Biznes i gospodarka w regionie łódzkim
Dr Kinga Sobczyńska, ekspertka z Katedry Marketingu Uniwersytetu Łódzkiego, rozmawia o wpływie mediów społecznościowych na dzieci i wyzwaniach związanych z ich bezpieczeństwem w Internecie w artykule na KNews.pl.
fot.: Archiwum prywatne

Dr Kinga Sobczyńska: „Dziecko zawsze znajdzie w internecie kogoś, kto będzie je rozumiał. I to jest przerażające”

Dr Kinga Sobczyńska z Katedry Marketingu Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego w rozmowie z KNews.pl mówi o wpływie mediów społecznościowych na dzieci, rosnącej sile influencerów, oswajaniu drastycznych treści i zaniku relacji między dorosłymi a młodym pokoleniem. Zwraca uwagę, że samo zakazywanie korzystania z internetu nie rozwiąże problemu. Kluczowe znaczenie mają edukacja i więzi budowane od najmłodszych lat.

KNews.pl: Co wydarzenia ostatnich godzin pokazują o nas, o społeczeństwie i o funkcjonowaniu współczesnego świata?

Dr Kinga Sobczyńska: Przede wszystkim pokazują, że my, w dobie tak szybko rozchodzących się informacji, jesteśmy w stanie bardzo szybko nabrać nie tylko takiego podejrzenia, że coś może się wydarzyć, ale przede wszystkim realnej obawy, wiążącej się również z unikaniem pewnych rzeczy.

To, co również pokazały te wydarzenia, to fakt, że w dzisiejszym świecie nie ma praktycznie żadnych ograniczeń, nie ma praktycznie żadnych hamulców, jeśli chodzi przede wszystkim o aranżowanie pewnych wydarzeń, które mają miejsce, ale także o ich transmitowanie, robienie zdjęć, prowadzenie relacji na żywo i budowanie na strachu, na przerażeniu treści publikowanych w mediach społecznościowych.

KNews.pl: Zastanawiam się też nad jedną rzeczą. Zagrożenie wyszło od tych, którzy sami powinni być chronieni? Od dzieci. Mam wrażenie, że to trochę przypomina sceny z jakiegoś serialu Netflixa czy HBO. Właśnie ten lęk i brak kontroli. Boimy się przecież czegoś, czego nie kontrolujemy, czegoś, co może się wydarzyć. I nagle zagrożenie pojawia się z tej przestrzeni, która powinna być bezpieczna, chroniona.

K.S.: Prawda jest taka, że my mamy po prostu utrwalony wizerunek dziecka jako osoby bezbronnej, niewinnej. Natomiast dzisiaj musimy pamiętać o tym, że dzieci niestety od najwcześniejszych lat narażone są na konsumowanie treści, które powodują, że dla nich pewne wydarzenia, pewne działania, które dla dorosłych są niedopuszczalne, stają się czymś absolutnie normalnym. To jest rzeczywistość, w której one funkcjonują.

Oczywiście staramy się i powinniśmy się starać takie treści ograniczać, jeżeli chodzi o ich konsumowanie przez dzieci. Natomiast powiedzmy sobie szczerze: ten dostęp jest na co dzień. To nie jest praktycznie w żaden sposób ograniczone, bo to, że mamy swoistego rodzaju bariery pod tytułem: „Czy masz na pewno 18 lat?”, niczego nie daje. Przecież każdy z nas może kliknąć, niezależnie od wieku: „Tak, mam 18 lat”.

Więc problem polega na tym, że to, co kiedyś było nie do pomyślenia, wszelkiego rodzaju drastyczne wydarzenia, dzisiaj zaczyna być codziennością. I to taką codziennością, do której, mam wrażenie, powoli zaczynamy się przyzwyczajać. Przyzwyczajać do tego, że to może być nasza rzeczywistość.

KNews.pl: Czy ograniczenie dostępu do internetu byłoby dobrym rozwiązaniem?

K.S.: Ograniczenie nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, dlatego że to, co zakazane, smakuje najlepiej. I tak naprawdę my nie mamy możliwości stuprocentowego wykluczenia dziecka z korzystania z internetu, oglądania określonych treści czy fascynowania się nimi.

To, co możemy na pewno zrobić i co powinno być robione tak naprawdę od momentu, kiedy dziecko ma kontakt z treściami w internecie, to uczenie, edukowanie. Uczenie, w jaki sposób kontrolować pewne rzeczy, czego nie powinno się oglądać, ale nie tylko dlatego, że nie powinno, lecz przede wszystkim dlatego, jakie mogą być tego efekty.

