Nie wierzę, w pisanie bestselleru w dwa miesiące - Agnieszka Płoszaj o byciu pisarzem i rynku wydawniczym
IT&Przemysły Kreatywne 11.03.2026 08:49 Red.: Błażej Kronic
Agnieszka Płoszaj
Rozmówca
Agnieszka Płoszaj
pisarka
Błażej Kronic
Ostatni raz widzieliśmy się wiosną, jeszcze przed premierą twojej książki „ Czarne szpilki Zuzanny”. To był twój debiut w nowym gatunku.
Agnieszka Płoszaj
Tak, to moja pierwsza komedia, oczywiście kryminalna. Książka ukazała się wczesną jesienią. Ponieważ mam już kilka tytułów na koncie, głównie kryminały ale i powieści dla dzieci, kryminały obyczajowe, historyczne, krytycy nazwali mnie pisarką multidyscyplinarną.  Okazało się, że i eksperyment z komedią bardzo dobrze został przyjęty przez czytelników. W plebiscycie festiwalu Zagrywka książka zajęła trzecie miejsce wśród komedii kryminalnych wydanych w ubiegłym roku. Sama nominacja była już wyróżnieniem, a w finale znalazło się siedem tytułów a nagrodzono trzy. W tym mój.
Błażej Kronic
A więc pojawia się kontynuacja.
Agnieszka Płoszaj
Tak, druga część będzie miała premierę 10 kwietnia. Komedia kryminalna ”Dom zdrojowy Dulawka” . A niedługo później, w maju, ukaże się kolejna książka – kontynuacja mojej serii kryminalnej „Białe Madonny”. Wyda ją wydawnictwo Dolnośląskie, które specjalizuje się w kryminałach. W tej powieści wracam do poważniejszych tematów i znowu do Łodzi.
Komedia kryminalna była dla mnie pewnym resetem po cięższych historiach. Nie przypisałam jej do konkretnego miasta, dzięki czemu mogłam pozwolić sobie na większą swobodę. Przy klasycznym kryminale praca wygląda zupełnie inaczej. Tam wszystko musi być bardzo precyzyjne, nie ma miejsca na błędy czy nielogiczności. Pracuję z bardzo dobrym redaktorem i zespołem ludzi, którzy traktują tekst niezwykle poważnie, więc każdy szczegół musi się zgadzać. W komedii czytelnik wybacza znacznie więcej.
Błażej Kronic
Przed tobą kolejne premiery i następne książki. A dalej?
Agnieszka Płoszaj
Na razie wygląda wszystko stabilnie. Mam podpisane umowy na kolejne tytuły i spokojnie pracuję dalej, choć oczywiście przyszłość ostatecznie zweryfikują czytelnicy.
Błażej Kronic
Wiele osób marzy o napisaniu książki. Niewielu jednak debiutuje.
Agnieszka Płoszaj
Dzisiaj konkurencja jest ogromna, a rynek bardzo się zmienił. Pojawiło się mnóstwo możliwości samodzielnego wydawania książek. Kiedy ja zaczynałam, self publishing był rzadkością, a nawet bywał powodem do wstydu. Wiele osób uważało wtedy, że jeśli ktoś wydaje książkę samodzielnie, to znaczy, że nie znalazł wydawcy, który uwierzyłby w jego tekst. Że tekst się nie obronił bo był słaby. Dziś jest nieco inaczej.
Mnie szukanie wydawcy zajęło półtora roku. Wysłałam fragmenty książki do dziesięciu wydawnictw. Siedem poprosiło o całość, a trzy ostatecznie były zainteresowane współpracą. Trzeba pamiętać, że literatura jest również biznesem. Wydawnictwa wydają dziesiątki książek i każda z nich jest inwestycją.
Zdarzają się oczywiście spektakularne debiuty, które od razu stają się bestsellerami, ale to raczej wyjątek niż reguła. W dużej mierze wszystko zależy od intuicji wydawcy – od tego, czy potrafi wyczuć potencjał w tekście i zdecydować, że warto zainwestować w autora na dłużej.
W moim przypadku taką książką była „Czarodziejka”. Przyjęła się bardzo dobrze i dzięki temu pojawiły się kolejne tytuły – „Ogrodnik” i „Bigamista”.
Na spotkaniach autorskich bardzo często słyszę od ludzi: „Piszę książkę, ale nie wiem, co dalej”. Wiele osób wyobraża sobie, że wystarczy napisać powieść i ją wydać, a reszta potoczy się sama. To mit. Znam wielu świetnych pisarzy, którzy naprawdę dobrze piszą, a mimo to nie mogą się przebić.
Czasem większe szanse ma ktoś, kto jest już rozpoznawalny w internecie. Influencerka z TikToka może nie umieć pisać, ale dobrze sprzedaje się wizerunkowo. Bo w końcu i tak wszystko sprowadza się jednak do sprzedaży. Jeśli wyniki nie są satysfakcjonujące, wydawnictwo może po prostu nie podpisać kolejnej umowy z autorem, choćby był wybitnie utalentowany.
Jest jeszcze jedna rzecz, której wielu czytelników nie bierze pod uwagę. Na spotkaniach autorskich spotykam grupki czytelnicze i słyszę czasem: „Wszystkie czytałyśmy pani książkę”. A potem okazuje się, że owszem ale kupiono jeden egzemplarz i przekazywano go sobie nawzajem. Z punktu widzenia autora to oczywiście miłe, bo ma wielu czytelników. Z punktu widzenia wydawcy oznacza to jednak sprzedaż jednego egzemplarza. Słabo.
Dlatego rynek książki bywa dość brutalny. Jeśli sprzedaż jest zbyt niska, wydawca może uznać, że kolejny tytuł nie ma ekonomicznego sensu.
Błażej Kronic
Nie ma więc przepisu na bestseller?
Agnieszka Płoszaj
Nie ma. Gdyby istniał, wydawcy dawno by go wykorzystali. To wielka niewiadoma.
Błażej Kronic
A ty jak się w tym wszystkim czujesz?
Agnieszka Płoszaj
Mam w sobie cały czas pewien niedosyt. Mam wrażenie, że w tej przestrzeni literackiej wciąż jest mnie za mało. Najbardziej zależy mi jednak na jednym – na pisaniu kolejnych książek i oddawaniu ich czytelnikom. Ale znam zasady biznesu. Czuję presję.
Błażej Kronic
Wielu czytelników nie zdaje sobie sprawy z mechanizmów rządzących rynkiem książki. Spotykasz się z tym w praktyce?
Agnieszka Płoszaj
Bardzo często. Siedzę kiedyś w knajpie, a ktoś mówi mi z dumą, że próbował ściągnąć moją książkę z internetu, ale była dobrze zabezpieczona. Patrzę na niego i odpowiadam półżartem: „To może jeszcze spróbuj z moją torebką. Bo akurat torba nie jest zabezpieczona”. Kradzież to kradzież. Albo inaczej... „Daj mi książkę „ ale jak, skąd? Ja ich przecież w domu nie trzymam. Poza tym, nie mam jej za darmo. Ja jestem twórcą produktu, którym handluje księgarnia, wydawca. Ja sprzedaję licencję na mój tekst, nie na kartki i okładkę. Mam dochód ze sprzedaży, ale to nie znaczy że mam darmowe egzemplarze w nieograniczonej ilości. Są oczywiście egzemplarze recenzenckie i promocyjne, ale o ich rozdysponowaniu decyduje wydawca, nie ja.
Błażej Kronic
Czytelnicy często nie myślą o tym w takich kategoriach.
Agnieszka Płoszaj
Oczywiście. I żeby nie było, ja nie oczekuje od czytelników takowej wiedzy, i nie mam do nich pretensji ,że nie znają tajników rynku. Ważne tylko żeby uczciwie korzystać z dobra jakie daje im ich ulubiony autor. W myśl zasady „ Lubię więc wspieram jego twórczość i czytam legalnie „ Powtórzę się, ale to sprzedaż decyduje o tym, czy wydawnictwo będzie chciało kontynuować współpracę z autorem. Jeśli książka sprzeda się w nakładzie kilkuset egzemplarzy, kolejnego tytułu może nie być. Wtedy seria się kończy, a czytelnicy są rozczarowani, bo autor przestaje pisać.
Błażej Kronic
Wielu ludzi wyobraża sobie jednak świat literatury jako coś bardzo romantycznego.
Agnieszka Płoszaj
Bo widzą festiwale literackie, znane nazwiska, spotkania autorskie. Tylko że za każdym takim nazwiskiem stoi promocja, pieniądze i sztab ludzi odpowiedzialnych za marketing.
Błażej Kronic
Czyli rynek literacki jest podobny do każdej innej branży np. mody?
