"Rodzina spędzająca weekend na malowniczym wyjeździe, cieszy się wspólnymi chwilami w pięknej scenerii, pokazując, jak Polacy planują dzisiaj krótkie wypady, traktując je jako ważny projekt, który przynosi radość i odprężenie."

Weekend jako projekt. Jak Polacy planują dziś krótkie wyjazdy

Jeszcze kilka lat temu wyjazd miał być nagrodą. Długi, daleki, intensywny. Dwa tygodnie urlopu, najlepiej raz w roku, z ambicją, że pozwoli „naładować baterie” na kolejne miesiące pracy. Dziś branża hotelarska żyje długimi weekendami i kilkudniowymi wypadami mieszkańców dużych miast. Jeszcze dekadę temu hotelarze nie chcieli słyszeć o wynajmie pokoju na sam weekend. Styl życia klasy średniej, zwłaszcza mieszkańców dużych miast, zmienił się szybciej niż kalendarz urlopów – a wraz z nim zmienił się sposób myślenia o odpoczynku.

Weekend przestał być przypadkiem. Stał się projektem.

Dla wielu osób to zmiana fundamentalna. Odpoczynek nie jest już czymś, co „wydarza się samo” pomiędzy obowiązkami, lecz elementem planowania życia. Weekend ma dziś konkretną funkcję: zregenerować, wyciszyć, uporządkować głowę. Coraz rzadziej służy nadrabianiu atrakcji, a coraz częściej – nadrabianiu snu, ciszy i czasu dla siebie.


Krótki wyjazd zamiast wielkich planów

Według badań ARC Rynek i Opinia blisko 63% Polaków w wieku produkcyjnym deklaruje, że w ciągu roku odbyło przynajmniej jeden krótki wyjazd weekendowy z noclegiem, a niemal 8 na 10 z nich robi to kilka razy w roku. Co istotne, prawie połowa respondentów wskazuje, że ich wyjazdy trwają nie dłużej niż 2–3 noce, a decyzja o wyjeździe zapada często na mniej niż tydzień przed terminem.

Rynek turystyczny w Polsce jasno pokazuje trend: największym zainteresowaniem cieszą się wyjazdy na dwie, maksymalnie trzy noce. Rezerwowane często spontanicznie, tydzień lub kilka dni wcześniej, bez wielomiesięcznych przygotowań.

*– Często ludzie rezerwują pokój już w trakcie podróży – mówi recepcjonistka jednego z hoteli położonych nad morzem.* 

Nie chodzi już o spełnianie podróżniczych ambicji. Chodzi o reset – szybki, dostępny i realny. Klasa średnia nie szuka dziś ucieczki od życia, tylko sposobu, by je na chwilę uspokoić.

Dlatego wygrywają wyjazdy bliskie, logistycznie proste i jasno zdefiniowane: samochodem, pociągiem, bez skomplikowanych przesiadek i bez stresu organizacyjnego.

Coraz częściej to właśnie brak stresu organizacyjnego jest kluczowym kryterium wyboru. Jeśli wyjazd zaczyna się od pakowania w pośpiechu, sprawdzania połączeń i napięcia, traci sens. Krótki wypad ma być prosty – tak, by odpoczynek zaczynał się już w piątek po pracy, a nie dopiero drugiego dnia. 


City breaki po nowemu

Te obserwacje potwierdzają także biura podróży, które od lat obsługują klientów zainteresowanych krótkimi wyjazdami. – Na city breakach absolutnym numerem jeden są dziś Włochy – mówi Weronika Bilska, pracownica biura podróży TUI w Kaliszu, związana z branżą od ponad dziesięciu lat. – Rzym sprzedaje się znakomicie na wyjazdy trzy‑, czterodniowe. To nie są już długie urlopy, raczej szybkie wypady – dodaje.

Z danych branżowych i analiz portali rezerwacyjnych wynika, że około 45–50% wszystkich krajowych wyjazdów miejskich w Polsce ma dziś charakter krótkoterminowy. Co więcej, city breaki przestały być domeną wyłącznie sezonu letniego. Badania pokazują, że ponad 70% Polaków wybiera krótkie wyjazdy do miast niezależnie od pory roku, także jesienią i zimą.

City breaki nie zniknęły, ale zmienił się sposób ich przeżywania. Jak zauważa Weronika Bilska, dla wielu klientów taki wyjazd ma bardzo prosty cel. – Jedziemy na chwilę, żeby zobaczyć miejsce, zrobić zdjęcie na Instagrama i to często wystarcza – mówi. – To nie jest zwiedzanie w klasycznym sensie. Bardziej doświadczenie miasta, bycie tam przez moment. Zamiast intensywnego zwiedzania i „odhaczania” atrakcji, coraz częściej są to pobyty minimalistyczne.

Dwa noclegi w hotelu w centrum miasta. Jedna dobra kolacja, wieczór w saunie lub na basenie.


Dla wielu naszych klientów przestało się liczyć zwiedzenie, a bardziej ludzie przyjeżdżają spędzić chwilę w miłej atmosferze. Dlatego dziś obiekty powinny być zaprojektowane tak, by gość mógł spędzać czas także w samym hotelu – mówi Liliana Morawska z hotelu w Nałęczowie. Miasto przestaje być celem samym w sobie, a staje się tłem dla odpoczynku.

To wyraźna zmiana mentalna. Jeszcze niedawno weekendowy wyjazd do miasta oznaczał intensywny program, listę „must see” i ciągły pośpiech. Dziś coraz więcej osób świadomie z tego rezygnuje. Lepiej zobaczyć mniej, ale poczuć, że faktycznie było się gdzie indziej – bez presji wykorzystania każdej godziny.

Popularność takich wyjazdów wynika z ich przewidywalności. Miasto oferuje komfort, zaplecze gastronomiczne i poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie pozwala zmienić rytm dnia – wstać później, przejść się bez celu, pobyć anonimowym. Gdzie wyjeżdżają łodzianie? Tam, gdzie można szybko dojechać. Kraków, Zakopane i Trójmiasto. Wszystko zmieniły autostrady i drogi szybkiego ruchu. Dzięki nim wyjazd nad morze skrócił się nawet o połowę. Dlatego wyjazd do Trójmiasta to już nie wyprawa.

Podobne obserwacje płyną z Zakopanego. Marzena Kozłowska, kierownik działu hotelowego czterogwiazdkowego hotelu Bachleda Kasprowy, potwierdza, że struktura pobytów wyraźnie się zmieniła. – Kiedyś goście przyjeżdżali na cztery, pięć dni. Dziś standardem są trzy, maksymalnie cztery doby. To w dużej mierze kwestia ceny i rosnących kosztów podróżowania – mówi.*

Zmieniła się także dynamika przyjazdów. Dawniej niedziela była dniem wyjazdowym. Obecnie ruch rozkłada się bardziej równomiernie – goście przyjeżdżają już w piątki, ale rotacja trwa praktycznie przez cały tydzień. Hotel funkcjonuje w stałym przepływie gości.

Co istotne, klienci nie pytają już wyłącznie o pokój. – Łodzianie i mieszkańcy regionu pytają, co jeszcze oferuje hotel. Sam nocleg nie wystarcza – podkreśla Kozłowska. W praktyce oznacza to konieczność inwestowania w rozbudowane strefy wellness: kilka rodzajów saun, jacuzzi, tężnie solankowe, siłownie oraz pełne zaplecze rekreacyjne.

Coraz większe znaczenie ma również oferta dla dzieci. W hotelach wyższej kategorii funkcjonują dziś profesjonalne strefy animacyjne, w których rodzice mogą zostawić dzieci pod opieką wykwalifikowanych opiekunów. To element, który realnie wpływa na decyzję o wyborze obiektu.

Interesujące jest także to, że hotele położone nieco dalej od najbardziej ruchliwych części Zakopanego notują dziś wyższe obłożenie niż obiekty w ścisłym centrum. Goście poszukują ciszy i widoku, a nie hałasu Krupówek.

Jednocześnie obiekty wyższej kategorii – cztero- i pięciogwiazdkowe – nie mają obecnie problemów z wypełnieniem miejsc noclegowych. Rynek wyraźnie odchodzi od kwater prywatnych w dawnym stylu. Popyt na proste, „stare” noclegi systematycznie maleje, a klienci oczekują dziś standardu i zaplecza usługowego. 


Agroturystyka bez zadęcia

Z rozmów z biurami podróży wynika też wyraźny podział kierunków. W przypadku krótkich wyjazdów krajowych klienci wybierają głównie resorty i hotele z rozbudowaną strefą SPA. – Kiedyś wystarczał sam apartament albo nocleg „bez niczego”. Dziś klienci pytają, co jest w hotelu: czy jest sauna, basen, siłownia, zaplecze rekreacyjne – relacjonuje Weronika Bilska.

Zmianę widać także na rynku noclegów pozamiejskich. Według danych GUS i analiz branżowych liczba obiektów agroturystycznych w Polsce wzrosła w ostatnich latach o kilkanaście procent, a największy popyt dotyczy małych, kameralnych miejsc oferujących pobyty weekendowe. To właśnie nowoczesna, estetyczna agroturystyka – ani ludowa, ani luksusowa – stała się drugim filarem krótkich wyjazdów. Właściciele takich obiektów wskazują, że zdecydowana większość rezerwacji dotyczy pobytów od piątku do niedzieli, często realizowanych poza wysokim sezonem.

Najlepiej działają miejsca małe: kilka pokoi, duże okna, naturalne materiały, cisza. Jedzenie jest ważne, ale podawane w prosty, bezpretensjonalny sposób. Gospodarze dbają o komfort gości, nie ingerując w ich prywatność. Kluczowa wartość takich miejsc to spokój i brak narzuconego scenariusza pobytu.

Ten segment rynku wyraźnie korzysta z potrzeby wyhamowania. Las, jezioro, łąka czy ogród stają się przestrzenią regeneracji, a nie atrakcją turystyczną. Goście nie szukają już „autentyczności” na pokaz – szukają normalności bez hałasu.

Właściciele takich miejsc coraz częściej mówią wprost: klienci przyjeżdżają po spokój, a nie po historię regionu. Liczy się wygodne łóżko, dobre światło, cisza nocą i możliwość wyjścia na spacer bez spotykania tłumów. To wystarcza, by weekend spełnił swoją funkcję.


Weekend z motywem przewodnim

Badania zachowań turystycznych pokazują, że coraz więcej osób wybiera wyjazdy tematyczne zamiast klasycznego wypoczynku. Ten trend widoczny jest także w ruchu przyjazdowym. – Na krótkie pobyty do Polski bardzo często przyjeżdżają Niemcy i Czesi, a na północy kraju wyraźnie dominują Skandynawowie – mówi Weronika Bilska. – Dla nich Polska jest cenowo ułamkiem tego, co musieliby zapłacić u siebie. Według szacunków branżowych już co trzeci krótki wyjazd ma dziś jasno określony motyw – kulinarny, wellness, związany z naturą lub ciszą. To wyraźny sygnał, że podróż ma odpowiadać na konkretną potrzebę, a nie być uniwersalną ofertą dla wszystkich.

Coraz częściej krótkie wyjazdy mają jeden, jasno określony temat. To wyraźna zmiana względem dawnych wakacji, które miały oferować „wszystko naraz”.

Popularne są wyjazdy kulinarne – kolacja degustacyjna połączona z noclegiem i spokojnym porankiem. Inni wybierają ciszę: miejsca bez telewizorów, bez animacji, często nawet bez dobrego zasięgu. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się także krótkie pobyty spa – dwa dni sauny, masażu i snu zamiast tygodnia w zatłoczonym kurorcie.

Wspólny mianownik jest prosty: jeden motyw, zero kompromisów.

Taki sposób planowania wyjazdów wynika z ograniczonego czasu. Skoro do dyspozycji są tylko dwa lub trzy dni, nie ma sensu próbować zmieścić w nich wszystkiego. Lepiej wybrać jeden powód wyjazdu i podporządkować mu cały weekend – od miejsca noclegu po tempo dnia. Jeśli jedzenie – to dobre. Jeśli cisza – to prawdziwa. Jeśli natura – to bez harmonogramu.


Dlaczego 2–3 dni są dziś ważniejsze niż 2 tygodnie

Statystyki rynku pracy i turystyki pokazują, że ponad 40% pracujących Polaków nie wykorzystuje w pełni przysługującego im urlopu wypoczynkowego, a jak dodają przedstawiciele branży, zimowe wyjazdy stały się wyraźnym wyznacznikiem zamożności. – Klient bardziej zamożny wyjeżdża dwa razy w roku: zimą i latem. Ci, którzy mają mniejszy budżet, zazwyczaj wybierają jeden wyjazd letni. Zima jest dziś domeną bogatszych – podsumowuje Weronika Bilska, a jednocześnie rośnie liczba krótkich, dodatkowych wyjazdów w ciągu roku. Dla wielu osób 2–3 dni przerwy, powtarzane kilka razy w roku, okazują się bardziej efektywne regeneracyjnie niż jeden długi urlop.

Zmęczenie współczesnej klasy średniej ma charakter ciągły. Praca projektowa, dostępność online, presja wyników i nieustanne bodźce sprawiają, że jeden długi urlop nie rozwiązuje problemu.

Krótkie wyjazdy działają inaczej. Są łatwiejsze do zaplanowania, nie wyrywają z życia zawodowego i nie generują dodatkowego stresu. Pozwalają na regularną regenerację, zamiast odkładania odpoczynku na „kiedyś”.

Dla wielu osób dwa lub trzy dni wystarczą, by odzyskać dystans, poprawić sen i wrócić do codzienności w lepszym stanie psychicznym.

Co ważne, taki model odpoczynku przestaje być luksusem zarezerwowanym dla nielicznych. Krótkie wyjazdy są tańsze, łatwiejsze do zaplanowania i dostępne częściej. Dzięki temu odpoczynek staje się elementem rytmu życia, a nie jednorazowym wydarzeniem w roku.


Weekend jako narzędzie

Dziś weekend coraz częściej planowany jest jak projekt: z celem, zakresem i oczekiwanym efektem. Ma nie zachwycać, lecz działać. Ma nie imponować, lecz pomagać.

To wyraźny sygnał zmiany stylu życia klasy średniej i jej podejścia do odpoczynku.

Weekend jako projekt nie oznacza chłodnej kalkulacji. Przeciwnie – oznacza większą uważność na własne potrzeby. Krótki wyjazd ma dziś pomóc wrócić do równowagi, zamiast jeszcze bardziej zmęczyć. I właśnie dlatego ten model odpoczynku tak szybko się upowszechnia. Luksusem nie jest już daleka podróż ani długi urlop. Luksusem staje się umiejętność zaplanowania krótkiego wyjazdu tak, by naprawdę odpocząć – i wrócić do życia bez poczucia, że trzeba od niego uciekać.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę

Komentarze