I tutaj jest problem, że my cały czas, mimo tylu lat, nie znaleźliśmy sposobu na edukowanie dorosłych, jak edukować dzieci, jeżeli chodzi o korzystanie z całej przestrzeni internetowej, a przede wszystkim mediów społecznościowych. Bo to jest ta rzeczywistość dla nich zupełnie naturalna, w której przebywają codziennie.

KNews.pl: Mamy problem odwiecznego konfliktu między pokoleniowego. On był zawsze. Kolejne pokolenia przychodziły okres buntu, negowania starszych pokoleń. Ale nie było takich wydarzeń, nie było przemocy.

K.S.: W tej chwili jest na pewno inaczej, ponieważ to nie jest tak, że tylko nastolatkowie korzystają z internetu i przeglądają te treści.

Proszę zobaczyć, że od najmłodszych lat, od miesięcy, dziecko dostaje telefon, dostaje tablet i to jest jego rzeczywistość. Ono sobie ogląda bajeczki, ogląda różnego rodzaju programy, ale dla niego to jest też taka forma nagrody i spędzenia wolnego czasu, ale również uspokojenia.

Więc jeżeli my przyzwyczajamy dziecko do tego, że ta przestrzeń jest dla niego naturalna, to my nie możemy oczekiwać od nastolatka, że on nagle uzna, że to jest niewłaściwe.

To jest jego świat. On w tym świecie wyrasta, tam buduje swoje autorytety, tam buduje bardzo często swój system zasad, również moralnych. I tam również przekraczane są te granice, o których tutaj dzisiaj mówimy.

KNews.pl: Bo przecież influencer ma większy wpływ na dziecko niż rodzic, prawda?

K.S.: Może mieć, zdecydowanie może mieć. I badania to potwierdzają, że influencer traktowany jest przez dziecko, w ogóle przez nas, również dorosłych, bo tutaj, jeżeli chodzi o influencer marketing, to się troszeczkę wyrównuje, jako osoba bliska.

Ta osoba pokazuje swoje życie, ta osoba mówi do nas „ty”, ta osoba bardzo często prosi nas o radę. Ta osoba też bardzo często pokazuje życie, które dla wielu osób, dla wielu dzieci, ale też dorosłych, jest takim Świętym Graalem, Złotym Graalem, po prostu czymś, co chciałyby bardzo osiągnąć.

Tak więc to jest taki cel, aspiracja.

I to życie influencerów bardzo często nie ma nic wspólnego z tym, co jest publikowane w mediach społecznościowych. Ale ten wizerunek jest tak przyciągający, że bardzo często wiele osób chce go realnie wprowadzać do swojego życia.

A też musimy pamiętać o tym, że my oprócz influencerów mamy też patoinfluencerów. I to jest również ta przestrzeń, która jest niezwykle niebezpieczna, ponieważ to jest ta przestrzeń, która rzeczywiście te granice przekracza i która bardzo często pokazuje, że przekraczanie granic nie znajduje tak naprawdę później żadnego oddźwięku w odpowiednim karaniu.

KNews.pl: Myślę, że żeby zasypać ten rów, który się według mnie utworzył, potrzebna jest pewna redefinicja relacji w społeczeństwie. Ogromną rolę ma tutaj do odegrania szkoła, ale także rodzice, którzy powinni nauczyć się nowego sposobu kontaktu z dziećmi. Prawda?

K.S.: Słowem kluczem, którego pan użył, jest słowo „relacja”.

Tych relacji bardzo często w ogóle nie ma. One są fasadowe. Czyli na zewnątrz widzimy, że jest super, a w środku nie ma kompletnie nic. Ludzi nic nie łączy. Rodziców nie łączy nic z dziećmi.

Szkoła jest bardzo zadaniowa, bardzo wymagająca, taka przytłaczająca dziecko. I to powoduje, że ukojenie dziecko bardzo często znajduje właśnie w przestrzeni mediów społecznościowych, ponieważ tam zawsze znajdzie kogoś, kto będzie je rozumiał.

I to jest takie przerażające, że wielokrotnie dziecko dzisiaj zamiast porozmawiać z rodzicem, kimś bliskim czy z nauczycielem, ono tego nie robi, bo to nie są żadne autorytety dla tego dziecka.

Jeżeli ten autorytet i ta potrzeba budowania więzi nie są kreowane tak naprawdę od urodzenia, od najmłodszych lat, miesięcy, no to później to już jest chyba tylko i wyłącznie praca ze specjalistą, aby to odbudować.

KNews.pl: Dziękuję za rozmowę.

Miejsce reklamoweTwoja reklama tutajSprawdź ofertę
Społeczność Knews

Weź udział w dyskusji!

Masz opinię, dodatkowy kontekst albo chcesz podzielić się własnym doświadczeniem? Zostaw komentarz pod artykułem.

Podoba Ci się ten artykuł?
0 osób polubiło