Budowa kolei dużych prędkości stawia Łódź w centrum jednej z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce. Skrócenie czasu przejazdu do Warszawy do około 40 minut może wyraźnie zmienić sposób, w jaki funkcjonuje miasto. Jak jednak podkreśla Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, sama kolej nie przesądza o rozwoju.
Łódź jest jednym z kluczowych punktów projektu kolei dużych prędkości w Polsce. To tutaj zaczyna się budowa systemu, który ma połączyć Warszawę, Łódź, Poznań i Wrocław w ramach tzw. linii „Y”.
– To właśnie w Łodzi zacznie się historia kolei dużych prędkości w Polsce – mówił Adrian Furgalski podczas branżowej konferencji.
Zgodnie z założeniami czas przejazdu między Łodzią a Warszawą ma skrócić się do około 40 minut. W praktyce oznacza to, że oba miasta znajdą się bliżej siebie niż kiedykolwiek wcześniej – nie tylko na mapie, ale też w codziennym życiu mieszkańców.
KDP: szansa, która niesie ryzyko
– Samo budowanie infrastruktury to nie jest wszystko – podkreślił.
Jako przykład wskazał Hiszpanię.
– W Hiszpanii powstały tysiące kilometrów dróg i linii kolejowych, a mimo to nie wszystkie regiony przyspieszyły gospodarczo – zaznaczył.
Zwrócił przy tym uwagę na udział kolei w rynku transportowym.
– W Hiszpanii udział kolei to około 5 procent, we Francji około 15 procent – mówił.
Z jego wypowiedzi wynika, że kluczowe jest nie tylko budowanie infrastruktury, ale to, czy faktycznie zmienia ona sposób funkcjonowania gospodarki i rynku pracy.
Istotnym wątkiem dla niego jest relacja Łodzi z Warszawą.
– Przy tak krótkim czasie przejazdu Warszawa może jeszcze łatwiej „zasysać” pracowników – powiedział tego nie da się uniknąć.
– Jeżeli różnice w wynagrodzeniach i możliwościach pozostaną, kolej ułatwi dojazdy, ale niekoniecznie wzmocni lokalny rynek pracy – dodał.
W takim scenariuszu – jak wskazał – Łódź może pełnić rolę zaplecza mieszkaniowego dla silniejszego ośrodka. Jednocześnie zaznaczył, że sam taki model nie musi być negatywny.
– To nie jest nic złego, tylko miasto musi mieć jeszcze coś do zaoferowania – podkreślił.
Łódź potrzebuje wsparcia systemowego, nie tylko torów
Furgalski podkreśla, że kluczowe będą decyzje podejmowane równolegle do inwestycji infrastrukturalnych.
– Łódź potrzebuje działań podobnych do tych, które realizowane są na Śląsku w ramach transformacji – wskazał.
– Tam państwo zdecydowało się na duże środki, bo skala wyzwań była odpowiednio duża – dodał.
Ten kierunek pojawia się również w dokumentach rządowych. Jak wskazywał Adrian Furgalski, mowa m.in. o Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego 2030 (przyjętej w 2019 roku), która opisuje szczególną sytuację miast o przemysłowej przeszłości.
W przypadku Łodzi oznacza to konkretne wyzwania. Miasto przeszło głęboką zmianę gospodarczą, a nowe sektory wciąż nie w pełni zastąpiły dawne funkcje przemysłowe. Część mieszkańców szuka dziś lepszych możliwości poza miastem, a konkurencja o ludzi i inwestycje jest coraz silniejsza.
Dlatego – jak wynika zarówno z wypowiedzi eksperta, jak i dokumentów strategicznych – same inwestycje infrastrukturalne to za mało.
Potrzebne są równoległe działania: wzmacnianie rynku pracy, przyciąganie inwestycji, poprawa jakości życia i zatrzymanie mieszkańców.
Na końcu to właśnie od tych decyzji zależy, jak zadziała kolej dużych prędkości.
– Kolej sama tego nie zrobi – podkreślił Furgalski.
Szybkie połączenia mogą wzmocnić Łódź i zwiększyć jej znaczenie. Mogą też sprawić, że jeszcze łatwiej będzie wyjechać do silniejszych ośrodków.
To, który scenariusz się zrealizuje, zależy już nie od torów, ale od decyzji – miasta i państwa – twierdzi Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Komentarze