Jesień za progiem, więc z nostalgią wracam myślami do majówki, kiedy to wybrałam się do Książa, by przejść ścieżkami legendarnej księżnej Daisy. Była to decyzja i dobra i niedobra jednocześnie. Maj i słońce sprawiły, że piękno Książa po raz kolejny rozłożyło mnie na łopatki, jednak nie przypuszczałam, że trwający tam wówczas Festiwal Kwiatów i Sztuki przyciąga aż takie tłumy! Doceniam niezwykle pomysł i roślinne aranżacje, jednak nie jest to dobre rozwiązanie dla tych, którzy chcą w spokoju zagłębić się w historię i pooglądać stare fotografie.

fot.: Knews.pl — Kwiatowe instalacje na tarasach Zamku Książ podczas Festiwalu Kwiatów i Sztuki — jednej z największych wiosennych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska.
Ale oddając sprawiedliwość organizatorom, festiwal jest największym w Książu dorocznym widowiskiem, w którym historyczne sale zamieniają się we florystyczną opowieść o kolejnych epokach. I co ważne - w 2023 roku całą imprezę poprowadzono śladami mojej bohaterki, pod hasłem „Sekretny Ogród księżnej Daisy”, a inspiracją były między innymi jej pamiętniki. Wśród tegorocznych aranżacji znalazły się natomiast bukiety dla Daisy. Z jednej strony marudziłam więc w tłumie ale z drugiej byłam usatysfakcjonowana.
Maria Teresa Oliwia Cornwallis-West, wychowana w walijskim zamku Ruthin od dziecka miała przydomek Daisy czyli stokrotka, bo jej matka była wielką miłośniczką kwiatów. To zdrobnienie tak bardzo do niej przylgnęło, że mało kto pamiętał, jak naprawdę miała na imię.

fot.: Wizualizacja — Ślub Daisy Cornwallis-West i Jana Henryka XV von Hochberga w londyńskim kościele św. Małgorzaty, 8 grudnia 1891 roku.
Ach, co to był za ślub!
Ale wróćmy do początków. Daisy przyjechała na Dolny Śląsk jako żona Jana Henryka XV von Hochberga, jednego z najbogatszych arystokratów cesarskich Niemiec. Daisy i Henryk poznali się w Londynie, gdzie przyszły książę pszczyński pracował w ambasadzie niemieckiej. Zaręczyny ogłoszono w sierpniu 1891 roku, a już w grudniu odbył się ślub w kościele św. Małgorzaty przy Opactwie Westminsterskim. Ona miała osiemnaście lat, on był od niej o jedenaście lat starszy. Z początku było to małżeństwo wyjątkowe, bo oparte na uczuciach, a jednocześnie znakomity mariaż dwóch światów: angielskiej arystokracji związanej z dworem i jednej z najbogatszych rodzin niemieckich.
Na początku wspólnie podróżowali, przyjmowali gości i budowali pozycję Książa jako jednej z najważniejszych rezydencji w tej części Europy. Jan Henryk XV nie szczędził Daisy strojów, biżuterii ani kosztownych prezentów, a zainteresowanie, jakie wzbudzała piękna żona, wyraźnie schlebiało jego ambicji. Z czasem jednak coraz bardziej dzieliły ich różnice temperamentu, wojna i wieloletnia rozłąka. Daisy, przywiązana do Anglii i otwarta na świat poza niemieckim dworem, nie mieściła się w roli, jaką wyznaczał jej pruski porządek. On pozostawał człowiekiem rodu, interesów i obowiązków.

fot.: autorstwo londyńskiego studia Lafayette, zachowane w zbiorach Victoria & Albert Museum w Londynie — Księżna Daisy jako królowa Saby na balu kostiumowym w Devonshire House w 1897 roku. Pióra, jedwab, turkusy, diamentowe łańcuchy i wachlarz tworzyły kostium, który mówił o epoce Hochbergów więcej niż niejeden pałacowy salon.
Przepych i samotność
W Książu Daisy miała przepych, pozycję i otwarcie na europejskie salony, ale też doskwierały jej samotność, sztywność pruskiego świata i ograniczenia, z którymi nie chciała się pogodzić.
Książ, zbudowany pod koniec XIII wieku przez księcia Bolka I Surowego jako strategiczna warownia na skalnym urwisku ponad doliną Pełcznicy, stał się więc dla niej domem i bolączką zarazem. Od 1509 roku należał do Hochbergów, którzy przez kolejne stulecia przekształcili średniowieczną twierdzę w reprezentacyjną rezydencję. Daisy nadała mu ton, którego wcześniej w nim brakowało — więcej światła, prywatności, angielskiej swobody i kobiecej wyobraźni.
Nie ona decydowała o największej rozbudowie zamku z lat 1908–1922 — dwa monumentalne skrzydła od północy i zachodu były przedsięwzięciem Jana Henryka XV. Daisy miała jednak wyraźny wpływ na to, jak wyglądała jej prywatna część Książa. Jej apartamenty: salon, sypialnia, buduar i łazienka, znacząco różniły się od reszty rezydencji, ponieważ powstawały według jej własnych pomysłów.

fot.: Knews.pl — dwukondygnacyjna, barokowa sala reprezentacyjna Zamku Książ. Jej najbardziej efektownymi elementami są plafon, marmoryzowane dekoracje i monumentalne kominki z czarnego włoskiego marmuru.
Błękit salonu, róż sypialni
Najlepiej widać to w kolorach i detalach. W salonie stały obite błękitną tkaniną, pikowane kanapy, biały marmurowy kominek, pianino w kolorze kości słoniowej i jedwabny parawan. Były tam kryształowe żyrandole, lustra, perski dywan, rośliny oraz akwarele malowane przez samą księżną. Regały na książki wykonano według jej projektu. Sypialnię utrzymano w delikatnym różu, zieleni i satynowych tkaninach; toaletkę w stylu Ludwika XV ustawiono między oknami, a na osobistym zestawie toaletowym z szylkretu widniało imię Daisy.
Jej życzeniem był także balkon przy sypialni, dobudowany w 1910 roku do południowej, barokowej elewacji, z którego księżna chciała patrzeć na książańską dolinę.
W epoce, w której wnętrza miały przede wszystkim podkreślać pozycję rodu, Daisy stworzyła przestrzeń bardziej osobistą niż ceremonialną. Jej salon był miejscem pełnym muzyki, książek, malarstwa, kwiatów i najlepszą przestrzenią do rozmowy o sztuce. Dzisiejsze Apartamenty Księżnej Daisy w Książu nie są dosłowną rekonstrukcją, ale przypominają, że wnętrza te powstały według jej autorskich pomysłów.

fot.: Materiały archiwalne — Ma Fantaisie — leśna chatka księżnej Daisy w pobliżu Książa. Powstała w 1906 roku jako jej prywatna, inspirowana angielskim cottage’em oaza; dwa budynki łączył kryty ganek, a ogród projektowano z udziałem matki księżnej.
Ma Fantaisie — ucieczka od zamkowej etykiety
Najbardziej osobistym projektem Daisy była jednak Ma Fantaisie — „Moja Fantazja”. W leśnej dolinie na zachód od zamku, z dala od dworskiego ceremoniału, zaprojektowała sobie niewielką wiejską chatkę. Wzorowała ją na angielskich magpiecottages: białych domkach o ciemnej, drewnianej konstrukcji, ze stromymi, krytymi strzechą dachami. Jej wersja była lżejsza i bardziej malownicza: dwa niewielkie budynki, połączone krytym gankiem, stanęły wśród rododendronów i azalii.
Daisy sama pisała, że Ma Fantaisie była chyba jedyną rzeczą w Książu, która należała wyłącznie do niej i w pełni wyrażała jej ducha. Urządziła ją starymi dębowymi sprzętami, prostą ceramiką oraz drobiazgami przywożonymi z podróży. W ogrodzie wokół chatki były rzeźby, formowane żywopłoty i zegar słoneczny, a w donicach rosły hortensje. Właśnie tam, z dziećmi, rodzicami i najbliższymi przyjaciółmi, mogła odpocząć od wielkiej rezydencji, jej służby i nieustannej obserwacji.

fot.: Knews.pl — Kompozycja przygotowana na Festiwal Kwiatów i Sztuki
Rośliny ucieczką od przytłaczającego zamku
Zamiłowanie Daisy do roślin było znane na całą okolicę. W jej czasach w Lubiechowie działało książęce ogrodnictwo - rozległy kompleks palmiarni, szklarni i ogrodów, z rosarium, częścią japońską, ogrodem owocowo-warzywnym oraz uprawą krzewów ozdobnych. Każdego roku trafiały z niego do Książa dziesiątki tysięcy sadzonek, między innymi rododendronów i hortensji, którymi obsadzano tarasy oraz park. Palmiarnia i ogrody były otwarte dla publiczności, a rodzina Hochbergów organizowała tam dwa razy do roku szeroko relacjonowane wystawy kwiatów.
Daisy bardzo angażowała się w te wydarzenia, bo zdecydowanie wolała naturalność i piękno angielskiego ogrodu od ciężkiego przepychu wielkich sal. Wśród jej ukochanych roślin wymienia się przede wszystkim rododendrony, azalie, hortensje, fiołki i stokrotki. Dziś w botanicznych kolekcjach przypomina o niej także różanecznik „Daisy”.

fot.: autorstwo londyńskiego studia Lafayette, zachowane w zbiorach Victoria & Albert Museum w Londynie. Cyfrowa rekonstrukcja — Perły były jednym z rozpoznawalnych elementów stylu księżnej Daisy — na tym portrecie długi naszyjnik podkreśla swobodę i nowoczesność jej wizerunku, dalekiego od sztywnej dworskiej etykiety.
Ikona stylu przed epoką celebrytów
Poza przyrodą, światem Daisy były sztuka i moda. Księżna śpiewała, interesowała się teatrem, malowała i prowadziła pamiętniki, które po latach stały się ważnym świadectwem życia europejskiej arystokracji przełomu wieków. Miała też wyczucie stylu, a jej wizerunek budził fascynację ówczesnej prasy. Kolekcja księżnej obejmowała diademy, brosze, bransolety, pierścionki, kolczyki, zegarki i naszyjniki; szczególną sławą cieszył się jej legendarny sznur pereł.
Daisy była zarazem jedną z pierwszych kobiet swojej epoki, które doświadczyły czegoś, co dziś nazwalibyśmy presją paparazzich. Na początku XX wieku fotografowie pracujący dla coraz liczniejszych agencji prasowych zaczęli śledzić ją podczas wyścigów, spacerów i spotkań towarzyskich. W 1906 roku sfotografowano ją w Goodwood, gdzie rozmawiała z portugalskim dyplomatą markizem de Soveralem. Król Edward VII miał później zażartować, że „teraz każdy może mieć pani wizerunek za jedyne sześć pensów”. Daisy była już wtedy marką samą w sobie — zanim jeszcze świat poznał słowo „celebrytka”.
Za wizerunkiem perfekcyjnie wystylizowanej księżnej kryła się też miłośniczka psów i drobnych psot. Jej czarny Fiend, czyli „Diabełek”, podróżował z nią do Indii. Na pokładzie statku atakował buty mężczyzn i rozwiązywał im sznurówki, co księżną niezwykle bawiło. Daisy miała też suczkę Tussie, którą nauczyła przeskakiwać przez grzbiet większego teriera Petera i siadać mu na plecach.

fot.: Knews.pl — Zamek Książ pozostaje najpopularniejszą atrakcją Wałbrzycha — w 2025 roku przyciągnął około pół miliona turystów.
Daisy is crazy
Ale Daisy ma też jeszcze inne oblicze – społeczniczki, która pomagała w sposób znacznie wykraczający poza tradycyjną, arystokratyczną dobroczynność. Interesowały ją warunki życia mieszkańców przemysłowego regionu, edukacja i los kobiet. Wspierała inicjatywy na rzecz potrzebujących, a jej imieniem nazwano szkoły koronczarskie i społeczne przedsięwzięcia dające kobietom możliwość nauki zawodu oraz samodzielnego zarobku. Dziś powiedzielibyśmy, że łączyła filantropię z myśleniem o sprawczości. W jej czasach było to podejście rzadkie.
Dziś myślimy o niej, że była nowatorska, silna i bezkompromisowa, w jej czasach uważano ją za trudną. Była kobietą o wyrazistym temperamencie: bezpośrednią, niezależną i niechętną pruskiej dyscyplinie. Wśród arystokracji miało krążyć określenie: „Daisy is crazy”, bo dla otoczenia problemem było to, że łatwo przekraczała bariery klasowe, mówiła własnym głosem i nie chciała bez końca odgrywać roli posłusznej księżnej.
W pamiętnikach nie oszczędzała ludzi ze swojego świata, zwłaszcza niemieckiej arystokracji. Gdy po latach je opublikowała, pojawiły się zarzuty, że opisuje wydarzenia jednostronnie, a część odbiorców oskarżała ją nawet o manipulowanie faktami. Nie unieważnia to wartości jej wspomnień, ale przypomina, że Daisy tworzyła również własny wizerunek. Była empatyczna, ale umiała być ostra; szczerze zainteresowana losem biednych, lecz jednocześnie przyzwyczajona do luksusu i potęgi rodu. Była też pacyfistką. Podczas I wojny światowej pracowała jako pielęgniarka Czerwonego Krzyża w pociągach sanitarnych i szpitalach. Jej angielskie pochodzenie oraz otwartość na kontakty ponad podziałami wzbudzały w wojennych Niemczech podejrzliwość. Dla części pruskiej arystokracji Daisy była zbyt niezależna, zbyt bezpośrednia i zbyt nieprzewidywalna.

fot.: Knews.pl — Zamek Książ ma około 400 pomieszczeń i blisko 11 tys. mkw. powierzchni — jest trzecim co do wielkości zamkiem w Polsce, po Malborku i Wawelu.
Trudy macieżyństwa
W życiu rodzinnym również nie pasuje do prostego portretu księżnej w koronie. Pierwsza córka Daisy i Jana Henryka XV zmarła w niemowlęctwie. Później urodziła trzech synów: Jana Henryka XVII, Aleksandra i Bolka. Ich dzieciństwo przebiegało według zasad typowych dla wielkiego arystokratycznego domu — z nianiami, guwernerami i osobnymi pokojami dziecięcymi. Są jednak świadectwa, że Daisy organizowała swoje życie tak, aby codziennie spędzać z pierworodnym synem czas, sama go kąpała i uczestniczyła w jego wieczornych modlitwach. W zamku istniała nawet dyskretna klatka schodowa łącząca jej apartamenty z pokojami dzieci.
Nie była więc matką „nowoczesną” w dzisiejszym rozumieniu — wychowanie dzieci w znacznej mierze pozostawiała służbie — ale macierzyństwo przeżywała bardzo osobiście. W świecie, gdzie dziedzic był przede wszystkim gwarancją ciągłości rodu, Daisy szukała z synami własnej, bliższej relacji. Jej rodzinne życie nie było jednak wolne od bólu: małżeństwo się rozpadło, synowie dorośli w cieniu konfliktów politycznych i majątkowych, a najmłodszy Bolko zmarł w wieku zaledwie 26 lat po pobycie w więzieniu Gestapo.

Księżna Daisy von Pless — angielska arystokratka, która po ślubie z Hansem Heinrichem XV Hochbergiem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet europejskiej socjety przełomu XIX i XX wieku.
Legenda na zawsze
W 1923 roku Daisy rozwiodła się z Janem Henrykiem XV. W kolejnych latach zdrowie coraz bardziej ograniczało jej samodzielność, a wraz z kryzysem finansowym rodziny gasł dawny blask Hochbergów. Po przejęciu majątku przez nazistów w 1941 roku musiała opuścić Książ. Zmarła dwa lata później w Wałbrzychu.
Zamek przetrwał, choć wojna zniszczyła część jego historycznych wnętrz. Podczas realizacji nazistowskiego projektu „Riese” przebudowano fragmenty rezydencji i wydrążono podziemia, które miały prawdopodobnie służyć jako schron i kluczowy element nowej, potężnej Głównej Kwatery Wodza dla Adolfa Hitlera oraz dowództwa wojskowego III Rzeszy.
Współczesny Książ jest otwarty dla turystów: można zwiedzać reprezentacyjne sale, apartamenty, tarasy, park, palmiarnię i wojenne podziemia. Jest też miejscem wystaw, koncertów, wydarzeń i spotkań. Ale jego najtrwalszym znakiem rozpoznawczym pozostaje kobieta z Walii - Daisy - ikona stylu, która rozumiała siłę wizerunku; artystyczna dusza, a przede wszystkim osoba, która używała swojej pozycji, by pomagać innym. Dzięki niej Książ przestał być wyłącznie zamkiem Hochbergów, a stał się opowieścią o kobiecie przełamującej schematy.
Weź udział w dyskusji!
Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.