Agnieszka Płoszaj
Trochę tak. Rynek stale potrzebuje nowych nazwisk i nowych tytułów. Autor pojawia się, przez chwilę jest obecny, a za moment pojawia się kolejny. Z jednej strony napędza to rynek, z drugiej sprawia, że konkurencja jest ogromna.
Znam autorów, którzy kupują własne książki w Empiku tylko po to, żeby podbić rankingi sprzedaży. Potem sprzedają je na spotkaniach autorskich, często ze stratą. Z biznesowego punktu widzenia to kompletnie bez sensu. Niektórzy robią to tylko po to, żeby książka pojawiła się na listach sprzedaży i była bardziej widoczna dla czytelników.
Błażej Kronic
Jeśli konkurencja jest tak duża to od czego to zależy obecność autora na rynku?
Agnieszka Płoszaj
Między innymi od tego, ile książek pisze rocznie. W moim przypadku dwie książki to maksimum. Trzecia jest możliwa, ale wymaga ogromnych wyrzeczeń. Są autorzy, którzy piszą więcej, ale to też kwestia stylu pracy i organizacji życia. Niektórzy potrafią pisać bardzo szybko, ale ja potrzebuję czasu, żeby historię dobrze przemyśleć. Znaczenia ma też promocja.
Błażej Kronic
No ale myślisz, że można pisać dużo i jednocześnie dobrze? Przecież są autorzy, którzy wydają książki nieomal taśmowo.
Agnieszka Płoszaj
Nie wiem. Ja lubię pracować w swoim tempie i mieć poczucie, że książka jest naprawdę dobrze zrobiona.
Często jest tak, że wydaje mi się, że książkę już skończyłam. Oddaję ją do redakcji, a potem siadam z moim redaktorem, rozmawiamy i nagle okazuje się, że dopisuję jeszcze dwa albo trzy rozdziały. Bo coś jeszcze warto dopowiedzieć, coś pogłębić.
I dopiero wtedy mam poczucie, że to jest naprawdę skończona książka.
Dlatego nie wierzę w historie o pisaniu bestsellerów w dwa miesiące. Dla mnie pisanie to także obserwacja świata – pojechanie w konkretne miejsce, sprawdzenie, czy scenografia, którą sobie wyobraziłam, rzeczywiście istnieje, posłuchanie, jak rozmawiają ludzie. Konsultacje, reaserch.
To wszystko wpływa na historię. Trzeba trochę pożyć tą fabułą.
Błażej Kronic
W filmach często widzimy amerykańskich czy angielskich pisarzy, którzy żyją z jednej zaliczki przez dwa lata.
Agnieszka Płoszaj
Ha ha.Tak, dokładnie. Z jednej zaliczki na jedną książkę. W polskich warunkach raczej trudno to sobie wyobrazić. Oczywiście są autorzy, którzy utrzymują się z pisania, ale zwykle jest to efekt wielu lat pracy. Najpierw trzeba zbudować nazwisko i zdobyć czytelników.
Ja też nie narzekam – z książek są coraz bardziej stabilne pieniądze. Zaliczki, sprzedaż, ale też warsztaty i spotkania autorskie. Wiesz, to też są dobre pieniądze, ale to jest wszystko efekt wypracowania pewnej marki i takiej pozycji na rynku.
A to się nie dzieje w ciągu pół roku – to się dzieje w ciągu kilku lat. Z każdą nową książką, z każdym kolejnym tytułem, który pojawia się na rynku.
Błażej Kronic
A czy ekranizacja książki zmienia sytuację autora?
Agnieszka Płoszaj
Kiedyś wydawało mi się, że to ogromny przełom. Film czy serial na podstawie książki to duży prestiż. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że często na prestiżu się kończy. Nie zawsze idą za tym naprawdę duże pieniądze. Czasami daje to rozpoznawalność, ale niekoniecznie realną zmianę w życiu autora.
Błażej Kronic
Myślisz, że ludzie rzeczywiście potrzebują dziś takiego kontaktu z kulturą?
Agnieszka Płoszaj
Bardzo chciałabym w to wierzyć. Myślę, że po pandemii trochę bardziej doceniamy to, co jest blisko nas, co jest nasze.
Błażej Kronic
W krajach takich jak Niemcy czy Skandynawia rynek książki jest jednak znacznie silniejszy.
