Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Błąd: You exceeded your current quota, please check your plan and billing details. For more information on this error, read the docs: https://platform.openai.com/docs/guides/error-codes/api-errors. (insufficient_quota, insufficient_quota)

Łódzkie może mieć własny region winiarski. „Nie mamy kopiować Szampanii” ale mamy wielką szansę.

Jan Smolis, właściciel Winnicy Smolis w Brzezinach, przekonuje, że województwo łódzkie ma warunki, by zbudować własną markę winiarską. Nie chodzi jednak o pojedyncze winnice działające osobno, lecz o wspólny region, współpracę producentów, wsparcie samorządów, uczelni i lokalnych restauratorów. W drugiej części rozmowy opowiada o planach stworzenia regionu winiarskiego, łódzkim winie musującym metodą tradycyjną i o tym, dlaczego siłą branży ma być wspólne działanie.

Błażej Kronic: W pierwszej części rozmowy mówiliśmy o pana drodze z Szampanii do Brzezin, o ziemi, klimacie i o tym, że pod łódzkim piaskiem może kryć się duży potencjał dla winorośli. Ale z pana opowieści wynika, że nie myśli pan tylko o własnej winnicy.

Jan Smolis: Tak, bo to nie może być tylko jedna winnica. Jak każdy winiarz będzie działał tylko na swoim koncie, to oczywiście coś zrobimy, ale będziemy potrzebować bardzo dużo czasu. A jeśli będziemy działać razem, jeśli będziemy się znać, pomagać sobie, pożyczać sprzęt, wymieniać wiedzę, to wtedy wszystko idzie szybciej.

Region winiarski to nie jest tylko jedna dobra butelka. To jest ziemia, producenci, restauratorzy, samorządy, uczelnie, wydarzenia. To wszystko musi się połączyć. Dopiero wtedy ludzie zaczynają kojarzyć miejsce, a nie tylko jednego producenta.

Błażej Kronic: Czyli samo dobre wino nie wystarczy?

Jan Smolis: Dobre wino jest podstawą, wiadomo. Bez dobrego wina nie ma o czym rozmawiać. Ale samo dobre wino nie wystarczy. Trzeba jeszcze zbudować rozpoznawalność, wspólną jakość, wspólną historię. Trzeba pokazać ludziom, że województwo łódzkie może być miejscem, gdzie robi się wino musujące metodą tradycyjną na bardzo wysokim poziomie.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis

Nie szampan, lecz wino musujące metodą tradycyjną

Błażej Kronic: Kiedy zapowiadałem rozmowę z panem w mediach społecznościowych, użyłem słowa „szampan”. Maciej Nowicki od razu mnie poprawił: nie szampan, tylko wino musujące.

Jan Smolis: I bardzo dobrze zrobił. Maciej Nowicki to jeden z najlepszych sędziów winiarskich w Polsce. Znam go bardzo dobrze i bardzo go cenię. A w tej sprawie miał całkowitą rację.

Szampan to jest produkt z konkretnego regionu. Szampania jest regionem, tak jak województwo łódzkie jest regionem. To jest ich nazwa, ich historia, ich ochrona. Nie można używać tego słowa dowolnie, bo można mieć z tego problemy prawne. My nie robimy szampana. Robimy wino musujące metodą tradycyjną.

Błażej Kronic: Nawet nie „metodą szampańską”?

Jan Smolis: Lepiej mówić: metodą tradycyjną. To jest poprawniejsze. Nie mamy udawać Szampanii. Mamy korzystać z wiedzy, doświadczenia i technologii, ale budować coś swojego. Ja znam Szampanię, tam się urodziłem, tam pracowałem, ale tutaj nie chodzi o to, żeby robić drugą Szampanię.

Łódzkie wino musujące może mieć własny charakter. Mamy inną ziemię, inny klimat, inne warunki. I właśnie to jest ciekawe. Jeśli będziemy tylko kopiować, zawsze będziemy z tyłu. A jeśli zrozumiemy własne terroir, możemy stworzyć coś, co będzie nasze.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis

Wino musujące to także technologia

Błażej Kronic: Rozmawialiśmy też o tym, że wino musujące to nie tylko ziemia, klimat i metoda produkcji. To także technologia. Pokazywał mi pan butelki, które muszą wytrzymać bardzo wysokie ciśnienie.

Jan Smolis: Tak. Butelki sprowadzam z Francji, bo chcę mieć pewność, że są dobre. Teoretycznie powinny wytrzymać do 13 atmosfer. W moich winach jest około sześciu atmosfer, więc mamy duży zapas bezpieczeństwa.

To jest bardzo ważne. Te butelki leżą w piwnicy przez dwa lata albo dłużej. Jeżeli jedna pęknie, to zwykle nic wielkiego się nie dzieje. Ale jakby pękło kilka butelek w jednym miejscu, to może być problem. Dlatego na butelkach nie można oszczędzać.

Błażej Kronic: Czyli romantyczny obraz winnicy to tylko część prawdy?

Jan Smolis: Dokładnie. Romantyczna jest etykieta, kieliszek, widok winnicy. Ale za tym jest technologia. Trzeba znać roślinę, ziemię, fermentację, maszyny, butelki, ciśnienie, przechowywanie. Region winiarski nie powstaje z dobrych chęci. Musi być wiedza, organizacja i odpowiedzialność.

fot.: Knews.pl — Butelki do win musujących należą do najbardziej wytrzymałych opakowań stosowanych w winiarstwie. Choć ciśnienie wewnątrz gotowego trunku wynosi zwykle około 6 atmosfer, wysokiej klasy butelki są projektowane i testowane tak, by wytrzymać nawet 10–12 atmosfer. Dlatego Jan Smolis korzysta z butelek sprowadzanych z Francji, gdzie od pokoleń rozwijana jest technologia produkcji szkła dla szampanów i win musujących. Charakterystyczne grube dno oraz masywne ścianki mają zapewnić bezpieczeństwo podczas wielomiesięcznego dojrzewania wina.

Region Winiarski Ziemi Obiecanej?

Błażej Kronic: Pojawia się pomysł stworzenia regionu winiarskiego w województwie łódzkim. Jak pan o tym myśli?

Jan Smolis: Rozmawiamy o tym z Urzędem Marszałkowskim. Jest pomysł, żeby stworzyć region winiarski, który będzie miał swoją tożsamość, swoje zasady, swoją jakość i swoją nazwę. Pojawiła się propozycja, żeby nazwać go Regionem Winiarskim Ziemi Obiecanej. Według mnie to jest bardzo fajna nazwa.

Błażej Kronic: Dlaczego?

Jan Smolis: Bo ona pasuje do tego miejsca. Ziemia Obiecana kojarzy się z Łodzią, z historią przemysłu, z ludźmi, którzy przyjeżdżali tutaj budować coś od zera. A teraz możemy do tej opowieści dopisać coś nowego. Nie fabrykę włókienniczą, tylko region winiarski.

To jest inny rodzaj pracy, ale trochę podobna ambicja. Jest ziemia, są ludzie, jest ryzyko, jest pomysł i trzeba to zbudować od podstaw.

Błażej Kronic: To jest jeszcze idea, czy już konkretny projekt?

Jan Smolis: To jest proces. Najpierw trzeba zrobić audyt, sprawdzić ziemię, określić, gdzie są najlepsze warunki, gdzie przebiega ten potencjalny region polodowcowy. Jest też specjalista z Politechniki, który ma pomóc dokładnie określić ten obszar.

Takich rzeczy nie robi się na hasło. Nie można powiedzieć: tutaj będzie region winiarski, bo tak chcemy. Trzeba mieć wiedzę, badania i cierpliwość.

Błażej Kronic: Czyli najpierw trzeba poznać ziemię?

