Czasem warto zatrzymać się przy ludziach, którzy wyprzedzali swoje czasy
Na KNews piszemy głównie o inwestycjach, gospodarce i tym, co dzieje się tu i teraz. Ale rozwój nie zaczyna się od decyzji biznesowych – zaczyna się od idei, ludzi i ich odwagi myślenia inaczej.
Dlatego czasem wracamy do postaci, które działały w zupełnie innych realiach, a mimo to wyznaczały kierunki, które dziś uznajemy za oczywiste.
Jedną z nich był Roman Modzelewski, projektant którego fotele wciąż są produkowane - kosztują dziś ponad 6 tysięcy złotych.

fot.: Archiwum rodzinne Wery Modzelewskiej
Człowiek, który wyprzedził swoje czasy.
„Przodownicy pracy dają przykład całemu narodowi.”
„Nowe normy – nowe osiągnięcia.”
„Wyścig pracy trwa!”
To cytaty z Polskiej Kroniki Filmowej, a jednocześnie slogany zakorzeniane systematycznie w głowach społeczeństwa, któremu przyszło żyć w epoce PRL. Odbudowa zniszczonych miast, rozwój przemysłu, praca na rzecz Polski Ludowej – to były tematy pilące i zupełnie nieromantyczne. Domy miały pomieścić dużo rodzin, drogi miały być szerokie, a sprzęty domowe miały po prostu dobrze służyć. I fakt, dużo wtedy powstało rzeczy brzydkich tak, że oczy bolały. I, co najgorsze, do tego bólu można było się przyzwyczaić, bo co najmniej połowa polskich rodzin miała w domu to samo. Produkcja szła hurtowo, a beżowo-szare szafki kuchenne „rzucane” co jakiś czas w sklepach meblarskich rozchodziły się jak świeże bułeczki. Brali je nawet ci, co przyszli tego dnia po dywan…
Ale każda szarzyzna ma to do siebie, że kreuje buntowników. I tak na mapie polskich projektantów sztuki użytkowej zaczęli pojawiać się mistrzowie, artyści i wizjonerzy. Chierowski, Hałas, Lis, Chomentowska i on, zawsze wierny Łodzi, Roman Modzelewski – człowiek, który zmienił myślenie o tworzywie użytkowym.

fot.: Archiwum rodzinne Wery Modzelewskiej — Roman Modzelewski ze studentami
Łódź zawsze w sercu
Modzelewski urodził się na Litwie, studiował w Warszawie, ale swoje życie związał z Łodzią.
Jako rektor i wykładowca ASP w Łodzi kształtował pokolenia artystów i projektantów, inspirując ich interdyscyplinarnym podejściem do sztuki. Równocześnie rozwijał własną twórczość malarską — od kapizmu po abstrakcję i reliefy inspirowane teorią powidoków Władysława Strzemińskiego. I nieustannie projektował.
W wywiadach dość oszczędny w słowach, ale zwykł mawiać: „Nie interesuje mnie dekoracja, tylko konstrukcja.”

fot.: Archiwum rodzinne Wery Modzelewskiej
Polska awangarda w warunkach ograniczeń
Na tle polskich projektantów tamtego okresu Modzelewski zajmował pozycję szczególną. Jego eksperymenty były świeże i nowatorskie. Szukał nowych metod formowania i traktował design jako proces badawczy. Jego prace były bliższe zachodniej awangardzie niż krajowej praktyce przemysłowej.
Po latach, jego żona Wera wspominała: „Mojego męża zawsze pasjonowało wzornictwo. […] zaraz złapał jakiegoś stolarza i zrobił sobie meble do gabinetu własnego projektu. Potem nabrał wielkiej chęci, aby zaprojektować jakieś siedzisko. […] Zdobył niewielki baniak żywicy epoksydowej […] był zachwycony. […] Te jego pierwsze fotele były od spodu otwarte, bardzo lekkie.” (źródło: DesignAlive)

Fotel RM58 Classic, Vzór
Fotel RM58 – projekt z innego czasu
Największe uznanie krytyków sztuki użytkowej zyskał fotel RM58 z 1958 roku, który zachwycił samego Le Corbusiera. Wykonany z laminatu poliestrowo-szklanego stanowił jedną, zamkniętą formę. Nie był składany z elementów, nie udawał klasycznych mebli. Był obiektem zaprojektowanym jako całość – organiczny, płynny, podporządkowany logice materiału.
W realiach PRL był to projekt trudny do wdrożenia. Technologia była dostępna w ograniczonym zakresie, a przemysł nie był przygotowany na produkcję tego typu form. Fotel nie trafił więc do masowej produkcji, pozostał prototypem.
W wywiadzie, którego Roman Modzelewski udzielił w 1958 roku Jerzemu Lessmanowi dla „Ekspresu”czytamy: „Przyznam się panu, że dzisiejszej nocy prawie nie spałem. Myślałem o tym fotelu.To jest sprawa, która mnie bardzo interesuje i pochłania całkowicie.”
W tym samym czasie na Zachodzie podobne rozwiązania zaczynały funkcjonować w przemyśle. Projekty Charlesa i Ray Eamesów czy Eero Saarinena wykorzystywały nowe materiały – włókna szklane, tworzywa sztuczne – i były wdrażane w produkcji seryjnej. Czemu więc w Polsce się to nie udało? Bo Roman Modzelewski ze swoim technologicznym myśleniem zdecydowanie przeskoczył swoje czasy. Wpisywał się w system i jednocześnie go przekraczał, jego podejście było bliskie inżynierii: materiał, konstrukcja i forma stanowiły jedność.
Fotel RM58 przez lata pozostający w fazie prototypu doczekał się wejścia na rynek dopiero w XXI wieku, kiedy to firma Vzór wznowiła jego produkcję, wykorzystując nowoczesne technologie rotomouldingu. Oryginalny egzemplarz znajduje się natomiast w zbiorach londyńskiego Victoria and Albert Museum.

Fotel RM58 | 1958, Victoria and Albert Museum, Londyn
Król łódzkiego designu
Roman Modzelewski miał nieszczęście działać w systemie, który nie pozwalał na pełne wykorzystanie jego potencjału. Nie poddawał się jednak, walczył o sztukę użytkową i wciąż próbował nowych technik. I miał życiowe motto „Forma powinna wynikać z materiału.”na wynikać z materiału.”
Komentarze