Agnieszka Płoszaj
To prawda. Tam książki są droższe, ale ludzie bardzo często je kupują – nawet jeśli nie przeczytają od razu. Sam zakup książki jest częścią kultury.
Nie mam jednak poczucia, że tworzymy w jakimś słabszym kraju. Nasi wydawcy jeżdżą na targi do Frankfurtu czy Londynu, obserwują trendy i przenoszą je na nasz rynek.
Tylko czasem zastanawiam się: dlaczego to my nie nadajemy tych trendów? Dlaczego ciągle patrzymy na Zachód?
Może jeszcze jesteśmy na to za słabi ? Może to się kiedyś zmieni.
Błażej Kronic
Oglądałem niedawno szwedzki film o powstaniu Spotify i pomyślałem sobie: dlaczego oni potrafią opowiadać fascynujące historie i promować kraj przez kulturę. Czy w Polsce wciąż nie doceniamy jej roli w promocji kraju?
Agnieszka Płoszaj
Mam wrażenie, że tak. I mówię tu nie tylko o państwie, ale też o miastach. Kultura jest ogromnym narzędziem promocji – wystarczy spojrzeć na Szwecję i Norwegię, popularność skandynawskiej literatury. Mam wrażenie, że nasze władze tego nie doceniają. Nie wierzą w potencjał. Nie wiem. U nas wiecznie na coś nie ma kasy.
Gdziekolwiek się pójdzie, wszędzie słyszy się to samo: pomysł jest świetny, ale nie ma na niego pieniędzy.
Błażej Kronic
Czy sama masz teraz podobne doświadczenia?
Agnieszka Płoszaj
Tak. Pisząc „Czarne Szpilki Zuzanny”, czyli mój pierwszy kryminał komediowy, napisałam też scenariusz na sztukę teatralną. Teraz staram się doprowadzić do tego, żeby została wystawiona na deskach teatru.
Kilka osób z łódzkich scen przeczytało scenopis i mówiło: „Aga, to jest naprawdę dobre, to da się zrobić”. Ale zaraz pojawia się drugi etap rozmowy – organizacja i koszty.
W mojej fabule jest wielu bohaterów, trzeba zatrudnić wielu aktorów. Jeśli scenografia jest bardziej rozbudowana, koszty rosną. I nagle zaczyna się rozmowa o tym, co można obciąć. I wychodzi na to że najlepiej byłoby napisać monolog – wtedy wszystko byłoby najtańsze. I tak jest właściwie wszędzie. Film, serial, klip.
To bywa frustrujące, bo wkładasz w coś ogromną energię, masz pomysł, rozwijasz go, a potem słyszysz: dobrze, ale jak zrobić to taniej. A tymczasem oglądasz film kolejny z tą samą obsadą i kiepską historie, zaczynasz się zastanawiać, dlaczego akurat na to pieniądze się znajdują.
Błażej Kronic
Czy to dlatego mamy dziś tyle przeciętnych produkcji?
Agnieszka Płoszaj
Mam czasem wrażenie, że trochę przyzwyczailiśmy się do bylejakości. Ludzie pozwalają karmić się bzdurami i ekscytują głupotą. Smutne to.
Błażej Kronic
Mam wrażenie, że mówisz o tym z dużą emocją.
Agnieszka Płoszaj
Bo to mnie trochę boli. Widziałam wielu naprawdę dobrych autorów, którym po prostu nie udało się przebić. Ich książki nie były promowane, powoli znikali z rynku. Zaczynali pisać tylko dla siebie albo publikować coś na Facebooku.
To jest przykre. I dlatego czasem reaguję na to emocjonalnie. Patrzysz na ludzi naprawdę zdolnych i widzisz, jak ich kariery zaczynają powoli gasnąć.
Ja na szczęście nie jestem w takiej sytuacji. Dziś. Co będzie za rok? Za dwa? Nie wiem. Mogę mieć nadzieję, że starczy mi sił i determinacji by cały czas iść do przodu. Do tego niezbędni są czytelnicy. Fani, którzy naprawdę kochają opowieści jakie im fundujesz. To oni kreują rynek, to oni dyktują warunki. Ja tylko piszę. Dzięki nim mogę. A to daje ogromną satysfakcję i motywację.
Błażej Kronic
Dziękuję za rozmowę, ciekawe na jakim etapie życia będziesz jak się spotkamy?
Agnieszka Płoszaj
Zobaczymy. Dziękuję bardzo.