Jan Smolis: Tak. Ziemia jest podstawą. W pierwszej części rozmowy mówiłem, że u nas pod piaskiem jest czerwona glina, wapń, kreda, odpowiednie pH. Ale trzeba to uporządkować szerzej. Nie można powiedzieć: całe województwo będzie winnicą. Nie. Trzeba sprawdzić, które miejsca mają najlepsze warunki. Winiarstwo wymaga precyzji.

fot.: Knews.pl — Szczególnie cennym wyróżnieniem dla Winnicy Smolis pozostaje srebrny medal Bacchus 2022 zdobyty przez wino Smolis Brut Nature. Konkurs Bacchus, organizowany w Madrycie, należy do najważniejszych międzynarodowych konkursów winiarskich na świecie. Co roku setki ekspertów oceniają w ślepych degustacjach tysiące win z kilkunastu krajów, a medale trafiają jedynie do najwyżej ocenionych trunków

Wspólna nazwa dla łódzkiego wina

Błażej Kronic: Mówił pan też, że region powinien mieć własną nazwę nie tylko jako obszar, ale również dla wina musującego.

Jan Smolis: Tak. Szukamy wspólnej nazwy dla łódzkiego wina musującego metodą tradycyjną. To jeszcze nie jest zamknięte, ale pojawiają się różne pomysły.

Jedną z propozycji przedstawiła Anna Midera. Zaproponowała nazwę „Serce Polski”, po francusku Cœur de Pologne. To jest bardzo ciekawy trop, bo ta nazwa odwołuje się jednocześnie do polskości i do centralnego położenia województwa łódzkiego.

Nie mówimy wtedy tylko o produkcie z jakiegoś miejsca. Mówimy o winie z centrum kraju, z serca Polski.

Błażej Kronic: To potrzebne marketingowo?

Jan Smolis: Bardzo. Ludzie muszą wiedzieć, co kupują. Jeśli każdy będzie działał osobno i każdy będzie opowiadał tylko o sobie, będzie trudniej. Ale jeśli stworzymy wspólną nazwę, wspólną jakość i wspólną historię, wtedy klient zacznie kojarzyć region. Nie tylko jedną butelkę, ale całe miejsce.

Myślę, że za rok albo dwa nie będziemy już mówić tylko „wino musujące z województwa łódzkiego”. Będziemy mieli własną nazwę, własną kategorię, własną markę.

Błażej Kronic: Czyli łódzkie wino musujące jako produkt regionalny?

Jan Smolis: Tak. Ale nie tylko w sensie turystycznej ciekawostki. To może być prawdziwy produkt regionalny wysokiej jakości. Wino, które ma swoje pochodzenie, swój charakter i swoją opowieść. Jeśli zrobimy to dobrze, może być produkt dla bardzo wymagającego klienta, ale można też myśleć o szerszej ofercie.

fot.: Facebook. Winnica Smolis

Współpraca zamiast samotnej rywalizacji

Błażej Kronic: W wielu branżach producenci raczej ze sobą konkurują. Pan dużo mówi o współpracy.

Jan Smolis: Bo w winiarstwie bez współpracy będzie bardzo trudno. Jeśli każdy winiarz będzie działał tylko na własny rachunek, zrobimy coś, ale będziemy potrzebować bardzo dużo czasu.

A my się znamy. Winiarze sobie pomagają. Pożyczamy sprzęt, wymieniamy się wiedzą. Jeśli ktoś ma problem z winem, można podjechać, spróbować, doradzić. Ja też tak robię. Jeśli mogę pomóc, pomagam.

Błażej Kronic: To nie przeszkadza w konkurencji?

Jan Smolis: Nie. Konkurencja jest naturalna, ale ona nie musi oznaczać wojny. Jeśli region się rozwija, wszyscy zyskują. Jeżeli klient przyjedzie do jednej winnicy i zobaczy, że obok są kolejne, że jest restauracja, festiwal, lokalne produkty, to zostanie dłużej.

Może kupi wino u mnie, może u kogoś innego, może wróci za miesiąc. To buduje rynek.

Błażej Kronic: Czyli im więcej dobrych producentów, tym lepiej dla wszystkich?

Jan Smolis: Dokładnie. Region nie powstaje z jednej winnicy. Region powstaje wtedy, kiedy jest ich wiele i kiedy one razem budują rozpoznawalność.

Jeśli w jednym miejscu jest kilkanaście winnic, to ma sens przyjazd specjalisty z Francji, ma sens wspólny sprzęt, mają sens szkolenia, ma sens wspólna promocja. To wszystko zaczyna działać dopiero wtedy, kiedy jest środowisko.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis — Zbiory winogron.

Uczelnie, technologia i późniejszy start jako przewaga

Błażej Kronic: Wspomniał pan o specjalistach i uczelniach. Jaką rolę mogą odegrać w budowaniu takiego regionu?

Jan Smolis: Bardzo dużą. Winiarstwo to nie tylko romantyczny obrazek: krzewy, słońce, kieliszek. To jest technologia, biologia, chemia, gleba, klimat, maszyny, przechowywanie, logistyka.

Uczelnie mogą pomóc w badaniach ziemi, w monitorowaniu procesów, w projektowaniu nowoczesnych rozwiązań. Możemy współpracować z Politechniką czy Uniwersytetem. Można myśleć o nowoczesnych kadziach, systemach monitorowania, informatyce, analizach.

Błażej Kronic: Czyli to, że zaczynamy później, może być przewagą?

Jan Smolis: Tak. We Francji wiele rzeczy ma bardzo długą tradycję. To jest piękne, ale czasem tradycja też spowalnia zmiany. My zaczynamy później, więc możemy od razu budować nowocześnie.

Możemy zobaczyć, co działało gdzie indziej, czego nie warto powtarzać i co można zrobić lepiej. Polska nie musi powtarzać wszystkiego od zera. Możemy od razu korzystać z nowych technologii.

Błażej Kronic: Pan często mówi o ekologii. Dlaczego to jest dla pana ważne?

Jan Smolis: Bo widziałem skutki używania chemii we Francji. Nie chcę iść tą drogą. Jeśli mamy budować region winiarski w województwie łódzkim, to powinniśmy od początku myśleć o jakości i ekologii.

Trzeba zachęcać rolników do uprawy winorośli, ale w sposób odpowiedzialny. To nie może być tylko szybki biznes. Wino wymaga czasu, a ziemia wymaga szacunku.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis

Lokalne wydarzenia i nowa opowieść o regionie

Błażej Kronic: Widać, że temat wina zaczyna pojawiać się w różnych miejscach województwa. Są wydarzenia, festiwale, rozmowy o produktach regionalnych.

Jan Smolis: Tak. W Brzezinach ma być festiwal mody i wina. W Kutnie festiwal róży i wina. W Uniejowie też jest duża aktywność. Burmistrz Uniejowa jest bardzo otwarty na ten temat. To pokazuje, że region zaczyna rozumieć, że wino może być czymś więcej niż tylko produktem.

Błażej Kronic: Czym jeszcze?

Jan Smolis: Może być częścią turystyki, gastronomii, promocji regionu, spotkań biznesowych, wydarzeń kulturalnych. Wino dobrze łączy ludzi. Jeśli mamy winnice, restauracje, lokalnych producentów, hotele, festiwale, samorządy i uczelnie, to można z tego zbudować całą sieć.

Błażej Kronic: Czyli wino jako element gospodarki regionalnej?

Jan Smolis: Tak. Nie tylko butelka na półce. Cały system. Ktoś przyjeżdża do winnicy, potem jedzie do restauracji, kupuje lokalne produkty, zostaje na weekend, wraca z rodziną albo znajomymi. Tak działa region. To nie dzieje się od razu, ale trzeba zacząć to budować.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis

Polskie wino przestało być żartem

Błażej Kronic: Jeszcze kilkanaście lat temu wiele osób traktowało polskie wino z przymrużeniem oka.

Jan Smolis: Tak było. Kiedy zaczynałem jeździć na pierwsze targi, poziom nie zawsze był ciekawy. Ale przez ostatnie lata polskie wino zrobiło ogromny postęp. I nie mówię tylko o sobie. W Polsce jest dziś wiele winnic, które robią naprawdę dobre, porządne wina.

Błażej Kronic: Pana wina zdobywały nagrody w Polsce i za granicą.

Jan Smolis: Tak. W Polsce mamy bardzo dobre konkursy, między innymi w Poznaniu i Krakowie. Za granicą ważny był dla mnie konkurs Bacchus w Hiszpanii. W kategorii win musujących metodą tradycyjną konkurencja jest tam bardzo silna, bo dominuje cava. Tam zdobyłem drugie miejsce.

Najważniejszy był jednak konkurs w Londynie. To ogromna impreza, z winami z całego świata. Moje wino Platinum, które dojrzewa 10 lat na osadzie, a wtedy miało siedem lat, zajęło trzecie miejsce w kategorii win musujących i szampanów. Młodsze wino też było bardzo blisko podium.

Błażej Kronic: I to pokazało panu, że potencjał jest realny?

Jan Smolis: Tak. Wtedy zrozumiałem, że nie mówimy o marzeniu. Mamy klimat, mamy ziemię, mamy ludzi i możemy robić wina musujące na światowym poziomie. Trzeba tylko działać mądrze.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis

Platforma dla win i produktów regionalnych

Błażej Kronic: Wspominał pan też o pomyśle platformy, na której mogłyby być dostępne wina z regionu łódzkiego.

Jan Smolis: Tak. To jest bardzo ciekawy pomysł. Można stworzyć platformę informatyczną, na której byłyby dostępne wszystkie wina z województwa łódzkiego. Ale według mnie warto pójść szerzej i pokazać tam także inne produkty regionalne.

Błażej Kronic: Czyli nie tylko wino?

Jan Smolis: Nie tylko. Także warzywa, owoce, inne produkty lokalne. Klient mógłby wejść w jedno miejsce i zobaczyć, co powstaje w regionie. To pomaga producentom, ale też buduje świadomość klientów. Ludzie często nie wiedzą, ile ciekawych rzeczy powstaje blisko nich.

Błażej Kronic: To także sposób na integrację środowiska biznesowego.

Jan Smolis: Dokładnie. Ja bardzo wierzę w networking, w budowanie sieci powiązań między ludźmi. Jeśli mogę kogoś polecić, pomóc, skontaktować, to robię to chętnie. Im więcej ludzi będzie w takim projekcie, tym większy może być efekt.

fot.: facebook.com; Winnica Smolis — Brzeziński Festiwal Miodu, Mody i Wina

„Jeśli będziemy działać razem, możemy zrobić coś pięknego”

Błażej Kronic: Co więc jest dziś najważniejsze, jeśli województwo łódzkie ma rzeczywiście zbudować własny region winiarski?

Jan Smolis: Wszystko razem: ziemia, klimat, wiedza, technologia, cierpliwość i współpraca. Sama ziemia nie wystarczy. Sam klimat też nie wystarczy. Można mieć świetne warunki i nic z tym nie zrobić.

Najważniejsze jest to, żeby działać razem. Winiarze, samorządy, uczelnie, restauratorzy, lokalni producenci. Jeśli każdy będzie robił coś osobno, będzie trudniej. Jeśli połączymy siły, województwo łódzkie może mieć własną, mocną markę winiarską.

Błażej Kronic: Wierzy pan, że to się uda?

Jan Smolis: Tak. Nie chcę mówić wielkich słów bez pracy, bo wino nie lubi pustych deklaracji. Wino wymaga czasu. Ale kiedy patrzę na tę ziemię, na ludzi i na to, jak szybko Polska potrafi nadrabiać dystans, naprawdę wierzę, że możemy zrobić coś wyjątkowego.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło