA Design Studio z Bangkoku. Sami architekci opisują projekt jako ciągłą trasę, która rozpoczyna się pod ziemią, a następnie prowadzi przez kolejne środowiska ku górze budynku. Pawilon ma mieć około 6 tys. mkw. powierzchni.

Goss zwraca uwagę, że inwestycja zmieni również tę część zoo, której odwiedzający dzisiaj właściwie nie oglądają. – Mamy tam dzisiaj kuchnię, magazyny, całe zaplecze. To wszystko chcemy zakopać pod ziemię. Nad tym będzie Pawilon Żywiołów – mówi. W części podziemnej planowane jest zaplecze techniczne i parkingi, a właściwa ekspozycja ma powstać wyżej.

Prezes Holdingu bardzo dobrze ocenia zwycięską koncepcję. – Mieliśmy trochę szczęścia, bo zgłosiły się dwie spektakularne pracownie. Jedna z Paryża, która robi parki rozrywki i zoo, a druga z Bangkoku. Wygrali Tajowie. Jeśli uda się wybudować ten obiekt zgodnie z tą wizualizacją, będziemy mieli naprawdę bardzo mocny obiekt – mówi Goss.

fot.: UMŁ — To wizualizacja wnętrza Pawilonu Żywiołów autorstwa tajskiego VMA Design Studio z Bangkoku. Pracownia specjalizuje się głównie w architekturze, hotelach i wnętrzach; ma w portfolio m.in. Double B Hostel w Bangkoku, Sichon Cabana Resort, Tide Bangsaray oraz Ki Pattaya Hotel. Sam Pawilon Żywiołów będzie ich pierwszym projektem zoologicznym, co potwierdził współzałożyciel studia Vichayuth Meenaphant.

Projekt jest obecnie na etapie przygotowywania programu funkcjonalno-użytkowego. Jeszcze w lipcu miasto informowało o przejściu inwestycji z etapu koncepcyjnego do szczegółowych przygotowań. Aktualne szacunki Gossa są już wyższe od pojawiających się wcześniej kwot. – Mniej więcej w marcu dostaniemy PFU. Potem robimy „zaprojektuj i wybuduj” i zaczynamy budować. Koszt? Pewnie 150 milionów trzeba liczyć – mówi. Według jego obecnych założeń Pawilon Żywiołów miałby zostać otwarty około 2030–2031 roku.

Łódzkie zoo próbuje więc rozwijać się jednocześnie na kilku poziomach. Po rekordowym sezonie przygotowuje ofertę na jesień i zimę, rozbudowuje afrykańską część ogrodu, chce rozpocząć hodowlę słoni, a równolegle przygotowuje największą inwestycję od czasu Orientarium. Najwcześniej zobaczymy kładkę nad sawanną. Chwilę później ma pojawić się restauracja. Jeśli harmonogram zostanie utrzymany, już w przyszłym sezonie w łódzkim zoo będzie można usiąść przy stoliku trzy metry nad ziemią i patrzeć na żyrafy.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło