Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Adam Pustelnik omawia dynamiczny rozwój Łodzi, która przyciąga inwestorów dzięki azjatyckiemu kapitałowi i nowym centrom technologicznym. Mimo tego, przemysł staje przed wyzwaniami, takimi jak redukcje zatrudnienia, które wymagają skutecznych rozwiązań.

Adam Pustelnik zapowiada nowe inwestycje w Łodzi. Miasto odczuwa też turbulencje światowej gospodarki

Azjatycki kapitał, nowe centra technologiczne i inwestycje w przemyśle lotniczym otwierają przed Łodzią kolejne możliwości rozwoju. Jednocześnie redukcje zatrudnienia, problemy europejskiego przemysłu i rozwój sztucznej inteligencji stawiają przed miastem nowe wyzwania. O kondycji łódzkiej gospodarki, konkurencji o inwestorów i przyszłości rynku pracy rozmawiamy z Adamem Pustelnikiem, pierwszym wiceprezydentem Łodzi, odpowiedzialnym za rozwój gospodarczy miasta.

fot.: Knews.pl — Hikari w ŁSSE napisz mi kilka słów pod zdjęcie HIKARI – Światło Japonii w Łodzi. W dniach 12–13 czerwca 2026 roku w Fabryce Grohmana, siedzibie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, odbyło się wydarzenie łączące polsko-japońskie spotkania biznesowe z prezentacją kultury i sportu Japonii.

KNews.pl: Panie prezydencie, kilka miesięcy minęło od naszej ostatniej rozmowy. W tym czasie sporo mówiło się o kontaktach z Azją. Pan również ostatnio tam był?

Adam Pustelnik: Nie, w ostatnim czasie nie byłem.

K.N.: Ale azjatyccy inwestorzy – Tajwan, Japonia – cały czas pojawiają się w rozmowach o gospodarce. Przed chwilą rozmawiałem też z wicemarszałkiem Wojtysiakiem i właściwie wszyscy powtarzają: Azja, Azja, Azja. Czy uważa pan, że kierunek azjatycki jest dzisiaj dla Łodzi jednym z priorytetów?

A.P.: To na pewno jeden z priorytetów i kierunek, który stwarza bardzo duże perspektywy. Wiele firm z Azji, z takich krajów jak Tajwan czy Japonia, musi się dywersyfikować, jeżeli chce zachować konkurencyjność i swoją pozycję na globalnych rynkach.

Moim zdaniem jednym z najistotniejszych jest nasze wyjątkowe położenie, a także wciąż relatywnie wysoka konkurencyjność.

Firmy japońskie również znajdują się pod ogromną presją swoich konkurentów, szczególnie chińskich, ale także koreańskich. Jeśli chcą utrzymać silną pozycję na półmiliardowym rynku europejskim, Polska może być dla nich bardzo komfortowym miejscem do prowadzenia działalności.

I to zainteresowanie rzeczywiście widać. Widać je po strumieniach kapitałowych oraz po konkretnych decyzjach inwestycyjnych. Ostatnim przykładem jest chociażby rozszerzenie działalności w Łodzi przez japońską firmę farmaceutyczną Takeda o Centrum Badawczo-Rozwojowe.

Wydaje mi się, że wyszliśmy już z fazy, która dla wielu osób mogła być wcześniej trudna do zrozumienia – wielu wizyt, spotkań i długotrwałych procesów decyzyjnych. Azja ma swoje uwarunkowania kulturowe i tam decyzje często podejmowane są w innym rytmie.

Teraz zaczynamy widzieć efekty tej pracy w postaci konkretnych projektów. A tych projektów jest już trochę – od wejścia do Łodzi tajwańskich firm, takich jak Formosa czy Shimei, po mocną ekspansję japońskich przedsiębiorstw, z Takedą na czele. Wygląda to obiecująco.

K.N.: A niepokoją pana takie informacje jak te dotyczące Nordei, która redukuje zatrudnienie? Dużo mówi się dziś o tym, że sztuczna inteligencja będzie zastępowała część pracowników. Nordea jest jednym z pierwszych tak wyraźnych przykładów w Łodzi, gdzie rzeczywiście dochodzi do redukcji etatów. Traktuje pan to jako wyjątek czy realny proces, który może się rozszerzać?

A.P.: Każda informacja dotycząca tego, że ludzie tracą pracę na obszarze mojego miasta i regionu, którego Łódź jest stolicą, jest oczywiście niepokojąca.

Nie zmienia to jednak faktu, że część firm redukuje zatrudnienie głównie z powodu globalnych reorganizacji albo własnych procesów restrukturyzacyjnych. Jednocześnie pojawiają się nowe firmy i nowe inwestycje. Jedne przedsiębiorstwa redukują zatrudnienie, inne rosną i zatrudniają.

Przykładem może być Brentag, który wszedł teraz do Łodzi i otwiera tutaj nowe centrum. Widzimy też rozwój innych firm, chociażby Barry Callebaut.

Jesteśmy również przed ogłoszeniem kolejnego projektu. Do Łodzi wejdzie następny szwajcarski podmiot, który zacznie zatrudniać na rynku centrów usług wspólnych.

Jeśli więc spojrzymy na bilans całościowo, nie wygląda on źle. Jest szereg firm z branży usług wspólnych i usług biznesowych, które się rozwijają, zwiększają zatrudnienie albo dopiero wchodzą na łódzki rynek.

Oczywiście wolałbym, żeby kolejne firmy przychodziły do Łodzi, a te już obecne nie redukowały zatrudnienia. Trzeba jednak brać pod uwagę to, co dzieje się obecnie na świecie – dynamikę zmian i bardzo dużą niestabilność.

Na pewno nie obejdzie się to dla nas całkowicie bez kosztów. Mówię tutaj zarówno o Łodzi, jak i o Polsce. Musimy więc dbać o to, żeby napływ nowego kapitału był jak największy i żeby kolejne inwestycje równoważyły ewentualne straty.

Na procesy globalne nie mamy wpływu. Mamy natomiast wpływ na to, jakie warunki tworzymy tutaj i jak aktywnie potrafimy zabiegać o kolejne inwestycje.

Jeżeli chodzi o wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy i automatyzację, szczególnie najprostszych i najbardziej powtarzalnych procesów, eksperci mają bardzo różne opinie. Jedni twierdzą, że mamy do czynienia z bańką na rynku sztucznej inteligencji, która w pewnym momencie pęknie. Inni uważają, że jej wpływ na gospodarkę i rynek pracy będzie ogromny.

Nie czuję się kompetentny, żeby rozstrzygać, jaki będzie ostateczny finał. Wydaje mi się jednak, że szczególnie na najbardziej powtarzalne role automatyzacja i robotyzacja będą miały wpływ.

fot.: Knews.pl

K.N.: Jeszcze kilka miesięcy temu wśród zarządów firm i właścicieli panował ogromny optymizm związany ze sztuczną inteligencją. Teraz coraz częściej okazuje się, że AI jednak wszystkiego nie zrobi. Pojawiają się nawet przypadki firm, które ponownie kontaktują się ze zwolnionymi wcześniej pracownikami. Czy podejście do sztucznej inteligencji zaczyna się zmieniać?

A.P.: To jest jedna rzecz. Ale trzeba też pamiętać o czymś jeszcze: implementacja rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji nie odbywa się bezkosztowo. To nie jest darmowy obiad.

Same rozwiązania kosztują, kosztuje również ich wdrożenie. Słyszę z wielu źródeł opinie, że niejednokrotnie implementacja tego typu narzędzi na szeroką i zaawansowaną skalę okazuje się bardziej kosztowna niż utrzymanie pierwotnej struktury organizacyjnej.

Zobaczymy więc, jaki będzie ostateczny wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy.

My w Łodzi traktujemy jako pewnego rodzaju odpowiedź na tę rewolucję – może nie remedium, ale zabezpieczenie – doprowadzenie do sytuacji, w której do miasta będzie napływać jak najwięcej nowych projektów.

K.N.: No właśnie, jak wygląda sytuacja z tymi nowymi projektami? Jak widzieliśmy się kilka miesięcy temu - dużo mówiło się o tym o nowych inwestycjach. Kilka wyszło, kilka nie wyszło. A jak wygląda sytuacja dziś. Kilka miesięcy przed końcem roku? Czy w najbliższym czasie Łódź może spodziewać się nowych projektów i nowych inwestorów?

A.P.: W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z bardzo dużą intensywnością nowych projektów.

Jak na skalę miasta regionalnego, jakim jest Łódź, uważam, że nowe Centrum Usług Wspólnych Brentaga, nowe Centrum Innowacji firmy Arrive we współpracy z firmami Incubly i Flowbird, gdzie kilkaset osób pracuje nad rozwiązaniami wdrażanymi w ponad dwudziestu tysiącach miast na świecie, nowe Centrum Badawczo-Rozwojowe japońskiego giganta farmaceutycznego Takeda, wejście do Łodzi tajwańskiej Formosy czy kolejny zakład szwajcarskiego koncernu z branży transformatorów – to naprawdę dużo.

Nie jest przecież tak, że nowy projekt będzie wchodził do miasta każdego tygodnia czy każdego dnia. Oczywiście marzyłbym o takim scenariuszu, ale uważam, że intensywność ostatnich miesięcy, jeśli chodzi o nowe wejścia do Łodzi, jest naprawdę dobra.

Nie możemy też zapominać o projektach związanych z najbardziej obecnie rozwijającymi się dziedzinami – sztuczną inteligencją i centrami danych.

Łódź została wybrana przez polską firmę CloudFerro, w której inwestorem jest również duży fundusz inwestycyjny Innova. Firma właśnie w Łodzi uruchomiła kolejny region chmurowy i stworzyła centrum danych, które magazynuje między innymi dane przesyłane z satelitów.

A więc również najbardziej zaawansowane, najbardziej atrakcyjne technologicznie procesy, z dziedzin, które obecnie bardzo szybko się rozwijają, wybierają nasze miasto.

Uważam, że pod tym względem mamy teraz dobry czas. Trudno jednak zakładać, że taką dynamikę można jeszcze zwiększać albo nawet utrzymywać w sposób ciągły, tak aby każdego tygodnia pojawiała się nowa firma.

Marzyłbym o takim scenariuszu, ale trudno go sobie wyobrazić, biorąc pod uwagę, że miasto regionalne – a jednym z takich miast jest Łódź – ma swoje strukturalne ograniczenia.

fot.: ŁSSE

K.N.: Ale mamy też sygnały z rynku, które są mniej optymistyczne. Dane GUS pokazują spadek produkcji w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jeśli spojrzymy na rynek nieruchomości biurowych, to w porównaniu z Wrocławiem czy Poznaniem Łódź jest raczej w stagnacji. Dostrzega pan takie sygnały, szczególnie jeżeli chodzi o przemysł?

A.P.: Na pewno dostrzegam, że przemysł mierzy się z ogromną liczbą wyzwań.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę branże, które były i nadal są liderami produkcji w Łodzi i aglomeracji łódzkiej, to część z nich podlega bardzo silnym globalnym turbulencjom i ogromnej presji.

Dobrym przykładem jest produkcja związana z niemiecką branżą motoryzacyjną, która znajduje się dzisiaj w bardzo poważnym kryzysie i mierzy się z wyzwaniami o charakterze systemowym.

Branża AGD także ma swoje problemy, w ogromnej mierze związane z presją konkurencyjną. Mieliśmy też wyjście z Łodzi fabryki Whirlpool, a właściwie Beko, związane z konsolidacją produkcji w innych lokalizacjach.

Nie żyjemy w próżni. Globalna gospodarka wpływa również na koncerny, które produkowały albo nadal produkują w Łodzi, oraz na polskie firmy pracujące na ich rzecz. Są one uzależnione od globalnej koniunktury.

Na pewno część branż, które w Łodzi zatrudniały na dużą skalę, ma obecnie poważne wyzwania. My staramy się je mitygować poprzez przyciąganie kolejnych projektów.

Dlatego tak ważne są takie inwestycje jak nowa fabryka związana z transformatorami czy kolejna japońska fabryka z branży petrochemicznej. Na razie nie mogę ujawnić nazwy tej firmy.

K.N.: Mówimy o Łodzi?

A.P.: O Łodzi albo aglomeracji łódzkiej. Firma nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej lokalizacji.

Staramy się zapewnić ciągły dopływ nowych projektów, ponieważ część branż, które były u nas potężnymi pracodawcami – albo nadal nimi są – mierzy się z ogromnymi wyzwaniami systemowymi.

Jako duże ryzyko postrzegam w tym kontekście szczególnie to, co dzieje się w Niemczech. Nie tylko dlatego, że niemieckie firmy należą do największych prywatnych pracodawców w Łodzi. Trzeba również pamiętać, że ogromna część polskich producentów i eksporterów z Łodzi i aglomeracji łódzkiej jest związana z rynkiem niemieckim. Wydaje mi się, że ponad trzydzieści procent tego eksportu trafiało właśnie do Niemiec.

Siłą rzeczy, w ramach systemu naczyń połączonych, turbulencje u naszego zachodniego sąsiada odbijają się i będą się odbijały również na naszym rynku pracy i całej sferze gospodarczej.

fot.: miekinia.pl — Tajwański koncern Foxconn planuje inwestycję w Miękini pod Wrocławiem. Na terenach przygotowywanych wcześniej dla Intela ma powstać park technologiczny TEEMA, obejmujący produkcję zaawansowanej elektroniki i rozwiązania dla sztucznej inteligencji.

K.N.: Rozmawiałem niedawno z wiceprezydentem Wrocławia Jakubem Mazurem o tym, dlaczego Wrocław wygrał rywalizację o dużą inwestycję tajwańską. Mówił nie tyle o pojedynczym inwestorze, ile o ekosystemie budowanym przez lata: uczelniach, specjalistach, startupach, lokalnych dostawcach i firmach technologicznych. W efekcie Wrocław przeszedł od prostszych usług do coraz bardziej zaawansowanych procesów – przemysłu cztery zero, sztucznej inteligencji czy technologii półprzewodnikowych. Łódź przez lata budowała swoją pozycję między innymi na BPO i centrach usług wspólnych. Czy dzisiaj jesteśmy już w podobnym momencie przejścia – od miasta usług do miasta zaawansowanych technologii i przemysłu o wysokiej wartości dodanej?

A.P.: Z definicji im bardziej skomplikowane procesy, im bardziej zaawansowane projekty i im lepiej firmy płacą swoim pracownikom, tym lepiej dla miasta.

Życzyłbym sobie więc, żeby w Łodzi nastąpił jeszcze większy boom na możliwie zaawansowane technologicznie projekty.

Trzeba jednak jednocześnie dbać o to, żeby oferta miejsc pracy miała charakter zróżnicowany. Nie każdy jest przecież inżynierem o bardzo wąskiej specjalizacji w jednej z branż, które obecnie dynamicznie się rozwijają.

Dlatego szczególnie w przypadku takich miast jak Łódź, Katowice, Wrocław czy Poznań ważny jest zróżnicowany i zrównoważony rynek pracy, oferujący zatrudnienie ludziom o różnych kompetencjach.

Warszawa i Kraków funkcjonują pod tym względem trochę w innej rzeczywistości. Dla takich miast jak Łódź właśnie ta różnorodność rynku pracy jest bardzo istotna.

Jednocześnie po projektach, które obecnie do nas przychodzą, wyraźnie widać, że nowe inwestycje dotyczą przede wszystkim branż znajdujących się obecnie w dobrej albo lepszej koniunkturze.

Widać to chociażby po inwestycjach z zakresu centrów danych związanych ze sztuczną inteligencją, fabryk transformatorów, branży zbrojeniowej, farmaceutycznej czy światłowodowej. Mamy przecież także bardzo silny rozwój Corninga.

I faktycznie widać również, że branże, które wcześniej obsługiwały mniej wysublimowane procesy, zaczynają zmagać się z coraz większymi wyzwaniami.

fot.: Materiały prasowe — Podpisanie umów offsetowych w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi, 11 sierpnia 2026 roku. Porozumienie z amerykańskim Boeingiem otwiera drogę do utworzenia największego w Europie centrum serwisowego śmigłowców AH-64E Apache.

K.N.: Chcę jeszcze zapytać o WZL, bo wydaje mi się, że to może być bardzo poważna inwestycja, która mocno wpłynie na łódzki rynek pracy. Z tego, co wiem, WZL już szuka mieszkań dla inżynierów przyjeżdżających spoza Łodzi. Docelowo może tam powstać potrzeba zatrudnienia kilku tysięcy osób. To miejsca pracy wymagające wysokich kompetencji, w tym bardzo dobrej znajomości języka angielskiego. Czy Łódź jest przygotowana na takie zapotrzebowanie na kadry?

A.P.: To prawda. Serwisowanie śmigłowców w Łodzi jest dla nas ogromną szansą.

Musimy się na to również przygotować, przede wszystkim pod względem infrastruktury edukacyjnej. Trzeba zbudować system, który będzie wyposażał ludzi w najbardziej potrzebne kompetencje.

I to nie na chwilę, ale na wiele lat do przodu.

K.N.: O tym rozmawiałem z prezesem WZL. Mówił o tym, że trzeba np. w kwestii szkolenia, nauki należy patrzeć kilka lat do przodu, mówił nawet o dekadzie. Należy edukować, wyłapywać dzieci, które są w podstawówce. Kierunkować je w edukacji pod kątem przyszłej pracy w zakładach lotniczych.

A.P.: Tak, dokładnie. Będzie się to wiązało również z promocją tego rodzaju zawodów oraz z mocnym wysiłkiem, także finansowym, ze strony miasta.

Fakt, dziś nie jesteśmy jeszcze w pełni przygotowani na skalę tego, co nadchodzi. Jednocześnie jest to dla nas ogromna szansa.

Po pierwsze, będą to stabilne miejsca pracy. Po drugie – zaawansowane. Po trzecie – dobrze płatne. Po czwarte – związane z branżą, która ma przed sobą bardzo dobre perspektywy rozwoju.

To jeden z ważniejszych projektów dla Łodzi w ostatnich latach. Ma też dodatkową, ogromną zaletę: może zbudować w regionie zupełnie nową kompetencję gospodarczą.

Tak jak kiedyś specjalizacją regionu było włókiennictwo, a później pojawiały się kolejne sektory, tak teraz możemy zbudować kolejną nogę gospodarki – obok produkcji przemysłowej w takich branżach jak AGD, obok IT i obok BPO.

Może powstać nowa regionalna specjalizacja i uważam, że jest to dla nas projekt o charakterze – nie zawaham się tego powiedzieć – historycznym.

K.N.: Z prezesem rozmawialiśmy również o tym, że zaczynamy od serwisowania śmigłowców, ale właściwie nie wiadomo, na czym możemy skończyć.

A.P.: Jest jeszcze jedna jaskółka na horyzoncie – projekt przemysłowy o dużej wartości dodanej. Nie chcę jednak zapeszać.

To projekt również związany z produkcją lotniczą, powiązany z sektorem zbrojeniowym i dużymi projektami rządowymi.

Walczymy o jeszcze jedną rzecz: żeby do serwisowania doszła również produkcja. Mam nadzieję, że to także zakończy się sukcesem.

K.N.: Dziękuję za rozmowę

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło