Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
"Obrazek przedstawiający dynamiczny rozwój województwa łódzkiego, które od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku zrealizowało projekty z unijnym dofinansowaniem o wartości 25 mld zł, ilustrując sukcesy regionu i jego wykorzystanie szans na rozwój."

1 maja 2004 roku Polska weszła do Unii Europejskiej. Po 22 latach widać, jak Łódzkie wykorzystało swoją szansę

Województwo łódzkie przez 22 lata członkostwa Polski w Unii Europejskiej rozdysponowało 25 mld zł w ramach programów regionalnych, a łączna wartość unijnego dofinansowania dla projektów w regionie przekroczyła 73,8 mld zł. W porównaniu z największymi województwami Łódzkie nie jest liderem pod względem kwot bezwzględnych. Silniej wypada jednak tam, gdzie liczy się tempo wykorzystania środków i skala konkretnych miejskich projektów. Najlepszym przykładem jest rewitalizacja centrum Łodzi, która pochłonęła ponad 2 mld zł i pozostaje jednym z największych przedsięwzięć tego typu w Polsce.

fot.: knews.pl — Księży Młyn

Region środka. Nie największy, ale bardzo aktywny

Polska weszła do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku. Dla województw oznaczało to dostęp do pieniędzy, które przez dwie dekady finansowały drogi, kolej, kanalizację, oczyszczalnie ścieków, szkoły, uczelnie, szpitale, przedsiębiorstwa, parki technologiczne, turystykę i rewitalizację miast. W przypadku Łódzkiego bilans jest znaczący: przez 22 lata do regionu trafiło 73,862 mld zł dofinansowania, które wsparło 24,5 tys. projektów o łącznej wartości przekraczającej 124 mld zł. Samorząd województwa rozdysponował w tym czasie 25 mld zł w ramach programów regionalnych.

To są duże pieniądze, ale trzeba je właściwie ustawić w skali kraju. Łódzkie nie jest Mazowszem, Śląskiem ani Małopolską. Nie ma tak dużej gospodarki jak region warszawski, nie ma tak rozbudowanej bazy przemysłowej jak Śląsk i nie korzystało z tak silnego impulsu turystyczno-akademickiego jak Małopolska. W zestawieniach kwot bezwzględnych zwykle wyżej są większe, bogatsze lub ludniejsze województwa. Mazowieckie, śląskie, małopolskie, dolnośląskie czy wielkopolskie mają większą masę gospodarczą i więcej dużych beneficjentów: od uczelni, przez spółki komunalne, po projekty transportowe.

Dlatego Łódzkie trzeba oceniać nie tylko przez prostą kwotę, ale przez relację między skalą regionu, strukturą gospodarki i zdolnością do uruchamiania projektów. Tu obraz jest bardziej korzystny. W obecnej perspektywie finansowej województwo ma do dyspozycji około 12 mld zł. Większość naborów została już ogłoszona, ponad połowa środków jest zakontraktowana, a do końca okresu programowania pozostaje około 2,6 mld zł do wydatkowania. To oznacza, że region nie czeka biernie na końcówkę perspektywy, lecz stosunkowo szybko przekłada alokację na umowy.

W ujęciu ogólnopolskim to ważny wskaźnik. W nowej perspektywie 2021–2027 największe kwoty w projektach samorządowych pozyskuje Śląsk, co jest związane także ze skalą transformacji energetycznej i przemysłowej. Dobrze wypadają również Dolny Śląsk, Małopolska i właśnie Łódzkie. To potwierdza tezę, że region nie jest największym graczem pod względem wielkości puli, ale należy do tych, które szybko przechodzą od zapowiedzi do kontraktowania środków.

fot.: knews.pl — Zalew Sulejowski

25 miliardów z programów regionalnych. Na co poszły pieniądze

W ciągu 22 lat pieniądze z programów regionalnych finansowały w Łódzkiem kilka typów inwestycji. Pierwszy obszar to infrastruktura: drogi wojewódzkie i lokalne, połączenia transportowe, modernizacje obiektów publicznych, projekty związane z dostępnością. Drugi to przedsiębiorczość, czyli dotacje dla firm, inwestycje w innowacje, zakup technologii, wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw oraz instytucji otoczenia biznesu. Trzeci to rewitalizacja miast, szczególnie Łodzi, ale także mniejszych ośrodków. Czwarty to turystyka i przyroda.

W materiale Urzędu Marszałkowskiego mocno wyeksponowano m.in. Tomaszów Mazowiecki i okolice Pilicy. To nie jest przypadek. Rezerwat Niebieskie Źródła, Groty Nagórzyckie, Zalew Sulejowski i infrastruktura nad Pilicą pokazują, że unijne środki nie służyły wyłącznie dużym projektom miejskim. W regionie, który długo był kojarzony przede wszystkim z Łodzią, przemysłem włókienniczym i logistyką, pieniądze europejskie pomogły także budować ofertę turystyczną. Nie jest to skala Małopolski czy Pomorza, ale dla Łódzkiego ma znaczenie, bo region przez lata nie miał silnej, jednoznacznej marki turystycznej.

Najważniejszy efekt wciąż widać jednak w Łodzi. To tu fundusze europejskie stały się narzędziem zmiany miasta, które po upadku przemysłu weszło w transformację z ogromnym zasobem zdegradowanych kamienic, pustych kwartałów, zaniedbanych ulic i problemów społecznych skoncentrowanych w śródmieściu.

fot.: zwiedzamypolske.travel.pl — Groty Nagórzyckie/ Tomaszów Mazowiecki

Rewitalizacja Łodzi. Dwa miliardy to dużo czy mało?

Program Rewitalizacji Obszarowej Centrum Łodzi pochłonął ponad 2 mld zł. W jego ramach odnowiono około 180 budynków, utworzono ponad 1000 mieszkań komunalnych, przygotowano setki lokali dla przedsiębiorców i przestrzenie dla artystów. Zmodernizowano także ponad 50 odcinków ulic, pasaży i placów oraz odnowiono parki Moniuszki, Sienkiewicza i Staromiejski. Do tego dochodzą kolejne kwartały, w tym projekt obejmujący obszar między ulicami Próchnika, Rewolucji, Wschodnią, Jaracza, Kilińskiego, Narutowicza, Zieloną i Zachodnią. Ten etap ma kosztować około 254 mln zł, z czego prawie 152 mln zł pochodzi z Funduszy Europejskich.

Na tle innych dużych miast 2 mld zł to kwota bardzo duża. Trzeba jednak odróżnić rewitalizację jako program społeczno-przestrzenny od zwykłych inwestycji miejskich. Kraków, Wrocław i Poznań również przeznaczały i przeznaczają znaczne środki na odnowę przestrzeni miejskiej, ale skala oraz charakter tych działań są inne.

W Krakowie Gminny Program Rewitalizacji obejmuje m.in. Kazimierz, Stradom, Grzegórzki, Wesołą i starą Nową Hutę. Jego budżet szacowany jest na ponad 1,1 mld zł. To bardzo duży program, ale mniejszy niż łódzki program obszarowy liczony na ponad 2 mld zł. Kraków ma też inną pozycję wyjściową. Historyczne centrum miasta od dekad było silnym zasobem turystycznym i gospodarczym. Rewitalizacja służy tam bardziej korekcie, ochronie, poprawie jakości życia i uporządkowaniu wybranych obszarów. W Łodzi rewitalizacja dotykała samego rdzenia problemu rozwojowego miasta: zdegradowanego centrum poindustrialnego.

Wrocław prowadzi rewitalizację od lat, m.in. na Nadodrzu, Ołbinie, Przedmieściu Oławskim, Przedmieściu Świdnickim, Brochowie, Kleczkowie czy Księżu. To działania rozłożone na wiele programów, projektów mieszkaniowych, społecznych i przestrzennych. W ostatnich budżetach Wrocław pokazuje m.in. dziesiątki milionów złotych rocznie na rewitalizację zasobu komunalnego. To duża i stała polityka miejska, ale nie ma jednego porównywalnego pakietu obszarowego o skali łódzkich ponad 2 mld zł skoncentrowanych na centrum.

Poznań również prowadzi działania rewitalizacyjne, m.in. w śródmieściu i nad Wartą. Przykłady takie jak Wartostrada, przebudowy przestrzeni publicznych czy projekty w ścisłym centrum mają znaczenie dla jakości miasta, ale w wymiarze finansowym są zwykle liczone w dziesiątkach, a nie w miliardach złotych. Poznań jest miastem o mocniejszej pozycji gospodarczej i lepszej kondycji śródmieścia niż Łódź, więc skala potrzeb była inna.

Z tego porównania wynika prosty wniosek: 2 mld zł na rewitalizację centrum Łodzi to nie jest kwota średnia. To jeden z największych miejskich pakietów rewitalizacyjnych w Polsce. Można dyskutować o jakości wykonania, tempie prac, kosztach, skutkach dla mieszkańców i realnym efekcie społecznym. Nie zmienia to jednak faktu, że sama skala finansowa łódzkiego programu jest wyjątkowo duża.

fot.: UMŁ — Ulica Ogrodowa

Łódź musiała naprawiać więcej niż ulice

W wielu miastach rewitalizacja oznacza poprawę przestrzeni publicznej, odnowienie placów, remonty kamienic, więcej zieleni, nowe funkcje społeczne i kulturalne. W Łodzi problem był głębszy. Centrum miasta przez lata było równocześnie zasobem i ciężarem. Z jednej strony miało ogromny potencjał urbanistyczny: kamienice, fabryki, podwórza, układ ulic, historyczną tkankę. Z drugiej strony kumulowało problemy mieszkaniowe, społeczne i techniczne.

To dlatego łódzki program trzeba porównywać raczej z procesem odbudowy zdegradowanego rdzenia miasta niż z klasycznym miejskim liftingiem. Remont ulicy czy parku jest widoczny natychmiast. Rewitalizacja kamienicy, przenoszenie lokatorów, tworzenie mieszkań komunalnych, lokali usługowych i funkcji społecznych jest procesem znacznie trudniejszym. Daje mniejszy efekt propagandowy w krótkim czasie, ale decyduje o tym, czy centrum będzie tylko fasadą, czy realnym miejscem do życia.

Tu pojawia się najważniejsze pytanie: czy pieniądze unijne w Łódzkiem zmieniły strukturę regionu, czy tylko sfinansowały pojedyncze inwestycje? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z pewnością poprawiły infrastrukturę, jakość przestrzeni publicznej i zdolność samorządów do prowadzenia projektów. Nie rozwiązały jednak wszystkich problemów demograficznych, nie zatrzymały odpływu części młodych mieszkańców i nie przesunęły Łódzkiego do grona najmocniejszych gospodarczo regionów Polski.

fot.: UMŁ — Remont ulicy Szczecińskiej

Polityka i alokacja środków. W tle zmiana priorytetów

Ocena wykorzystania funduszy europejskich w Łódzkiem nie jest pełna bez kontekstu politycznego, który przez lata wpływał na sposób dystrybucji środków. W poprzednich latach część środowisk samorządowych i ekspertów zwracała uwagę, że Łódź – jako największe miasto regionu – nie była głównym beneficjentem środków zarządzanych przez Urząd Marszałkowski. Alokacja w większym stopniu trafiała do mniejszych ośrodków i projektów rozproszonych w regionie.

W praktyce oznaczało to m.in. ograniczone finansowanie części projektów infrastrukturalnych w samej Łodzi, w tym inwestycji drogowych, oraz konieczność etapowania lub redukcji zakresu niektórych przedsięwzięć miejskich. Trzeba jednak zaznaczyć, że była to decyzja wpisująca się w szerszą logikę polityki regionalnej, w której istotne było równoważenie rozwoju i kierowanie środków także poza największe ośrodki.

W ostatnich latach widoczna jest zmiana akcentów. Większe środki zaczęły trafiać na projekty infrastrukturalne o większej skali, w tym drogi, transport i rozwój przestrzeni miejskiej. Przyspieszyły również projekty rewitalizacyjne, które wcześniej były rozłożone w czasie. Jednocześnie silniej zaakcentowano inwestycje w infrastrukturę turystyczną, rekreacyjną i rowerową w całym regionie.

Nie oznacza to całkowitego odwrócenia wcześniejszej polityki, ale raczej przesunięcie proporcji. Łódź, jako największy ośrodek, zaczęła w większym stopniu korzystać z efektu skali projektów, natomiast region nadal pozostaje ważnym beneficjentem środków w obszarach takich jak turystyka, infrastruktura lokalna i projekty środowiskowe.

fot.: kochamtomaszow.pl — rezerwat Niebiańskie Źródła

Duże środki, ale region nadal goni liderów

Łódzkie pozostaje regionem środka. Ma bardzo dobre położenie, rozwiniętą logistykę, silne zaplecze akademickie, rosnące znaczenie przemysłowe i coraz większą rolę w projektach związanych z transportem, koleją, magazynami, nowymi technologiami i transformacją energetyczną Bełchatowa. Jednocześnie nie ma tak dużej koncentracji kapitału jak Mazowsze, tak silnej bazy przemysłowej jak Śląsk, takiej marki turystycznej jak Małopolska ani tak stabilnego wizerunku gospodarczego jak Wielkopolska.

Fundusze europejskie pomogły regionowi skrócić dystans, ale nie zlikwidowały go całkowicie. To ważne, bo w dyskusji o pieniądzach z Unii łatwo popaść w dwa skrajne tony. Pierwszy to urzędowy triumfalizm: miliardy przyszły, więc region się zmienił. Drugi to nadmierny sceptycyzm: skoro Łódzkie nadal ma problemy, pieniądze nie zadziałały. Oba są uproszczeniem.

Pieniądze z UE były dla Łódzkiego warunkiem modernizacji, ale nie gwarancją awansu do pierwszej ligi. Same dotacje nie tworzą jeszcze gospodarki wysokich marż, silnych firm technologicznych, trwałej przewagi edukacyjnej ani napływu mieszkańców. Mogą natomiast przygotować teren: poprawić drogi, transport, budynki, przestrzeń publiczną, infrastrukturę społeczną i warunki inwestowania.

fot.: UMŁ — Remont Aleja Marszałka Rydza - Śmigłego

Najważniejszy test dopiero trwa

Obecna perspektywa 2021–2027 jest dla Łódzkiego szczególnie ważna. Region ma do dyspozycji około 12 mld zł. To nie są już pieniądze wyłącznie na nadrabianie zaległości infrastrukturalnych. Coraz większe znaczenie mają transformacja energetyczna, konkurencyjność firm, efektywność energetyczna budynków, transport publiczny, rynek pracy i projekty związane z jakością życia.

Łódzkie dobrze zaczęło tę perspektywę pod względem kontraktacji. Zdecydowana większość środków jest już zakontraktowana, a do wydania pozostaje około 2,6 mld zł, co oznacza, że region wykorzystał już około trzech czwartych dostępnej alokacji. To pokazuje sprawność instytucjonalną, ale nie przesądza jeszcze o końcowym efekcie. Prawdziwa ocena przyjdzie dopiero wtedy, gdy podpisane umowy zamienią się w gotowe inwestycje, a projekty społeczne i gospodarcze przełożą się na trwałą zmianę.

Największym wyzwaniem pozostaje jakość wykorzystania pieniędzy. Łódzkie nie musi wygrać z Mazowszem w kwotach bezwzględnych, bo to nierealne. Nie musi też kopiować Krakowa, Wrocławia czy Poznania, bo każde z tych miast ma inną historię, inne zasoby i inne problemy. Region musi natomiast wykorzystać swoje przewagi: centralne położenie, logistykę, kolej, przemysł, uczelnie, potencjał Łodzi i transformację obszaru bełchatowskiego.

Po 22 latach członkostwa w Unii Europejskiej bilans Łódzkiego jest więc mocny, ale nie triumfalny. Region dostał i wykorzystał ogromne pieniądze. W skali kraju nie jest największym beneficjentem, ale w obecnej perspektywie należy do województw, które szybko uruchamiają środki. Rewitalizacja Łodzi za ponad 2 mld zł jest natomiast jednym z najmocniejszych argumentów, że w niektórych obszarach region nie tylko gonił innych, ale realizował projekty o skali ogólnopolskiej.

To nie jest jeszcze historia trwałej przewagi gospodarczej. To raczej historia regionu, który przez dwie dekady uczył się przekuwać pieniądze europejskie w konkretne inwestycje, nadrabiając dystans do silniejszych ośrodków.

Dziś Łódzkie nadal goni regiony o większej koncentracji kapitału i silniejszej bazie przemysłowej. Szuka własnej ścieżki wzrostu, a nie powiela modeli Krakowa, Wrocławia czy Poznania. Realną szansę na zmianę tej pozycji mogą przynieść konkretne projekty, które już się materializują lub są w fazie przygotowania.

Do najważniejszych należą nowe inwestycje w sektorze technologii i przetwarzania danych, w tym projekty typu CloudFerro oraz rozwój obecności zagranicznych firm, jak Formosa. Równolegle region znajduje się w osi największych planowanych zmian infrastrukturalnych w Polsce, w tym budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, który może przestawić układ transportowy i logistyczny kraju.

Kluczowa pozostaje także transformacja energetyczna obszaru bełchatowskiego. To jeden z największych testów dla regionu – odejście od energetyki węglowej i budowa nowej bazy gospodarczej. W tym kontekście znaczenie mają również zapowiedzi dotyczące możliwej lokalizacji kolejnej elektrowni jądrowej w Bełchatowie.

Dopiero suma tych procesów pokaże, czy Łódzkie przejdzie z etapu nadrabiania zaległości do budowania własnej, trwałej pozycji gospodarczej.do budowania własnej, trwałej pozycji gospodarczej.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło